W jaki sposób islam „należy do Niemiec”?

image001
Abdel-Hakim Ourghi: "Ekstremiści są muzułmanami"
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Ataki w Nicei, Würzburgu i Ansbach w lecie 2016 roku nie były dziełem osób tylko niestabilnych psychicznie; sprawcy działali najwyraźniej również z religijnych pobudek.

Odkąd islamski terroryzm dotarł do Niemiec, wielu ludzi czuje się zdezorientowanych i zadają sobie pytanie: „Dlaczego ktoś popełnia takie zbrodnie w imię religii?”.

„Islam należy do Niemiec” – tym zdaniem ówczesny prezydent Niemiec Christian Wulff  wywołał w roku 2012 zażartą dyskusję. Liczby mówią jednak same za siebie. W Niemczech  żyje ponad cztery miliony zarejestrowanych, wierzących muzułmanów. W rzeczywistości jednak jest o wiele więcej osób, dla których słowa Koranu są święte. Ilu ich jest? I co dla muzułmanów oznacza ich wiara? Jakim islamem żyją? Jak myślą? Skąd bierze się strach wielu Niemców przed islamem i dlaczego niektórzy ludzie mają taki problem z realistycznym postrzeganiem tej religii?

Zwłaszcza po ostatnich atakach rodzi się pytanie, jaką rolę odgrywa ta religia w nawoływaniu do przemocy. „Islam musi stawić czoła tej kwestii i ma oczywiście coś wspólnego z islamskim terroryzmem. Ekstremiści są muzułmanami i uzasadniają swoje działania cytatami z Koranu.  Inny sposób postrzegania tego problemu jest naiwnością i myśleniem życzeniowym” – mówi uczony islamski z Freiburga, Abdel-Hakim Ourghi.

image003
Piosenkarka Hlya Kandemir przestała nosić chustę

Obok roli islamu w podżeganiu do przemocy dyskutowana jest ostatnio także rola kobiet w tej religii. Około jedna trzecia kobiet muzułmańskich w Niemczech nosi chustę. Czy te kobiety są uciskane? Piosenkarka Hlya Kandemir sama długo nosiła chustę. „Szukałam mojej religii” – mówi i twierdzi, że nie czuła się uciskana. Jednak kiedy kilka lat temu postanowiła ponownie zdjąć chustę, naraziła się  krytykę ze strony konserwatywnych muzułmanów. Ale to jej nie przeszkadza. „Religia to moja osobista sprawa” – mówi.

Berlińska pisarka Necla Kelek widzi to zupełnie inaczej. Oskarża ona zwłaszcza związki muzułmańskie w Niemczech, że nie respektują prawa o równości kobiet i mężczyzn, zawartego w konstytucji.

Obecnie w Niemczech mieszka około pięć milionów muzułmanów. Jest to tylko 6%  populacji, niemniej jednak większość społeczeństwa czuje się już niekomfortowo. 57%  ankietowanych niemuzułmanów w Niemczech czuje się zagrożonych przez islam. Wartość ta jest wyższa niż w jakimkolwiek innym kraju w Europie.

To między innymi rosnący strach przed islamizacją Niemiec przyczynił się do wysokich wyników partii AfD (Alternatywa dla Niermiec) i uzyskania miejsca w landtagu Saksonii-Anhalt przez Hansa-Thomasa Tillschneidera. Tillschneider sam jest znawcą Islamu, mieszkał  rok w Syrii. „Musimy obronić naszą niemiecką tożsamość przed muzułmanami” – mówi. Jego zdaniem obie kultury da się pogodzić tylko wtedy, gdy muzułmanie dopasują się do kultury dominującej w Niemczech, czyli niemieckiej.

Hesja wprowadziła jako pierwszy land naukę religii islamskiej w swoich szkołach. Lekcje te są prowadzone przez wspólnoty religijne. Jedną z nich jest DITIB, Stowarzyszenie Tureckich Muzułmanów, stoi jednak za nim turecki państwowy związek religijny. Trzeba więc zadać sobie pytanie: czy państwo tureckie poprzez lekcje religii zdobywa wpływ w niemieckich szkołach? Odpowiedzi na to pytanie może dostarczyć ostatnie zachowanie tureckich obywateli Niemiec z okazji referendum w Turcji oraz rozkład jego wyników – w niemieckich miastach odbywały się demonstracje poparcia dla Erdogana, a 63 % Turków w Niemczech głosowało za rozszerzeniem jego dyktatorskiej władzy.

Natalia Osten-Sacken, na podst. http://www.phoenix.de/

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze