Komentarz

Szwecja: świetne wyniki szkoły dla imigrantów

Większość uczniów szkoły pochodzi z blokowiska imigrantów w Rinkeby. Fot. Johan Fredriksson, Wikimedia

Szkoła na sztokholmskim przedmieściu Akalia, do której chodzą prawie wyłącznie dzieci imigrantów z Somalii, osiąga znakomite wyniki nauczania, pisze portalSalamlab.pl*, opierając się na doniesieniach szwedzkiej gazety „Expressen”.

Jednak nie jest to, wbrew twierdzeniom portalu i szwedzkiej gazety, najlepsza szkoła w Sztokholmie i druga w Szwecji.

Kista International School to prywatna placówka, ucząca dzieci w zakresie szkoły podstawowej i gimnazjum, do klasy 9. Należy do stowarzyszenia założonego przez rodziców i początkowo była projektem pomagania dzieciom w odrabianiu prac domowych. Położona jest w pobliżu dzielnic zamieszkałych głównie przez imigrantów, gdzie szkoły publiczne osiągają dużo gorsze wyniki.

Szkoła, nie tylko w Szwecji, jest główną instytucją, która ma za zadanie wyrównywanie szans dla dzieci z różnych środowisk. W Szwecji jednak niekoniecznie się tak dzieje, ponieważ wybór szkoły należy do rodziców. Według OECD szkoły szwedzkie znacznie bardziej segregują uczniów niż w innych krajach skandynawskich – do jednych chodzą dzieci imigrantów i uboższych rodziców, do innych dzieci z zamożniejszych rodzin.

Sukces szkoły

W Szwecji do liceum trafia się na podstawie ocen z gimnazjum, nie ma testów kwalifikacyjnych. Przeciętnie do szkół średnich nie kwalifikuje się 15% absolwentów gimnazjów, ale w 59 szkołach położonych w tzw. dzielnicach wrażliwych wyniki są ponad dwukrotnie gorsze – do liceów nie kwalifikuje się aż 35% dzieci.

W szkole publicznej w sąsiadującej z Kistą imigranckiej dzielnicy Rinkeby (z której pochodzi znaczna część uczniów Kisty) większość, bo aż 54% uczniów nie trafi do liceów. Tymczasem spośród absolwentów Kisty wszyscy kwalifikują się do szkół średnich, chociaż 94% uczniów pochodzi z rodzin somalijskich imigrantów, a tylko jeden z rodziny szwedzkiej.

Uczennice szkoły w Kista (Foto – FB szkoły)

Ten sukces szkoły dla dzieci imigrantów wynika z kilku czynników. Pierwszy – w naukę zaangażowani są rodzice, do szkoły chodzą dzieci tych, którym zależy, żeby młodzież miała dobre wyniki. Szkoła jest w nieustannym kontakcie z rodzicami, informując ich na bieżąco o wynikach nauczania i zachowaniu dzieci. W zwykłych szkołach komunikacja szkoły z rodzicami odbywa się niemal wyłącznie przez dzieci, które nie znającym dobrze szwedzkiego rodzicom mogą mówić co chcą.

Po drugie, klasy są małe, maksymalnie 23-osobowe i zatrudnieni są specjalni asystenci, pomagający dzieciom w odrabianiu pracy domowej – czego dzieci imigranckie nie mogą oczekiwać od rodziców. Nacisk kładziony jest nie tylko na wyniki nauczania, ale na dobre opanowanie szwedzkiego. Organizowane są specjalne zajęcia dodatkowe z języka, bo bez jego świetnej znajomości nie będzie dobrych wyników w innych przedmiotach.

Po trzecie – w całej szkole i na zewnątrz ustawione są kamery, co ma uniemożliwić handel narkotykami, zastraszanie i pojawianie się na terenie szkoły osób z młodocianych gangów. Rodzice są natychmiast informowani, jeśli dziecko zachowuje się nieodpowiednio albo na terenie szkoły spotyka się z podejrzanymi osobami z zewnątrz.

Wszystko to prowadzi do dobrego poziomu nauczania Kisty, lepszego niż przeciętnej szwedzkiej szkoły, mierzonego zarówno odsetkiem uczniów kwalifikujących się do liceów czy przeciętnymi wynikami uczniów kończących szkołę: dla Kisty ta przeciętna to 248 punktów na 340 możliwych; średnia krajowa to 219 punktów.

Manipulacja danymi

Wyniki Kisty są naprawdę znakomite, ale dziennikarze „Expressen”, a za nimi autorka z Salamweb.pl chcą, żeby były jeszcze lepsze . „Expressen” zatytułował swój artykuł „Szkoła w dzielnicy Järva jest najlepsza w całym Sztokholmie”, a tekst w Salamlab.pl ma tytuł „Ponad 90% uczniów najlepszej szkoły w stolicy Szwecji jest pochodzenia somalijskiego”.

Dopiero głęboko w treści znajdujemy informację, że taka pozycja – i drugie miejsce w Szwecji, o czym też jest mowa – to nie pozycja według wyników nauczania, lecz miejsce w specjalnym rankingu Narodowej Agencji Edukacji, według metody nazywanej Salsa.

Metoda ta do porównań wyników wprowadza dodatkowe czynniki, które mają „wyrównać szanse” szkół – poziom wykształcenia rodziców, odsetek młodzieży z rodzin imigrantów, odsetek chłopców w szkole i odsetek osób uczniów przynajmniej dostatecznych ze wszystkich przedmiotów. Uwzględniając te czynniki otrzymujemy hipotetyczny ranking szkół według wyników nauczania, taki, jak gdyby we wszystkich szkołach były identyczne mieszanki dzieci z różnych środowisk. Dzięki temu poprawiają się wyniki szkół z uczniami imigranckimi. Niekiedy te rezultaty poprawiają się bardzo znacząco – szkoła w Kista, której wyniki są o kilkanaście procent lepsze niż przeciętna krajowa, staje się oto drugą szkołą w kraju.

Metoda Salsa ma pokazywać jakość pracy szkoły, wysiłek i wyniki, wyrównując poziom uczniów, z którymi ma do czynienia. W Polsce i w innych krajach, gdzie stosowane są testy na koniec szkoły, możliwe jest porównywanie efektów działania szkoły przez sprawdzanie, czy absolwenci radzą sobie lepiej czy gorzej w stosunku do innych, niż radzili sobie na początku nauki – określa się to jako „edukacyjną wartość dodaną”. Jeśli uczniowie wchodząc do szkoły byli przeciętni, a po jej ukończeniu są lepsi niż przeciętni – to znaczy, że szkoła działa dobrze. W Szwecji, gdzie takich testów nie ma, Salsa ma zapewniać podobne porównania jakości pracy szkół.

I najwyraźniej Kista International radzi sobie z nauczaniem bardzo dobrze – być może rzeczywiście najlepiej w Sztokholmie. Szkoła uczy świetnie uczniów, którzy są przeciętnie zdolni, pochodzących ze środowisk niesprzyjających dobrym wynikom. Ale to nie znaczy, że jej uczniowie są najlepsi w Sztokholmie. Na którym są miejscu w rankingu punktacji według wyników, tego nie wiemy, bo „Expressen” tego nie podaje, pewnie gdzieś w środku tabeli.

Powtórzmy – to i tak znakomity wynik, biorąc pod uwagę z jakiego środowiska pochodzą uczniowie, w których domach nie ma pewnie ani jednej książki po szwedzku. Ale artykuły z takimi tytułami, jakie zostały zamieszczone, stwarzają wrażenie, że to uczniowie są najlepsi w Sztokholmie, co jest kompletną nieprawdą.

Jeżeli chodzi o odsetek osób, które dostają się do liceów, to sytuacja też nie jest dokładnie taka, jak się wydaje. W Polsce poziom danego ucznia i jego szansę na dostanie się do szkoły średniej określają wyniki jednolitego, ogólnokrajowego testu. W Szwecji inaczej – wyniki ucznia są zależne od nauczycieli w szkole.

Ponieważ nie ma ogólnokrajowych testów, więc każdy uczeń dostaje liczbę punktów, wynikającą z sumowania jego końcowych ocen z 16 lub 17 przedmiotów (punktacja jest od 10 do 20 punktów za zaliczony przedmiot). Potem z tego liczona jest średnia dla szkoły, a na tej podstawie ranking szkół i w końcu ranking Salsa. Kista, jak wspomniałem, miała w roku 2019 średnią 248 punktów, a średnia krajowa wynosiła 219 punktów.

Taka metoda ma przynajmniej dwie podstawowe wady: szkoły mają tendencję do zawyżania wyników uczniów, żeby lepiej wypaść w rankingach, a poza tym różni nauczyciele rozmaicie oceniają taką samą wiedzę – zetknął się z tym każdy, kto miał kilku nauczycieli jednego przedmiotu. W przypadku szkoły dla dzieci imigrantów można się spodziewać, że nauczyciele będą bardziej zawyżali oceny – żeby dać dzieciom większe szanse znalezienia się w szkole średniej, bo te zależą od ocen.

Większość czytelników „Expressen” i Salamlab.pl zauważy tytuły, a nie ukrytą w tekście informację o tym, że ranking pozycji szkół to tak naprawdę ranking według metody Salsa. Pozycji szkoły według zwykłej punktacji w tych artykułach nie ma – bo gdyby była, okazałoby się, że Kista nie jest na pierwszym miejscu w Sztokholmie, tylko zupełnie gdzie indziej.

Taka manipulacja – w przypadku „Expressen” na pewno świadoma, a w przypadku Salamlab.pl wynikająca pewnie z nieświadomego powtórzenia twierdzeń szwedzkiej gazety – jest nie tylko niepotrzebna, ale wręcz szkodliwa dla publicznej dyskusji o imigrantach i ich edukacji. Manipulacja, która była w tym przypadku kompletnie niepotrzebna, wystarczyło napisać, że „Kista ma rewelacyjne wyniki nauczania imigrantów”.

Nauka najważniejsza

Kista nie jest jedyną szkołą, która dobrze radzi sobie z uczniami obcego pochodzenia. Portal szwedzkich nauczycieli opisuje szkołę Sjumilaskolan w Göteborgu, której udało się poprawić wyniki nauczania imigranckich dzieci. Niektóre metody są zaskakujące: zakaz używania telefonów komórkowych, witanie się uściskiem dłoni z nauczycielem przed lekcją, płacenie przez rodziców za zniszczenia dokonane przez ich dzieci w szkole lub za wypożyczone i zgubione książki.

Ale, jak mówi dyrektor Hamid Zafar, „najważniejszą rzeczą była intensywna nauka dla wszystkich uczniów, którzy nie osiągali podstawowych wyników. To są obowiązkowe, dodatkowe zajęcia po lekcjach”.

Skoro wszyscy wiedzą, że edukacja jest tak istotna dla przyszłych losów dzieci imigrantów, dla ich dobrej integracji ze społeczeństwem szwedzkim, dlaczego takie szkoły jak Kista czy Sjumikaskolan są wyjątkiem, mimo miliardów koron, jakie państwo przeznacza na edukację takich dzieci? Hamid Zafar uważa, że to dlatego, że brakuje woli politycznej, ponieważ na polityków nie naciskają rodzice. A nie naciskają, bo ich dzieci chodzą do lepszych szkół.

Ale może i dlatego, że otwarta dyskusja o imigrantach, bez manipulacji, ciągle w Szwecji jest trudna.

*https://salamlab.pl/pl/ponad-90-uczniow-najlepszej-szkoly-w-stolicy-szwecji-jest-pochodzenia-somalijskiego/

Przeczytaj także:

〉 Analiza Grzegorza Lindenberga: „Szwecja: absencja uczniów imigranckich poprawiła wyniki”.

〉 O gangach i młodzieży mówi Anders Thornberg, szef szwedzkiej policji w rozmowie z „Financial Times”: „Gangi zagrożeniem dla naszej demokracji”.

 

 

 

 

 

Udostępnij na
Video signVideo signVideo signVideo sign
Grzegorz Lindenberg

Grzegorz Lindenberg

Socjolog, dr nauk społecznych, jeden z założycieli „Gazety Wyborczej”, twórca „Super Expressu” i dwóch firm internetowych. Pracował naukowo na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Harvarda i wykładał na Uniwersytecie w Bostonie. W latach '90 w zarządzie Fundacji im. Stefana Batorego. Autor m.in. „Ludzkość poprawiona. Jak najbliższe lata zmienią świat, w którym żyjemy”. (2018), "Wzbierająca fala. Europa wobec eksplozji demograficznej w Afryce" (2019).

Inne artykuły autora:

Francja: imigrant zabił, ale uniknie kary

Nie powinniśmy odsyłać zintegrowanych azylantów

Indie: sąd odmówił cenzurowania Koranu