Miliard Obamy na ratunek Bractwu

Egypt-Muslim-Brotherhood
| 5 komentarzy|
image_pdfimage_print

Daniel Greenfield

Cóż znaczy kolejny miliard, jeśli chodzi 0 przyjaciół? To oczywiste, że Bractwo Muzułmańskie rozprawia się z opozycją, wysyłając czołgi do Synaju wbrew postanowieniom porozumienia z Camp David, a koptyjscy chrześcijanie uciekają z kraju. Nie oznacza to jednak, że Obama nie pomoże braciszkom, umarzając kolejny miliard dolarów ich zadłużenia.

Jak donoszą członkowie administracji, niespełna 16 miesięcy po wstępnych deklaracjach pomocy dla upadającej egipskiej gospodarki, rząd Obamy bliski jest zawarcia porozumienia z nowym rządem Egiptu, które anulowałoby miliard dolarów długu państwowego w ramach pakietu amerykańskiego i międzynarodowego, wspomagającego przejście Egiptu na system demokratyczny.

Owo „przejście” już się dokonało. Odbyły się wybory. Wygrało Bractwo Muzułmańskie.

Mówienie o „wspomaganiu przejścia na system demokratyczny” jest podstępną retoryką, gdyż w rzeczywistości chodzi tu o pomaganie Bractwu – beneficjentowi demokracji – w utrzymaniu się przy władzy.

Finansując pomoc dla Bractwa Muzułmańskiego, Obama jednoczy się z jeszcze jednym ważnym zwolennikiem Arabskiej Wiosny – Katarem. Powodem jest fakt, że w Egipcie może wkrótce zabraknąć żywności i paliwa, to zaś może przyczynić się do upadku państwa, a wraz z nim samego Bractwa.

Kiedy bolszewicy radzieccy zmagali się z klęską głodu, Stany Zjednoczone jako pierwsze zdecydowały się wysłać tam pomoc żywnościową. To utrzymało bolszewików u władzy i kilkadziesiąt lat później doprowadziło do impasu w dziedzinie zbrojeń nuklearnych. Pomoc finansowa umożliwiająca Bractwu utrzymanie się przy władzy może mieć równie katastrofalne skutki. Ale rząd Obamy zajęty jest właśnie sprowadzaniem firm amerykańskich do Egiptu, by robiły tam interesy z Bractwem.

W nadziei na odniesienie korzyści z sytuacji, która dobrze wróży rodzącym się inwestycjom, Departament Stanu i Amerykańska Izba Handlowa utworzą wraz z dyrektorami niemal 50 firm amerykańskich, takich jak Caterpillar czy Xerox, jedną z największych jak dotąd delegacji handlowych, która w sobotę (8 września) przybędzie do Kairu. Urzędnicy i dyrektorzy namawiać będą rząd egipski do zmian w ustawodawstwie dotyczącym podatków i prawa pracy, aby poprawić sytuację inwestycyjną kraju.

Czy kierownictwu którejkolwiek z tych firm, prowadzonych niczym jagnięta w paszczę lwa, powiedziano, że tam, gdzie panuje prawo islamskie, ich własne prawa będą zdecydowanie ograniczone w porównaniu do praw muzułmanów?

Podobnie jak ZSRR, Bractwo Muzułmańskie, obiecując stabilną sytuację i przyjazną atmosferę, oczekuje, że Zachód wesprze ich reżim finansowo i pomoże mu stanąć na nogi. Dopiero wtedy zacisną pętlę. Historia lubi się powtarzać. (r)

http://frontpagemag.com/2012/dgreenfield/obamas-1-billion-dollar-bailout-to-save-the-muslim-brotherhood/

Tłum: Bart

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze