Uniwersytet Al-Azhar, ostoja islamskiego wstecznictwa

image001
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Nervana Mahmoud

Niedawno publikowaliśmy artykuł koptyjskiego lidera Ashrafa Ramelaha na temat instalowania przez władze Egiptu kiosków – poradni religijnych – na stacjach metra. Dziś w tej samej sprawie głos znanej egipskiej blogerki.

* * *

Egipski uniwersystet Al-Azhar otworzył kilka kiosków przy jednej z głównych stacji metra, żeby pomóc podróżnym „zasięgnąć przewodnictwa w kwestiach islamskich”. Według Mohiego El-Dina Afifi, sekretarza generalnego uczelni, inicjatywa zmierza do „przeciwdziałania ideologiom ekstremistycznym i błędnym fatwom, wydawanym przez grupy ekstremistyczne”.

Egipcjanie uznali tę inicjatywę za bardzo kontrowersyjną. Dla niektórych jest to dobry pomysł, żeby dowiedzieć się czegoś o rzetelnych „fatwach” (zarządzeniach religijnych), inni postrzegają to jako jawny znak propagowania dewocji w społeczeństwie.

Przy stacji Al Shohada w centrum Kairu dziennikarka i muzułmanka z gazety al-Fadżr, udająca ateistkę, spędziła dwie godziny w „kiosku fatwy”, żeby wysłuchać zarządzeń duchownych z Al-Azhar.

Chociaż miała na sobie zwyczajowy, noszony przez Egipcjanki hidżab, uczony Al-Azhar najpierw skomentował jej naszyjnik (ankh – stary egipski symbol faraonów, klucz do życia). „To wygląda jak krzyż, więc lepiej tego nie noś, w przeciwnym razie ludzie mogą pomyśleć, że jesteś chrześcijanką” – oznajmił.

Przebrana dziennikarka odbyła długą rozmowę z uczonymi Al-Azhar na wiele kontrowersyjnych tematów, szczególnie praw kobiet w islamie, ich praw do dziedziczenia, kwestii menstruacji oraz prawa do nie noszenia hidżabu. Uczeni upierali się przy podejściu ortodoksyjnym, według którego menstruacja to nieczystość. Stwierdzili też, że kobiety muszą dziedziczyć połowę tego, co mężczyźni, ponieważ takie zarządzenia są opisane w Koranie i nie można ich zmienić. Jeden z nich zapytał dziennikarkę: „Czy wy [kobiety] naprawdę chcecie iść łeb w łeb z mężczyznami?”.

Al-Azhar, najsłynniejsza egipska instytucja religijna, jest daleki od głoszonego celu – modernizacji myśli islamskiej – i wciąż trzyma się zapiekłych ortodoksyjnych interpretacji

Bardziej niepokojące jest jednak to, że uczeni upierali się przy innych anachronicznych regułach, chociaż nie pochodzą one z Koranu. Oświadczyli na przykład, że brat ma prawo powstrzymać swoją siostrę przed noszeniem obcisłej odzieży i nie wypuścić jej z domu bez chusty na głowie. Cudzołóstwo – zdaniem uczonych – jest głównie winą kobiety, „ponieważ kiedy kobieta porzuca swój honor, może ona uwieść wielu mężczyzn”.

Na poziomie politycznym specjaliści z kiosków nalegali, że prawo do prostestu jest obecne tylko przy aprobacie rządu, zgodnie z prawem egipskim. Jeżeli nie wydano na to zgody, protesty są zabronione, „ponieważ protestujący mogą zostać zinfiltrowani przez sabotażystów”. Opisali oni również podanie ręki chrześcijaninowi jako „moralną, ale nie fizyczną nieczystość, która nie wymaga obmycia przed modlitwą”. Jak miło z ich strony!

Uczeni z Al-Azhar prawdopodobnie myśleli, że w swoim „kiosku z fatwą” przyjęli przebraną ateistkę-dziennikarkę w miłej atmosferze. Dyskutowali przecież w uprzejmy, cywilizowany sposób. Inni, salaficcy imamowie, pewnie okazaliby mniej cierpliwości, a więcej agresji.

Jednakże doświadczenie reporterki pokazuje, co jest nie tak – nie tylko z pomysłem kiosków z fatwami, lecz również z całą doktryną islamską uniwersytetu. Al-Azhar, najsłynniejsza egipska instytucja religijna, jest daleki od głoszonego celu – modernizacji myśli islamskiej – i wciąż trzyma się zapiekłych ortodoksyjnych interpretacji, które honorują nierówność, a nawet mizoginię, w społeczeństwie. Przekonanie, że kioski fatwowe powstrzymają radykalizm, jest naiwne.

Zważywszy na opisane stanowisko uczelni w ważnych kwestiach, Al-Azhar wydaje się być łagodniejszą wersją uwstecznionego islamu, która zadowala autokratycznych przywódców i odrzuca przemoc, lecz jednocześnie trzyma się filarów [islamskiego] wstecznictwa wraz z innymi, radykalnymi grupami. Takie podejście nie odciągnie młodzieży od radykalizacji – raczej sprawi, że w jej oczach grupy dżihadystyczne będą wyglądać na bardziej autentyczne i szczere.

Wielu związanych z Al-Azhar uczonych jest członkami nowopowstałej krajowej rady do walki z terroryzmem w Egipcie. Można się tylko zastanawiać, jak chcą to robić, jednocześnie promując mizognię i nierówność.

Oprac. Veronica Franco, na podstawie: https://nervana1.org/

Tytuł – red.Euroislamu

Nervana Mahmoud jest lekarką i komentatorką spraw Bliskiego Wschodu. Po rewolucji egipskiej z roku 2011 zaczęła prowadzić blog, cieszący się dużą popularnością. W 2013 została uznana przez BBC za jedną ze 100 kobiet roku.

————————————————-

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze