Kto zajmie miejsce Bin Ladena?

Anwar al- Awlaqi
| 1 komentarz|
image_pdfimage_print

Przedstawiamy analizę na ten temat, zamieszczoną w libańskiej gazecie Al-Ahbar. Specyficzny ton publikacji i niektóre sformułowania są charakterystyczne dla mediów arabskojęzycznych, jednak walorem tekstu jest jego zawartość informacyjna.

* * *

Pytanie, które zajmuje świat po śmierci przywódcy Al-Kaidy Osamy Bin Ladena brzmi: kto będzie jego następcą?

Jest to pytanie, które prowadzi do kwestii przyszłości organizacji i kierunków wojny z terroryzmem, w świetle wielości kandydatów do przywództwa Al-Kaidy w nadchodzącym czasie. Po zlikwidowaniu numeru jeden Al-Kaidy rozmnożyły się analizy wywiadowcze i prasowe dotyczące tej sprawy, jednak w większości kończą się one na niedefinitywnych ocenach, wziąwszy pod uwagę charyzmę, którą posiadał Bin Laden. Jego rola polegała na byciu zwornikiem organizacji, a prócz tego jego konsolidująca Al.-Kaidę osobowość skupiała wokół siebie wszystkich stroniących od życia i zakochanych w śmierci, na drodze zasad, które rozprzestrzeniał.

Najczęściej wspominane nazwisko wśród potencjalnych kandydatów to prawa ręka Bin Ladena, Ajman Az-Zawahiri. Jest jednak ostry podział dotyczący jego osoby. Niektórzy nominują go jako kandydata do kierownictwa Al-Kaidy na podstawie jego bliskości z Bin Ladenem, wiedzy o jego tajemnicach i kontroli nad tym, co zbudował w większości miejsc. Znawcy wewnętrznej sytuacji organizacji jednakże zgadzają się co do faktu, iż Az-Zawahiri nie może zająć miejsca Bin Ladena, i że nieobecność przywódcy nie kwalifikuje go automatycznie do zajęcia jego miejsca. Zachodni eksperci od walki z terroryzmem twierdzą, że trwałe miejsce Az-Zawahiriego jest zawsze „w drugim rzędzie”, gdyż nie posiada cechy dowódcy. Jemeńscy eksperci sądzą na przykład, że następcą będzie ktoś z przywództwa Al-Kaidy i jej trzeciej generacji, spośród tych, którzy znali Bin Ladena i pracowali z nim w Afganistanie, będąc z nim w nieustannym kontakcie. Jest czterech kandydatów na to stanowisko.

 

Anwar Al-Awlaqi

Miało miejsce kilka prób zabicia go na południu Jemenu, a dokładniej w regionie Szabwa, gdzie zniknął po tym, jak zaczęto go szukać pod koniec 2009 roku.

Al-Awlaqi (ur. 1972) jest obywatelem amerykańskim. Jego ojciec, Nasir Al-Awlaqi, był ministrem rolnictwa w Jemenie – rodzina pochodzi z plemienia Al-Awaliq, największego i najsilniejszego plemienia regionu Szabwa południowego Jemenu. Podstaw islamu uczył się Al-Awlaqi w Adenie, po czym szybko stał się rzucającym się w oczy imamem, wiążąc się z meczetami San Diego w Kalifornii i Falls Church w Wirginii. Potem nagle wrócił do Jemenu w 2002 roku po tym, jak zdobył rozgłos dzięki wielu kazaniom, które zostały opublikowane przed 11 września nie tylko po arabsku, ale także po angielsku. Jego kazania i wypowiedzi doktrynalne dotyczące prawa muzułmańskiego pojawiły się w dużej liczbie na YouTube. Rozgłos ten przejawił się również w  hitach raperów, takich jak Snoop Dogg czy Zombies. W większości przypadków dotyczą one znaczeń i nauczania Koranu, łącząc w sposób nowatorski w swoich przekazach wiedzę o tradycjach religijnych z wymaganiami współczesnych mediów, dlatego też Awlaqi zyskał przydomek „Bin Laden Internetu”.

Pomimo jego zaprzeczaniu związkom z organizacją, ideowe zainteresowania Al-Awlaqiego wskazują na jakiś związek z Al-Kaidą. Precyzyjniej rzecz ujmując: tłumaczył on na angielski książkę saudyjskiego szejka Jusefa Al-Ajiriego, pt. „Stałe czynniki na drodze dżihadu”. Szejk ten był emirem Al-Kaidy w Arabii Saudyjskiej, zabitym przez służby bezpieczeństwa tego kraju w 2003 roku. Al-Awlaqi głosił wykłady o tej książce w USA. Kiedy zyskał rozgłos, wzrósł krąg zgromadzonych wokół niego młodych Jemeńczyków, począwszy od roku 2000, gdy został imamem w jednym z waszyngtońskich meczetów. Wśród uczęszczających na jego wykłady było podobno dwóch spośród egzekutorów ataków 11 września, Chalid Al-Mihdar i Nawaf Al-Hazmi, porywacze samolotu, który uderzył w Pentagon. 16 listopada 2009 jemeński dziennikarz przeprowadził z nim wywiad dla Washington Post, po rzezi dokonanej przez amerykańskiego majora palestyńskiego pochodzenia, Nidala Hassana, 5 listopada 2009 w amerykańskiej bazie Fort Hood w Teksasie.

Al-Awlaqi opisał Hassana w tym wywiadzie jako bohatera i omalże nie przypisał sobie planu operacji, kiedy przyznał, że Hasan uczęszczał do jego meczetu w Wirginii i że wymieniał z nim korespondencję mailową w 2008 roku. Powiedział też, że ufał mu, gdyż stał się bogobojnym muzułmaninem. W wywiadzie, który przeszedł niemal niezauważony, powiedział również, że Hassan był poważnym muzułmaninem i zaznajomionym z szariatem i wiele razy opierał się na tym, co mówi szariat odnośnie wskazówek zezwalających na walkę z tym, czego dopuszcza się Ameryka. Atak na 13 żołnierzy przeprowadzony przez Hassana Al-Awlaqi usprawiedliwił mówiąc, że wedle jego opinii jest to jeden z rodzajów dżihadu, ponieważ Ameryka zaczęła walkę w krajach islamu. Walka z amerykańskim wojskiem jest obowiązkiem muzułmanina, a jedyną drogą usprawiedliwiającą służbę w wojsku z punktu widzenia islamu jest postanowienie pójścia w ślady Nidala Hassana.

Wywiad ten zwrócił uwagę amerykańskich służb, ale oficjalne śledzenie działalności Awlaqiego rozpoczęło się po próbie wysadzenie w powietrze amerykańskiego samolotu pasażerskiego lecącego z Amsterdamu do Detroit w noc Bożego Narodzenia 2009 roku. Wykonawca tej akcji, młody Nigeryjczyk Omar Al-Faruq, przyznał się, że był szkolony przez Al-’Awlaqiego, i że podjął się tej akcji zainspirowany jego wskazówkami. Tej samej nocy wywiad amerykański próbował zlikwidować Al-Awlaqiego przez zbombardowanie zebrania w Szabwa, ale bezskutecznie. Od tamtej pory stał się dla Amerykanów ważnym celem i wyznaczono za jego ujęcie milion dolarów nagrody. Wydaje się jednak, że liczba ta podwoi się kilka razy, ponieważ Awlaqi stanie się wrogiem numer jeden USA, jeśli Al-Kaida ogłosi go następcą Bin Ladena.

 

Nasir Al-Wahiszi

Nasir Abd Al-Karim Abdallah Al-Wahiszi, zwany Abu Basir, obecny emir „organizacji Kaida Dżihadu na Płw. Arabskim”, jest byłym sekretarzem Osamy Bin Ladena, który był pod wielkim wrażeniem jego zdolności do zjednoczenia Al-Kaidy w Jemenie i Arabii Saudyjskiej w grudniu 2009 roku pod swoim przywództwem i nową nazwą „Kaida Dżihadu na Płw. Arabskim”. Zapewnił też saudyjskim członkom organizacji schronienie po tym, jak w ciągu ostatnich lat otrzymali śmiertelny cios w Arabii Saudyjskiej. Zrozumiał on, że fuzja jest rodzajem odpowiedzi na zjednoczenie wysiłków saudyjskich i amerykańskich służb bezpieczeństwa przeciwko Al-Kaidzie. Ponadto przeniósł operacje Al-Kaidy na nowy poziom w ciągu ostatnich dwóch lat w Jemenie, próbując realizować operacje za granicą. Stąd próba wysadzenia amerykańskiego samolotu pasażerskiego w grudniu 2009 r.

Al-Wahiszi został namierzony przez Amerykanów w ataku przeprowadzonym 24 grudnia 2009 roku na wioskę Rafad w okręgu Szabwa, a źródła oficjalne ogłosiły jego likwidację wraz z Al-Awlaqim i Asz-Szahrim, jednak późniejsze informacje potwierdziły przeżycie tej trójki.

Kiedy w listopadzie 2003 roku Al-Kaida w Jemenie bardzo osłabła, Al-Wahiszi został zwrócony Jemenowi w ramach porozumienia o wymianie z Iranem, po czym osadzony w więzieniu w Sanie. Jak pisze w liście opublikowanym na jemeńskich stronach internetowych w więzieniu spędziłem trzy lata bez żadnego zarzutu, za wyjątkiem tego, że udałem się do Afganistanu, a Allach uhonorował mnie, bym był towarzyszem szejka Osamy Bin Ladena i emirów dżihadu.

 

Qasim Al-Rajmi

Qasim Jahja Mahdi Ar-Rajmi jest osoba najbardziej poszukiwaną przez jemeńskie i saudyjskie służby bezpieczeństwa. W ciągu ostatnich lat miało miejsce kilka prób zlikwidowania go. Władze jemeńskie kilkakrotnie ogłaszały jego likwidację, ostatnio w kwietniu ub. roku. Są tacy, którzy uważają go za mózg organizacji bardziej niebezpieczny od Al-Wahisziego i Asz-Szahriego. O zagrożeniu z jego strony świadczy umieszczenie go przez Amerykanów na liście poszukiwanych, po tym jak zaplanował kilka operacji uderzających w interesy amerykańskie w Jemenie w ciągu ostatnich czterech lat. Ar-Rajmi kieruje wojskowymi działaniami Al-Kaidy w każdym zakątku Jemenu i Arabii Saudyjskiej, podczas gdy Al-Wahiszi zajął się pracą organizacyjną. Ponadto Ar-Rajmi zaczął się przemieszczać oficjalnie w ciągu ostatnich dwóch lat w Ma’rib i udawać się do rejonów otaczających Sanę, które zna, ponieważ urodził się w jednej z tamtejszych wiosek.

 

Said Asz-Szahri

Wysuwanie przez niektórych kandydatury Saida Ali Dżabir Asz-Szahriego na następcę Bin Lagena uzasadnia to, że jest jednym z najstarszych członków Al-Kaidy, najlepiej wyszkolonym ideologicznie. W Iranie zajął się koordynacją przenikania bojowników do Afganistanu. Potrafił też zorganizować innych w Al-Kaidzie w Arabii Saudyjskiej.

Asz-Szahri jest jednym z tych, którzy wrócili w 2007 roku do Arabii Saudyjskiej z Guantanamo, do którego został przeniesiony po aresztowaniu w Afganistanie w 2002 r. Poddał się programowi rehabilitacyjnemu „Al-Munasaha” w Arabii Saudyjskiej, ale po uwolnieniu zniknął z oczu i udał się do Jemenu. Pojawił się na nagraniu z Nasirem Al-Wahiszim, Abu Basirem, Qasimem Ar-Rajmim i Saudyjczykiem Muhammadem Atik Al-Awfim, Abu l-Harith, przywódcą polowym Al-Kaidy, który oddał się sam w ręce władz w lutym 2009 r. w ambasadzie Arabii Saudyjskiej w Sanie.

Said Asz-Szahri jest uważany za numer jeden pośród tych, których ścigają dziś saudyjskie służby specjalne. Przedtem zajmował pozycję 31 na liście 85 poszukiwanych przez saudyjskie MSW, a zmiana statusu nastąpiła, ponieważ ponosi on odpowiedzialność za rekrutowanie samobójców przenikających z Jemenu do Arabii Saudyjskiej.

Najgroźniejsza jednak operacja, w której przekroczył „czerwoną linię”, to zmobilizowanie saudyjskiego samobójcy Abdallaha Asiriego w Jemenie i wysłanie go do Arabii Saudyjskiej w sierpniu 2009 r. z zamiarem zamordowania człowieka odpowiedzialnego za ściganie Al-Kaidy, emira Muhammada Bin Najifa, asystenta ministra spraw wewnętrznych Arabii Saudyjskiej. Bin Najif przyjął Asiriegogo w swoim pałacu w ramach polityki dążenia do przekonywania członków organizacji do skruchy. Plan samobójcy jednak nie powiódł się: bomba umieszczona na ciele samobójcy wybuchła, on sam zginął, a emir cudem ocalał.(p)

Baszir Al-Bakr, „Al-Ahbar”

Tłumaczenie z arabskiego: Faruq

http://www.al-akhbar.com/node/11497

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze