Koronawirus w Turcji: ataki rządu na lekarzy

Szkoła Medyczna Uniwersytetu w Ankarze. (foto: www uczelni)
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Władze tureckie uciszają ekspertów medycznych, którzy wzywali ludzi do większej ostrożności i krytykowali rząd za nieudolność w sprawie pandemii.

Lekarze, przeciwko którym toczy się oficjalne śledztwo, są oskarżani o „tworzenie atmosfery strachu i paniki wśród ludzi”.

28 marca dr Yusuf Savran, specjalista epidemiolog z ośrodka pandemii na Uniwersytecie Dokuz Eylül w Izmir, zamieścił wideo na swoim koncie YouTube, w którym powiedział:

„Niestety, większość ludzi nadal nie jest świadoma niebezpieczeństwa, przed jakim stoimy… To jest wirusowa choroba, jakiej medycy i naukowcy nigdy wcześniej nie widzieli i na którą jeszcze nie istnieje żadne skuteczne, wypróbowane lekarstwo. Spowodowała poważną liczbę zgonów na całym świecie, także w najbardziej rozwiniętych krajach europejskich. Turcja nadal nie zrozumiała powagi sytuacji. Chcę więc podzielić się z wami obserwacjami jako pracownik ośrodka pandemii.

Minęło 10 dni od pojawienia się pierwszego przypadku w Turcji 11 marca. [artykuł ukazał się 8 kwietnia – red.] Kiedy patrzymy na statystyki, widzimy niestety, że Turcja, która mówi: ‚jesteśmy na to przygotowani’, podlega poważniejszemu testowi niż Włochy, które nie były przygotowane. Liczba naszych przypadków wirusa zbliża się do poziomu Włoch. (…) Ponieważ niektórzy ludzie nie potraktowali poważnie naszych wielokrotnych wezwań do pozostania w domu, wirus szerzy się niepohamowanie. Większość początkowych przypadków dotyczyła młodych ludzi, którzy z łatwością wyzdrowieli – ale przypadki z ostatnich 48 godzin pokazują, że starsi ludzie zostali poważnie dotknięci. (…) Jeśli nie potraktujemy tego poważnie, wyrwie się to spod kontroli i tysiące ludzi umrze. Bardzo więc proszę, zostańcie w domu. To jest jedyny sposób, w jaki możemy zatrzymać wirusa.”.

Biuro rektora uniwersytetu natychmiast wydało „wyjaśnienie dla społeczeństwa”: „Nienaukowe było porównywanie zgonów we Włoszech i w innych krajach ze zgonami w Turcji i w oparciu o to krytykowanie podjętych decyzji. Profesor podzielił się swoją troską i niepokojem w innym stylu, by ostrzec naszych obywateli. Został źle zrozumiany i przeprasza”.

- - - - - - - - - - - - - - Reklama - - - - - - - - - - - - -

30 marca dr Savran zamieścił kolejne wideo na swoim koncie YouTube:

„Nasze państwo [rząd] i ministerstwo zdrowia od samego początku uważnie zajmują się sytuacją. Dostarczali nam całego wyposażenia medycznego i poparcia moralnego, jakich potrzebowaliśmy. Mam pełne zaufanie do algorytmów leczenia i danych naukowych naszego ministerstwa zdrowia. Jako lekarz, który tak bardzo kocha nasz kraj, państwo i naród, jeśli mój komunikat, który miał na celu ochronę zdrowia naszej ludności i pomoc im w pozostaniu w domu, został niezrozumiany i wywołał panikę, przepraszam moje władze państwowe i moje społeczeństwo”.

Przewodniczący Rady Naczelnej Tureckiego Towarzystwa Medycznego (TTB), Sinan Adıyaman skrytykował tych, którzy zmusili dra Savrana do przeproszenia za  wypowiedzi:

„Lekarze są pod presją. Wypowiedzi dra Savrana miały na celu zwrócenie uwagi społeczeństwa na powagę w kwestii wirusa. Czy mamy tego nie mówić? Lekarz, który pracuje przez 24 godziny, potrzebuje codziennie co najmniej 6 masek. Ale lekarze otrzymują tylko jedną maskę. Ministerstwo zdrowia i władze powinny rozwiązać ten problem. (…) Jeśli walka z wirusem jest wojną, nie należy zostawiać pracowników służby zdrowia bez broni i ochrony na polu bitwy. Lekarze mówią nam o tych problemach, ale proszą nas także, by nie ujawniać ich nazwisk”.

Tymczasem ten sam uniwersytet rozpoczął dochodzenie w sprawie kolejnego lekarza, Barbarosa Çetina, profesora na wydziale biologii uniwersytetu Dokuz Eylül w Izmirze, za jego wypowiedzi w mediach o koronawirusie. 30 marca w wywiadzie dr Çetin powiedział:

„Ci, którzy wyzdrowieli z koronawirusa, nadal szerzą go przez 1 do 8 dni. Kwarantanna powinna trwać przez co najmniej 8 dni po zakończeniu leczenia. Koronawirus jest silnym, patogenicznym, śmiertelnym wirusem. Ludność jest w wielkich tarapatach; nie znamy przyszłości. Nie wiemy, gdzie go zatrzymamy. Jedyną rzeczą, którą trzeba zrobić, to izolować się i pozostać w domu. (…) Kiedy musimy wyjść z domu, musimy chronić nasz społeczny dystans i używać rękawiczek i maski. Widzimy zdjęcia przychodzące z całego kraju. Kopie się masowe groby. Oni zaprzeczają tym zdjęciom, ale do kiedy będą im zaprzeczać? Zatrzymano międzymiastowe podróże i loty. To jest sytuacja nie do uniknięcia; to dlatego robi się te rzeczy. Przykro mi; nie chciałbym mówić tych rzeczy jako biolog, ale zajmuję się tym od ponad 40 lat. Słuchajcie teraz biologów i przestrzegajcie reguł. Ale biologów nie traktuje się poważnie w tym kraju.”

Biuro dziekana wydziału Nauk Fizycznych uniwersytetu Dokuz Eylül w Izmirze ogłosiło następnie, że rozpoczęto „prawny proces z powodu nieodpowiedzialnych wypowiedzi lekarza, które mogą wywołać strach i panikę wśród ludzi”.

Inna lekarka, dr Güle Çınar, ze Szkoły Medycznej uniwersytetu w Ankarze i członkini kierownictwa Tureckiego Stowarzyszenia Mikrobiologii Klinicznej i Chorób Zakaźnych, także została zmuszona do przeprosin za wypowiedzi o pandemii. Na wideo w mediach społecznościowych dr Çınar szkoli personel medyczny uniwersytetu. Powiedziała tam, że wbrew temu, co twierdzi rząd, przypadki koronawirusa w Turcji liczą się nie w setkach, ale w tysiącach. Wspomniała także, że ci, którzy wrócili z pielgrzymki do Mekki, zmienili przebieg pandemii na gorsze. Dodała, że sytuacja w Stambule i Ankarze jest szczególnie poważna i że są niepokojące przypadki także we wschodniej Turcji.

Tego samego dnia uniwersytet w Ankarze wydał oświadczenie, że „rozpoczęto dochodzenie w tej sprawie i wydano wymagane ostrzeżenia”. Uniwersytet wystosował także przeprosiny, które, jak twierdzi, napisała dr Çınar, skierowane do lekarza naczelnego uniwersytetu. Jest w nich informacja, że lekarka wykonywała swoje medyczne obowiązki i szkolenia, i miała „bardzo niewiele snu”.

„Moje wypowiedzi nie były polityczne i nie zamierzały wywołać społecznych niepokojów – miała oświadczyć lekarka. – Rozumiem, że niektóre z moich błędnych słów mogły stworzyć zupełnie inne postrzeganie w społeczeństwie. Bardzo mi przykro. Będę od teraz znacznie ostrożniejsza, kiedy kontynuuję moją pracę służenia moim pacjentom, uniwersytetowi i krajowi, będę znacznie uważniej dobierać słowa.(…)”

Tymczasem studenci Szkoły Medycznej uniwersytetu w Ankarze wydali pisemne oświadczenie, że popierają dr Çınar i chcą wyrazić wdzięczność za wszystkie jej starania. Izba Medyczna Stambułu także poparła ją i skrytykowała uniwersytet za zmuszenie jej do przeprosin: „Popieramy naszą koleżankę, która pracuje dniami i nocami, trzymając się przysięgi Hipokratesa. Jeśli ktokolwiek powinien przepraszać, to ci, którzy napisali to oświadczenie z przeprosinami i opublikowali je”.

Tureckie Towarzystwo Lekarskie (TTB) też wydało oświadczenie z poparciem dla niej i potępieniem reakcji uniwersytetu: „Wypowiedzi naszej koleżanki nie zawierają żadnego szkalowania… Dzisiaj około 21 tysięcy ludzi, którzy wrócili z pielgrzymki [do Mekki], nie otrzymało testu ani nie są w kwarantannie, tylko są rozrzuceni po całej Turcji. Jest haniebne zmuszanie lekarki do złożenia przeprosin za słowa, jakich użyła na wewnętrznym zgromadzeniu. (…) Tureckie Towarzystwo Lekarskie żąda, by pracownicy uniwersytetu przeprosili za publiczne obrażenie godności lekarza i naszego zawodu.(…) Takie postawy przeciwko lekarzom (…) zakłócają motywację lekarzy i pracowników medycznych, wzmacniają poczucie pozostawienia samym sobie i grożą tym, że odbije się to negatywnie na walce przeciwko epidemii”.

Atakowani za wypowiedzi byli także szefowie Izby Lekarskiej w Van-Hakkari, Özgür Deniz Değer, i Izby Lekarskiej w Mardin, Osman Sağlam.

Psychiatra Özgür Deniz Değer powiedział, że rząd przeprowadza za mało testów, ma nieodpowiednie reguły kwarantanny i przekazuje nieścisłe informacje. „Naszym zdaniem rzeczywista liczba przypadków w Turcji jest znacznie wyższa niż to, co mówi ministerstwo zdrowia – stwierdził. – Nie podjęto też wystarczających środków ostrożności na przejściach granicznych i wobec tych, którzy wracają z podróży zagranicznych”.

24 marca Değera wezwano do lokalnego wydziału policji, by złożył zeznania w sprawie swoich wypowiedzi. Rozpoczęto przeciwko niemu śledztwo za rzekome „tworzenie atmosfery strachu i paniki wśród ludzi”.

Cztery dni później inny lekarz, Osman Sağlam, został wezwany na policję, ponieważ powiedział w wywiadzie: „Lekarz w mieście Mardin, który postawił pacjentowi diagnozę koronawirusa, otrzymał polecenie pójścia na zwolnienie po publicznej wypowiedzi o tym przypadku. Lekarze boją się stawiać diagnozy.”

Migracja między krajami, dodał Sağlam, jest także czynnikiem przekazywania wirusa: „Nasz region jest szczególnie narażony z powodu podróży do Iraku, Iranu, republik tureckich, Rosji i innych krajów Kaukazu. Obecnie szczególnie ci, którzy wracają z pielgrzymki [do Mekki] narażają kraj. Niedociągnięcia Ministerstwa Zdrowia i innych ministerstw odegrały olbrzymią [rolę] w zamianie tej choroby w epidemię w Turcji”.

28 marca Sağlam otrzymał wezwanie na policję, by złożył zeznanie w sprawie swoich wypowiedzi i rozpoczęto śledztwo przeciwko niemu za „tworzenie atmosfery strachu i paniki wśród ludzi”.

Tymczasem rząd turecki zaczął powoli zaczynać dostrzegać powagę sytuacji. 21 marca rząd oznajmił, że obywatele powyżej 65 lat i chronicznie chorzy, będą ograniczeni do przebywania w domu. 3 kwietnia prezydent Erdogan ogłosił częściową godzinę policyjną dla obywateli poniżej 20 roku życia, jako środek przeciwko epidemii. Rząd zdecydował także o zamknięciu granic 31 miast, włącznie ze Stambułem, dla wszystkich pojazdów poza ruchem tranzytowym i niezbędnymi dostawami żywności, produktów medycznych i sanitarnych.

Według raportu z Oxford University, „Our World in Data”, liczba przypadków w Turcji rośnie szybciej niż to działo się na tym samym etapie infekcji w innych krajach.

Wygląda więc na to, że lekarze, którzy wzywali ludzi do pozostawania w domach i poważnego traktowania wirusa oraz krytykowali rząd za nie podejmowanie takich kroków, jak porządne kontrole graniczne, kwarantanna i testowanie obywateli, mieli rację. Rząd turecki, podobnie jak chiński, zrobiłby lepiej stawiając na pierwszym miejscu ludzkie życie i słuchając medycznych ekspertów w kraju, zamiast uciszać ich i prześladować.

Sezen Şahin

Autor jest tureckim publicystą, mieszkającym w Europie.

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Źródło: pl.gatestoneinstitute.org

 

Zmieniamy się!

Wkrótce nasza strona będzie dostarczała więcej unikalnych treści
W tym celu musimy też przebudować jej obecny wygląd.
Jeżeli jesteś z nami, czytasz nas, chcesz wesprzeć nasz rozwój kliknij link w prawym dolnym w rogu.
(Dopisek: „zmiana strony”)

Wspieraj euroislam.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook