Jak muzułmanie doradzają Obamie

obama
| 9 komentarzy|
image_pdfimage_print

Spotkanie patriarchy maronitów libańskich Beshara Rahiego z prezydentem Barackiem Obamą nie doszło do skutku z powodu działań doradczyni Białego Domu do spraw muzułmańskich, Dalii Mujahid.

Według agencji Al Nashra „anonimowe źródła amerykańskie podają, że osobą, która doprowadziła do odwołania wizyty patriarchy w Białym Domu była Dalia Mujahid, główny doradca do spraw arabskich i muzułmańskich w Departamencie Stanu, z pochodzenia Egipcjanka. Według Al Nashra „wzięto pod uwagę prośbę przywódców Bractwa Muzułmańskiego w Egipcie, którzy uważają, że administracja Stanów Zjednoczonych powinna wspierać islamistyczny front sunnitów, stanowiący przeciwwagę dla nurtu irańskiego.”

Relacja agencji Al Nashra, rozpowszechniona obecnie nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale także w Stanach Zjednoczonych i libańskiej diasporze chrześcijańskiej, potwierdza dotychczasowe doniesienia na temat wpływu tak zwanych „doradców do spraw arabskich i muzułmańskich” Białego Domu na ogólne kwestie związane z Bliskim Wschodem oraz na politykę Stanów Zjednoczonych wobec chrześcijan zamieszkujących tamten region. Widoczna w Waszyngtonie działalność skierowana przeciwko bliskowschodnim chrześcijanom, przypisywana ugrupowaniom powiązanym z Bractwem Muzułmańskim, nie ogranicza się jedynie do maronitów, którzy stanowią większość dwumilionowej populacji Amerykanów libańskiego pochodzenia. Według źródeł wskazujących na powiązania Dalii Mujahid z Bractwem Muzułmańskim oraz według organizacji pozarządowych reprezentujących bliskowschodnich chrześcijan mieszkających w Stanach Zjednoczonych, blokowanie ich spotkań w Białym Domu i Departamencie Stanu jest dziełem „doradców” i ich sojuszników, zrzeszonych w organizacjach islamistów w Waszyngtonie, takich jak CAIR oraz MPAC.

Według opinii obserwatorów kampania skierowana przeciwko amerykańskim chrześcijanom z Bliskiego Wschodu dotknęła już ekspertów do spraw terroryzmu, doradców Kongresu, a także przywódców organizacji pozarządowych, których działania dotyczą ugrupowań islamistów i dżihadystów. Dowodem na to jest tegoroczny raport, w którym John Esposito, przewodniczący sponsorowanej przez Arabię Saudyjską organizacji Centrum Porozumienia Muzułmańsko-Chrześcijańskiego (Prince Alwaleed bin Talal Center for Muslim-Christian Understanding) z Uniwersytetu w Georgetown i współpracownik Mujahid ostro atakuje ekspertów i analityków, niezmiennie oskarżając ich o „islamofobię”.

Uniemożliwienie patriarsze maronitów wizyty w Białym Domu nie tylko dotyka wszystkich bliskowschodnich chrześcijan w Stanach Zjednoczonych, ale może mieć znaczący wpływ na politykę amerykańską. Brooklyński biskup maronitów amerykańskich, należących do amerykańskiego kościoła katolickiego, skrytykował prezydenta Obamę za odwołanie spotkania: „Ostrzeżenia patriarchy Rahiego dotyczące przyszłości chrześcijan w Syrii nie są tematem tabu. Grozi im niebezpieczeństwo, tak samo jak groziło chrześcijanom w Iraku kilka lat temu, kiedy to dwie trzecie z nich wyemigrowało. Na Bliskim Wschodzie nadchodzi czas zmian. Sposób, w jaki przebiega „arabska wiosna” pokazuje, że nie ma żadnej pewnej wizji dotyczącej nadchodzącego lata.”

Zlekceważenie duchowego przywódcy społeczności bliskowschodnich chrześcijan przez doradców Obamy oraz ich zaangażowanie w „polowanie na czarownice” wymierzone przeciwko chrześcijanom z Bliskiego Wschodu, będącym obywatelami amerykańskimi, dla pożytku Bractwa Muzułmańskiego, jest poważnym uchybieniem, którego społeczeństwo amerykańskie nie powinno tolerować.

Maronici, bliskowschodnia wspólnota chrześcijan liczy około miliona osób w samym Libanie i ponad 10 milionów w diasporze. W Ameryce mieszka około półtora miliona maronitów, a w Brazylii około 5 milionów. Są wśród nich członkowie Kongresu, np. Charles Boustany z Luizjany oraz były kongresman Ray Lahoud, obecny minister transportu. Maronici należą do społeczności 25 milionów chrześcijan na Bliskim Wschodzie, z których 15 milionów stanowią egipscy Koptowie, milion Asyryjczycy i Chaldejczycy w Iraku, a także Syryjczycy, chrześcijanie w Iranie oraz afrykańscy chrześcijanie w Sudanie. Amerykanie o bliskowschodnich korzeniach chrześcijańskich stanowią 86% Amerykanów pochodzenia arabskiego i dwukrotnie przewyższają liczbę amerykańskich muzułmanów.(rol)

Tlum: Totty

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze