Militarna rola Rosji w Syrii ma wpływ na Izrael i Zachód

1
| 5 komentarzy|
image_pdfimage_print

Izrael dwa, a może i więcej razy, pomyśli, zanim podejmie decyzję o wszczęciu ataków sił powietrznych na terytorium Syrii – podobnie jak to miało miejsce co najmniej 10 razy w ciągu ostatnich trzech lat.

Jeśli w pierwszym akcie dramatu pojawia się pistolet, to w ostatnim powinien wypalić. Aksjomat ten jest przypisywany rosyjskiemu dramaturgowi Antonowowi Czechowowi – temu samemu, którego dzieł minister kultury, Miri Regev, nigdy – jak z dumą oświadczył – nie czytał.

1

Chociaż było jasne, że znaczne nagromadzenie w Syrii sił wojskowych przez rosyjską armię musiało doprowadzić do interwencji wojskowej w wojnie domowej, pierwsze uderzenia rosyjskich sił powietrznych zostały przyjęte z odrobiną zdziwienia. W środę rano rosyjska Duma zatwierdziła użycie sił wojskowych – tak jakby prezydent Władimir Putin naprawdę potrzebował ich zgody – a przed południem zostały przeprowadzone naloty w pobliżu miast Homs, Hama i Latakiya. Według źródeł zachodnich, Rosjanie obrali na cel pozycje grup rebeliantów sprzeciwiających się reżimowi prezydenta Baszara Assada, w tym frakcji wspieranych przez USA. Z drugiej strony rosyjskie ministerstwo obrony, twierdzi, że siły powietrzne wybierały na cel ISIS.

Niemniej jednak można przypuszczać, że Rosja próbuje stworzyć podział pracy, który nie przypadnie do gustu USA i jego arabskim i zachodnim partnerom koalicyjnym zebranym do walki na dwóch frontach: przeciwko reżimowi Asada i Państwu Islamskiemu.

Rosyjska logika jest taka, że koalicja pod przywództwem USA zaatakuje ISIS, a Rosja zaatakuje resztę grup rebelianckich. Niezależnie od tego, czy taki podział będzie miał rzeczywiście miejsce, nasuwa się jeden wniosek: wielkim zwycięzcą nowej sytuacji jest Assad i jego upadły reżim.

Są już sygnały, że jego pewność siebie rośnie z powodu nowopowstałej, wspierającej go koalicji Rosji, Iranu i Hezbollahu oraz częściowo rządu irackiego. Powstałej, aby uratować mu głowę.

Wielkimi przegranymi są USA, ich arabscy i zachodni sojusznicy oraz Izrael, pomimo doniesień, że Rosja poinformowała z wyprzedzeniem Waszyngton i Jerozolimę o misji swoich sił powietrznych. Izrael jest jednym z przegranych, pomimo przechwałek ministra obrony Mosze Ja’alona, że nie musi koordynować swoich działań w Syrii z Rosją. Naprawdę? Jeśli tak, to dlaczego sam premier Benjamin Netanjahu pojechał z szefem sztabu i szefem wywiadu wojskowego na spotkanie w Moskwie dwa tygodnie temu? I dlaczego zastępca szefa personelu jedzie w przyszłym tygodniu spotkać się z rosyjskim odpowiednikiem? Oczywiście, aby rozmawiać na temat „niekonfliktu”, żeby uniknąć przypadkowego starcia pomiędzy Izraelem a siłami rosyjskimi.

Jednak bez względu na to, co mówią urzędnicy izraelscy, nie będą w stanie ukryć faktu, że wcześniejsza niepowstrzymana swoboda działań i możliwości manewrowania Izraela w Syrii zostały teraz ograniczone.

To niekoniecznie oznacza, że armia izraelska nie będzie mogła odpowiedzieć w przyszłości – jak to miało miejsce na początku tego tygodnia – na pociski lub rakiety omyłkowo lub celowo wystrzelone z Syrii lub w celu zapobiegania próbom penetrowania Wzgórz Golan przez terrorystów.

Ale na pewno pociągnięcie za spust nie będzie od teraz takie łatwe. Izrael pomyśli dwa i więcej razy, zanim podejmie decyzję o podjęciu ataków sił powietrznych na terytorium Syrii – jak to miało miejsce co najmniej 10 razy w ciągu ostatnich trzech lat.

Jednak pytanie o to, jakie są prawdziwe cele Putina i jaka jest jego wielka strategia w Syrii, jeśli takową posiada, intryguje izraelskich i zachodnich ekspertów. Każdy z nich zgadza się jednak, że wydaje się, iż Putin ma nadzieję na osiągnięcie następujących celów:
• pomoc Assadowi w umocnieniu jego reżimu, nawet jeśli oznacza to pozwolenie mu na kontrolowanie tylko jego lenna, „małej Syrii”, lub pod inną nazwą, jego „Alawistanu”;
• zapewnienie Rosji dostępu do ciepłych portów basenu Morza Śródziemnego; ochrona ostatniego rosyjskiego bastionu i twierdzy (Syrii) na Bliskim Wschodzie;
• umożliwienie Putinowi prowadzenia konfrontacyjnej polityki zagranicznej wobec USA; wykorzystanie Syrii jako karty przetargowej Rosji w celu wzmocnienia porozumień w różnych dziedzinach – na przykład Ukraina kontra Syria – między światowymi potęgami i w celu podziału części świata na strefy wpływów i interesów, jak kiedyś w czasach zimnej wojny;
• wygaszenie ISIS – Putina być może nie obchodzi to, że Państwo Islamskie kontroluje część Syrii i Iraku, ale nie chce, żeby zbliżyło się do jego podwórka – byłych radzieckich republik muzułmańskich w Azji Środkowej;
• uniknięcie wysyłania żołnierzy do walk w Syrii – w tym celu Putin ma Hezbollah, sponsorowanych przez Syrię, czy nawet Iran, szyickich najemników, których może użyć jako mięsa armatniego. Choć jest autorytarnym władcą, nie chce, żeby Rosjanie wracali w czarnych workach na wojskowe pogrzeby w całej Rosji. Wyciągnął wnioski z epoki sowieckiej wojny w Afganistanie.

Z tego wszystkiego jasno również wynika, że krwawa wojna domowa, która spowodowała do tej pory śmierć ponad 250.000 Syryjczyków, zostanie, przynajmniej w krótkim okresie, przedłużona z powodu zaangażowania Rosji. Mimo to nie należy wykluczać, że w dłuższej perspektywie wejście Rosji może zwiększyć szansę polityczno-dyplomatycznego rozstrzygnięcia, zgodnie z którym Assad pozostanie u władzy na okres przejściowy, ale ostatecznie ustąpi.

Na tle negatywnych konsekwencji dla stanu bezpieczeństwa Izraela, możliwe, że jest też pozytywna strona tej sytuacji, chociaż mówienie o tym nie jest poprawne politycznie: kontynuacja wojny daje Izraelowi korzyści poprzez wzmocnienie jego pozycji niezrównanej potęgi regionalnej, podczas gdy Hezbollah i Iran będą osłabione przez swoje zaangażowanie.
Yossi Melman

Tłumaczenie Xsara, na podstawie: http://m.jpost.com

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze