Anty Izrael International

Amnesty International Antyizraelskie
| 5 komentarzy|
image_pdfimage_print

Elder of Ziyon

W całym 50-stronicowym raporcie Amnesty słowo “tunel” nie jest wspomniane ani razu. Nie ma też zwrotów “tajny skład broni” ani “ punkty dowodzenia i kontroli” ani “wyrzutnie rakietowe”. Amnesty nigdy nie przyszło do głowy, że Izrael niszczył w Gazie cele wojskowe!

Raport Amnesty dowodzi nie to, że Izrael pogwałcił prawo międzynarodowe, dowodzi, że Amnesty International raz jeszcze wypacza prawo międzynarodowe i raz jeszcze zignoruje dowody, które zaprzeczają jej z góry ustalonemu celowi. Antyizraelskie uprzedzenia Amnesty są tak silne, że przeistaczają się w stronniczość na rzecz terrorystów.

Kluczowe treści najnowszego raportu Amnesty International:

Amnesty International AntyizraelskieRodziny pod gruzami: Izraelskie ataki na zamieszkałe domy wyszczególniają osiem przypadków, kiedy domy mieszkalne w Gazie zostały zaatakowane przez siły izraelskie bez ostrzeżenia podczas operacji Obronny Brzeg w lipcu i sierpniu 2014 r., powodując śmierć przynajmniej 104 cywilów, włącznie z 62 dziećmi. Raport ujawnia wzór częstych ataków izraelskich przy użyciu dużych bomb zrzucanych z powietrza, by zrównać z ziemią domy cywilów, zabijając czasami całe rodziny.

„Siły izraelskie bezwstydnie lekceważyły prawa wojny, przeprowadzając szereg ataków na domy cywilne, okazując bezduszną obojętność na powodowane jatki” – powiedział Philip Luther, dyrektor Middle East and North Africa Programme w Amnesty International.

“Raport ujawnia wzór ataków na domy cywilów przez siły izraelskie, które wykazały szokujące lekceważenie życia palestyńskich cywilów, którym nie dano żadnego ostrzeżenia i nie mieli szansy ucieczki”.

Raport zawiera liczne świadectwa ocalonych, którzy opisują horror rozpaczliwego przekopywania się przez ruiny i pył zniszczonych domów w poszukiwaniu ciał dzieci i bliskich.

W kilku wypadkach, udokumentowanych w raporcie, Amnesty International zidentyfikowała możliwe cele militarne. Jednak zniszczenie życia i własności cywilów spowodowane we wszystkich tych wypadkach było wyraźnie nieproporcjonalne do korzyści militarnych zdobytych przez wykonanie ataku.

„Nawet gdyby wojownik znajdował się w jednym z tych domów mieszkalnych, nie uwalnia to Izraela od przedsięwzięcia wszystkich możliwych środków ostrożności, by chronić życie cywilów schwytanych w walce. Wielokrotne, nieproporcjonalne ataki na domy wskazują, że obecna taktyka wojskowa Izraela jest głęboko wadliwa i fundamentalnie sprzeczna z zasadami międzynarodowego prawa humanitarnego” – powiedział Philip Luther.
Omawiałem szczegółowo rzeczywistą definicję “nieproporcjonalnoiści” w prawie międzynarodowym i jest jasne, że Amnesty International jest bardziej zainteresowana w obciążeniu Izraela winą za zbrodnie wojenne, niż w dotarciu do prawdy.

Jak widzieliśmy w przypadku NATO w Jugosławii, Międzynarodowy Trybunał Karny dla Byłej Jugosławii nie uznał, zgodnie z prawem międzynarodowym, życia 16 cywilów za nieproporcjonalną cenę za unieruchomienie system komunikacyjnego na kilkanaście godzin.

W tym wypadku Amnesty przyznaje, że wielu domach, których bombardowanie badała, znajdowali się terroryści. Ja odkryłem to samo.

Ale Amnesty International w tym miejscu kończy swoją analizę.

W lutym dyrektor generalny Amnesty, Salil Shetty, przyznał: “Nie jesteśmy ekspertami w sprawach wojskowych. Nie chcemy więc rozprawiać o sprawach, których właściwie nie rozumiemy”. (źródło tutaj, wydaje się, że oryginalny cytat nie znajduje się już dłużej na stronie internetowej Al Dżaziry, wideo z wywiadem nie jest dostępne w USA.)

Czego Amnesty International może nie rozumieć z tego, co zdarzyło się latem w Gazie?

Amnesty przyznaje, że terroryści, zazwyczaj jeden lub dwóch, byli rozmieszczeni w wielu domach rodzinnych w Gazie. Wydaje się także przyznawać, że Izraelska Armia Obronna nie bombardowała dowolnie domów w Gazie, bo biorąc pod uwagę liczbę wojowników w Gazie i liczbę budynków, nie należałoby spodziewać się, że przeciętny dom będzie zawierał terrorystę.

W normalnej wojnie walczący nie rozpraszają się w ten sposób. To nie była normalna wojna. Dlaczego więc walczący w Gazie znajdowali się w tak wielu domach?

Ponieważ, jak to wiemy obecnie, domy stały nad wejściami do tuneli. I nad podziemnymi centrami dowodzenia i kontroli. I nad składami broni. Obecność żołnierzy Hamasu przy takich obiektach militarnych była zrozumiała.

W całym 50-stronicowym raporcie Amnesty słowo “tunel” nie jest wspomniane ani razu. Nie ma też zwrotów “tajny skład broni” ani “ punkty dowodzenia i kontroli” ani “wyrzutnie rakietowe”. Amnesty nigdy nie przyszło do głowy, że Izrael niszczył w Gazie  cele wojskowe!

Przedstawiciele Izraela, od Netanjahu, do oficerów armii, mówili wyraźnie i wielokrotnie, że ich celem są tunele i podziemne bunkry. Niemniej Amnesty, której główne oskarżenie Izraela o zbrodnie wojenne musi być oceniane w kontekście wiedzy o militarnym znaczeniu atakowanych celów (jak też tego, co dowódcy armii izraelskiej wiedzieli, kiedy wybierali te cele), nie potrafią nawet pojąć, że to właśnie tunele były celem.

Jak Amnesty International może udawać, że jest w stanie wydać ogólne oświadczenie, iż Izrael działał z nieproporcjonalną siłą, skoro Amnesty nie ma pojęcia, co było celem militarnym – i nie dokonuje żadnych prób zbadania tej kwestii? Ich pracownicy wybrali się do Gazy nie po to, żeby badać cele ataków izraelskich, ale by przeprowadzać wywiady z pozostałymi przy życiu członkami rodzin, którzy podawali całkowicie nieistotne fakty, jak na przykład, że w momencie uderzenia w okolicy nie toczyły się walki. Czynią dziwaczne założenie, że celem byli sami walczący – ale brak im tak podstawowej wiedzy militarnej, by choćby zapytać, co żołnierze Hamasu w ogóle robili w tych domach!

Amnesty wypowiada się o prawie międzynarodowym nie posiadając choćby minimum informacji niezbędnych do takich wypowiedzi, a mianowicie, jaki był cel militarny. Biorąc pod uwagę fakt, przyznawany przez Amnesty, że ataki Izraela nie były przypadkowe, to wydaje się oczywiste, że cele militarne znajdowały się w tych domach lub pod nimi. Amnesty nie ma nawet dość wiedzy, by postawić pytanie i czyni dziwaczne założenia oparte wyłącznie na ignorancji swoich zbierających materiały pracowników, których brak znajomości kwestii militarnych łączył się z wyraźnym uprzedzeniem antyizraelskim.

Jest jednak jeszcze gorzej.

Amnesty robi, co może, by usprawiedliwić używanie przez Hamas mieszkańców tych domów jako ludzkiej tarczy.

W raporcie czytamy:

Walczące strony mają obowiązek podjęcia środków ostrożności, by chronić cywilów i obiekty cywilne pod ich kontrolą przeciwko skutkom ataków przeciwnika. Podobnie jak ostrożność przy ataku, te reguły są szczególnie ważne, kiedy walki mają miejsce na terenach z dużą liczbą cywilów.

Każda strona konfliktu musi w takim stopniu, w jakim jest to wykonalne, unikać lokowania obiektów militarnych w lub blisko gęsto zaludnionych obszarów. (Patrz:  Customary International Humanitarian Law)  Autorytatywny komentarz Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (MKCK) w sprawie tego postanowienia wyjaśnia, że termin “wykonalne” jest użyty, by zilustrować “fakt, że od nikogo nie można żądać zrobienia rzeczy niemożliwych do zrobienia. W tym wypadku jest jasne, że ostrożność nie powinna posuwać się poza punkt, w którym życie populacji stałoby się trudne lub nawet niemożliwe”. I pisze: „Ponadto, nie można oczekiwać od strony konfliktu, by rozmieszczała swoje siły zbrojne i instalacje w taki sposób, że będą widoczne i [przyniesie to] korzyść przeciwnikowi”.

Jedynym powodem, dla którego Amnesty mogła wybrać cytowanie tych części z instrukcji  MKCK (które nie znajdują się w dziale o “ludzkiej tarczy”) jest uniewinnienie Hamasu z zarzutu o umyślne umieszczanie celów militarnych tuż obok lub pod obiektami cywilnymi. Chcą, żeby wyglądało to tak, jakby Hamas nie miał wyboru – jakby w rzeczywistości pragnął podjąć środki ostrożności chroniące cywilów, ale nie mógł, bo Gaza jest zbyt zatłoczona. Jest to absurd, bo wiemy, że Hamas nie tylko umyślnie budował tunele pod domami  mieszkalnymi cywilów, ale także zamieniał w pułapki bombowe domy i fałszywie oznakowane kliniki, jak również odpalał rakiety z obszarów zamieszkałych przez ludność  cywilną i w niektórych wypadkach uniemożliwiał cywilom opuszczanie obiektów, które miały zostać zbombardowane. W żadnym wypadku nie jest to dozwolone według prawa międzynarodowego, ale Amnesty wyciąga Hamas z tarapatów – za to właśnie, co spowodowało, że zginęło tak wielu cywilów. (W rzeczywistości MKCK wyraźnie instruuje walczących, by usuwali cywilów z celów militarnych, na tyle, na ile to możliwe, a Hamas robił odwrotnie – kolejna zbrodnia wojenna Hamasu, którą ignoruje Amnesty.)

Nie wspominając, że Amnesty postanowiła nie cytować takich części dokumentów MKCK jak: „Praktyka wskazuje, że atakujący może zaatakować cele militarne, jeśli obrońca nie podjął właściwych środków ostrożności lub umyślnie używa cywilów do ochrony operacji wojskowych”. Nie, Amnesty cytuje tylko te części prawa, których może użyć do potępienia Izraela i tylko te części, które usprawiedliwiają terrorystów.

Czy nie jest ciekawe, że organizacja broniąca “praw człowieka” staje na głowie, by zignorować pogwałcenia praw człowieka mieszkańców Gazy przez Hamas?

Raport Amnesty raz jeszcze dowodzi, ale nie to, że Izrael pogwałcił prawo międzynarodowe. Dowodzi, że Amnesty International raz jeszcze wypacza prawo międzynarodowe i raz jeszcze zignoruje dowody, które zaprzeczają jej z góry ustalonemu celowi. Antyizraelskie uprzedzenia Amnesty są tak silne, że przeistaczają się w stronniczość na rzecz terrorystów.

Latest Amnesty report shows ignorance
Elder of Ziyon, 5 listopada 2014
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Ważne uzupełnienie, również z blogu Elder of Ziyon:

Przewodniczący Kolegium Szefów Połączonych Sztabów USA uczy prawa międzynarodowego Amnesty International i Human Right Watch

Wczoraj (6. 11. 2014) generał Martin Dempsey, przewodniczący Kolegium Szefów Połączonych  Sztabów USA, wygłosił wykład w Carnegie Council for Ethics. Otrzymał pytanie od członka publiczności, by skomentował etykę Izraelskiej Armii Obronnej [IDF] podczas operacji Obronny Brzeg i tutaj jest jego odpowiedź:

Uważam, że Izrael dokonywał nadzwyczajnych posunięć, by ograniczyć zniszczenia i straty wśród ludności cywilnej. W rzeczywistości trzy miesiące temu spytaliśmy [szefa sztabu armii izraelskiej] Benny’ego [Gantza], czy moglibyśmy wysłać zespół na naukę – jedną z rzeczy, którą robimy lepiej niż ktokolwiek, jest, moim zdaniem, uczenie się – iwysłaliśmy zespół wysokich oficerów i podoficerów, żeby pracowali z IDF i nauczyli się z tej konkretnej operacji w Gazie, z kroków, które podjęli dla zapobieżenia ofiarom cywilnym i to, co zrobili z tunelami, bo Hamas stał się niemal podziemnym społeczeństwem. Tak, to postawiło przed IDF poważne wyzwania. Dokonali jednak nadzwyczajnych rzeczy, próbując ograniczyć ofiary cywilne: informacje telefoniczne, podawanie do wiadomości, że zniszczą daną budowlę. Wypracowali nawet techniki, nazywają to stukaniem w dach, zrzucają coś, co stuka w dach, rozrzucali ulotki ostrzegające obywateli i społeczeństwo, by odchodzili od miejsc, gdzie są tunele. Ale przy tego rodzaju konflikcie, kiedy wymaga się od ciebie standardów, których nie wymaga się od twojego wroga, będziesz krytykowany za ofiary cywilne. Myślę więc, że gdyby Benny siedział teraz tutaj, powiedziałby, że „zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, a teraz wyciągniemy lekcje z tej misji i pomyślimy, czy są jakieś inne rzeczy, które moglibyśmy zrobić w przyszłości, i zrobimy je”. IDF nie chce powodować ofiar cywilnych, chce zatrzymać strzelanie rakietami i pociskami moździerzowymi ze Strefy Gazy do Izraela, a jest to niewiarygodnie trudne środowisko i mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że uważam, że oni działali w sposób odpowiedzialny.

Pojawia się to tuż po opublikowaniu przez Amnesty niewiarygodnie stronniczego raportu, oskarżającego Izrael o zbrodnie wojenne, twierdzącego, że podczas walk w Gazie Izrael naruszył zasady rozróżniania i proporcjonalności, ponieważ, jak mówią, cele wojskowe, które atakował Izrael – jeśli jakiekolwiek były – nie były wystarczająco wartościowe, biorąc pod uwagę liczbę ludzi zabitych i rannych. Amnesty jednak dokonała tej oceny bez jakiejkolwiek ekspertyzy militarnej, a nawet bez wiedzy, jakie było to cele militarne – w swoim liczącym 50 stron raporcie nie ma ani jednej wzmianki o tunelach, bunkrach ze składami broni ani o wyrzutniach rakietowych, które byłyby oczywistymi celami militarnymi.

Kto, według prawa międzynarodowego, decyduje, czy obiekt może zostać obrany za cel, kiedy jest ukryty między cywilami?

Odpowiedź brzmi: nie Amnesty ani HRW.

Jak pokazują linki powyżej, zgodnie z prawem międzynarodowym według instrukcji MKCK, decyzja w sprawie, czy coś jest zasadnym celem militarnym, jak również czy oczekiwane zniszczenia wśród ludności cywilnej są usprawiedliwione wartością tego celu, oparta jest na tym, co zrobiłby rozsądny dowódca wojskowy z informacją, jaką ma w momencie ataku.

Poprzeczka jest ustawiona dość wysoko, by można było orzec, że dowódca popełnił zbrodnię wojenną.Komentarz MKCK do artykułu 85 Protokołu Dodatkowego stwierdza:

Oskarżony musiał działać świadomie i z zamiarem, tj. być świadomy czynu i jego konsekwencji i skłonny [go popełnić] („zbrodniczy zamiar” lub „premedytacja”); to obejmuje pojęcia „zły zamiar” lub „lekkomyślność” ….

Dowódca wojskowy decyduje także o proporcjonalności. Prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii ustalił, kto może podjąć taką decyzję:

Odpowiedź na te pytania nie jest prosta. Może być konieczne rozpatrywanie jej na bazie konkretnych przypadków i odpowiedzi mogą różnić się zależnie od sytuacji i wartości decydenta. Jest nieprawdopodobne, by adwokat praw człowieka i doświadczony dowódca bojowy przypisali taką samą stosunkową wartość korzyściom militarnym i szkodom dla stron niewalczących. … Sugeruje się, by ustalenie stosunkowych wartości było [ustaleniem] “rozsądnego dowódcy wojskowego”.[Końcowy Raport Prokuratora Komitetu ustanowionego dla rozpatrzenia bombardowania w Jugosławii przez NATO para. 50-1]

Generał Dempsey jest rozsądnym dowódcą wojskowym. W odróżnieniu od Amnesty i HRW, wie, czego wymaga prawo międzynarodowe. Uważa on nie tylko, że Izrael działał w przykładny sposób, ale że armia USA może nauczyć się od Izraela, jak radzić sobie z tymi nowymi taktykami terrorystów, które tak cynicznie używają populację cywilną dla swoich celów. Wysłał ludzi do Izraela, by rozmawiali z izraelskimi żołnierzami i zrozumieli problemy.

Gdyby armia USA miała najmniejsze poszlaki, że Izrael łamie prawo międzynarodowe, nie wysyłaliby swoich ekspertów, by uczyli się z doświadczeń izraelskich.

Rzeczywiste prawo międzynarodowe, jak pokazuje dokumentacja MKCK, pochodzi bardzo często z podręczników wojskowych różnych państw. Te podręczniki napisane są tak, że dowódcy wojskowi wiedzą, co mogą, a czego nie mogą robić zgodnie z prawami konfliktów zbrojnych. Są napisane dla realnego świata, nie zaś dla bajkowego świata Amnesty i Human Rights Watch, w którym wszelka działalność militarna uważana jest za złą z definicji.

Generał Dempsey wie więcej o prawie międzynarodowym niż cały personel Amnesty i Human Rights Watch razem wzięty. To samo dotyczy dowódców IDF. Wiedzą oni, że decyzje muszą być podejmowane w polu, czasami przy ograniczonej informacji, by chronić nie tylko cywilów po stronie wroga, ale także własnych żołnierzy i własnych cywilów – dwa czynniki, które w ogóle nie występują w głęboko wadliwych raportach HRW i Amnesty.

Im głębiej bada się rzeczywiste prawo dotyczące praw człowieka, tym wyraźniej widać, jak całkowicie ignoranckie i pozbawione dobrej woli są organizacje “praw człowieka”.

Us Joint Chiefs Chairman schools Amnesty and HRW
 
Tłumaczenie Małgorzata Koraszewska

Źródło: http://www.listyznaszegosadu.pl/brunatna-fala/najnowszy-raport-amnesty

Tytuł zmieniony – red. Euroislam

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze