Zachodni lewicowcy popierają islamistów; arabscy lewicowcy są ich ofiarami

Barrry Rubin
| 2 komentarzy|
image_pdfimage_print

Barry Rubin

Oh! pleasant exercise of hope and joy!
For mighty were the auxiliars which then stood
Upon our side, we who were strong in love!
Bliss was it in that dawn to be alive,
But to be young was very heaven!–Oh! times,
In which the meager, stale, forbidding ways
Of custom, law, and statute, took at once
The attraction of a country in romance!

–William Wordsworth, „Poem on the French Revolution, 1789″ [ 1 ]

Przyzwoity, ale bardzo lewicowy brytyjski ekspert ds. Bliskiego Wschodu opowiadał mi kiedyś o swoich przeżyciach w Iranie w 1979 r. Przed rewolucją, jako lewicowiec, nie brał pod uwagę możliwości, że islamiści mogą przejąć kraj, odrzucając ją jako nieistotną. Popierał potem rewolucję przeciwko „reakcyjnemu, pro-zachodniemu” szachowi.

Miał wielu przyjaciół wśród lewicy irańskiej. Natychmiast pojechał do Teheranu i umówił się na spotkanie w jednej z lewicowych gazet, założonych tuż po rewolucji. Gazeta nosiła perską nazwę świtu, przypominając — nie wiem, czy świadomie, czy nie — słowa innego romantyka rewolucyjnego, które cytuję powyżej.

Kiedy przybył do redakcji, zatrzymał go jednak kordon rewolucyjnej policji islamskiej. Zwolennicy ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego zajęci byli zamykaniem gazety, przeszukiwaniem biura i wyciąganiem z niego dziennikarzy, by zabrać ich do więzienia. Entuzjastyczni sympatycy rewolucji, zdradzeni przez swoich sojuszników („oddziały pomocnicze” Wordswortha) odkrywali, że to jednak nie była ich rewolucja. „Miałkie, zatęchłe, nieprzystępne” prawa i zwyczaje powracały z nawiązką.

Lewica może wierzyć, że jest „silna miłością”, ale islamiści mają broń, pieniądze, organizację i gotowość (wręcz zapał) do zabijania dla zdobycia władzy.

Nie po raz pierwszy w historii zdarzyły się takie rzeczy. A teraz, wraz z „Wiosną Arabską” widzimy, że nie po raz ostatni.

Siły lewicowe w świecie arabskojęzycznym są stosunkowo słabe, ale mogą być nieproporcjonalnie ważne, szczególnie w Egipcie, Syrii i Tunezji. Podczas gdy liberałowie arabscy często są po cichu zorientowani na świeckość, lewicowcy, marksiści do pewnego stopnia, są wojowniczo jawni.

W ostatnich latach jednak lewica arabska podczepiła się do dużo potężniejszych islamistów, rozumując, że oni także są przeciwko reżimowi i Zachodowi. „Po Hitlerze my” buńczucznie proklamowali komuniści niemieccy w 1932 r. W pewnym sensie mieli rację, ponieważ po upadku Trzeciej Rzeszy Związek Radziecki uczynił tych, którzy przeżyli, marionetkowymi władcami Niemiec Wschodnich. Nie taki jednak scenariusz mieli na myśli.

Obecnie lewica arabska powtarza ten wzór. W Egipcie na początku rewolucji lewica dostarczyła młodzieżowej, pseudodemokratycznej przykrywki, która oszukała rządy zachodnie, dziennikarzy i „ekspertów”. Obecnie Bractwo Muzułmańskie już ich dłużej nie potrzebuje.

Oto drobny przykład. „Al-Tahrir” jest lewicową gazetą egipską, a jej redaktorem naczelnym jest Ibrahim Issa. Prokurator rządowy prowadzi obecnie śledztwo przeciwko niemu pod zarzutem wyśmiewania Koranu i prawa szariatu, jak również szydzenia z islamu. Prawdopodobnie wkrótce na podstawie takich oskarżeń salaficcy terroryści będą zabijali ludzi. Na razie czeka go tylko proces i możliwy wyrok więzienia.

Warto zauważyć, że właściwie każdy — w tym akurat wypadku był to prawnik islamista — może zażądać, by wniesiono oskarżenie przeciwko ludziom, którzy powiedzieli coś, co uraziło islamistów.

Ta analiza stosuje się także do grup praw kobiet na Zachodzie, tak wrażliwych na najmniejsze detale życia w ich społeczeństwach, niemniej gotowe przymknąć oczy na nieprawdopodobne represje gdzie indziej – lub wręcz akceptować je.

Zafascynowała mnie jedna z wypowiedzi, które wpędziły Issę w kłopoty. Był to typowo lewicowy temat, którego odpowiednik jest przywoływany co pięć minut w Stanach Zjednoczonych i praktycznie codziennie przez pracowników administracji Obamy. Issa sarkastycznie zauważył, że jeśli ktoś ukradnie portfel, szariat nakazuje obcięcie mu ręki, ale za kradzież milionów kara jest dużo łagodniejsza.

Issa z pewnością jest odważnym człowiekiem. Za czasów Mubaraka był już raz skazany na śmierć, a potem dyktator ułaskawił go. Teraz jednak podobno była tam demokratyczna rewolucja.

Jeśli opozycja nie może poruszać takich nie teologicznych spraw, to jak w ogóle może krytykować szariat i rządy islamistów? I choć Issa nie przestaje okazywać odwagi, większość będzie powstrzymywała się przed mówieniem lub działaniem ze strachu przed karą. Powszechnym błędem jest myślenie, że represje mają na celu uciszenie odważnych krytyków. W rzeczywistości mają na celu spowodowanie — i zazwyczaj to działa — by znacznie większa liczba świadków zamknęła się.

To jest wielka porażka zachodniej lewicy. Czy nie potrafią wyobrazić sobie życia w takich miejscach i okrutnych kar za mówienie lub robienie tego wszystkiego, co traktują jako oczywistość?

Kiedyś okazaliby solidarność ze swoimi mordowanymi, więzionymi i represjonowanymi odpowiednikami. Mówiliby głośno o tym, co się dzieje na przykład w Tunezji, gdzie poziom represji wzrasta stopniowo i co najmniej jeden przywódca partii lewicowej został zamordowany przez islamistów. Trzęśliby się z gniewu, protestując przeciwko pogwałceniu praw kobiet. Marksiści wykrzykiwaliby hasła o „kleryko-faszystch”, żeby opisać to, co się dzieje. Byłyby protesty i olbrzymia literatura o nikczemności Bractwa Muzułmańskiego i salafitów, być może jako rzekomych narzędzi kapitalizmu i imperializmu, niemniej byłyby to potępienia.

Oczywiście, zachodnia lewica przez dziesięciolecia była apologetami represji, kiedy stosowały ją reżimy lewicowe — między innymi ZSRR, blok radziecki i dyktatury Trzeciego Świata — ale nie w sprawie represjonowania lewicowców.

Teraz sprawy wyglądają inaczej. Lewica stanęła po stronie reakcjonistów, ponieważ bardziej nienawidzi systemów we własnych krajach. Jest to błąd i ich lewicowi towarzysze w tych krajach zapłacą za to krwią.

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Tekst oryginału
Rubin Reports, 27 stycznia 2013r.

Tekst ukazał się na portalu Racjonalista.pl

Barrry RubinBarry Rubin– dyrektor Global Research in International Affairs (GLORIA) Center oraz wydawca Middle East Review of International Affairs (MERIA) Journal. Autor szeregu książek o problemach Bliskiego Wschodu.

 

Przypisy:
[ 1 ] O! miłe przeżycie nadziei i radości!
Potężne bowiem były oddziały pomocnicze, które wówczas stały
Po naszej stronie, nas tak silnych miłością!
Błogo było przeżyć ten świt,
A być wtedy młodym, to było zaznać nieba! — Oh, czasy,
W których miałkie, zatęchłe, nieprzystępne szlaki
obyczaju, prawa i ustawy przybrały z miejsca
atrakcji kraju zakochanego!
Przyp. tłum.: Dosłowny przekład wiersza

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze