Rząd Tunezji – umiarkowanie tylko na pokaz ?

Islamistyczna demontstracja w Tunezji
| 2 komentarzy|
image_pdfimage_print

Paul Schemm i Bouazza Ben Bouazza

Informacje na temat planów wprowadzenia przez władze prohibicji alkoholowej i islamskiego prawa religijnego rzucają cień na domniemane umiarkowanie nowego rządu Tunezji.

Przecieki informacji na ten temat mogą wyglądać na próbę prowokacji ze strony świeckiej opozycji lub konserwatystów religijnych, w celu zszargania opinii rządzącej islamskiej partii Ennahda przed przyszłorocznymi wyborami. W środę tunezyjskie media zalały informacje o nagraniu wideo oraz rozmowie telefonicznej, w której Rachid Ghannouchi, założyciel nielegalnej niegdyś, antyreżimowej partii Ennahda rozmawia o stopniowej islamizacji społeczeństwa i zwycięstwie nad sekularyzmem.

Rzecznik Ennahdy zripostował, że nagranie zostało zmontowane w taki sposób, żeby jej przewodniczący wyszedł na ekstremistę. „Wiele fragmentów i zdań wyrwano z kontekstu i zmontowano w sposób wypaczający ich pierwotny sens w godnym pogardy stylu upadłego reżimu”, oświadczył Ameur Larayedh. Rzeczywiście za rządów obalonego prezydenta Zine El Abidine Ben Aliego często obejrzeć można było niepochlebne nagrania z udziałem jego przeciwników zmontowane przez wszechobecne służby bezpieczeństwa.

Wysoki funkcjonariusz Ennahdy Said Ferjani stwierdził, że nagrane wypowiedzi miały na celu namówienie salafitów – ultrakonserwatywnych muzułmanów wzywających do natychmiastowego wprowadzenia islamskiego prawodawstwa – do odrzucenia przemocy i przyjęcia cierpliwej postawy, pracy w ramach systemu na rzecz wyznawanych przez siebie poglądów. „Musimy zadbać o to, żeby cały ruch salaficki nie wpadł w ramiona Al-Kaidy. Musimy odizolować agresywny element”, powiedział. „Ghannouchi próbował tylko ich przekonać, że łagodna, umiarkowana postawa jest najlepsza”.

Islamistyczna demontstracja w Tunezji

Politycy Ennahdy zaprzeczają, jakoby partia zamierzała wprowadzić islamskie prawodawstwo i twierdzą, że deklaruje ona otwartość na współpracę z partiami opowiadającymi się za świeckimi rządami. Udało się już osiągnąć z nimi kompromis, na mocy którego zrezygnowano z odwołań do islamskiego prawa w pierwszym artykule konstytucji, jak i z prób zmiany zapisu o równości kobiet i mężczyzn na stwierdzenie o ich „wzajemnym uzupełnianiu się”, co zaniepokoiło aktywistów działających na rzecz równouprawnienia kobiet.

Nie wiadomo, kto jest autorem tych nagrań. Świecka opozycja jest podzielona i słaba w obliczu czterdziestoprocentowej dominacji Ennahdy, dlatego strategią opozycji jest porównywanie tej partii do Talibów. Opozycjoniści twierdzą, że jest to jedynie kolejny dowód na to, że umiarkowana retoryka Ennahdy kryje tylko jej radykalne plany wdrożenia islamu. Noaman Fehri wezwał nawet do wszczęcia śledztwa przeciwko Ghannouchiemu, ponieważ „to oczywiste, że nie wierzy on w demokrację, chce za to wprowadzić kolejną dyktaturę”.

Z drugiej strony autorami przecieku mogą być sami salafici, jako że tylko oni obecni byli przy nagranych rozmowach. Skłonić ich do tego mogły niedawne aresztowania wielu salafitów oskarżanych o napad na ambasadę USA, z których część może nawet spodziewać się wyroku śmierci. Rozczarowali się też brakiem zapisu w konstytucji, że wszelkie prawodawstwo musi opierać się na szariacie, co jest zwyczajem muzułmańskich krajów, ale nie postępowej Tunezji.

Nagranie stało się kością niezgody z koalicyjnymi partnerami Ennahdy, lewicowym Kongresem Republikańskim oraz Forum Ettakatol. Mohammed Bennour z Ettakatol oświadczył, że nagranie jest „niebezpieczne i przeczy duchowi demokracji i tolerancji w muzułmańskim świecie”, natomiast Imed Daimi z CPR uznał nagranie za „powód do zmartwień”.

Należy pamiętać, że wszystko to dzieje się w kontekście kilkutysięcznej demonstracji, której uczestnicy w ubiegłym miesiącu wdarli się do ambasady USA, gdzie zerwali i spalili amerykańską flagę oraz splądrowali i podpalili budynek placówki dyplomatycznej. Wygląda to szczególnie źle w kontekście podobnych ataków w sąsiedniej Libii, w wyniku których zginęło czterech dyplomatów, w tym amerykański ambasador, co rzuciło cień na relacje z tym krajem, jak i na optymizm związany z wprowadzaniem demokracji w Libii. Zajścia wiążą się też ze szczególnym rozczarowaniem w przypadku Libii, która zapoczątkowała Arabską Wiosnę i dawała największe nadzieje na jej pozytywny rozwój z uwagi na małą, wykształconą i homogeniczną populację.

Oprac GeKo na podst. http://bigstory.ap.org/article/questions-rise-over-tunisian-partys-moderateness

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze