Współpraca z islamskim totalitaryzmem skompromituje lewicę

islam in france
| 5 komentarzy|
image_pdfimage_print

Jan Wójcik

Czy lewicy wyjdzie na zdrowie romans z islamizmem? Po wygranych przez Hollande’a wyborach we Francji, niektórzy mogą twierdzić (i twierdzą), że to jest właściwy kierunek.

 

Zwrot Sarkozy’ego w stronę elektoratu Le Pen oraz niepotwierdzone wezwania do głosowania na Hollande’a rozlegające się w meczetach, mogły być jednym ze składników zwycięstwa kandydata lewicy. Do głosowania na Hollande’a namawiano także w rytm hip-hopu tworzonego przez muzułmańskich imigrantów.

Dalej od politycznego centrum symbioza nie jest już tak idealna. Na kontrdemonstracji przeciwko wiecowi antyislamskiej Pro NRW (Pro North Rhine Westphalia) salafici pobili wspierających ich członków Antify.  Podczas podobnego wydarzenia w Aarhus w Danii odbywającego się pod koniec marca, członkowie lewackich bojówek ze zdumieniem słuchali okrzyków „Pie..lić Żydów!” wznoszonych przez współdemonstrujących muzułmanów.  Pół roku temu Antifie dostało się od muzułmanów także w Szwecji.

Feministki także powinny zadać sobie pytanie, czy George Galloway, propalestyński polityk skrajnej brytyjskiej lewicy, biorąc sobie trzecią żonę w islamskim związku nie zwraca się przeciwko równości płci. Zapewniamy, że islam nie przewiduje związku jednej kobiety z wieloma mężczyznami.

Lewica, czy to walcząc z „islamofobią” poprzez organizacje takie jak polskie Nigdy Więcej, czy z Izraelem, biorąc udział w różnego rodzaju antyizraelskich flotyllach, wspiera chcąc nie chcąc organizacje i osobistości, w oczach których Hitler był biczem bożym na Żydów.  I jak pokazują badania statystyczne, historyczne analizy, czy analizy tekstów Koranu, antysemityzm nie jest bynajmniej muzułmanom obcy. Poważnie zaczyna się tym martwić izraelska prasa.

Oczywiście to tylko jednostronny obraz zagrożeń, na jakie sama wystawia się lewica. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że to Partia Komunistyczna we Francji wprowadziła debatę na temat burek do parlamentu i poparła zakaz.  W Polsce to Leszek Miller kibicował prezydentowi Kaczyńskiemu, który „nie ugiął się pod presją muzułmańskiej Turcji” blokującej wybór duńskiego polityka Rasmussena na szefa NATO (bo inny Duńczyk narysował karykaturę Mahometa).

Wielokulturowość jako przeciwwaga konserwatywnego i tradycyjnego społeczeństwa oraz idea równości wszystkich ludzi, to pojęcia posiadające trwałe miejsce w lewicowym uniwersum. Problem zaczyna się wtedy, gdy ci, których lewica chce objąć opieką i postrzega jako elektorat, przejawiają o wiele gorsze cechy niż ci, których taż sama lewica definiuje jako swoich przeciwników.

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze