Jak urodzony w Polsce Niemiec został talibem

Niemieccy policjanci aresztują podejrzanego o terroryzm (zdj. ilustracyjne)
Niemieccy policjanci aresztują podejrzanego o terroryzm (zdj. ilustracyjne)
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Obywatel Niemiec, Thomas K., dołączył do talibów i planował wysadzenie amerykańskiego konwoju wojskowego w Afganistanie. Obecnie jest sądzony w Dusseldorfie. Relację z procesu zamieściła Deutsche Welle.

Gdy sędzia Lutz Bachler zwraca się do niego na początku procesu, oskarżony kilkukrotnie zacina się przy mówieniu. Czy ten człowiek, którego język ciała pokazuje tyle niepewności, naprawdę może być „zwolennikiem talibów, używającym bomb z zimną krwią”?  Oskarżyciel jest tego pewny. Rozpoczęty w połowie października proces nie odbywa się w głównym budynku sądu, lecz w odległym o kilka kilometrów, zamkniętym i silnie zabezpieczonym skrzydle masywnego, betonowego bloku z lądowiskiem helikopterów na dachu. To tam podejrzani o terroryzm spotykają sędziów.

Thomas K. jest oskarżony o członkostwo w zagranicznej organizacji terrorystycznej, złamanie niemieckiego prawa (ustawy o kontroli broni), a także o usiłowanie zabójstwa. W pierwszym swoim wystąpieniu podsądny stwierdził, że cierpi na „schizofrenię i napady depresji.” Jednak dwukrotne badania Thomasa K. przez biegłych sądowych dały inne wyniki. Według ostatecznego raportu cierpi on na „złożone zaburzenie osobowości z elementami schizoidalnymi”, co z psychiatrycznego punktu widzenia nie wyklucza ani nie zmniejsza jego poczytalności i odpowiedzialności.

W sierpniu 2012 roku, Thomas K. wyjechał do Karaczi w Pakistanie, z biletem powrotnym dla niepoznaki. Dołączył do talibów w rejonie sąsiadującym z Afganistanem, a pięć i pół roku później, w lutym 2018 roku, został aresztowany na południu kraju podczas nocnej operacji afgańskich i amerykańskich żołnierzy. Przesłuchiwano go przez kilka tygodni. W kwietniu przejęli go funkcjonariusze BKA, niemieckiej policji kryminalnej i przewieźli do Niemiec. BKA wydała ostrzeżenie w sprawie Thomasa K. już pod koniec 2014 roku, a misja ONZ w Kabulu rozpowszechniła je mailowo. „Posiadacz niemieckiego paszportu Thomas K. może zbliżyć się do kompleksów międzynarodowych, prawdopodobnie z zamiarem przeprowadzenia ataku samobójczego” – napisano w komunikacie BKA.

Jak wyjaśnił w sądzie psychiatra Norbert Leygraf, podsądny interpretuje dżihad jako „muzułmańską wersję niemieckiej służby wojskowej”. Thomas K. chciał wspierać talibańską „walkę o wolność”, ponieważ dla niego talibowie nie są organizacją terrorystyczną, ale „stroną w wojnie domowej”.  Biegły sądowy dodał, że oskarżony nie przejawia żadnego poczucia winy.

Thomas K. urodził się w Polsce, ale wychowywał się głównie w Niemczech. Opisuje swoje dzieciństwo jako „normalne”. Gdy miał 16 lat, zmarł jego ojciec. Kilka miesięcy później nastolatek nawrócił się na islam. Bundeswera nie przyjęła go do służby ze względu na  problemy psychologiczne. Dwukrotnie przechodził terapie w klinikach. Nie ma żadnego wykształcenia zawodowego, tylko świadectwo szkoły średniej niższego stopnia. W 2006 roku dostał orzeczenie o niezdolności do pracy.

Jednakże desperacko szukał zadania lub pracy, które zapewniłyby mu poczucie kierunku w życiu. Dołączył więc do muzułmańskiej organizacji pomocowej w Worms, gdzie przyjął radykalny, islamistyczny światopogląd. Konwertyta był już wtedy na celowniku niemieckich  służb antyterrorystycznych, ale później udało mu się bez przeszkód wyjechać do Pakistanu. O tym okresie mówi, że czuł „rosnący przymus, żeby móc żyć zgodnie z islamem tak bardzo jak to możliwe”, co jego zdaniem „nie byłoby możliwe w Niemczech”.

Biegły Daniel Zerbin, specjalizujący się w profilach osób podejrzanych o terroryzm, podchodzi sceptycznie do twierdzeń Thomasa K. i postrzega je jedynie jako „strategie neutralizujące poczucie winy”. Ponadto, jak mówi, „czas trwania i charakter zaangażowania Thomasa K. jasno wskazują, że był szanowanym członkiem talibów”. Mężczyzna dołączył nawet do niesławnej grupy Haqqani Network*, której  przypisuje się odpowiedzialność za zamach bombowy z użyciem ciężarówki na ambasadę niemiecką w Kabulu 31 maja 2017, w którym zginęło ponad 150 osób.

Jalaluddin Haqqani
Jalaluddin Haqqani

Nazwisko Thomasa K. pojawiło się na liście potencjalnych zamachowców samobójców. W sądzie przyznał,  że chciał zbudować kierowany zdalnie pojazd, który miał być użyty do ataku na amerykański konwój wojskowy. Przeszedł trening prowadzenia pojazdów, dobrze się bawił „jeżdżąc z dużą prędkością po polnych drogach”. Jednak instruktor jazdy „nie był zbyt zadowolony” z jego umiejętności i dlatego znalazł się na dole listy kandydatów na samobójców. Wtedy zaczął szukać innych zadań i zaplanował wyprodukowanie „filmu dokumentalnego” o talibach we współpracy z Yassinem Chouką. Bracia niemiecko-marokańskiego pochodzenia, Yassin i Mounir Chouka z Bonn, byli dobrze znanymi propagandystami dżihadu i mieli bazę w rejonie pakistańsko-afgańskiej granicy.

Zdjęcia zaczęły się latem 2014 roku. Thomas K. sam pojawił się w filmie, odpalając z moździerza granat na obóz afgańskiego wojska. Ładunek nie trafił w cel, ale w Niemczech ten incydent doprowadził do oskarżenia go o „usiłowanie zabójstwa”. Jednak sędziowie nie widzieli filmu, ponieważ zaginął – opierają się tylko na poszlakach. Bracia Chouka przenieśli się do Syrii w 2014 roku. Przypuszcza się, że rok później Yassin zmarł w Iranie, a Mounir zaginął.

Yassin Houka

Obrońca z urzędu Thomasa K., Yorck Fratzky, powiedział Deutsche Welle, że jego klient zdecydował się wyznać wszystko w sądzie i że u podstaw tej chęci leży „proces przemyśleń”, który zaczął się już w 2015 roku. Oskarżony ma nadzieję na zmniejszenie wyroku. „To, co wtedy zrobiłem, było pomyłką” – oświadczył. Twierdzi, ze nigdy nie miał intencji nikogo zranić pociskiem moździerza, a atak miał jedynie „wystraszyć” afgańskich żołnierzy.

Bez widocznych emocji Thomas K. patrzył przez kuloodporną szybę, gdy pięciu funkcjonariuszy BKA zajmowało miejsca dla świadków. To oni przesłuchiwali go w Afganistanie i w Niemczech, i spędzili z nim wiele godzin. Opisując go wszyscy używają tych samych przymiotników. Był „przyjazny”, „otwarty”, „uprzejmy”, „spokojny” i „zadumany”.

Na zakończenie piątego dnia procesu prowadzący sędzia Lutz Bachler zwrócił się do oskarżonego bezpośrednio. „Zaryzykuję teraz twierdzenie, że nie uważamy pana za wielkiego terrorystę – powiedział. – Ale spójrzmy prawdzie w oczy: nie była to również kradzież śliwek”. Wyrok oczekiwany jest w grudniu.

Autor: Esther Felden

Oprac. Grażyna Jackowska, na podst.: https://www.dw.com

—————————————————————————

* Haqqani Network to pozostałość afgańskiej wojny przeciw sowietom. Zostało utworzone przez Jalaluddina Haqqaniego, który walczył przeciwko siłom sowieckim w latach 80. W 1995 roku, ugrupowanie sprzymierzyło się z talibami i rok później razem przejęły Kabul. W 2012 roku USA uznały HN za organizację terrorystyczną. 4 września 2018 roku Taliban ogłosił, że Jalaluddin zmarł po długiej chorobie.

Zmieniamy się!

Wkrótce nasza strona będzie dostarczała więcej unikalnych treści
W tym celu musimy też przebudować jej obecny wygląd.
Jeżeli jesteś z nami, czytasz nas, chcesz wesprzeć nasz rozwój kliknij link w prawym dolnym w rogu.
(Dopisek: „zmiana strony”)

Wspieraj euroislam.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook