Muzułmanie są najbardziej religijni

richard-greene
| 6 komentarzy|
image_pdfimage_print

Richard Allen Greene

Badania dowodzą, że muzułmanie są najgorliwszą grupą religijną. Ten wysoki stopień zaangażowania tłumaczy islamska teologia.

W każdej religii spotkamy dewotów i wątpiących, świętoszków i pragmatyków, jednak wyniki nowych badań sugerują, że muzułmanie są bardziej religijni niż inni wierzący. Według tych badań muzułmanie są bardziej skłonni twierdzić, że to ich religia jest jedynie słuszną drogą do raju, niż chrześcijanie czy hindusi oraz, że wiara jest najważniejszą częścią ich życia. Muzułmanie mają dużo większą tendencję do mówienia, że religia motywuje ich do robienia dobrych rzeczy, czytamy w wynikach badań, które latem opublikowała brytyjska firma ankieterska „Ipsos-Mori”.

Islam jest drugą co do wielkości religią świata, mniejszą od chrześcijaństwa, a większą od hinduizmu. Ma około półtora miliarda wyznawców, a liczba ta ciągle rośnie.Wpływy tej religii rosnąć mogą nawet szybciej od liczby jej wyznawców, ponieważ Arabska Wiosna obala świeckich przywódców otwierając drogę do władzy politykom religijnym. Nikt nie kwestionuje wagi islamu, eksperci zastanawiają się jedynie nad przyczynami, które tłumaczyłyby fakt, że muzułmanie są bardziej religijni niż przedstawiciele innych wyznań. Dociekają też, czy należy się obawiać głębi oddania muzułmanów swej wierze.

Według Azyumardiego Azry, eksperta w kwestiach islamu z Indonezji, w której mieszka największa populacja muzułmańska, jedna z przyczyn leży w aktualnym rozwoju wydarzeń. Zdaniem Azry, dyrektora studiów podyplomowych na państwowym Uniwersytecie Islamskim w Dżakarcie, muzułmanie coraz częściej określają swoją tożsamość w kontraście do tego, co nazywają  chrześcijańskim Zachodem. Wielu muzułmanów w konfrontacji z Zachodem – uważanym przez nich, słusznie bądź nie, za upadły moralnie – czuje, że islam jest najlepszą drogą życia. Dla nich islam jest jedyną drogą do zbawienia. Po atakach z 11 września 2001 roku uczucie to jedynie się wzmogło, jako że zdaniem wielu muzułmanów konflikt tak zwanego islamu z Zachodem przybiera na sile, mówi Azra. Niestety, ten ogólny wzrost przywiązania muzułmanów do islamu został wykorzystany do własnych celów przez dżihadystów i współwyznawców dosłownie interpretujących islam.

Jednak zdaniem innych ekspertów głęboka religijność nie musi prowadzić do przemocy. Większa religijność człowieka niekoniecznie musi oznaczać, że zostanie on zamachowcem samobójcą, mówi Ed Husein, były radykał islamski, który jest obecnie ekspertem ds. Bliskiego Wschodu w nowojorskiej Radzie Relacji Zagranicznych. Zdaniem Husaina religijne wychowanie wręcz „mogłoby być antidotum” na radykalizm. Według niego radykałami zostają muzułmanie, którzy nie odebrali właściwego wykształcenia i wracają jako „narodzeni na nowo”. Zdaniem Husaina muzułmanie wychowani w swojej religii są lepiej przygotowani do opierania się wypaczeniom serwowanym przez nawołujących do radykalnych działań, przez co zmniejsza się prawdopodobieństwo, że zdecydują się na użycie przemocy. Przyznaje jednak, że muzułmanie są mocno przywiązani do swojej wiary, a powodem tego jest natura samej religii. Muzułmanie są święcie przekonani, że jedynie my znamy ostateczną prawdę- mówi Husain. Muzułmanie wierzą, że Żydzi i chrześcijanie pojawili się przed nami, a Mahomet był ostatnim z proroków, mówi Husain, którego książka „The Islamist” opisuje jego doświadczenia z radykałami. „Nasz prorok anulował przesłania poprzednich proroków”.

Według innych ekspertów głębia zaangażowania dzisiejszych muzułmanów w islam nie jest jedynie kwestią teologii i współczesnych wydarzeń, ale wynika również z historii i wykształcenia. Jeśli religia związana jest z instytucjami państwowymi i odcisnęła  mocne piętno na dzieciństwie, to masz poczucie, że to jedynie słuszna droga mówi Fiyaz Mughai, dyrektor „Faith Matters” w Londynie, organizacji pragnącej rozwiązywać konflikty religijne.

Wyniki badań „Ipsos-Mori” dotyczą dwóch krajów, w których państwo i religia są ze sobą mocno związane: oficjalnie muzułmańskiej Arabii Saudyjskiej, która nazywa siebie strażnikiem dwóch najświętszych miejsc islamu: Mekki i Medyny; oraz Indonezji, gdzie żyje najwięcej muzułmanów na świecie. Trzecim krajem, w którym muzułmanie stanowią większość, jest Turcja, w której podejście do religii jest inne. Kraj powstał po I Wojnie Światowej jako oficjalnie świeckie państwo. Jednak pomimo prób wielu pokoleń oddzielenia wiary od państwa Turcją rządzi dziś islamska partia AKP.  Zdaniem indonezyjskiego eksperta Azyumardi Azry doświadczenia Turcji pokazują, jak trudno jest oddzielić rządzenie od religii w państwie zdominowanym przez muzułmanów oraz pomagają zrozumieć związek muzułmanów z ich religią. Zauważa on, że w islamie nie było okresu „oświecenia”, które zdominowało myślenie Europejczyków w XVII i XVIII wieku i osłabiło związek kościoła z państwem w krajach chrześcijańskich. Społeczności muzułmańskie nigdy nie doświadczyły intensywnej sekularyzacji, która miała miejsce w Europie i ogólnie na Zachodzie, mówi Azra. Dlatego ludzie nadal ściśle trzymają się islamu.

Zdaniem prof. Akbara Ahmeda, byłego dyplomaty pakistańskiego, autora książki o muzułmanach na świecie, w wielu zdominowanych przez muzułmanów krajach nie chodzi jednak wyłącznie o związek meczetu z państwem. Podobnie jak chrześcijanie noszący bransoletki z napisem „Co zrobiłby Jezus?”, wielu muzułmanów czuje głęboki, osobisty związek z założycielem swojej wiary – prorokiem Mahometem. Jego zdaniem dla milionów ludzi na świecie Mahomet nie jest po prostu osobą historyczną, lecz raczej osobistą inspiracją. Gdy muzułmanin pości, przekazuje jałmużnę czy zachowuje się w jakiś określony sposób, cały czas przyświeca mu przykład ustanowiony wieki temu przez proroka, twierdzi Ahmed, autor książki „Journey To Islam: The Crisis of Globalisation”. Jego książka opiera się na wywiadach, które przeprowadził z muzułmanami na całym świecie –  wszędzie napotykał uwielbienie Mahometa. Jedno z pytań brzmiało: Kto jest twoim przykładem?. Od Maroka po Indonezję był nim prorok, prorok i prorok, mówi Ahmed, kierownik katedry Ibn Khaluna na wydziale Studiów Islamskich  Uniwersytetu Amerykańskiego w Waszyngtonie.

Podczas gdy Ahmed widzi podobne wzorce w całym świecie islamskim, były radykał Ed Husain twierdzi, że należy rozumieć również dzielące muzułmanów różnice. Nie mamy do czynienia z monolityczną religijnością – muzułmanie w Indonezji i Arabii Saudyjskiej wyznają różne wersje islamu, mówi Husain. W badaniu widzimy jedynie przywiązanie do wiary.

Politolog Farid Senzai, dyrektor badań w Instytucie Polityki i Zrozumienia Społecznego w Waszyngtonie podniósł też pewne zastrzeżenia związane z tymi badaniami. Przyjrzyjmy się przebadanym krajom – Arabii Saudyjskiej, Indonezji i Turcji, mówi. W tych trzech krajach żyje jakieś 300 milionów muzułmanów, którzy stanowią około 20% muzułmanów na całym świecie. Jego zdaniem w Arabii Saudyjskiej islam jest „niewiarygodnie ważny”. Jednak w Tunezji czy Maroko wyniki mogłyby być inne. Dobrze byłoby wybrać jeszcze kilka innych państw arabskich i wprowadzić element dywersyfikacji, mówi Senzai.

„Ipsos-Mori” przeprowadza co miesiąc badania w 24 krajach, w tym trzech zdominowanych przez muzułmanów – Turcji, Indonezji i Arabii Saudyjskiej. Pozostałe kraje to m. in. USA, Meksyk czy Korea Południowa. Bez względu na przedmiot badania są to zawsze te same kraje. W lipcowych ankietach około sześciu na dziesięciu muzułmanów mówiło, że ich religia jest jedyną drogą do zbawienia, podczas gdy jedynie jedna czwarta hindusów i jedna piąta chrześcijan mówiła tak o swojej religii. Ponad 90%  muzułmanów twierdzi, że wiara jest istotna w ich życiu, podczas gdy pod stwierdzeniem tym podpisało się 86% hindusów i 66% chrześcijan.

W kwietniu, za pośrednictwem panelu internetowego, firma „Ipsos-Mori” przepytała 18 473 dorosłe osoby, a wyniki opublikowano w lipcu. Wyniki zostały zważone, żeby stały się tak reprezentatywne, jak to tylko możliwe. Firma zastrzega jednak, że z powodu internetowej natury badań trudno było uzyskać reprezentatywne wyniki w biedniejszych krajach, gdzie niełatwo o dostęp do sieci.

Dyrektor badań ankieterskich CNN, Keating Holland, również przestrzega przed ankietami swobodnego wyboru (opt-in), w których respondenci sami aktywnie decydują, czy chcą wziąć udział w badaniach, ponieważ opinie pochodzą wtedy od ludzi, którzy posiadają zdecydowane poglądy i otwarcie je głoszą (…) co nie jest dobre w przypadku tak prywatnych spraw jak wiara, dochody czy seks”. Badania internetowe w niezupełnie wolnych krajach niosą ze sobą również zagrożenie otrzymania „poprawnej odpowiedzi , ponieważ ludzie najbardziej skłonni do opowiadania o tych sprawach to ci, którzy wyrażają, przynajmniej na poziomie werbalnym, opinie  nie przysparzające im problemów, mówi Holland. Może tak być w przypadku Arabii Saudyjskiej, gdzie temat religii jest bardzo drażliwy i respondenci mogli zrezygnować z odpowiadania na pytania wiary. Saudyjska próbka była najmniejsza (354 respondentów) co oznacza, że należy ostrożnie podejść do wyników z Arabii Saudyjskiej zastrzega „Ipsos-Mori”.

W większości krajów na pytania odpowiedziało po tysiąc uczestników, jednak w trzech zdominowanych przez muzułmanów i ośmiu innych krajach próbki były mniejsze. Procentowy udział chrześcijan i muzułmanów w ankiecie nie odzwierciedlał  prawdziwego stosunku procentowego na świecie. Chrześcijanie byli nadreprezentowani, podobnie jak ludzie niereligijni, natomiast muzułmanie byli niedoreprezentowani. Niemal połowa respondentów określała się mianem chrześcijan. 11 % zdeklarowało się jako muzułmanie, 4 % jako buddyści, 3 % jako hindusi oraz 3% jako „inni”. Jedna czwarta stwierdziła, że nie wyznaje żadnej religii, a 6 % nie chciało udzielić na ten temat żadnych informacji.

Religioznawca Fiyaz Mughal twierdzi, że nawet jeśli badane kraje nie są reprezentatywne dla całego świata islamu, wyniki dotyczące muzułmanów generalnie wyglądają na prawdziwe. Jego zdaniem muzułmanie w różnych krajach wyznają islam z różnych powodów. Arabia Saudyjska jest instytucjonalnie państwem religijnym. W Indonezji religia związana jest bardziej z kulturą kraju, mówi. Jego zdaniem muzułmańscy imigranci w Europie również wykazują silne związki ze swoją religią w ramach mechanizmu obronnego w obliczu domniemanego zagrożenia albo próbując zachować swoją tożsamość.

Istnieje związek między izolowanymi społecznościami, a dewocją – bez względu na to, jaka religia wchodzi w grę. Jest to szeroko rozpowszechnione w muzułmańskiej Arabii Saudyjskiej, ale można to też zaobserwować w żydowskim Izraelu. Z perspektywy izraelskich Żydów konflikt w kwestii Palestyny dotyczy ziemi i religii, które są ze sobą nierozerwalnie połączone, mówi Mughal. W tym scenariuszu, w społeczeństwach religijnych Żydów istotną rolę odgrywa poczucie izolacji i oddzielenia, rosnący trend myślenia w stylu nasza droga jest jedynie słuszna”.  Jego zdaniem przywódcy religijni wszystkich wyznań muszą zwalczać taką postawę, ponieważ w dzisiejszym świecie spotykamy się z coraz większą różnorodnością. Mają oni obowiązek nauczać swoich wiernych, że „jeśli podążają za własną religią, to niech robią to w możliwie najmniej brutalny czy wykluczający sposób, mówi Mughal. Świat się zmienia, jest dziś czymś innym niż dwadzieścia lat temu. Politycy również powinni potraktować te sprawy jak najbardziej poważnie, dodaje. Na Bliskim Wschodzie są kraje takie jak Arabia Saudyjska, w których powinni mówić, że różnorodność – nawet jeśli nie jest udziałem ich kraju – jest czymś, z czym muszą się zmierzyć, jeśli chcą dołączyć do globalnego świata, mówi Mughal.

Jednak politolog Senzai twierdzi, że to bardzo ważne, żeby również Zachód postrzegał muzułmanów rozumiejąc ich  standardy. Wielu muzułmanów chce, żeby religia odgrywała rolę w polityce, mówi. Zakładanie, że wszyscy na świecie chcą żyć w ustrojach takich jak zachodnie – że chcą liberalnej, świeckiej demokracji – jest koncepcją absurdalną. (es)

Autor jest dziennikarzem, byłym korespondentem BBC w Waszyngtonie.

Tłumaczenie GeKo

http://www.clickondetroit.com/lifestyle/Muslims-more-religious-than-others-survey-says/-/1718880/4872842/-/item/2/-/wa0u9wz/-/index.html

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze