Krajów arabskich nie obchodzi los Palestyńczyków

flag
| 17 komentarzy|
image_pdfimage_print

Przed rozpoczęciem drugiej rundy rozmów z Izraelem Palestyńczycy zaapelowali do krajów regionu o wypełnienie złożonych im obietnic.

flag

Z setek milionów dolarów obiecanych mi na marcowym szycie państw arabskich w Trypolisie nie zobaczyłem ani centa – powiedział prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas przed wyjazdem do egipskiego kurortu Szarm el-Szejk, gdzie rozmawiał z Izraelczykami. Jedynie Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie miały przekazać po kilkadziesiąt milionów dolarów.

W efekcie Autonomia Palestyńska od arabskich pobratymców otrzymała zaledwie 22 procent z przekazanego jej w tym roku z zagranicy wsparcia (w sumie 530 milionów dolarów). Resztę otrzymała z Zachodu. Od USA, krajów UE, Japonii, ale także od rozmaitych organizacji pozarządowych.

Autonomia Palestyńska jest uzależniona od zagranicznej pomocy. Pieniędzy potrzebuje przede wszystkim na opłacenie 150 tysięcy urzędników. – To, co się dzieje, jest bardzo przykre. Podczas gdy arabskie społeczeństwa są całym sercem z nami, z rządami bywa już różnie. Dla nich ważniejsze są polityczne kalkulacje niż wsparcie ciemiężonych braci – powiedział „Rz” palestyński działacz Dżamal Juma.

Podobnego zdania jest izraelski ekspert ds. gospodarki bliskowschodniej dr Gil Feiler. – Ta obojętność trwa od lat i Abbas nie jest pierwszym, który o tym mówi. Dla bogatych arabskich krajów przekazanie kilku miliardów dla Palestyńczyków nie stanowiłoby problemu. Kraje te nie chcą jednak silnej Autonomii Palestyńskiej. Wolą, żeby zawsze była młodszym, ubogim bratem, który przychodzi do nich jako petent – podkreślił.

26 września mija bowiem termin czasowego wstrzymania rozbudowy osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu Jordanu. Izraelczycy zapowiadają, że nie zostanie ono przedłużone lub zakaz będzie tylko częściowy. Stanowisko to oburza Palestyńczyków. Ich główny negocjator Saeb Erekat zapowiedział wczoraj, że wznowienie rozbudowy osiedli będzie oznaczać koniec rozmów.

Choć Amerykanie starali się wczoraj skłonić obie strony do kompromisu, Netanjahu i Abbas pozostali przy swoim zdaniu. Oliwy do ognia dolała rada miejska Jerozolimy, która ogłosiła, że zamierza rozpocząć debatę nad budową nowych 1362 mieszkań dla Żydów we wschodniej, arabskiej części Świętego Miasta.

Po zakończeniu rozmów amerykański wysłannik na Bliski Wschód George Mitchell zapewniał, że przebiegały one w „dobrej atmosferze” i obie strony wierzą, że „uda się osiągnąć pokój za rok”. Izraelscy i palestyńscy eksperci mają jednak poważne wątpliwości. – Nic z tego nie będzie, bo Izrael kontynuuje politykę kolonizacji i zagrabiania naszej ziemi – powiedział Juma. – Rozmowy nie zakończą się sukcesem, bo Palestyńczycy nie rezygnują z terroru i nie chcą uznać, że państwo żydowskie ma prawo do istnienia – podkreślił Feiler.

więcej na: rp.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze