Najobrzydliwsza gazeta w Brytanii

The Guardian
| 21 komentarzy|
image_pdfimage_print

Pat Condell

W Wielkiej Brytanii mamy gazetę o nazwie „The Guardian” która właśnie traci swą reputację świętoszkowatej tuby multikulturowego przekrętu, na rzecz jeszcze gorszej opinii głosiciela antysemityzmu.

Kiedyś „The Guardian” reprezentował coś, co nazywano niegdyś tradycją liberalną, można było kiedyś wierzyć, że ferowane są tam sensowne opinie skłaniające się oczywiście w lewą stronę, lecz w uczciwy, szczery sposób. Dni te dobiegły jednak już końca.

„Guardian” ma tak wielką obsesję na punkcie Izraela, darzy go tak pokręconą, skandynawską nienawiścią, że stracił jakikolwiek umiar i wyczucie. Dziś „Guardian” publikuje teksty autorów publikujących antysemickie tyrady, dobrowolnie stał się tubą propagandową dla morderców i terrorystów z Hamasu. Przeinacza fakty z Bliskiego Wschodu, by nakłonić swych czytelników do popierania faszystów prowadzących religijną wojnę nienawiści przeciwko prawdziwej demokracji, w której Arabowie i Żydzi mają równe prawa – nigdy jednak nie przeczytasz o tym w „Guardianie”, którego reporterzy wolą propagować kłamstwo, wymysł o państwie „apartheidu”.

Gdy magazyn został zmuszony zareagować na powtarzające się zarzuty o antysemityzm „Guardian” o wiele bardziej przejął się możliwym uszczerbkiem na swej reputacji niż pytaniem, czy z antysemityzmem jest coś w ogóle nie tak. Jak wszyscy wiemy, gdy muzułmanie skarżą się na islamofobię, dziennikarze „Guardiana” przekrzykują się nawzajem, żeby ich udobruchać, a gdy skarżą się Żydzi, nic z tych rzeczy.

Co to wszystko oznacza?

Jeśli mówisz, że czytasz „Guardiana” to w rzeczywistości mówi to coś o tobie, coś czego nie chcesz być może wypowiadać na głos. Innymi słowy „Guardian” rzuca cień na swych czytelników, nawet jeśli wielu z nich nie wychodzi ośmieszanie się na własną rękę. Czytelnicy „Guardiana” to wykształceni przedstawiciele klasy średniej, którzy uważają się za liberalnych, lewicowych intelektualistów, a nie jakieś tam pospólstwo. Wielu z nich żyje w wyrafinowanym świecie hipokryzji, z czego tylko oni wydają się nie zdawać sobie sprawy. Na przykład nazywają siebie liberałami, chociaż są największymi entuzjastami cenzurowania wypowiedzi innych, co jest najbardziej nieliberalną rzeczą na świecie.

Dzieje się tak dlatego, że „Guardian” pisany jest przez i dla tej samej klasy przemądrzałych, ograniczonych umysłowo ignorantów, którzy ukradli nam BBC niszcząc jej bezstronność. Są oni tak zadufani w sobie, tak pewni swych powierzchownych przekonań i wyższości swych poglądów, że nie mają oporów przed oczernianiem każdego, kto się z nimi nie zgadza nazywając ich faszystami bądź dziwadłami.

Nawiasem mówiąc, BBC tak nienawidzi Izraela, że nie podali nawet nazwy jego stolicy w swym przewodniku olimpijskim, podali za to palestyńską, chociaż nie ma takiego kraju i nigdy nie będzie, jeśli nie zmienią swego podejścia do tego tematu. Zarówno „Guardian” jak i BBC należą do tzw. konsensusu postępowego, zgodnie z którym systematycznie kastrują język, a słowa typu tolerancja, sprawiedliwość, różnorodność, czy postęp przestają znaczyć to, co znaczyły dawniej. W każdym z tych przypadków została skorupa słowa, jednak sens został wydrążony i zastąpiony czymś mniej etycznym, za to bardziej złowróżbnym.

The Guardian

W owym świecie poprawnej politycznie nowomowy głupi nieudacznicy na przykład, nigdy nie są nazywani głupimi nieudacznikami, ponieważ to mogłoby odebrać im pewność siebie, dlatego nazywa się ich „poszkodowanymi przez los” czy „zagrożonymi”, przez co stają się ofiarami – co automatycznie przydaje im cnoty. Wszyscy wiemy już dobrze, że zgodnie ze złotą zasadą poszkodowane ofiary nigdy nie mogą brać odpowiedzialności za swoje działania czy warunki życia. Zawsze w ten czy inny sposób musi być to wina kogoś innego. Nazywam to Syndromem Palestyńskim, którym „Guardian” nasiąkł od deski do deski. Kto więc czyta Guardiana? Multikulturalne, lewicowo-liberalne, wrażliwe, zranione serduszka.

Czy to stereotyp? Mam szczerą nadzieję, że nie.

Ludzie, którzy tworzą dziesięć razy więcej problemów, niż rozwiązują, ponieważ z premedytacją nie widzą błędów innych, rzucając wkoło słowami „rasista” czy „islamofob” jak małpy swoimi odchodami; ludzie, którzy uwielbiają wielokulturowość dbając jednocześnie, żeby ich dzieci uczyły się w szkole, w której wszyscy mówią po angielsku.

Być może znasz jakiegoś zwapniałego lewaka, który mentalnie ciągle biega w koszulce z Che Guevarą – możesz założyć się o wszystko, że czyta „Guardiana”. Prawdopodobnie znasz też któregoś z tych komicznie „słusznie oburzonych” antykapitalistów, spłacających na emeryturze swój kredyt hipoteczny – oni też czytają „Guardiana”. Autoagresywni Żydzi, którzy popierają Palestyńczyków, kobiety i geje broniący islamskiej mizoginii i homofobii, wszyscy oni czytają „Guardiana”.

O tym, że jesteś głęboko na terytorium „Guardiana” przekonasz się, gdy usłyszysz kazanie na temat sprawiedliwości społecznej z ust wykształconego na uniwersytecie dupka w średnim wieku, który całe życie przeżył na zasiłku. Czytelnicy „Guardiana” niemal w każdym przypadku odwołują się do wzniosłych zasad moralnych, ponieważ ich lewicowo-liberalne wartości automatycznie stają się wtedy bardziej wartościowe. Są tak wspaniałe, że nawet antysemityzm nie jest w stanie ich skalać, jeśli tylko propaguje się go w słusznej sprawie. Nie ma zaś ważniejszej sprawy dla zaangażowanego Guardianisty, niczego świętszego, tzn. modniejszego na przyjęciach towarzyskich, niż rozwodzenie się nad romantyzmem walki o wolność, prowadzonej przez morderców i terrorystów z Hamsau, chociaż wolność jest dokładnie tym, przeciwko czemu oni walczą.

„Guardian” i owieczki go czytające bez końca rozwodzą się nad niedolą biednych Palestyńczyków skrzętnie utrzymując ideologiczną ślepotę wobec zarzewia problemu – fakt, że Żydzi pragną pokoju, a Arabowie go nie chcą, ponieważ podstawową siłą napędową Arabów jest nienawiść religijna. Na jakiekolwiek ustępstwa Żydzi by nie poszli, to nigdy, przenigdy nie będzie dość, ponieważ Arabowie chcą krwi, chcą Żydów unicestwić.

Drodzy czytelnicy „Guardiana”, Palestyńczycy nie chcą dwóch państw, chcą jednego państwa i to bez żadnych cholernych w nim Żydów. Wielokrotnie bezspornie jasno oświadczyli, że nie zadowolą się niczym innym.

Czy wyście wszyscy ogłuchli?

Jeśli tak uważacie, jeśli tak jak „Guardian” popieracie Hamas i takie jest bezspornie wasze stanowisko, to kto jeszcze przyłączy się do chóru krzyczącego „Sieg Heil”? Warto uczciwie przyznać, jakie się ma poglądy i przyznać, że to co popieracie w ostatecznym rozrachunku jest popieraniem religijnego ludobójstwa.

Z drugiej strony, jeśli wcale tak nie uważasz, to być może wypadałoby coś dla siebie zrobić i przestać czytać „Guardiana”, ponieważ dziś, za każdym razem gdy bierzesz tę gazetę do ręki na twojej duszy tworzy się warstewka brudu.

Pokój… i tak dalej, i tak dalej, o tak.

Tłumaczenie GeKo

Filmik: http://www.youtube.com/watch?v=GOgV6Fvc8wc

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze