Czy Al-Azhar chce powstrzymać terroryzm?

Al-Azhar
| 1 komentarz|
image_pdfimage_print

Ashraf Ramelah

Niespełna miesiąc przed masakrą w „Charlie Hebdo”, prestiżowy muzułmański uniwersytet Al-Azhar zorganizował w Kairze konferencję na temat światowego terroryzmu.
Zatytułowano ją „Al-Azhar w obliczu ekstremizmu i terroryzmu”. Po dwóch pełnych dniach dyskusji, skoncentrowanych na grupie terrorystycznej ISIS, wyciągnięto wnioski. Są one bardzo podobne do wcześniejszych wypowiedzi prezydenta Obamy na ten temat: ISIS nie jest islamskie.

Uczeni Al-Azhar (uniwersytet to autonomiczne ciało, niezależne od państwa, ale finansowane przez podatników) tworzą ośrodek interpretacji Koranu oraz doradztwa duchowego dla największego odłamu muzułmańskiego na świecie – sunnitów. Uznaje się, że sunnizm ma miliard wyznawców, co stanowi osiemdziesiąt procent światowej społeczności muzułmańskiej. Gdyby w islamie istniała hierarchia przywództwa, Al-Azhar stałby na jej czele.

Instytut znany jest z wydawania instrukcji doktrynalnych imamom oraz tego, że jego orzeczenia (fatwy) są uznawane przez wyznawców islamu. Al-Azhar cieszy się dużym autorytetem wśród muzułmanów; ma też ogromny wpływ na to, jak islam postrzegany jest przez Zachód. Dysponuje więc siłą, która mogłaby się przyczynić do wyeliminowania przemocy muzułmańskiej na świecie. Jaki jest prawdziwy wpływ tej organizacji religijnej o randze ciała państwowego?

W przeciwieństwie do amerykańskiego prezydenta, Al-Azhar nie potępia ISIS. Gdyby członkowie instytutu określili terror ISIS jako islamski, to potępienie jego działań oznaczałoby potępienie ich własnej doktryny. Skoro jednak ISIS to nie islam, jak twierdzi Al-Azhar, to co mu szkodzi potępić jego działania?

Ta niejednoznaczność, pochodząca od szanowanego gremium uczonych islamskich, przekazuje pomieszanie i nieautentyczność Zachodowi, szukającemu „łagodnego islamu”, który można by tolerować. Niechęć uniwersytetu do wyjaśnienia stosunku islamu do obecnej rzeczywistości i słów, jakimi się ją określa – islam, islamizm, terror islamski, terror, ekstremizm islamski, ekstremizm itd. – jest co najmniej podejrzana.

Niezależnie od tego, ile milionów szło w marszu „wolności i tolerancji” w Paryżu albo występuje przeciwko terroryzmowi po ataku na „Charlie Hebdo”, niewiele się zmieni, jeśli Al-Azhar – najważniejszy autorytet islamski – jasno i treściwie nie zidentyfikuje oraz nie potępi przemocy stosowanej przez muzułmanów. Początkiem mogłoby być przerwanie milczenia, trwającego od 880 roku, kiedy rozpoczęły się ataki muzułmanów na chrześcijańskich koptów. Kairski instytut nigdy jednak nie potępił przemocy ani propagandy muzułmanów wobec chrześcijan w Egipcie. Przyniosło to tragiczne skutki – brak odpowiedzialności wspomaga dżihad w kraju i na całym świecie.

Al-Azhar wyłączył ze swojego szczytu o terroryzmie Żydów. Nie zaproszenia przywódców żydowskich nie zamaskował ogólnie globalny charakter wydarzenia. Do egipskiego muftiego, dr. Shawkiego Allama, rektora Al-Azhar oraz do jego zastępcy oraz sześciuset uczonych muzułmańskich (pochodzących również z mniejszych odłamów) ze stu dwudziestu krajów dołączyły głowy kościołów prawosławnych, w tym egipskich koptów, oraz reprezentanci Watykanu. Obecni byli również protestanci z Zachodu i mówcy ze społeczności prześladowanych przez grupy terrorystyczne (Pakistan, Syria i inne).

Al-AzharCzy podczas tej ważnej konferencji w sercu sunnickiego ośrodka uniwersyteckiego można było mieć chociaż nadzieję na faktyczne osądzenie światowego terroru? Nie do końca. Al-Azhar nie potępił członków Bractwa Muzułmańskiego jako terrorystów, kiedy prodemokratyczny prezydent Al-Sisi zdelegalizował tę organizację w Egipcie w zeszłym roku. Co więcej, wielki mufti Al-Azharu, który ma zgodnie z prawem potwierdzać albo wetować wyroki śmierci wydawane przez sądy egipskie, zniósł wyrok śmierci na skazanych morderców z Bractwa Muzułmańskiego. Mufti z Nigerii oznajmił w swoim przemówieniu na konferencji, że ISIS jest organizacją terrorystyczną. Ogólnie rzecz biorąc, wszelkie instrukcje duchownego muzułmańskiego w dowolnym miejscu są traktowane jako fatwa, któa ma być przyjęta przez muzułmanów na całym świecie. Al-Azhar jednak sprzeciwił się muftiemu, wydając oświadczenie negujące jego punkt widzenia. Zadeklarowano w nim, że ISIS nie jest organizacją terrorystyczną. Członkowie ISIS – jak napisano dalej – nie są muzułmanami, a ich działania nie są działaniami muzułmanów. Następnie zacytowano werset Koranu, żeby ostrzec nigeryjskiego muftiego, że nie do niego należy potępianie ISIS. Krótko mówiąc, jakiekolwiek działania, podejmowane przez muzułmanina (członków ISIS) – oznajmiało oświadczenie – nie mogą być osądzane przez innego muzułmanina (nigeryjskiego muftiego). W reakcji na oświadczenie uniwersytetu media egipskie – chcąc ochronić wizerunek islamu – domagały się, żeby wyraźnie określił i potępił ISIS jako „kafirów” (niemuzułmanów). Dr. Abbas Shoman z Al-Azhar odpowiedział, że instytut nigdy nie potępił wierzącego, negując jego tożsamość muzułmańską (nazywając go „kafirem”) – było to jawne kłamstwo.

Tymczasem znany świecki uczony zajmujący się islamem, Egipcjanin Farag Fuda, obrońca praw człowieka, krytykujący islam i Al-Azhar, został oskarżony przez instytut o bluźnierstwo i potępiony. Fatwa doprowadziła do zamierzonego przez duchownych celu – zabójstwa Fudy.

Mający na sumieniu kłamstwa i morderstwo Al-Azhar jest odpowiedzialny za działania i nauki, które tworzą podstawy etyki społeczeństwa islamskiego. Świat popełniłby błąd, polegając na przewodnictwie tego znaczącego instytutu islamskiego w rozwiązaniu problemu, jakim jest obecny kryzys światowy.

Veronica Franco, na podstawie: http://nocompulsion.com/egypts-al-azhar-institute-the-key-to-ending-terror-or-the-reason-for-it/

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze