„Ani to kryzys, ani syryjskich, ani uchodźców”

ludzik
| 12 komentarzy|
image_pdfimage_print

Wypowiedź rabina Davida Bar-Hayima, dyrektora instytutu Machon Shilo w Jerozolimie, zapytanego czy Izrael, a także Europa i inne kraje Zachodu powinny przyjmować syryjskich uchodźców.

Kiedy słyszę o tzw. kryzysie syryjskich uchodźców przypomina mi się komentarz pewnego historyka dotyczący tworu państwowego zwanego Świętym Cesarstwem Rzymskim (Sacrum Imperium Romanum). Powiedział on: nie było ono ani święte, ani rzymskie, ani nie było cesarstwem. To samo można powiedzieć o kryzysie syryjskich uchodźców – ani to kryzys, ani syryjskich, ani uchodźców.

Kryzys to sytuacja wyjątkowa. Rzeczy idą swoim torem, nagle wydarza się coś dramatycznego i mamy kryzys. Uchodźcy to ludzie uciekający przed reżimem, dyktatorem, katastrofą naturalną albo epidemią. A Syryjczycy to rzecz jasna ludzie pochodzący z Syrii, przynajmniej teoretycznie.

ludzikObecnie mamy zaś do czynienia przede wszystkim z arabskimi muzułmanami, niekoniecznie Syryjczykami, wielu z nich nigdy nawet nie było w Syrii. Tak przy okazji: dzisiaj niezwykle łatwo o fałszywy paszport syryjski, można go sobie po prostu kupić i wjechać do tego czy innego kraju europejskiego. Produkcja i sprzedaż fałszywych paszportów syryjskich to dziś cały przemysł.

Jak mówiłem, ten napływ do Europy nielegalnych, agresywnie zachowujących się imigrantów nie jest ograniczony do obywateli Syrii. Jest wśród nich wiele osób z krajów Północnej Afryki i innych krajów muzułmańskich.

A więc nie jest to kwestia Syrii, nie mamy do czynienia z uchodźcami i nie mówimy o kryzysie, ponieważ nie jest to sytuacja wyjątkowa, tylko norma. W świecie arabskim i muzułmańskim nie jest niczym nadzwyczajnym, że muzułmanie mordują muzułmanów i to na wielką skalę. To jest całkowicie normalne, tak wyglądało społeczeństwo muzułmańskich Arabów od pierwszych dni istnienia islamu. Każdy, kto zna historię świata islamu jest świadom tego faktu. Obecnie szyici uciekają przed sunnitami albo sunnici uciekają przed szyitami lub członkowie jednego ugrupowania rebeliantów uciekają przed członkami innego ugrupowania. Ale jutro, jeśli losy bitwy potoczą się inaczej, ci, którzy wczoraj uciekali zawrócą i zaczną mordować swoich wczorajszych ciemiężców. Innymi słowy mamy tu do czynienia z endemicznym konfliktem, rzeczywistością od niepamiętnych czasów wplecioną w tkankę muzułmańsko-arabskiej kultury i cywilizacji. To nie żaden nagły kryzys, tak się dzieje w świecie arabskim przez cały czas.

Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy pojawia się jakiś silny przywódca, brutalny dyktator, któremu udaje się przemocą i zastraszaniem kontrolować rywalizujące frakcje, ugrupowania czy plemiona – oczywiście do momentu, kiedy sam zostanie wyeliminowany (Saddam Hussein w Iraku, Muammar Kaddafi w Libii itd.). Kiedy rządy silnej ręki się załamują, sytuacja wraca do normy, czyli jedno plemię przeciwko drugiemu, jedna masakra tu, inna tam, ci ludzie uciekają od tamtych, a potem na odwrót: prześladowani stają się prześladowcami i tak dalej.

Dlatego nie ma tu mowy o kryzysie uchodźców. Mowa o ludziach uciekających od samych siebie, od własnej kultury i cywilizacji, od własnej religii. I jeśli kraje takie, jak Niemcy, Francja i inne chcą przyjąć ich do własnego społeczeństwa, tak naprawdę importują wojnę domową, arabsko-islamski styl życia i cywilizację przemocy, zniszczenia i nienawiści. (…)

Kluczowa kwestia, którą musimy zrozumieć, to fakt, że naprawdę nie mamy do czynienia z uchodźcami. To kwestia cywilizacyjna. Prawdziwi uchodźcy to osoby z jednostkowymi problemami, np. te, które zostały pozbawione dachu nad głową przez trzęsienie ziemi. Taka osoba ucieka z jakiegoś obszaru, nie ma domu, pożywienia, dostępu do wody pitnej. Trzeba jej oczywiście pomóc, jeśli jesteśmy w stanie. Mówimy tu o osobie z konkretnym problemem, który powstał z przyczyn niezależnych od niej samej. Ten problem nie został stworzony przez społeczeństwo tej osoby, jej styl życia czy wartości, które sama wyznaje. Istoty ludzkie zazwyczaj współczują komuś takiemu i chcą mu pomóc. To jest bardzo cenne. Jednak w tym przypadku chodzi o coś zupełnie innego. Tutaj mamy do czynienia z kulturą, całymi plemionami zniewolonymi przez własną cywilizację i religię, która nakłania ludzi do mordowania, prześladowania, wysiedlania innych z ich domów aż do momentu, kiedy druga strona zyska przewagę i będzie robić dokładnie to samo w stosunku do swoich wcześniejszych prześladowców. Niezależnie od tego, gdzie ci ludzie się znajdą, będą kontynuowali swą wojnę domową, również w naszych krajach.

Jeśli ktoś mi nie dowierza, powinien zobaczyć, jak w niektórych krajach europejskich, w których znaleźli się ci tak zwani uchodźcy, natychmiast zaczęli demonstrować i rzucać kamieniami w policję, ponieważ nie zapewniono im na przykład dostępu do darmowego Internetu. W innych sytuacjach wywoływali zamieszki, domagając się żywności, do jakiej przywykli we własnych krajach i wyrzucając jedzenie, które im oferowano. Taka jest owa kultura i cywilizacja. Pomysł, żeby importować takich ludzi do siebie i przejmować za nich odpowiedzialność, to czyste szaleństwo. (…)

Rol na podst. https://www.youtube.com/watch?v=851RIXCnsj0

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze