Mroczny świat szwajcarskich dżihadystów

Przedstawiciele Islamischen Zentralrat w Szwajcarii (od lewej): Qaasim Illi (rzecznik), Nicolas Blancho (przewodn.) i Adisin Hodza (księgowy)
| 7 komentarzy|
image_pdfimage_print

Wychowany w Szwajcarii Cendrim R. został terrorystą. Nie jest jedynym, który wyruszył stąd na świętą wojnę.

Przedstawiciele Islamischen Zentralrat w Szwajcarii (od lewej): Qaasim Illi (rzecznik), Nicolas Blancho (przewodn.) i Adisin Hodza (księgowy)
Przedstawiciele Islamischen Zentralrat w Szwajcarii (od lewej): Qaasim Illi (rzecznik), Nicolas Blancho (przewodn.) i Adisin Hodza (księgowy)

Nieciekawe osiedle na obrzeżach miejscowości Brugg, blok obok bloku. Tutaj dorastał Cendrim R. (23) i tutaj mieszkał do momentu deportacji ze Szwajcarii.

Prowincja Nigde, Turcja, ponad 1000 km na północny zachód od granicy z Syrią. Trzech mężczyzn taranuje samochodem blokadę drogową. Jednym z nich jest Cendrim R., dżihadysta z Brugg. W ręku trzyma kałasznikowa. Otwiera ogień. Turecki żandarm, policjant i kierowca ciężarówki giną pod gradem kul, pięć innych osób odnosi obrażenia. Cendrim R. trafia do więzienia w prowincji Nigde. Przed sądem mówi, że tłumaczyć będzie się tylko przed Allachem: „A to był dobry uczynek”.

On i dwóch innych zamachowców są ponoć członkami organizacji terrorystycznej „Islamskie Państwo w Iraku i Syrii”, ISIS, pozbawionego skrupułów oddziału bojowego, który chce utworzyć na Bliskim Wschodzie radykalną islamską teokrację.

Po raz pierwszy zostało podane do publicznej wiadomości, że młody mężczyzna wychowany w Szwajcarii dokonał zamachu w imię Allacha. Jednak Cendrim R. wcale nie jest jedynym, który ze Szwajcarii wyruszył na świętą wojnę. Szwajcarskie służby wywiadowcze miały na początku roku informacje o co najmniej dziesięciu osobach, które wyjechały do Syrii, żeby walczyć tam przeciwko reżimowi Assada. W najnowszym raporcie rada federalna ostrzega: „Celem podróży dżihadystów jest coraz częściej udział w konflikcie syryjskim. Liczba takich wykrytych przypadków stale rośnie”.

Ekspert od islamu Hamed Abdel-Samad wie, kogo najbardziej fascynuje radykalny islam. „To młodzi ludzie, którzy nic jeszcze w życiu nie osiągnęli. Zostają członkami ugrupowania islamistycznego, uczą się rozprzestrzeniania radykalnych idei – i zabijania”.

Dotyczy to też Cendrima R. Jako dziecko przybył do Szwajcarii z Kosowa i zaczął chodzić do szkoły w Brugg. Uczył się bardzo słabo. Nie bardzo wiedział, co począć ze swoim życiem. Jak mówi jeden albański znajomy, znalazł sobie fałszywych przyjaciół: „Włóczył się z dwójką braci, którzy ciągle mieli problemy z policją”. R. nie zdobył żadnego wykształcenia. 22 września 2010 roku sąd dla młodocianych skazał go na dwa lata więzienia. Lista przestępstw była długa: próba rabunku z bronią w ręku, udział w bójkach, uszkodzenia ciała, groźby, znieważanie, utrudnianie czynności służbowych, wielokrotne uszkodzenia mienia, wykroczenia przeciwko ustawie o posiadaniu broni itp.

Cendrim R.
Cendrim R.

15 września 2011 został przeniesiony do zakładu karnego w Lenzburgu. Tam wyróżniał się krnąbrnym zachowaniem. Wiosną 2013 roku urząd federalny ds. imigracji cofnął notorycznemu przestępcy pozwolenie na pobyt i wydał nakaz deportacji do Kosowa. Tam ślad po nim zaginął – aż do momentu kiedy jako dżihadysta ze Szwajcarii trafił na łamy gazet.

Eksperci ostrzegają przed rosnącymi wpływami organizacji salafickich w Szwajcarii, na przykład Islamskiej Rady Centralnej (Islamischer Zentralrat). Stwarza ona „pole do radykalizacji”, twierdzi Lorenzo Vidino, badacz radykalnego islamu z Zurychu.

Liczba salafitów stale rośnie. Tylko w kantonie St. Gallen mieszka według szacunków policji około 150 radykalnych muzułmanów, którzy pragną powrotu do surowych początków islamu, w tym duża grupa salafitów z Albanii i Macedonii. Są pod obserwacją policji.

Szwajcarscy salafici utrzymują ożywione kontakty z osobami o tych samych przekonaniach z zagranicy. „Jestem zaskoczony, jak wielu radykalnych kaznodziejów szerzy swe poglądy w szwajcarskich meczetach”, mówi Vidino. Przy tym salafici postępują bardzo sprytnie. „Na zewnątrz udają dobrych, ale to tylko gra. Mają kontakty ze zbrojnymi ugrupowaniami”.

Wspomniany ekspert Hamed Abdel-Samad utrzymuje, że prezes Centralnej Rady Islamskiej, Nicolas Blancho, wziął udział w konferencji w Kairze, na której wzywano do wysyłania zagranicznych bojowników do Syrii.

Centralna Rada Islamska potwierdza wprawdzie udział Blancho w konferencji, potępia jednak przemoc i zamachy takie, jak atak przeprowadzony przez Cendrima R. „Jednoznacznie odcinamy się od tej ideologii”, mówi jej rzecznik Qaasim Illi. Według niego zbierane przez Radę darowizny idą tylko na pomoc humanitarną w Syrii. Ale Illi dodaje: „To nie oznacza jednak, ze duchowo nie wspieramy powstania przeciwko Assadowi. Nie potępiamy walki tych ludzi jako ślepego terroryzmu”.

Tłumaczenie: Rol
Źródło www.blick.ch

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze