Dlaczego jestem przeciwna islamistom w Europie

Manifestacja religijna tureckich kobiet
| 34 komentarzy|
image_pdfimage_print

Malvina Pająk

Kiedy pięć lat temu wylatywałam na półroczne stypendium do Istambułu, czułam ekscytację i strach. O Turcji wiedziałam niewiele – jawiła mi się jako orientalny, magiczny i nieco dziki kraj. Wiedziałam za to że w Stambule – 13-milionowej metropolii leżącej jedną nogą na Starym Kontynencie, pełnej turystów i zeuropeizowanych mieszkańców, będę mogła czuć się bezpiecznie. Nic bardziej mylnego.

Manifestacja religijna tureckich kobiet
Manifestacja religijna tureckich kobiet

Turcja ma najwyższy odsetek osób bezwyznaniowych wśród państw, w których dominuje islam. To również jeden z niewielu świeckich krajów muzułmańskich, gdzie doszło do rozdziału państwa od religii – konstytucja turecka gwarantuje wolność wyznania.

Tak jest jednak tylko w teorii, bo w praktyce świeckie prawo interpretowane jest przez pryzmat Koranu, a innowiercy i agnostycy często padają ofiarą dyskryminacji i agresji. Taki stan rzeczy znajduje odzwierciedlenie w działaniach policji, sądów, urzędów i organizacji państwowych, a także w sposobie myślenia i życia Turków, nawet tych określających siebie mianem „niepraktykujących muzułmanów” czy ateistów. Oczywiście, w metropoliach i w turystycznych nadmorskich kurortach, jak Antalya i Alanya, panuje większa swoboda obyczajowa – młode kobiety rzadko noszą hijab, jeszcze rzadziej czador, ludzie piją i imprezują nawet w trakcie Ramadanu, a w meczetach, zwłaszcza tych położonych w centrum miasta, częściej znajdziesz turystów niż modlących się muzułmanów.

A jednak, Allah jest wszędzie, zwłaszcza w świadomości i morale Turków, którzy wyznawców innych religii traktują z dystansem i przymrużeniem oka. Co najmniej kilka razy w rozmowach z tureckimi studentami usłyszałam, że islam jest najpotężniejszą religią i wkrótce opanuje świat. Słowa te wychodziły również z ust ludzi podających się za ateistów lub „wierzących niepraktykujących”. Choć sami nie utożsamiali się z religią muzułmańską, mówili, jakby dzień wcześniej wykuli Koran na pamięć.

Sura 8:12 (tłumaczenie Bielawskiego): Twój Pan objawił aniołom: „Oto Ja jestem z wami! Umocnijcie więc tych, którzy wierzą! Ja wrzucę strach w serca niewiernych. Bijcie ich więc po karkach! Bijcie ich po wszystkich palcach!”

Bardzo silne oddziaływanie islamu na kwestie światopoglądowe Turków zauważamy z czasem, powoli poznając, chłonąc i starając się pojąć tamtejszą kulturę. Miesiąc zajęło mi zrozumienie, że wystający pod kawiarniami i sklepami mężczyźni, których mijam w drodze na uczelnię, nie szepcą do siebie, bo im się podobam albo dlatego, że wyglądam dziwnie. Oni po prostu mieli mnie za dziwkę. Blond turystkę z Europy, która przyjechała do Stambułu się zabawić. Kobietę bez wstydu, która w 40-stopniowym upale nosi koszulkę na ramiączkach i spódnicę odsłaniającą łydki, by zwabić mężczyzn (sic!). Z czasem dotarło do mnie, że słowa wykrzykiwane przez nich w moim kierunku w biały dzień, to groźby albo wyzwiska, a nie niewinne żarciki.

Szybko przyswoiłam sobie, że – by nie paść ofiarą przemocy na tle seksualnym bądź innym, muszę dostosować się do obowiązujących w Stambule standardów. Czyli np. nigdy nie zakładać krótkich spodenek i bluzek z dekoltem. Nigdy nie siadać w taksówce obok kierowcy. Nigdy nie wychodzić samej z domu wieczorem, ani nie wracać z imprezy bez eskorty znajomych, w której obowiązkowo zawsze powinno być co najmniej kilku mężczyzn.

Przesada?

Też tak na początku myślałam. Tak myślą wszyscy, którzy przyjeżdżają do Stambułu na dwutygodniowe wakacje i 100 proc. czasu spędzają w turystycznych dzielnicach. Raz złapałam taksówkę i usiadłam obok kierowcy. Skutek? Jego łapa na moim kolanie. Spanikowałam, na szczęście na krótko. Wyciągnęłam komórkę i zadzwoniłam pod pierwszy lepszy numer, głośno krzycząc i gestykulując. To ostudziło zamiary taksówkarza, a ja na najbliższych światłach wyskoczyłam z auta. Od tamtej pory zawsze miałam przy sobie gaz łzawiący. Raz też zdecydowałam się wracać sama z imprezy. Na dworze było już jasno, pierwsi sprzedawcy otwierali sklepy… No właśnie. Ulice opanowane były przez mężczyzn. Mijałam kobiety w czadorach, które na mój widok (dżinsy, zwykła bluzka, odkryte stopy w sandałach), spuszczały wzrok. Choć szłam przez Taksim, najpopularniejszą wśród obcokrajowców dzielnicę Stambułu, po turystach nie było śladu – za wczesna pora. Czułam się jak w sennym koszmarze. Lepkie, nachalne spojrzenia mężczyzn podchodzących coraz bliżej, rechoczących ze swoich sprośnych żartów, odsuwające się z pogardą kobiety… Na drugim skrzyżowaniu zawróciłam do mieszkania znajomych.

Sura 4:34: Mężczyźni stoją nad kobietami ze względu na to, że Bóg dał wyższość jednym nad drugimi, i ze względu na to, że oni rozdają ze swojego majątku. Przeto cnotliwe kobiety są pokorne i zachowują w skrytości to, co zachował Bóg. I napominajcie te, których nieposłuszeństwa się boicie, pozostawiajcie je w łożach i bijcie je! A jeśli są wam posłuszne, to starajcie się nie stosować do nich przymusu. Zaprawdę, Bóg jest wzniosły, wielki!

Turczynki, nawet te „wyzwolone”, noszące wielkie kolczyki i krótkie sukienki, studiujące na najlepszych uniwersytetach, związane z wyedukowanymi mężczyznami, o prawdziwej emancypacji w ojczystym kraju mogą tylko pomarzyć. Dlatego tak wiele z nich pilnie uczy się, by wyjechać  do Europy na stypendium i tu przetrzeć sobie szlaki. Większość wciąż jednak wierzy w mit o wyższości mężczyzny nad kobietą i pozostaje w pełni podporządkowana swoim ojcom, mężom, narzeczonym, a nawet chłopakom. 22-letnia Belgün z rodziny ateistów (od pokoleń) powiedziała mi kiedyś, że nie spała do tej pory ze swoim chłopakiem (podobno też ateistą), bo boi się, że nie będzie chciał wziąć z nią ślubu. Zapytałam, po co im ślub, skoro oboje są  niewierzący. Odparła „Jego rodzice są muzułmanami i będą na to naciskać”. „OK, ale czy oni muszą wiedzieć o tym, że uprawialiście seks przed ślubem?” – zapytałam, na co ona obdarzyła mnie uśmiechem z cyklu „Oj, jak ty jeszcze mało wiesz” i powiedziała „Tutaj mężczyźni tylko udają, że są postępowi i odpowiada im swoboda seksualna kobiet. Tak naprawdę każdy z nich chce posiąść za żonę dziewicę. Dlatego tak bardzo lubią turystki z Europy, bo z nimi mogą uprawiać seks za darmo, nie płacąc tak, jak tureckiej prostytutce. Z drugiej strony, żaden szanujący się Turek nie poślubi Europejki. No, chyba że ta przejdzie dla niego na islam”.

Sura 2:221: I nie żeńcie się z kobietami, które czczą bożków, dopóki one nie uwierzą. Z pewnością wierząca niewolnica jest lepsza od kobiety czczącej bożków, choćbyście ją podziwiali. Oto ci, którzy wzywają do ognia. A Bóg wzywa do Ogrodu i do przebaczenia, za Jego zezwoleniem! On wyjaśnia Swoje znaki ludziom. Być może, oni się opamiętają!

islamism

Dlaczego piszę akurat o Turcji? Po pierwsze dlatego, że właśnie tam mieszkałam przez niemal pół roku, tam sama związana byłam z Turkiem i tam miałam możliwość obserwowania muzułmanów z bliska. Skoro kraj, w którym 75 proc. obywateli nie che mieć za sąsiada ateisty, Żyda lub chrześcijanina, a 72 proc. potępia związki pozamałżeńskie, uznawany jest za jedno z najbardziej postępowych państw muzułmańskich, aspirujących do członkostwa w UE, co możemy powiedzieć o innych krajach, jak Afganistan, Pakistan czy Iran?

Z krążących po sieci propagandowych filmików przedstawiających mowy islamskich „mędrców” wynika jasny przekaz: islam zdominuje świat. Prędzej czy później po prostu do tego dojdzie. „Dzięki Allahowi podbijemy Rzym, a później resztę Europy”. „Europejczycy przejdą na islam, czy im się to podoba, czy nie, bo muzułmanki, w przeciwieństwie do Europejek, chcą rodzić i rodzą dzieci”. Nawet, jeśli uznamy to za mżonki nawiedzonego ekstremisty, fakty mówią same za siebie. Dziś w Niemczech co dwie godziny ktoś przechodzi na islam. We Włoszech każdego roku wydaje się 100 pozwoleń na budowę nowego meczetu. Około 20 proc. ludności w Belgii stanowią muzułmanie (według oficjalnych statystyk jest to 6-8 proc.). Obecnie w Europie żyją ponad 52 miliony wyznawców Allaha. Szacuje się, że w ciągu 20 lat ich liczba wzrośnie dwukrotnie. To oczywiste, że na Starym Kontynencie trwa proces islamizacji.

Co w tym złego? A co złego było w „świętej inkwizycji”? Dziś islam, jak żadna inna religia, dąży do podporządkowania i „nawrócenia innowierców”, a muzułmanie działają w pełnym przekonaniu o słuszności swych racji. Tu nie ma miejsca na dyskusję. Jest za to ciche przyzwolenie na ekstremizm.

Jeśli islam jest religią pokoju, dlaczego tak dużo w nim krwi, przemocy i upokorzenia? I nie mówcie mi proszę, że to skutek niewłaściwej interpretacji Koranu. Jeśli od 1,4 tys. lat muzułmanie nie potrafią właściwie odczytać słów swojego proroka, to albo z nimi jest coś nie tak, albo jesteśmy świadkami jakiegoś kolosalnego błędu w historii ludzkości.

Źródło: www.malvina-pe.pl

Tekst publikujemy za zgodą autorki.

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze