Naprawdę niebezpieczny coming-out

Amal Farah
| 4 komentarzy|
image_pdfimage_print

Sarah Morrison

„Odejście od islamu było najtrudniejszą rzeczą, jaką zrobiłam w życiu”, mówi Amal Farah dziennikowi „The Independent”. Coraz więcej muzułmanów zaczyna mówić głośno o utracie wiary, w ich przypadku może to jednak oznaczać wykluczenie z rodziny, a nawet zagrożenie śmiercią.

Amal Farah
Amal Farah

Amal Farah, 32-letnia kierowniczka w banku, śmieje się z fałszującego wykonawcy, startującego w programie „X Factor”. Dla kobiety, której nie wolno było słuchać muzyki, gdy dorastała, jest to prawdziwa przyjemność. Po latach zamieszania w końcu kontroluje swoje życie.

Na pierwszy rzut oka Amal jest wytworem nowoczesnej Brytanii. Urodzona w Somalii, w muzułmańskiej rodzinie, dorastała w Jemenie. Do UK przybyła jako nastolatka. Odeszła od islamu, została ateistką i wyszła za mąż za żydowskiego prawnika. Przyszło jej za to jednak słono zapłacić. Gdy odwróciła się od religii, rodzina się jej wyrzekła. Otrzymywała również groźby śmierci. Od ośmiu lat nie widziała matki ani rodzeństwa. Nikt z rodziny nie poznał też jej męża ani córki.

„To była najtrudniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek musiałam zrobić – oznajmić mojej posłusznej wskazówkom islamu rodzinie, że mam wątpliwości co do tej religii. Mama była zaszokowana, zaczęła płakać. To było dla niej niezwykle bolesne. Kiedy zorientowała się, że naprawdę tak uważam, zerwała ze mną wszelki kontakt” – mówi Farah. „Była podejrzliwa co do moich kontaktów z braćmi i siostrami. Nie chciała, bym zatruwała ich swoimi poglądami. Czułam się jak trędowata i żyłam w strachu. Dopóki wiedzieli, gdzie jestem, nie byłam bezpieczna”.

Farah po raz pierwszy zdecydowała się publicznie opowiedzieć o swoich doświadczeniach związanych z odejściem od islamu, gdy zorientowała się, że nie chce już zawsze żyć w ukryciu. Jej przypadek jest skrajny – jej matka, mieszkająca z powrotem w Somalii, staje się coraz bardziej radykalna w swych religijnych poglądach. Farah jednak nie jest jedyną muzułmanką, która chce wyjść z ukrycia.

Odejście od każdej religii może być trudne i może wiązać się z napiętnowaniem przez społeczeństwo, a nawet otrzymywaniem gróźb przemocy. Niemniej jednak ruch byłych muzułmanów, pomagający wyjść takim osobom z ukrycia, stale rośnie. Niedawno azyl w Wielkiej Brytanii otrzymał Afgańczyk ateista; to pierwsza tego typu sytuacja, kiedy azylu udzielono się ateiście z powodów religijnych. Jego prawnicy twierdzą, że jako wychowany w muzułmańskiej tradycji, którą następnie porzucił, po powrocie do Afganistanu byłby zagrożony prześladowaniami, a nawet śmiercią.

Zgodnie z raportem Międzynarodowej Unii Humanistycznej i Etycznej, w ponad 12 krajach, zwolennicy ateizmu i ludzie odrzucający państwową religię, którą jest islam, mogą zostać skazani na śmierć. Cały czas trwa debata o „islamskim” sposobie traktowania apostatów. Dziennikarz Mohammed Ansar mówi, że idea kary śmierci dla apostatów w dzisiejszym islamie nie jest już „adekwatna”, ponieważ tradycyjnie opuszczenie tej religii wiązało się ze zdradą stanu.

Niektórzy muzułmańscy uczeni wskazują na fakt, że zmuszanie kogokolwiek do pozostania w tej wierze byłoby sprzeczne z naukami islamu. „Stanowisko wielu uczonych, z którymi dyskutowałem na ten temat, jest takie, że jeśli ludzie chcą odejść od islamu, to mogą to zrobić” – powiedział szejk Ibrahim Mogra, zastępca sekretarza generalnego Brytyjskiej Rady Muzułmanów. „Nie uważam, że należy ich w jakikolwiek sposób dyskryminować bądź ranić. W religii nie ma przymusu”.

Zgodziła się z tym baronessa Warsi, muzułmanka i minister stanu ds. religii i społeczności.
„Udało mi się dokonać tego, że sprawy wolności religii i wyznania stały się głównym priorytetem w ministerstwie spraw zagranicznych” – powiedziała Warsi. „Opowiadałam się za wolnością manifestowania swojej wiary, praktykowania jej, a także jej zmiany. Nie mogliśmy wyrazić się jaśniej. Wzajemny szacunek i tolerancja są niezbędne, by ludzie mogli koegzystować”.

Jednak nawet w Wielkiej Brytanii, gdzie uznaje się prawo do zmiany wiary, coraz więcej ludzi świadomie definiuje samych siebie poprzez religię, którą za sobą zostawili. Ex-Muslim Forum to powstała siedem lat temu grupa byłych muzułmanów. Na początku tworzyło ją 15 osób, obecnie jest ich ponad trzy tysiące na całym świecie. Inna grupa, Ex-Muslims of North America, powstała w zeszłym roku.

Kontrowersje wzbudza to, że ci ludzie stają się coraz bardziej widoczni. Są tacy, którzy zastanawiają się, dlaczego ktoś potrzebuje przedstawiać się jako „były muzułmanin”; inni oskarżają grupę o to, że ma antymuzułmański program, czemu stowarzyszenie zaprzecza.

Maryam Namazie, rzecznik forum, które jest zrzeszone z Radą Byłych Muzułmanów w Wielkiej Brytanii (CEMB) tak się do tego odniosła: „Ideą ujawnienia swojego odejścia od islamu jest pokazanie, że istnieją ludzie, którzy to zrobili, i że nie zamierzają zmienić zdania. Wiele osób odchodząc od wiary myśli, że zwariowały, mają wrażenie, że nie są normalne. Forum jest miejscem, w którym można poznać podobnych ludzi i dzięki temu poczuć się bezpiecznie”.

Sulaiman (nie ujawnia prawdziwego nazwiska), 32-letni Kenijczyk, programista, stracił wiarę sześć lat temu. Krewni się go wyrzekli. „Wiedziałem, że będą musieli mnie unikać – powiedział. – Są religijną rodziną z zamkniętej społeczności w Leicester. Gdyby ktokolwiek odkrył, że ich syn nie jest muzułmaninem, postawiłoby ich to w złym świetle”. Sulaiman dodał również, że ludzie „dziwią się”, że spotyka się z byłymi muzułmanami; jednocześnie przyznał, że ważne jest poczucie, „że gdzieś tam jest społeczeństwo, które o ciebie dba i rozumie twoje problemy”.

Inna młoda muzułmanka, która odeszła od islamu (również chce pozostać anonimową), powiedziała, że tożsamość „byłej muzułmanki” była dla niej szczególnie ważna. „W islamie odejście od religii jest czymś niepojętym. Określenie siebie mianem „ateistki” nie pokazuje wcale, jak wiele mnie to kosztowało” – powiedziała, dodając, że jej rodzina nadal nie zna prawdy.

Urodzony w Pakistanie 51-letni Sayed (imię zmienione), mieszkający w Leeds, stracił wiarę wiele lat temu. Dom rodzinny opuścił w wieku 23 lat i przeprowadził się do kawalerki, żeby rodzina nie mogła go znaleźć. O tym, że jest ateistą powiedział im dopiero dwa lata temu. „Zostałem wychowany na rygorystycznego muzułmanina, pewnego dnia zorientowałem się jednak, że Bóg nie istnieje” – mówi. W liście do matki i siostry ujawnił, że jest ateistą, dla nich jednak było to trudne do zrozumienia. „Za każdym razem, kiedy mówię siostrze lub mamie, że czuję się smutny, zestresowany lub dopada mnie paranoja, mówią mi, że to dlatego, że się nie modlę lub nie czytam wystarczająco dużo Koranu” – mówi. Dodaje również, że nie pójdzie na pogrzeb matki, gdy ta umrze. „Nie będę w stanie znieść stresu ani religijnych modlitw. Czułbym się wykluczony”.

47-letnia Iranka Maryam Namazie uważa jednak, że wcale nie musi tak być. Jej religijni rodzice wsparli ją w decyzji o odejściu od wiary, gdy była nastolatką. „Gdy przestałam wierzyć, w dalszym ciągu szeptali mi do ucha wersy z Koranu, żeby mnie chronić, poprosiłam ich jednak, by tego nie robili. Nie czułam żadnej presji, nigdy mi również nie grozili – powiedziała. – Jeśli chcemy należeć do partii politycznej lub grupy religijnej, to powinniśmy mieć prawo do takiego wyboru”.

Zaheer Rayasat, 26-letni, mieszkaniec Londynu, nie powiedział jeszcze swoim rodzicom, że jest ateistą. Urodził się w tradycyjnej pakistańskiej rodzinie. Przyznaje, że nie wierzy w Boga od kiedy skończył 15 lat. „Większości porzucenie wiary zajmuje dużo czasu, w moim przypadku to był przełom. Stało się to nagle i zostawiło po sobie pustkę. Nie mogłem pogodzić istnienia piekła z ideą, że Bóg jest dobry i pełen łaski. Martwi mnie, co się stanie, gdy rodzice się dowiedzą. Dla wielu wyznawców islamu starszej daty bycie muzułmaninem to pewien rodzaj tożsamości, podczas gdy dla mnie to stanowisko wobec pewnych kwestii filozoficznych, czy teologicznych. Mogą czuć, że zawiedli jako rodzice. Niektórzy, co bardziej złośliwi, mogą do nich wydzwaniać i im o tym mówić. Niektórzy potraktują to jako zdradę. Mam jednak nadzieję, że ostatecznie kiedyś mi wybaczą”.(zs)

Tłumaczenie: Sy
Źródło: www.independent.co.uk

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze