Problemem z islamskim fundamentalizmem są fundamenty islamu

| 4 komentarzy|
image_pdfimage_print

Chciałbym powiedzieć parę słów o islamie, ponieważ sądzę, że mądrze jest interesować się tym tematem. Jak wiecie interesuję się religiami w ogóle, ale myślę, że dobrze jest rozróżniać poszczególne wierzenia.

Na tym polu paraliżuje nas polityczna poprawność i zwykła niewiedza. Osobną sprawą jest fakt, że tym samym słowem „religia” opisujemy bardzo różne fascynacje i ideologiczne przekonania. Słowo religia jest całkowicie bezużytecznym terminem. Jest takim samym słowem jak „sport”. Zarówno badminton jak i tajski boks są sportami, ale jedyną ich wspólną cechą jest to, że w trakcie ich uprawiania oddychamy. Niektóre dyscypliny sportowe są równoznaczne z ryzykiem i fizycznymi urazami, a nawet ze śmiercią. Niektóre rodzaje sportów wiążą się z przemocą, ale gdybyśmy zostali ranni podczas gry w badmintona, byłoby to dziwne.

Lepiej zmierzyć się z tym problemem teraz. Całe szczęście, że istnieje na świecie religia pokoju, ale to z pewnością nie jest islam. Nazywanie islamu religią pokoju, jak jest nam to ciągle powtarzane, jest kompletnym urojeniem. Religią pokoju jest dżinizm. Głównym jego przesłaniem jest niestosowanie przemocy. To właśnie od nich Ghandi zapożyczył swoją filozofię. Im bardziej szalony staje się dżinista, tym mniej musimy się go obawiać. Dżinijscy ekstremiści są sparaliżowani przez swój pacyfizm. Dżiniści patrzą cały czas na ziemię, aby przypadkiem nie rozdeptać mrówki. Filtrują każdy łyk wody, żeby nie połknąć i nie zabić jakiegoś żyjątka. Jak można się domyślić, są wegetarianami.

Wynika z tego, że problemem nie jest religijny ekstremizm. Jak ekstremizm mógłby być problemem jeśli wierzymy w niestosowane przemocy? Problemem też nie jest fundamentalizm. Często słyszymy takie stwierdzenie, ale to nieprawda, to wszystko eufemizmy. Jedynym problemem z islamskim fundamentalizmem są fundamenty islamu. Weźmy na przykład Mułłę Omara, Osamę Bin Ladena lub Khalida Szejka Mohhameda.

http://www.youtube.com/watch?v=hLiku08FlRg

Ci ludzie zgadzają się co do tego, jak wygląda świat i jak należy żyć. Problem w tym, że podają bardzo wiarygodną wersję swojej wiary. Osama nie jest muzułmańskim odpowiednikiem Jima Jonesa*. Byłoby wspaniale gdyby był, niestety on podaje bardzo jasną i prostą wersję islamu, i naprawdę trzeba się nagimnastykować, żeby znaleźć w niej jakieś zniekształcenia czy przekłamania. Jeśli ci panowie byliby dżinistami, buddystami, amiszami czy kwakrami, byłoby zupełnie jasne w jaki sposób zniekształcają swoją religię. W rzeczy samej ich zachowanie byłoby kompletnie niezrozumiałe.

To nie jest takie oczywiste w przypadku islamu i należy uczciwie o tym mówić. Przede wszystkim powinni mówić o tym umiarkowani muzułmanie. Umiarkowani muzułmanie powinni w jakiś sposób rozwiązać ten problem. Ale mówienie, że Osama jest Davidem Koreshem**, jest kłamstwem i to niebezpiecznym.

Teraz chciałbym przypomnieć podstawy wiary islamu oraz wynikające z nich konsekwencje. Mahomet w swoje jaskini otrzymał Koran bezpośrednio od archanioła Gabriela w VII wieku. Koran jest doskonałym słowem stwórcy wszechświata. Teraz o konsekwencjach. Ta książka uważana jest za najlepszą książkę napisaną kiedykolwiek na każdy temat. Żaden człowiek nie jest w stanie stworzyć czegokolwiek lepszego kiedykolwiek w przyszłości.

Problem w tym, że jest to bardzo mierna książka. Niebezpieczne jest tak mówić, dla muzułmanina to wręcz samobójstwo tak mówić. Ale taka jest prawda i musimy zmierzyć się z tym faktem. Przekonanie, że jest to najlepsza książka kiedykolwiek napisana na jakikolwiek temat, może być utrzymane tylko w fantastycznej intelektualnej izolacji i ten stan izolacji został w zasadzie osiągnięty w świecie arabskim w zadziwiająco wysokim stopniu.

Fakt, że w Hiszpanii corocznie tłumaczy się na język hiszpański więcej tekstów literackich i naukowych, niż cały świat arabski przetłumaczył na arabski od IX wieku, jest przerażający. To straszne, ze względu na to, że treść tej książki w żaden sposób nie mówi, jak żyć w rozsądnej, pluralistycznej globalnej cywilizacji. Mówi ona o tym, że powinniśmy wielbić tę doskonałą istotę, która podarowała nam tę mierną książkę.

Na tym zdjęciu muzułmanie w świątyni w Kaszmirze oddają cześć pojedynczemu włosowi z brody proroka Mahometa, który podobno tutaj jest przechowywany. Pokazując to zdjęcie nie mam zamiaru uwłaczać pozytywnym emocjom wywoływanym przez takie zachowanie. Sądzę, że oddanie jest pozytywną emocją, pożądaną w naszym życiu. Nie będę też zaprzeczał, jak ciężkie jest życie muzułmanów w Kaszmirze. Wydaje mi się jednak oczywiste, że biorąc pod uwagę wyzwania, jakie stoją przed nimi i przed nami w kreowaniu świata, w którym warto żyć, ci ludzie mają ważniejsze rzeczy do zrobienia niż czczenie włosa z brody człowieka, który równie dobrze mógł być schizofrenikiem.

Tłum. Brok

* Jim Jones – amerykański kaznodzieja, lider apokaliptycznej sekty Świątynia Ludu.

** David Koresh – Amerykanin, przywódca apokaliptycznej sekty Gałąź Dawidowa.

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze