Stolica Eurabii: Rotterdam

mevlana-moskee
| 6 komentarzy|
image_pdfimage_print

Tutaj całe dzielnice wyglądają jak Bliski Wschód. Kobiety chodzą szczelnie zasłonięte, burmistrz jest muzułmaninem, prawo szariatu jest stosowane w sądach i na salach teatralnych. Oto obszerny raport z najbardziej zislamizowanego miasta w Europie.

mevlana-moskeeJednym z najmniej dyskusyjnych rezultatów podróży Benedykta XVI do Ziemi Świętej było poprawienie realcji ze światem islamu. Trzy dni w Jordanii a potem wizyta w Al-Aqsa w Jerozolimie rozpowszechniły wizerunek arabskich przywódców witających papieża z otwartymi ramionami i gotowych wspólnie z nim budować lepszą przyszłość.

To, że rzeczywistość odbiega od owego wizerunku, jest jednak równie bezdyskusyjne. Fakty wyglądają inaczej, nie tylko w krajach islamskich, ale też tam, gdzie muzułmanie stanowią mniejszość, na przykład w Europie.

Bat Ye’or, obywatel brytyjski urodzony w Egipcie i specjalista od historii chrześcijańskich i żydowskich mniejszości w krajach arabskich – zwanych dhimmi – ukuł w 2002 roku termin „Eurabia”, mający opisywać kierunek, w jakim zmierza Europa. Kierunek podporządkowania się islamowi, dhimmitude.

Oriana Fallaci zaczeła używać tego terminu w swoich pracach, nadając mu rozgłos. W sierpniu 2005 roku Benedykt XVI przyjął Fallaci na prywatnej audiencji w Castel Gandolfo.
Oriana odrzuciła koncept dialogu z islamem, papież był i nadal jest jego zwolennikiem. Zgodzili się jednak – jak wspominała poźniej – co do jednego: że Europę trawi samo-nienawiść, duchowa pustka, brak tożsamości – w czasie, kiedy wzrasta liczba islamskich imigrantów.

Polem doświadczalnym, na którym można obserwować odbywające się przemiany, jest Holandia. Kraj najbardziej liberalny, gdzie prawa jednostki są największe, dopuszczające eutanazję dla niepełnoletnich. Kraj najbardziej zlaicyzowany, gdzie zarazem społeczność muzułmańska rośnie najszybciej.

Zasadą tutaj jest multikulturalizm. Są jednak rażące wyjątki: zabójstwo antymuzułmańskiego przywódcy politycznego, Pima Fortuyna; prześladowania somalijskiej dysydentki Ayaan Hirsi Ali [jest ona obywatelką holenderską i bierze czynny udział w życiu politycznym – przyp. tłum.]; zamordowanie reżysera Theo Van Gogha, skazanego na śmierć za wyreżyserowanie Submission, filmu opisującego zbrodnie islamskiej teokracji. Spadkobierca Fortuyna, Geert Wilders, żyje pod ścisłą policyjną ochroną od sześciu lat.

Jest miasto w Holandii, gdzie nowa rzeczywistość jest widoczna jak na dłoni, bardziej niż gdziekolwiek indziej. Tutaj całe dzielnice wyglądają jak Bliski Wschód. Kobiety chodzą szczelnie zasłonięte, burmistrz jest muzułmaninem i synem imama, prawo szariatu jest stosowane w sądach i na salach teatralnych. To tutaj jest największy meczet w Europie. To miasto to Rotterdam, drugie co do wielkości miasto Holandii, największy port przeładunkowy Europy.

***

W dzielnicy Feyenoord zakwefione kobiety przemykające ulicami można dostrzec wszędzie. Unikają jakiegokolwiek kontaktu, zwłaszcza wzrokowego, zwłaszcza z mężczyznami. Feyenoord jest wielkości sporego miasta i koegzystuje tu ze sobą siedemdziesiąt różnych narodowości. Ludzie ci żyją z subsydiów rządowych i prac przy budowie okolicznych domów.Widać tutaj, że Holandia, pomimo prawa przeciwko dyskryminacji i całego moralnego oburzenia, jest społeczeństwem, w którym króluje segregacja.
Rotterdam to nowe miasto, odbudowane po bombardowaniach w czasie II Wojny Światowej. Podobnie jak Amsterdam, jest położony poniżej poziomu morza, w przeciwieństwie jednak do stolicy nie cieszy się opinią centrum wolności i rozrywki, gdzie każdy może robić, co mu się żywnie podoba.

W Rotterdamie pejzaż miejski zdominowały arabskie sklepy sprzedające żywność halal*, a nie neony reklamujące usługi prostytutek. Wszędzie można zauważyć kafejki casbah, agencje turystyczne reklamujące przeloty do Rabatu i Casablanki, plakaty solidaryzujące się z Hamasem albo oferty taniej nauki języka holenderskiego.

Drugie pod względem wielkości miasto kraju jest biedne, mimo posiadania największego  w Europie portu, ważnego ze względów ekonomicznych. Większość mieszkańców to imigranci, Rotterdam szczyci się najwyższym i oszałamiającym meczetem w Europie.Sześćdziesiąt procent imigrantów przybywających do Holandii osiedla się właśnie tu.

Podróżnych wjeżdzających do miasta pociągiem uderza niesamowity pejzaż meczetów otoczonych zielenią, fontannami i drewnianymi budowlami – luksus, w porównaniu do reszty otoczenia.  Zwą to miejsce Eurabią. Turecki meczet Mevlana robi wrażenie. Ma najwyższe minarety w Europie, wyższe nawet od stadionu klubu piłkarskiego Feyenoord.

Trzy miesiące temu The Economist – tygodnik daleki od anty-islamskich poglądów Wildersa – określił Rotterdam mianem eurabijskiego koszmaru. Dla większości Holendrów tam mieszkających islam jest obecnie większym zagrożeniem niż Plan Delta – skomplikowany system grobli chroniący przed powodzią, taką jak ta w 1953 roku, która zabiła 2000 ludzi.

Malownicze miasto Schiedam, będące częścią aglomeracji rotterdamskiej, było zawsze klejnotem w wyobrażni Holendrów. Klejnot zbladl i zmatowiał, kiedy trzy lata temu miastem zawładnął Farid A. – muzułmanin grożący śmiercią Wildersowi i somalijskiej dysydentce Ayaan Hirsi Ali. Przez ostatnich 6 lat Wilders żyje pod ścisłą policyjną ochroną.

Muzułmańscy prawnicy z Rotterdamu chcą zmienić zasady panujące w sądzie tak, żeby nie musieli wstawać, kiedy na salę wchodzi sędzia. Uznają tylko Allaha, jedynego boga…
Niedawno prawnik Mohammed Enait odmówił wstania, mowiąc, że według nauk islamu wszyscy mężczyźni są równi. Sąd Rotterdamu orzekł, że Enait ma prawo do niewstawania: Nie ma obowiązku prawnego wymagającego od muzułmanów wstawania w obecności sędziów, o ile jest to sprzeczne z zasadami islamu. Enait, szef biura prawnego Jairam Advocaten, wyjaśnił: Uważam, że wszyscy mężczyźni są równi i nie widzę powodu, dla którego miałbym okazywać komukolwiek szczególny szacunek.
Proszę zauważyć: wszyscy mężczyźni, ale nie wszystkie kobiety. Enait jest znany z niepodawania ręki kobietom i ciągle powtarza, że wolaby, gdyby nosiły burki. Na ulicach Rotterdamu burki widzi się dość często.

To, że Eurabia zapanowała w Rotterdamie, najlepiej pokazuje zdarzenie z teatru Zuidplein, jednego z najbardziej prestiżowych w mieście, dumnie reprezentującego kulturową różnorodność Rotterdamu. Teatr znajduje się w południowej części miasta i otrzymuje dotacje z gminy, której naczelnikiem jest muzułmanin, syn imama Ahmeda Aboutaleba. Trzy tygodnie temu teatr, zgodnie z szariatem, zarezerwowal jeden z balkonów tylko dla kobiet. Zdarzyło się to nie w Pakistanie ani w Arabii Saudyjskiej, lecz w Rotterdamie, mieście z którego ojcowie-założyciele wyruszyli do Stanów Zjednoczonych. Stęd Purytanie zeszli na pokład Speedwell, wymienionego później na Mayflower. Tu zaczęła się amerykańska przygoda. Dziś legalizuje się tu szariat.

Rok temu miasto wrzało, gdy gazety opublikowały list Bouchry Ismail, radnej miejskiej:
Szaleni odmieńcy, słuchajcie! Jesteśmy tutaj na stałe. Wy jesteście cudzoziemcami. Niczego się nie boję, bo Allah jest ze mną. Posłuchajcie mojej rady i nawrócćcie się na islam, wtedy odnajdziecie spokój.

Wiele dzielnic Rotterdamu zostało opanowanych przez ciemne, rządzące się przemocą formy islamu. Dom Pima Fortuyna wyróżnia się jak perła na tle morza czadorów i niqabów. Znajduje się tuż za stacją kolejową, przy  Burgerplein 11. Od czasu do czasu ktoś przynosi kwiaty i kładzie je na progu domu profesora, który został zamordowany w Amsterdamie 6 maja 2002 roku. Ktoś inny zostawia kartkę z napisem: W Holandii wszystko jest tolerowane, z wyjątkiem prawdy.

Milioner Chris Tummesen kupił dom Pima, żeby uchronić budowlę od zniszczenia. Wieczór przed morderstwem Pim był bardzo niespokojny, powiedział w jednym z programów telewizyjnych, że jego osoba i poglądy są demonizowane. Obawy te okazały się prawdą, kiedy został zabity pięcioma strzałami w głowę. Mordercą był Volkert van der Graaf, lewicowy aktywista, zwolennik praw zwierząt, chudy, z ogoloną głową, ubrany całkowicie ekologicznie w ręcznie robioną koszulę, sandały, skarpety z koziej wełny. Wegetarianin. Czlowiek nie mogący się doczekać, aby zmienić świat – jak określili go przyjaciele.

Nie tak dawno w centrum Rotterdamu pod jednym z drzew umieszczono pogrzebowe zdjęcia Geerta Wildersa, razem ze świeczką, upamiętniającą jego nadchodzącą śmierć. Wilders jest najbardziej popularnym politykiem w mieście, spadkobiercą Fortuyna  – homoseksualisty, katolika, byłego marksistowskiego profesora, który stworzył własną partię mającą na celu uchronienie kraju przed islamizacją.
Na pogrzebie Fortuyna tylko nieobecność królowej Beatrice psuła wizję pożegnania godnego króla. Przed śmiercią robiono z niego potwora (jeden z holenderskich ministrów nazwał go untermensch – podczłowiekiem). Po śmierci stał się uwielbiany. Amsterdamskie prostytutki położyły pod pomnikiem ofiar II wojny światowej wieńce, bu uczcić jego pamięć.

——————–

* Halal – określenie rzeczy, bądź wykonywanych czynności, które są zgodne z prawem szariatu. Żywność będąca halal musi być produkowana wedle ściśle określonych reguł, przy czym muzułmanie, podobnie jak żydzi, nie jedzą pewnych mięs: wieprzowiny, mięsożernych zwierząt, homarów, krabów. (przyp.tłum.)

Oprac. Nina N. Miller
autorka blogu Notatki na mankietach

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze