Muzułmanie powinni potępiać islamską brutalność

Muslim
| 3 komentarzy|
image_pdfimage_print

Herb Silverman

*****

Jestem liberałem, ale nie bezmyślnym. Jestem ateistą, ale nie takim, który twierdzi, że wszystkie religie są w równym stopniu problematyczne lub że należy je oceniać na podstawie zachowań religijnych ekstremistów.

Uważam że Koran, podobnie jak i Biblia, zawiera zarówno żenujące, jak i rozsądne ustępy. Religijni fundamentaliści mogą cytować fragmenty swoich świętych ksiąg, aby uzasadnić miłość do sąsiadów lub też by swoich (niewiernych) sąsiadów zabić.

Niemniej jednak, ryzykując zarzut o islamofobię, uważam, że – biorąc pod uwagę wszystkie standardy praw człowieka – islam jest najgorszą i najbardziej niebezpieczną religią.

Zwykłem być bardziej krytyczny w stosunku do chrześcijan niż muzułmanów, ponieważ pochodzę z Południowej Karoliny, gdzie politycy próbują łączyć politykę z chrześcijaństwem i obawiają się o ingerencję szariatu w nasz system prawny. Gdybym żył w kraju muzułmańskim, bardziej otwarcie krytykowałbym islam i szariat – o ile nie miałbym powodu, aby obawiać się o własne życie. Obawa o własne życie stanowi tu część problemu, ale nie jej sedno. Kluczowym zagadnieniem jest wszechogarniająca skłonność do interpretowania Koranu w sposób dosłowny.

MuslimPrzedstawię pokrótce sześć wydarzeń, które miały pośredni i bezpośredni wpływ na moje kontakty z muzułmanami i byłymi muzułmanami:

1. W 1987 r., kolega uczący matematyki w Indiach poprosił mnie o list rekomendacyjny, który miał mu pomóc w otrzymaniu pracy na jednym z uniwersytetów w Arabii Saudyjskiej. I choć otrzymał rekomendację również z wydziału matematyki, administracja uniwersytetu odmówiła przyjęcia go do pracy. Później dowiedział się, że został odrzucony ze względu na moje żydowskie nazwisko. Nie wiedział nawet, że jestem Żydem.

2. W 1990 r. pojechałem do Egiptu i spotkałem się ponownie z moim kolegą. Kiedy zaprosił mnie do domu, jego żona wybiegła z pokoju, ponieważ nie miała zakrytej twarzy. Po herbacie zaproponował zwiedzanie miasta. Zapytałem, czy dołączy do nas jego (zakryta już) żona. Odpowiedział, że boi się ludzi, którzy mogą rzucać w nią kamieniami, gdy zobaczą, że idzie z dwoma mężczyznami. W tamtym czasie Egipt należał do najbardziej zeświecczonych państw Bliskiego Wschodu.

3. Kiedy w trakcie konferencji ateistów w 2002 r. spotkałem dr Taslimę Nasrin, zaproponowałem, aby udzieliła kilku wykładów w Charleston. Ta dzielna kobieta od 1994 r. żyje obłożona fatwą, wydaną przez duchownych muzułmańskiej społeczności Bangladeszu, domagających się jej śmierci po tym, jak w powieści pt. „Shame” („Wstyd”) krytykowała ucisk kobiet w islamie. Nasze koło świeckich humanistów przyjęło z entuzjazmem wystąpienie Taslimy, jednak niektóre osoby zaangażowane w program studiów religijnych skrytykowały moją rekomendację, twierdząc że mówczyni wypowiadała się w sposób zbyt negatywny o muzułmanach. Zapytałem, czego spodziewali się po osobie objętej fatwą. Rozumiałem ich obawy związane z nękaniem muzułmańskich studentów na kampusie po 11 września 2001 r. Ja również chcę uniknąć działania na podstawie stereotypów, niemniej jednak nie poprzez ukrywanie prawdy.

4. W 2007 r., w trakcie międzynarodowej konwencji Atheist Alliance International, miałem zaszczyt zapowiadać wystąpienie Ayaan Hirsi Ali, którą również objęto fatwą ze względu na krytykę islamu. Ostatnio opublikowano jej fantastyczną nową książkę pt. „Infidel” („Niewierna”). Od kiedy grożono jej śmiercią, wszędzie porusza się w towarzystwie ochroniarzy. Ostatnio o Ayaan zrobiło się głośno w mediach, po tym,  jak Brandeis University odmówił wręczenia jej honorowego doktoratu ze względu na protesty niektórych studentów i organizacji muzułmańskich. Obstając przy swoich antyislamskich poglądach dopuściła się zbrodni wobec multikulturalizmu.

5. W 2007 r. zaprosiłem lokalnego imama i dwóch innych muzułmanów do dyskusji w ramach naszego koła świeckich humanistów. Powiedziałem mu, że jesteśmy przede wszystkim ateistami badającymi wiele różnych religii. Wydaję mi się, że imam nie zrozumiał swojej publiczności. Twierdził, że muzułmanie są niezwykle rozsądni, ponieważ mają tych samych proroków (Adama, Noego, Abrahama i Mojżesza) co żydzi i chrześcijanie. Kiedy roztaczał wizję szariatu jako łagodnej i czczącej pokój ścieżki życia, zwróciliśmy uwagę na liczne okrucieństwa popełniane w imię islamu. Imam odpowiedział, że ich sprawcy nie są „prawdziwymi” muzułmanami.

6. W maju 2014 r. przyjąłem zaproszenie na drzwi otwarte w głównym meczecie w Charleston. Jednym z prelegentów był dr Sabeel Ahmed, dyrektor organizacji Gain Peace w Chicago. Jego dwuczęściowe wystąpienie poświęcone było złym interpretacjom szariatu i nauki w Koranie. Ahmed przedstawiał szariat w bardzo korzystnym świetle: wspomniał, że propaguje on swobodę religijną i obwiniał media za wypaczanie islamu. W trakcie sesji poświęconej na pytania zacytowałem wyniki badań Pew Research Center, wedle których 64 procent muzułmanów w Egipcie i Pakistanie popiera karę śmierci za odejście od islamu, a 75 procent opowiada się za karaniem cudzołóstwa kamienowaniem. Ahmed odpowiedział w sposób charakterystyczny dla niego i wielu innym twierdząc, że osoby te nie są „prawdziwymi” muzułmanami. Imam przytoczył również fragment z Koranu, aby pokazać, jak nieomylna i doskonała to księga.

Większość chrześcijan i żydów nie interpretuje Biblii dosłownie. Główny problem z muzułmanami polega na tym, że akurat oni biorą Koran dosłownie. Rozmawiałem z wieloma wykształconymi muzułmanami i imamami, ale wciąż nie spotkałem żadnego, który stwierdziłby, że muzułmanie mogliby zaakceptować tylko część, a nie całość Koranu.

Oczywiście, muzułmanie będą bardzo często interpretować Koran w sposób, który pozwoli im odnaleźć sens tam, gdzie sensu nie ma, podobnie jak ze swoimi świętymi księgami postępuje wielu innych ludzi. Doktor Ahmed uważa na przykład, że fatwa jest uzasadniona w przypadku osoby znajdującej się na ścieżce wojennej z islamem – tyle że w niektórych interpretacjach za „wojnę” uważa się również publikowanie karykatur Mahometa. Co ciekawe, w broszurze w meczecie w Charleston można było znaleźć cytat z amerykańskiego muzułmanina, Yusufa Islama,  brytyjskiego gwiazdora pop znanego dawniej jako Cat Stevens: „Wszystko ma sens. Na tym polega piękno Koranu – skłania on do refleksji i samodzielnego myślenia”. Refleksje Yusufa sprawiły, że na wieść o paleniu kukły Salmana Rushdigo (pod fatwą od 25 lat) w 1989 r., były piosenkarz stwierdził, iż „życzyłby sobie raczej, by palono samego Rushiego” (w angielskim oryginale: „I would have hoped that it’d be the real thing”). (link do artykułu z 1989:  http://www.nytimes.com/books/99/04/18/specials/rushdie-cat.html)

Wolę oceniać ludzi po tym, jak traktują innych, niż po ich religijnych przekonaniach. Mieliśmy jednak do czynienia z niezliczonymi przypadkami, w których religijny absolutyzm stanowił uzasadnienie przemocy. Jeżeli muzułmanie chcą, aby ich religię postrzegano w bardziej przychylny sposób, muszą publicznie i z pełną mocą potępiać wszelkie brutalne interpretacje islamu niezależenie od tego, co mówi Koran.

Aby zakończyć optymistycznym akcentem, muszę przyznać, że wszyscy muzułmanie, których spotkałem w trakcie ostatnich dni otwartych w meczecie, byli mili i przyjacielscy. Informowali o lokalnej, darmowej klinice, która udzielała pomocy medycznej wszystkim nieubezpieczonym osobom, niezależnie od rasy, wyznania czy narodowości. A przy tym jedzenie było wyśmienite.

Herb Silverman – ateista, profesor matematyki na College of Charlston i były prezydent Koalicji Sekularystów, w roku 1992 pozwał stan Południowej Kalifornii, który uniemożliwiał mu zostanie notariuszem ze względu na brak wiary w Boga, sprawę wygrał. Autor książek „Kandydat bez modlitwy”, „Autobiografia Żydowskiego ateisty w Pasie Biblijnym”

Bohun, na podst. http://www.faithstreet.com

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze