Hamas jak Państwo Islamskie.

1
| 2 komentarzy|
image_pdfimage_print

Paulina Biernacka

Uświadomienie sobie, że Hamas postępuje w identyczny sposób jak Państwo Islamskie (ISIS), że ma takie same cele i sposoby walki, może państwom zachodnim wskazać problemy w walce z nowym wrogiem.

1

Amerykański prawnik i profesor prawa na Harvardzie, Alan M. Dershowitz, znany również jako jeden z najbardziej zaangażowanych obrońców państwa Izrael, w swojej najnowszej książce – „Terror Tunnels: The Case for Israel’s Just War against Hamas” – przekonuje, że świat powinien przyjrzeć się głębiej trzydziestoletnim doświadczeniom Izraela w walce z Hamasem. Zapoznanie się z genezą konfliktu oraz sposobami walki i myślenia terrorystów Hamasu może wielu rządom i parlamentom uświadomić, że przyłączając się do koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu muszą być one przygotowane nie tylko na nieustanny alarm antyterrorystyczny, ale także na podejmowanie niepopularnych decyzji, na przykład o walce z terrorystami na terenach gęsto zamieszkiwanych przez cywilów. Pojawienie się ISIS może także paradoksalnie pomóc Izraelowi wytłumaczyć światu problemy, z jakimi państwo żydowskie zmaga się od wielu lat.

ISIS niewiele różni się od Hamasu: obie organizacje mają na celu zbudowanie kalifatu na świecie, a drogą do tego ma być eksterminacja niewiernych (czyli niemuzułmanów). Hamas otwarcie głosi zniszczenie Izraela i nie ma w swych planach porozumienia z tym państwem; Państwo Islamskie natomiast grozi zagładą całej cywilizacji zachodniej. Przeciwnicy tych terrorystów – czyli demokratycznie wybrane rządy – nie mają wyboru: muszą podjąć walkę w obronie swych obywateli pomimo świadomości, że zostanie ona okupiona życiem wielu cywili.
W swej książce Dershowitz obala mity na temat konfliktu Izraela z Hamasem, które powtarzane są jak mantra przez wszystkie światowe media za każdym razem, kiedy dochodzi do kolejnej potyczki militarnej pomiędzy stronami konfliktu.

Alan Dershowitz
Alan Dershowitz

Najtrudniej jest uświadomić sobie, że konflikt Izrael – Hamas nie jest konfliktem Izraela z Palestyńczykami, a walką z organizacją terrorystyczną, która ma zupełnie odmienne od Palestyńczyków cele. Palestyńczycy są w tym konflikcie zakładnikami Hamasu, służą jako żywe tarcze ochronne przeciwko atakom odwetowym Izraela, aby Hamas mógł realizować swoją strategię walki z wrogiem.

Istotne jest tu przypomnienie genezy konfliktu. W 2005 roku Ariel Szaron, ówczesny premier Izraela podejmuje decyzję o jednostronnym wycofaniu swych wojsk oraz o likwidacji ostatnich osiedli żydowskich na terenie Strefy Gazy. Gaza otrzymuje szansę na rozwój, na stanie się Singapurem Morza Śródziemnego. Pieniądze na rozwój Gazy płyną szerokim strumieniem z wielu stron świata, w tym z USA i UE. W wyniku demokratycznych wyborów w Autonomii Palestyńskiej, w 2006 r. do władzy dochodzi Hamas, który nie chce się nią dzielić i ostatecznie obala demokratyczne struktury polityczne na terenie Gazy, przejmując przemocą władzę i wyrzynając swoich politycznych konkurentów z Fatahu.

Pierwsza rakieta Kassam wystrzelona ze Strefy Gazy spada na terytorium Izraela już w październiku 2001 roku zabijając ponad 20 osób. Jest to odpowiedź Hamasu na deklarację prezydenta George’a Busha o poparciu administracji USA dla powstającego państwa palestyńskiego. Hamas nie chce takiego państwa, nie chce pokoju, i zdecydowanie nie jest zainteresowany poprawą losu Palestyńczyków, którzy mieszkają w Strefie Gazy. Pieniądze na rozwój Gazy trafiają na konta Hamasu, którego przywódcy stają się multimilionerami, podczas gdy w Gazie 40% ludności pozostaje bez pracy cierpiąc niewyobrażalne ubóstwo. Większość datków przeznaczana jest na zakup broni i budowę tuneli.

Ataki rakietowe na Izrael nasilają się po wycofaniu się Izraelczyków ze Strefy Gazy. Hamas nie poprzestaje na gnębieniu Izraelczyków z powietrza. Rozpoczyna budowę tuneli, którymi bojownicy organizacji przedostają się na terytorium Izraela i w czerwcu 2006 roku porywają żołnierzy. Gilad Shalit będzie więziony przez Hamas przez pięć następnych lat, a jego porwanie będzie jedną z przyczyn podjęcia przez władze Izraela decyzji o wprowadzeniu blokady Strefy Gazy.

Blokada rozpoczyna się w wyniku ostrzału rakietowego oraz budowy tuneli, którymi Hamas przemyca broń do Gazy bądź chce porywać cywili. Blokada ma na celu zatrzymanie dostaw broni na terytorium Gazy. Nie jest ona przyczyną konfliktu Izraela z Hamasem – a jedynie następstwem agresji Hamasu. W świetle prawa międzynarodowego blokada jest legalna, tak jak legalna była blokada Kuby przez Stany Zjednoczone wprowadzona w trakcie Zimnej Wojny, aby ZSRR nie mógł tam dostarczać broni. Egipt również przyłącza się do blokady Gazy, uniemożliwiając Hamasowi przemyt broni przez przejście graniczne w Rafah.

Błędne jest więc opisywanie konfliktu jako „spirali przemocy”. To Hamas rozpoczął ataki na Izrael, zagrażając życiu miliona osób w Izraelu i narażając życie 1,5 miliona Palestyńczyków mieszkających w Gazie.

Kolejną ważną kwestią w zrozumieniu fenomenu Hamasu jest przyjrzenie się sposobom jego walki. Profesor Dershowitz określa te działania jako „strategię zabitego dziecka” (dead baby strategy). O ile Izrael wygrywa wszystkie konflikty z Hamasem militarnie, to w mediach Hamas jest górą, gdyż każde zdjęcie zabitego w konflikcie dziecka (lub dziecka zabitego w innym konflikcie, ale podpisanego jako ofiara działań Izraela) wzbudza litość, co jest oczywiste. Nie jest jednak oczywistym brak komentarza, który objaśniałby dlaczego to dziecko zginęło.

Typowym i stosowanym nagminnie przez Hamas działaniem jest bowiem używanie cywilów jako żywych tarcz. Izrael używa schronów i Żelaznej Kopuły do ochrony swych dzieci, a żołnierzy wysyła na front, Hamas natomiast używa palestyńskich dzieci do ochrony swych wyrzutni rakiet i terrorystów, którzy bombardowania spędzają w schronach. Zwykli Palestyńczycy nie mają wstępu do schronów – ich miejsce jest na dachach budynków (głównie szpitali, szkół czy meczetów) z których Hamas wystrzeliwuje rakiety w kierunku Izraela. Strategia zabitego dziecka polega więc na wystrzeliwaniu rakiet w stronę demokratycznego państwa, które w obronie swych cywilów będzie zmuszone w końcu odpowiedzieć atakiem na tereny wyrzutni rakiet: najbardziej zaludnione miejsca, których ostrzał gwarantuje śmierć cywilów.

Media nie będą oskarżały Hamasu o wykorzystywanie obywateli Gazy jako żywych tarcz czy wystrzeliwanie rakiet z zaludnionych terenów. Media będą oskarżały demokrację o zabijanie niewinnych dzieci, a przekaz medialny będzie się całkowicie skupiał na zdjęciach martwych dzieci, odwracając uwagę od przyczyn konfliktu.

Nie wszystkie hamasowskie rakiety dolatują do granicy, wiele z nich celowo spada na terenach Gazy, aby zwiększyć liczbę ofiar. Liczenie ofiar także jest elementem PR-owej wojny Hamasu z Izraelem. Praktyką Hamasu jest włączanie do liczby ofiar cywilnych także bojówkarzy Hamasu, ich pomocników oraz tych, którzy – mimo zrzucanych przez Izraelczyków ulotek o bombardowaniach, ostrzegawczych sms-ów i telefonów – nie oddalili się z terenu ostrzału.

Standardem Hamasu jest podawanie, że 80% ofiar konfliktów z Izraelem to cywile. Po dogłębnej analizie ofiar operacji Płynny Ołów w 2008/2009 roku okazało się, że stosunek zabitych cywilów do zabitych bojowników jest znacznie niższy, niż w każdym innym konflikcie na świecie. Izraelczycy poinformowali o 709 zabitych terrorystach, 295 ofiarach cywilnych oraz 162 ofiarach nieznanych (głównie mężczyznach w wieku poborowym). Informacje te Hamas potwierdził wiele miesięcy później. Brytyjski wojskowy Richard Kemp, który uczestniczy w konfliktach Izraela z Hamasem jako obserwator, wielokrotnie podkreślał, że stosunek ofiar cywilnych do zabitych dżihadystów w żadnym konflikcie NATO w Iraku i Kosowie (4:1) czy w Afganistanie (3:1), nigdy nie był tak niski jak w konfliktach Izraela z Hamasem, w których wynosi on mniej niż 1:1.

Izrael przegrywa więc konflikt z Hamasem w mediach, które często z wyrzutem informują, że kiedy przykładowo Palestyńczycy stracili 1000 osób, po stronie izraelskiej zginęły dwie. „Winą” Izraela ma więc być inwestowanie miliardów szekli w system obrony przeciwrakietowej oraz w schrony, które znajdują się praktycznie w każdym budynku na terenie tego państwa. Obrona cywilów jest bowiem jednym z najważniejszych obowiązków państwa demokratycznego.

Brak refleksji dziennikarzy nad genezą konfliktu, nad sposobami walki czy też metodami PR, jakie stosuje Hamas dla zyskania poparcia dla swych działań, to groźne praktyki, które zachęcają tę organizację do kolejnych ataków. Zwłaszcza w obliczu zagrożenia świata zachodniego ze strony Państwa Islamskiego, Zachód powinien się zjednoczyć i przyznać, że nie ma zgody na działania terrorystów.

Nie można także rozróżniać pomiędzy poszczególnymi organizacjami terrorystycznymi i wybielać działań Hamasu, który wystrzeliwuje rakiety w stronę izraelskich miast, używa Palestyńczyków jako żywych tarcz, tworzy tunele do porywania Izraelczyków i jawnie głosi eksterminację Żydów, tak jak ISIS głosi śmierć dla wszystkich niewiernych.

Hamas od wielu lat jest dla Izraela tym, czym Państwo Islamskie stało się w ostatnim czasie dla całego świata zachodniego.

____________________________________________________

3
Paulina Biernacka – doktorantka Instytutu Studiów Politycznych PAN, wykłada gościnnie w Collegium Civitas.

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze