W obronie tak zwanej europejskiej skrajnej prawicy

1
| 1 komentarz|
image_pdfimage_print

Daniel Pipes

Niedawno rząd francuski zorganizował marsz solidarności, na który przybyło wielu zagranicznych przywódców i w którym wszystkie partie polityczne połączyły się w „świętej unii” (termin ten przywołuje na myśl I wojnę światową) przeciw masakrom w siedzibie magazynu Charlie Hebdo i w koszernym supermarkecie.

1

Wszystkie partie poza jedną – Frontem Narodowym (FN), prowadzonym przez Marine Le Pen, oficjalnie wykluczoną, bowiem nie wpisuje się ona w „republikańskie wartości”. W rzeczywistości zablokowano go, ponieważ jako jedyna wśród francuskich partii, sprzeciwia się imigracji; a inni politycy obawiają się, że FN zyska na masakrach. Podobnie i rząd zakazała demonstracji sekularystycznej Riposte Laique, organizacji, która chciała „wyrzucenia islamistów”.

Atak w Paryżu doprowadził do zaproszenia Marine le Pen na spotkanie z francuskim prezydentem, jednak nie do udziału w jego paradzie.

Chociaż sam jestem klasycznym liberałem o libertariańskich tendencjach, w centrum partii republikańskiej w Stanach Zjednoczonych, to cieszy mnie wzmocnienie Frontu Narodowego i wielu innych partii uznawanych za „skrajną prawice”. Oto dlaczego:

Na wstępie trzeba stwierdzić, że niektóre partie tego rodzaju w Europie są faszystowskie, w szczególności Złoty Świt w Grecji i Jobbik na Węgrzech. Jednak inne są po prostu populistyczne, często o dość lewicowych poglądach ekonomicznych, szczególnie w kwestii państwa socjalnego. Są dość centrowe i tworzą mieszankę prawicy i lewicy, zarówno w swojej polityce jak i wśród ich zwolenników. Są normalną, uprawnioną i konstruktywną odpowiedzią ludzi poddanych wielkiemu napięci. Co więcej, odnoszą się do kwestii, które zaprzątają umysły wielu.

Dla przykładu, w wypadku niedawnych zbrodni, Le Pen była jedynym francuskim politykiem, który jasno stwierdził, co jest problemem: „Walczymy z ideologią, z islamistycznym fundamentalizmem”. Prezydent François Hollande zaś kłamał: „Ci, którzy popełnili te czyny, ci fanatycy, nie mają nic wspólnego z wiarą muzułmańską”. (Jego premier, Manuel Valls, poradził sobie nieco lepiej: „Walczymy […] z radykalnym islamem”).

Poza FN we Francji podobne partie to UKIP, Szwedzka Partia Ludowa, Partia Wolności w Austrii, Alternatywa dla Niemiec, Duńska Partia Ludowa, Partia Postępu (Norwegia), Szwedzcy Demokraci, Partia Finów i – na czele – Partia Wolności (Holandia), założona przez Geerta Wildersa, którego uważam za jednego z najważniejszych polityków europejskich.

Dwie kwestie zaprzątają ich programy: Unia Europejska i islamizm. UE powoduje negatywne reakcje z wielu powodów – Brytyjczycy chcą z niej wyjść, Niemcy chcą wydawać mniej na innych, Grecy chcą końca oszczędzania: wszyscy czują się przyduszeni ponadnarodowym rządem, który zaczął się skromnie w 1951 roku jako Europejska Wspólnota Węgla i Stali. Tylko biurokraci europejscy i bogaci, odcięci od normalnego życia, uważają, że wszystko jest w porządku.

W kwestii islamizmu odpowiedz w całej Europie jest taka sama. Od Hiszpanii po Norwegię słychać o zbyt dużej liczbie imigrantów, zbyt wielu społecznych patologiach, suprematyzmie islamistycznym, szariacie i przemocy. Coraz więcej Europejczyków obawia się islamizmu i żałuje utraty ich tradycyjnej kultury i obawia się o przyszłość ich dzieci.

Partie, media i uczeni starają się poniżać, marginalizować i wykluczać te partie, jakby były nowymi nazistami. To niebezpieczne i bezcelowe. Niebezpieczne, bowiem bez zaakceptowania członkowie tych partii zwrócą się ku ekstremizmowi i przemocy. Bezcelowe, ponieważ jest ich mnóstwo i rosną w siłę. Dla przykładu Szwedzcy Demokraci podwoili swoje poparcie w każdym z ostatnich wyborów. Le Pen i Wilders prowadzą w sondażach. W miarę, jak będą zdobywać nowych zwolenników, wielu zyska ważny głos w europejskich krajach.

Zamiast ich wyzywać i wykluczać istniejące instytucje powinny zachęcać partie populistyczne do umiarkowania, wyrafinowania i pełnego udziału w procesie politycznym. Chociaż mają tendencję do braku dyscypliny i akceptacji dla pewnych paranoicznych i absolutnie nieakceptowalnych elementów, to uczą się w trakcie. Tak, wiele z nich ma dwuznaczne pochodzenie, jednak podobnie jest w wypadku od dawna istniejących partii w krajach takich jak Francja, Niemcy czy Szwecja.

Niezależnie czy tego chcemy czy nie: nadchodzą. Przyszłość będzie lepsza dla wszystkich, jeśli będą współpracować z establiszmentem. Zasługują na szacunek.

The Washington Times
19 stycznia 2015
http://pl.danielpipes.org
Oryginał angielski: In Defense of Europe’s So-called Far Right
Tłumaczył: Mateusz J. Fafiński

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze