Potrzebujemy prawdziwej prasy

Lars Hedegaard
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Wywiad z Larsem Hedegaardem o żartach rysunkowych na temat Mahometa, Danii jako wzoru do naśladowania oraz o milionie euro.

Jako mały kraj, Dania nie ma zbyt dużych wpływów w Unii Europejskiej. Jednakże odkąd pojawiły się komiksy z Mahometem, znalazła się w centrum międzynarodowej uwagi. Redaktor naczelny „Citizen Times” Felix Struning rozmawia z Larsem Hedegaardem, przewodniczącym International Free Press Society na temat zmian zachodzących w jego kraju.

Lars Hedegaard

Citizen Times: Sześć lat temu duńska gazeta „Jyllands-Posten” opublikowała 12 sławnych żartów rysunkowych na temat Mahometa. Kurt Westergaard, jeden z twórców, nadal potrzebuje ochrony policji. Jakie nastroje panują obecnie wśród Duńczyków?

Lars Hedegaard: Są sygnały, że część społeczeństwa odczuwa już zmęczenie i pragnęłaby powrócić do „normalności”. Na początku marca największa, politycznie poprawna gazeta „Politiken” oświadczyła nawet, że debata wokół islamu i imigracji jest zakończona – czyli dokładnie to, czego ta gazeta by chciała. Jednak prawdopodobnie przytulny i ciepły kraj dobrostanu jaki znamy sprzed kilku dekad nigdy nie powróci. I ma to niewiele lub nawet nic wspólnego z tym, co mówią czy robią Duńczycy. Jak powiedział w 2006 roku jeden z wiodących na świecie znawców islamu Bernard Lewis, sam fakt, że kraje islamskie i fanatycy wszczęli piekło z powodu kilku rysunków, pokazuje, że już uważają Danię za część dar al-Islam, czyli świata, w którym panuje prawo szariatu. Uważają nasz kraj za zdobyty a tych, którzy nie zgadzają się na ten nowy stan rzeczy – za rebeliantów przeciwko teokratycznemu porządkowi jaki chcą narzucić. Na razie ludzie mogą mieć już dość dyskusji o islamie i zmianach demograficznych zachodzących w kraju. Jednak ta debata nieuchronnie powróci w akcie odwetu, w miarę jak coraz więcej osób zda sobie sprawę z tego, co dzieje się w naszym kraju.

CT: Duński rząd zmienił się w październiku 2011, po dziesięciu latach udanych rządów pod przewodnictwem premiera Rassmussena. Czy odczuwa pan już różnicę pod rządami lewicy i socjalistów?

LH: Tak, pewne zmiany są oczywiste. Przed wyborami największe partie lewicowe oświadczyły, że nie odstąpią od polityki imigracyjnej wprowadzonej przez prawicowy rząd. Złamały tę obietnicę – tak jak złamały praktycznie wszystkie inne. Powróciliśmy więc do niemalże nieograniczonej imigracji. Jednocześnie socjalistyczny rząd doprowadził do tego, ze imigrantom bardziej opłaca się korzystać z opieki społecznej niż pracować.

CT: Jest pan przewodniczącym International Free Press Society. Jakie jest pana główne zadanie i jak działa IFPS?

LH: IFPS to właściwie mała grupa ludzi działających jako doradcy dla tych, którzy poszukują tego rodzaju porad. Ponadto utrzymujemy kontakt z ludźmi o podobnych poglądach w całym zachodnim świecie, z ludźmi broniącymi wolności, w szczególności wolności wypowiedzi. Moim głównym zadaniem jest prowadzenie istniejącego od ponad ośmiu lat Duńskiego Stowarzyszenia Wolnej Prasy (Danish Free Press Society). To organizacja członkowska z wyłonionym w drodze wyborów zarządem, której głównym zadaniem jest obrona wolności słowa. Poza tym nasi członkowie mogą wyrażać wszystkie swoje opinie – pod warunkiem że nie propagują przemocy ani idei totalitarnych. Zapraszamy wyznawców wszystkich religii i poglądów politycznych.

CT: Jak można by poprawić sytuację związaną z muzułmańską imigracją w Europie?

LH: Przede wszystkim trzeba sprawić, żeby ludzie zrozumieli czym jest islam. To nie jest religia w naszym tradycyjnym rozumieniu. Bardziej przypomina ideologię polityczną, zupełnie obcą i nieprzyjazną zasadom zachodniej cywilizacji. Dopóki nie zrozumiemy tego faktu, nie będziemy wiedzieli jak pomóc muzułmańskim imigrantom zintegrować się ze społeczeństwami krajów, które ich przyjęły.

CT: Czy duńska polityka imigracyjna ostatniego okresu jest jakimś przykładem dla Unii Europejskiej?

LH: Nie. Przepisy imigracyjne poprzedniego rządu były powszechnie uważane za bardzo restrykcyjne. Ale to nieprawda. W dłuższej perspektywie nie wywarły prawie żadnego wpływu na gwałtowną przemianę demograficzną naszego społeczeństwa, które zmierza do wytworzenia enklaw imigrantów, pozostających w mniejszym lub większym stopniu na jego marginesie. A większość naszych polityków sprawia wrażenie obojętnych.

CT: Przypuśćmy, że IFPS dostaje 1 milion euro dotacji. Co byście z nim zrobili?

LH: Zainwestowałbym je w tradycyjną, drukowaną gazetę. Uważam, że słowo drukowane ma większą moc oddziaływania niż internet. Niestety, nie mamy już poważnych gazet, które za swój pierwszorzędny cel uważają dostarczanie ludziom prawdziwych wiadomości. Zamiast tego, większość dziennikarzy wolałaby pouczać czytelników i czuwać, żeby nie zboczyli ze ścieżki wielokulturowości i kulturalnego relatywizmu. Potrzebujemy prawdziwej prasy. (p)

Tłumaczenie: ND
Źródło: http://www.citizentimes.eu/2012/04/03/we-need-a-real-press/

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze