Kiedy dżihad zmienia się w ludobójstwo

Niektóre z ofiar zamachu w Pakistanie
Niektóre z ofiar zamachu w Pakistanie
| 19 komentarzy|
image_pdfimage_print

Ben-Dror Jemini

*****

To nie jest tylko dżihad islamistów przeciwko muzułmanom. To dżihad przeciwko dzieciom.

We wtorek ponad 130 uczniów zostało zamordowanych w Pakistanie. Kolejne 15 dziewcząt zamordowano w mieście Bayda w Jemenie. Zostały rozerwane przez dwie bomby samochodowe wraz z 15 dorosłymi.

Można spokojnie przyjąć, że za dzień czy dwa dowiemy się o kolejnych dzieciach zamordowanych w północnej Nigerii, bo tam takie rzeczy dzieją się na porządku dziennym. A ofiary stanowią głównie dzieci. W większości przypadków dzieje się tak z udziałem zamachowców-samobójców. W Pakistanie prawdopodobnie zaatakowało dziewięciu talibów. W Jemenie było ich dwóch.

Te liczby rosną. Nie znamy dokładnej liczby ofiar. W ostatnim miesiącu ponad 2.5 tys. ludzi zostało zamordowanych, a wg danych innego ośrodka badawczego ponad 5 tys.

W 2013 zamordowano 18 tys. ludzi, a są to dane ośrodka, który podaje najniższe szacowane liczby ofiar. W tym roku ogólna liczba ofiar dżihadu będzie prawie dwa razy większa. W takim tempie w przyszłym roku dojdzie do 50 tys.

Jeden atak na kawiarnię w Sydney, gdzie zginęły trzy osoby, wywołał larum na całym świecie. A atak w Sydney czy obcinanie głów Amerykanom czy Brytyjczykom przez Państwo Islamskie to odosobnione incydenty.

Regularne działania dżihadu to masowe mordowanie innych muzułmanów. Nie tylko szyitów. Oni mordują każdego w ich bezpośrednim zasięgu. Oni nikogo nie dyskryminują.

Niektóre z ofiar zamachu w Pakistanie
Niektóre z ofiar zamachu w Pakistanie

Zawsze są wyjaśnienia. Czasami dlatego, że ofiary modliły się w meczecie, gdzie imam sprzeciwiał się terrorowi. Następnym razem dlatego, że uczyli się w szkole, która oferowała zachodnie wykształcenie. Innym razem dlatego, że była to rządowa instytucja edukacyjna. Zawsze są powody.

A świat się naprawdę tym nie przejmuje, tak długo jak długo jest to ludobójstwo popełniane na własnej ludności. W świecie mediów życie jednego Amerykanina jest warte tysiąca Afrykańczyków. Dżihad może mówić o Jerozolimie albo o Rzymie, ale zdecydowana większość jego masakr jest skierowanych przeciwko muzułmanom.

Co dziwne, wiele analiz, zwłaszcza płynących z kręgów akademickich, pochodzi ze szkoły postkolonialnej, która obwinia świat zachodni i Izrael.

To wytłumaczenie nie ma oczywiście nic wspólnego z rzeczywistością, bo dżihad nie walczy przeciwko Zachodowi albo Izraelowi. Dżihad realizuje masową rzeź, która zaczyna nabierać kształtów ludobójstwa, przeciwko muzułmankom i muzułmanom.

Dżihad nie walczy o uwolnienie spod okupacji czy z prześladowaniami. Wręcz na odwrót. Walczy o to, żeby narzucić makabryczny reżim. Ale akademickie teorie nie zawsze potrzebują faktów.

Wszystkie organizacje dżihadystów mają wspólny mianownik: armie, które z nimi walczą, nie dają sobie rady. Ogromna nigeryjska armia nie potrafi pokonać Boko Haram, a pakistańska armia nie radzi sobie z talibami. Iracka armia nie potrafi pokonać Państwa Islamskiego, a my musimy przyznać, że Izraelowi nie udało się pokonać Hamasu.

W przypadku Pakistanu staje się to szczególnie niebezpieczne, bo mówimy o kraju wyposażonym w broń atomową. Nie ma bezpośredniego zagrożenia, że ta broń wpadnie w ręce talibów, ale jest jasne, że nawet potęga, wyposażona w taką broń, nie ma żadnej przewagi w bitwie przeciwko dżihadowi.

Dopóty, dopóki tysiące młodych muzułmanów z Zachodu i krajów arabskich wstępują w szeregi tych, którzy mordują swoich muzułmańskich braci (i tak długo jak młodzi ludzie nie zaczną zwalczać dżihadu), festiwal masowego mordowania będzie trwał. A na horyzoncie nie widać żadnej realnej zmiany.
Tłumaczenie i pierwsza publikacja w Erec Israel 

Artykuł podajemy za Listyznaszegosadu http://www.listyznaszegosadu.pl/brunatna-fala/kiedy-dzihad-zmienia-sie-w-ludobojstwo

 

Ben-Dror Jemini   (ur. 1954 w Tel Awiwie) jest prawnikiem, historykiem i publicystą wielu izraelskich dzienników (m.in. Maariw, Jediot Achronot), a także wykładowcą, który zajmuje się m.in. wpływem antyizraelskiej propagandy. Pochodzi z rodziny Żydów wypędzonych z Jemenu. Ben-Dror Yemini jest zwolennikiem pogłębiania dialogu z Palestyńczykami. Od wielu lat opowiada się za niepodległym państwem palestyńskim. Oryginał: Ynetnews

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze