Czy Bractwo Muzułmańskie ukradło egipską rewolucję

Kair, 12 marca: Bractwo Muzułmańskie świętuje obalenie rządu
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

W porewolucyjnym Egipcie, gdzie nadzieja i pomieszanie zderzają się w codziennej walce o budowanie nowego narodu, po powstaniu mającym u swych podstaw świeckie ideały, religia wyłoniła się jako potężna siła polityczna.

Bractwo Muzułmańskie, islamistyczna grupa niegdyś zdelegalizowana przez państwo, stoi teraz na czele zmian; zmieniając się w partnera taktycznego rządu wojskowych. Wielu obawia się, że udaremni to wejście w życie podstawowych zmian.

Jest także oczywiste, że młodzi, wykształceni świeccy aktywiści, którzy początkowo byli siłą napędową tej z zamysłu nieideologicznej rewolucji, nie są już czołową siłą polityczną, a przynajmniej nie są nią w tym momencie.

Spodziewano się, że Bractwo Muzułmańskie jako najlepiej zorganizowany i największy ruch opozycyjny w Egipcie, będzie miało  przewagę w wyścigu po wpływy. Jednakże wielu obserwatorów bardzo dziwią jego powiązania z wojskiem, które wcześniej odsądzało BM od czci i wiary.

Jak powiedział Elijah Zarwan, analityk International Crisis Group (Międzynarodowa Grupa Kryzysowa – organizacja non-profit, mająca na celu zapobiegać i rozwiązywać konflikty na świecie poprzez dostarczanie dogłębnych analiz i udzielanie szeroko pojętego wsparcia – przyp. tłum): „Istnieją dowody na to, że już na wczesnym etapie Bractwo dobiło targu z wojskiem. To ma sens – jeśli jesteś wojskowym, chcesz stabilizacji i usunięcia ludzi z ulic. Bractwo jest tą siłą, która może sprawić, by sto tysięcy ludzi opuściło ulice.”

Kair, 12 marca: Bractwo Muzułmańskie świętuje obalenie rządu
Kair, 12 marca: Bractwo Muzułmańskie świętuje obalenie rządu

Istnieje spór pochłaniający Egipt, a dotyczący kierunku, w którym zmierza rewolucja. Rada wojskowa, która w tej chwili rządzi krajem, wysyła sprzeczne sygnały. W środę poparła ona plan zakazania demonstracji i protestów okupacyjnych. Kilka godzin później oskarżyciel publiczny ogłosił, że były minister spraw wewnętrznych i inni oficjele związani w rządzie Mubaraka z bezpieczeństwem wewnętrznym kraju zostaną oskarżeni o zamordowanie setek ludzi w trakcie protestów.

Egipcjanie szukają oznak konkretu w tych deklaracjach, mając nadzieję na dostrzeżenie kierunku, w którym zmierza kraj dowodzony przez milczącą radę wojskową. Radę, która została wyniesiona do władzy przez rewolucję opartą na żądaniach wprowadzenia demokracji, rządów prawa i ukrócenia korupcji. „Wszyscy jesteśmy zmartwieni”, mówi 55-letni Amr Koura, producent telewizyjny, odnosząc się do opinii świeckiej mniejszości. „Ci młodzi ludzie nie mają już kontroli nad rewolucją. Stało się to ewidentne w ostatnich kilku tygodniach, kiedy widzieliśmy mnóstwo brodatych ludzi przejmujących kontrolę. Młodych już nie ma”.

Bracia Muzułmanie są także postrzegani z dużą dozą ostrożności przez część religijnych Egipcjan, którzy widzą ich jako elitarną, sekretną społeczność. Ta podejrzliwość tworzy potencjalną okazję dla innych partii. Po usunięciu Mubaraka pojawiło się około sześciu grup pochodzących z ultrakonserwatywnej, salafickiej szkoły islamskiej. Pojawiła się także partia zwana Al Wassat, chcąca uchodzić za bardziej liberalną alternatywę Bractwa Muzułmańskiego.

Na wczesnym etapie rewolucji Bractwo niechętnie przyłączało się do manifestacji. Dołączyło się dopiero gdy stało się jasne, że protesty nabrały rozpędu. Jednakże Bractwo starało się nie zwracać na siebie uwagi, częściowo zapewne jako przejaw instynktu samozachowawczego wyrobionego podczas dekad represji ze strony państwa.

Obserwatorzy zadawali sobie jednak pytanie, czy BM posunie się do przejęcia kierownictwa rewolucji. W tej chwili wygląda na to, że już to zrobiło. Jak mówi Zarwan z ICG: „Bractwo nie chciało tej rewolucji. Nigdy nie było ruchem rewolucyjnym. Teraz się to wydarzyło, uczestniczyli w tym bardzo ostrożnie i zdają sobie sprawę z tego, że mogą mierzyć wyżej.

Ale już na wczesnym etapie stawało się jasne, że umacnia się rola Bractwa i wzmacnia się przemożna rola islamu. Kiedy w tym miesiącu nowy premier Essam Sharaf przemówił do zgromadzonego tłumu na placu Tahrir, prominentny członek Bractwa Muzułmańskiego Mohamed el-Beltagi stał u jego boku. Członek Bractwa został także mianowany do komitetu, który przygotował poprawki do Konstytucji. Najbardziej ewidentnym przykładem było ostatnie referendum dotyczące poprawek w zasadach pierwszych post-Mubarakowskich wyborów. Zasadniczo poprawki te mają na celu przyspieszenie procesu wyborczego tak, by rywalizację parlamentarną można było przeprowadzić jeszcze przez nadejściem września, zaraz po kampanii przed wyborami prezydenckimi. Ten przyspieszony kalendarz jest postrzegany jako dający fory Bractwu i resztkom partii Mubaraka – Narodowej Partii Demokratycznej, która ma swoje oddziały w całym kraju. Przed głosowaniem Essam el-Erian, przywódca i rzecznik Bractwa Muzułmańskiego, pojawił się w popularnym show telewizyjnym noszącym tytuł „Rzeczywistość”, argumentując za stanowiskiem rządu, na korzyść poprawek. Przy rekordowej frekwencji głosowanie zostało okrzyknięte niebywałym sukcesem. Ale pozytywna kampania, zachęcająca do głosowania za poprawkami, była oparta głównie na przesłankach religijnych: wyborcy zostali ostrzeżeni, że jeśli nie zaakceptują poprawek, Egipt stanie się państwem świeckim.

„Problemem jest to, że nasz kraj będzie pozbawiony religii”, głosiły ulotki rozpowszechniane w Kairze przez grupę nazywającą się Egipskim Społeczeństwem Rewolucyjnym. I dalej: „To oznacza, że wezwania na modlitwy nie będą już więcej słyszane, tak jak w przypadku Szwajcarii, a kobietom zakaże się noszenia hidżabu, jak w przypadku Francji. I zostaną wprowadzone prawa pozwalające mężczyznom poślubiać mężczyzn, a kobietom kobiety, jak ma to miejsce w Ameryce”.

Baner zawieszony przez Bractwo na placu w Aleksandrii instruował wyborców, że jest ich religijnym obowiązkiem głosować za wprowadzeniem poprawek.

Ostatecznie 77,2 % wyborców opowiedziało się za poprawkami.

To jeszcze nie oznacza, że Bractwo Muzułmańskie chce wprowadzić państwo islamskie. Od pierwszych dni protestu liderzy Bractwa proklamowali swoje oddanie wobec tolerancji religijnej i demokratycznej, pluralistycznej formy rządów. Bractwo oznajmiło, że nie zaproponuje kandydata na prezydenta, i że mogłoby się ubiegać jedynie o nieco więcej niż jedną trzecią miejsc w parlamencie, a koptyjscy chrześcijanie i kobiety będą mile widziani w partii politycznej związanej z ruchem.

Jak powiedział w wywiadzie rzecznik BM Essam el-Erian, nic w tej kwestii się nie zmieniło: „Chcemy rozpowszechniać nasze idee i nasze wartości.Nie interesuje nas władza”. Uchylił się od odpowiedzi na pytanie czy Bractwo miało jakąkolwiek umowę z wojskiem, ale powiedział, że wola narodu, który zwraca się w kierunku islamu, mówi sama za siebie i jest znakiem wykluwających się w Egipcie wartości demokratycznych. „Nie ufajcie intelektualistom, libarałom i sekularystom. Są mniejszością nieustannie podnoszącą lament. Jeśli nie bedą ciężko pracować, nie mają przyszłości”.

Ale te bardziej świeckie siły twierdzą, że potrzebują przede wszystkim czasu.

„Martwię się zbyt szybkim rozpisaniem wyborów, kiedy wszystkie partie są jeszcze ciągle słabe”, powiedział Nabil Ahmed Helmy, były dziekan szkoły prawniczej Az-Zagazig i członek Narodowej Rady Praw Człowieka. „W tej chwili zostało już tylko Bractwo Muzułmańskie. Myślę, że ci ludzie starają się przejąć rewolucję”.

Egipt jest ciągle w trakcie przekształceń. Jak stwierdził Ola Shahba, 32-letni członek koalicji młodzieżowej stojącej za protestami: „Po wynikach referendum [w sprawie poprawek do przepisów wyborczych] musimy wykazać się pokorą”. Koalicja i inne grupy dały do zrozumienia, że zdają sobie sprawę z przytłaczającej aprobaty dla poprawek, a wzmocnienie Bractwa jest niepokojące i jest dowodem na to, że bardziej liberalne siły muszą się zorganizować do skuteczniejszej kampanii, i muszą to zrobić szybko. „Wolność jest miła, tak samo i demokracja”, powiedział 39-letni pracownik budowlany Rifaat Abdul Massih. „Ale jestem chrześcijaninem i jesteśmy nieco zaniepokojeni odnośnie przyszłości. Głosowałem przeciwko poprawkom, żeby dać wiecej czasu partiom świeckim. Nie chcę tu mieć od razu Bractwa Muzułmańskiego.”(pj)

Michael Slackman

Tłum. BL

Źródło: www.nytimes.com/

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze