Europa nie powinna bać się blefu Erdogana

Charlotte McDonald-Gibson (Foto: vesalius.edu)
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Prezydent Turcji ma mniejszą kontrolę nad migrantami, niż się wydaje, a ma wiele do stracenia.

Autorytarni przywódcy wiedzą, jak rozpoznać słabość. Kiedy w tym miesiącu prezydent Erdogan pojawił się na pierwszych stronach gazet, proponując wysłanie ponad trzech milionów imigrantów do UE, kierował się długą tradycją wkładania kija w mrowisko.

Była to typowa zagrywka w stylu pułkownika Muammara Kaddafiego, który uwielbiał wykorzystywać bliskość Libii do włoskiej wyspy Lampedusa i znaczącej roli migrantów jako siły roboczej w tym kraju, w charakterze narzędzia do wyłudzania pieniędzy i pomocy humanitarnej z Unii. W 2010 roku, odwiedzając Rzym, ostrzegł przed „napływem głodnych i niewykształconych Afrykanów”, chyba że otrzyma odpowiednią zapłatę. UE należycie złożyła przyrzeczenie wysłania pomocy rzędu 60 mln euro, w zamian za plany „rozwijania współpracy w kwestiach związanych z migracją”.

Erdogan użył mniej obraźliwego języka, ale przesłanie pozostało bez zmian. Wie, jakie są najgłębsze lęki UE i bezwzględnie to wykorzysta, próbując uniknąć krytyki za sytuację w Turcji. Mimo że walki przeciwko siłom dowodzonym przez Kurdów w północno-wschodniej Syrii są obecnie wstrzymane na mocy wynegocjowanego przez Waszyngton zawieszenia broni.

Nie po raz pierwszy Erdogan uciekł się do szantażu. Od marca 2016 r., kiedy UE podpisała umowę z Turcją w celu zmniejszenia liczby uchodźców przekraczających Morze Egejskie, tureccy urzędnicy regularnie szafują kartą migracyjną. Zaledwie kilka miesięcy po podpisaniu umowy, doradca Erdogana zagroził jej złamaniem, o ile Unia nie zniesie obowiązku wizowego wobec obywateli Turcji. Wiosną 2017 r., podczas sporu o referendum w sprawie zwiększenia uprawnień Erdogana, turecki minister spraw zagranicznych powiedział, że może „zaszokować” Europę, wysyłając co miesiąc 15 000 uchodźców.

Wrogość i strach

UE niczego im nie utrudnia. Od czasu kryzysu w 2015 r. blok wpadł w cykl wrogości i strachu. Partie skrajnie prawicowe, nacjonalistyczne i populistyczne, umiejętnie wykorzystały kryzys związany z imigrantami, aby zwiększyć swoją popularność i wiele partii głównego nurtu, zamiast kwestionować nienawistną retorykę, przyjęło ich język i strategie. Rezultatem jest tragiczna sytuacja uchodźców i migrantów zmierzających dziś do Europy. Warunki życia ludzi uwięzionych na greckich wyspach są fatalne, a 30 000 osób żyje w obozach zaprojektowanych na ułamek tej liczby.

- - - - - - - - - - - - - - Reklama - - - - - - - - - - - - -

Węgry odmawiają jedzenia osobom zamkniętym w więzieniach dla migrantów na granicy z Serbią. Każdego roku umiera ponad 1000 osób, które próbują przepłynąć Morze Śródziemne w poszukiwaniu lepszego życia. Podczas gdy ludzie cierpią, rządy UE pozostają uwikłane w wieczną bitwę o to, kto powinien się nimi zajmować. Ale gdy blok poświęca swój moralny autorytet, by pokazać krajowej widowni twarde stanowisko w stosunku do migracji, w rzeczywistości pogłębia tylko podziały i paranoję. Język używany do opisania komentarzy Erdogana w zeszłym tygodniu pokazał, jak daleko zaszliśmy na ścieżce nienawiści: media całego spektrum politycznego używały słów takich jak „zagrożenie”, „zalew migrantów” i „inwazja” . Są to dehumanizujące słowa, które żerują na poczuciu bycia oblężonym i działają na korzyść populistów, takich jak Erdogan.

Przemytnicy ludzi

Ale czy jego groźby są prawdziwe? Umowa z 2016 r. oferuje pomoc w wysokości 6 miliardów euro na poprawę warunków dla uchodźców mieszkających w Turcji. W zamian Turcja obiecała rozprawić się z przemytnikami ludzi i zgodziła się na przyjęcie z Grecji osób, którym nie udało się uzyskać azylu. Wróciła tylko niewielka część ludzi, a zniszczenie sieci przemytu jest niezwykle trudne. Pomogła natomiast poprawa warunków życia w samej Turcji.

Jednak ostatnio rząd turecki zareagował na trudną sytuację gospodarczą, czyniąc kozłem ofiarnym imigrantów i uchodźców, zatrzymując i deportując niektórych z powrotem do Syrii. Rezultat był natychmiastowy: we wrześniu do Grecji przybyło ponad 10 000 osób ubiegających się o azyl, co jest najwyższą miesięczną liczbą od 2016 r. Tak więc liczba ta już rośnie i nie jest jasne, co Erdogan mógłby zrobić, aby ją zwiększyć.

Kiedy Kaddafi został ostatecznie osaczony przez ofensywę NATO w 2011 r., wprowadził w życie swoje groźby, zagrażając życiu tysięcy migrantów. Erdogan nie zrobiłby tego samego. Ma zbyt wiele do stracenia w stosunkach z UE: więzi gospodarcze, marzenie o członkostwie w przyszłości, otwarte rozmowy o ruchu bezwizowym dla obywateli Turcji. Unia musi o tym pamiętać, szykując odpowiedź na turecką agresję wojskową. Do tej pory była słaba i podzielona, nie osiągając konsensusu w kwestii sankcji ani embarga na broń.

Moralne przywództwo

Ponieważ Stany Zjednoczone coraz bardziej się izolują, Unia ma szansę wypełnić globalną próżnię i zaoferować bardzo potrzebne moralne przywództwo. Musi jednak zacząć od siebie, będąc bardziej surową w stosunku do tych państw członkowskich, które wykorzystują migrantów, ograniczając nienawistny język i wreszcie ustanawiając mechanizm radzenia sobie ze wzrostem liczby napływających migrantów bez popadania w chaos.

Te zasady zmniejszyłyby pole do szantażu ze strony populistów i despotów na całym świecie i pozwoliłyby UE naprawdę zrobić krok naprzód. Ale jeśli twarz, którą Unia przedstawia światu jest zaściankowa i przerażona, nikt nie będzie potrzebował takiego przykładu.

Charlotte McDonald-Gibson
Autorka książki „Cast Away: Stories of Survival from Europe’s Refugee Crisis”.

Oprac. GB, na podst. www.irishtimes.com

Opinie wyrażane przez autorów artykułów nie zawsze odzwierciedlają poglądy redakcji Euroislamu.

Zmieniamy się!

Wkrótce nasza strona będzie dostarczała więcej unikalnych treści
W tym celu musimy też przebudować jej obecny wygląd.
Jeżeli jesteś z nami, czytasz nas, chcesz wesprzeć nasz rozwój kliknij link w prawym dolnym w rogu.
(Dopisek: „zmiana strony”)

Wspieraj euroislam.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook