Prowokacja i Konstytucja w Ground Zero

ground-zero
| 3 komentarzy|
image_pdfimage_print

Felieton autorstwa Rossa Mackenziego na portalu Townhall.com

Jakie bzdury można usłyszeć na temat propozycji powstania Meczetu Cordoba w odległości 600 metrów od Ground Zero na Manhattanie?

Kilka, a konkretnie trzy, o tym, że:

1) że amerykańskie zasady nie powinny być zakładnikiem prowokacji,

2), W Ameryce, tolerancja to jedno, a naiwność to zupełnie coś innego

3) lewicowość w stanie oblężenia – czy też liberalizm lub postępowość, nazywajcie to jak chcecie – nie jest ładna.

ground-zeroTo naprawdę to nie są odpowiedzi, których oczekiwałem. Podobnie jak imam Abdul Rauf Feisala, który powiedział, że nigdy nie spodziewał się reakcji opinii publicznej, dotyczącej meczetu, który planuje zbudować.

A Wy postrzegacie to jako prowokacje?

Oczywiście. W islamskim postrzeganiu, jest to umyślne wetknięcie palca w oko niewiernych ludzi Zachodu/Chrześcijan. Islam buduje swoje meczety w miejscach swoich największych sukcesów. W roku 711, muzułmanie podbili Hiszpanię – było to pierwsze i istotne zwycięstwo islamu w Europie Zachodniej. Zbudowali pierwszy europejski meczet w Kordobie, który stał się siedzibą kalifatu Iberii i Afryki Północnej.

Teraz chcą umieścić na meczet w pobliżu miejsca, gdzie 11 września dokonali wypatroszenia/wytrzebienia ponad 3000 osób – pierwszy triumf w Ameryce Północnej. I chcą to zrobić w przyszłym roku, w dziesiątą rocznicę ich zwycięstwa i (nieprzypadkowo) jest to 1300-lecie podboju Hiszpanii. Nazwa meczetu Cordoba przy Ground Zero, nie wzięła się znikąd. Ale imam Rauf nie jest dżihadystą. On jest przecież umiarkowany.

Może, a może jest pozerem, który tylko udaje umiarkowanego. Na pewno wdraża umiarkowane słownictwo. Budowa meczetu Cordoba w pobliżu Ground Zero, jak mówi, będzie promować – (zobaczymy) pokój, współpracę, zaangażowanie, pluralizmu, leczenie, pomoc, współzależność, tolerancję, wzajemne zrozumienie, dialog międzywyznaniowy i szacunek dla konstytucji.

Nie zgadzacie się z tym?

Są to poprawiające samopoczucie pobożności prosto z liberalnego leksykonu. Nie zgadzam się, że dwie trzecie Amerykanów, którzy przejrzeli islamskie zamiary dotyczące budowy meczetu, to prostacy, szaleńcy lub ekstremiści. Nie zgadzam się z tym, że obarcza się winą ludzi wypowiadających się w ankietach na temat lokalizacji meczetu, a wyniosły Obamista zarzuca wyborcom zwrócenie się przeciwko prezydenckiej progresywności.

Ale Konstytucja…

Nikt nie spiera się ani z Konstytucją, ani nie dyskutuje na temat konstytucji i praw obywatelskich muzułmanów. Nikt nie mówi, Rauf i jego muzułmanie nie mają prawa umieścić meczetu Cordoba w pobliżu Ground Zero. Oczywiście mają prawo. To, czego tu brak to mądrość, czułość i roztropność. Oni wiedzą dokładnie, co robią, a górnolotnymi i gładkimi morałami jeszcze bardziej przysłaniają swoją niewrażliwość na uczucia Amerykanów, Nowego Jorku i członków rodzin zaginionych z 11 września.

Umiarkowany Rauf nie jest moralistą?

Trudno powiedzieć. Rauf nie ujawni głównych finansistów wartego 100.000.000 dolarów meczetu, choć mówi się, że pochodzą z Arabii Saudyjskiej, lidera w biznesie budowania meczetów oraz z Iranu. Jednak Rauf powiedział wiele nieumiarkowanych rzeczy, nietypowych dla szablonowego moralisty. Takie jak: (a) atak 11 września był uzasadnionym aktem przeciwko amerykańskim skargom na muzułmanów, oraz (b) przeniesienie meczetu w inne miejsce spowoduje falę złej prasy w krajach muzułmańskich. Oraz (c) Rauf odrzuca stwierdzenie, że Hamas jest grupą terrorystyczną, w przeciwieństwie do określenia takimi słowami Departamentu Stanu USA.

Skąd się wzięła ta cała dyskusja?

Po pierwsze, stąd, że dwie trzecie Amerykanów nie zgadza się na budowę meczetu Cordoba w pobliżu Ground Zero i nie oznacza to, że są naiwni. Rauf i jego lewicowi zwolennicy lekceważą odczucia Amerykanów i mają plan budowy meczetu w przyszłym roku – roku, w którym będą obchody dwóch bardzo ważnych rocznic islamskich – 1300-lecia i 10-lecia.

Po drugie, Manhattan, już może poszczycić się muzułmańskimi meczetami, a upolitycznionej (Johns Hopkins Fouad Ajami używa słowa „uzbrojonej”) wierze islamskiej nie potrzeba kolejnego w pobliżu Ground Zero. Amerykanie słusznie się sprzeciwiają. Prawda jest taka, że prawdopodobnie nigdy nie byłby zbudowany w tym miejscu.

A Dlaczego?

Ponieważ, jak napisała Dorothy Rabinowitz z The Wall Street Journal: „Pobożność liberałów pasuje do pamięci o ofiarach z 11 września”

W pierwszych szeregach nowojorskich ankietowanych są ludzie pokrzywdzeni 11 września, są też robotnicy, którzy spędzili sporo czasu na doprowadzeniu do porządku miejsca po dwóch wieżach. Oni dostosują się do swoich własnych praw konstytucyjnych. Biorąc pod uwagę przeważające w kraju nastroje, można spodziewać się pikiet, a wszelkie wysiłki mające na celu pokrzyżowanie tych planów, mogą być postrzegane negatywnie. Meczetu nie będzie. (ms)

Tłumaczyła GK na podstawie http://townhall.com

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze