Członkostwo w UE to nie dywan na tureckim bazarze

esman-98
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Czy Turcja powinna dołączyć do UE? Obama myli się mówiąc: Tak.

esman-98Czy Turcja powinna dołączyć do UE? Obama myli się mówiąc: Tak. Członkostwo w Unii Europejskiej to przywilej, na który trzeba zapracować; nie można go wytargować jak dywan na tureckim bazarze.

Nieoczekiwanie i w dużej mierze dzięki niedawnej wizycie Obamy w Europie, oczy Ameryki zwróciły się ku Turcji, która odgrywa strategiczną rolę w stosunkach między Stanami Zjednoczonymi a Bliskim Wschodem. Obama wykorzystał wizytę do poparcia członkostwa Turcji w UE, nie zważając na to, że po pierwsze – to nie jest sprawa Ameryki, a po drugie – Europa na pewno nie przywita z otwartymi ramionami nowego konserwatywnego rządu Turcji, szczególnie, że wcześniej odrzucała Turcję bardziej świecką.

Również i teraz Europa nie powinna przyjąć Turcji.

Unia Europejska powinna przerwać pertraktacje do czasu powrotu do władzy świeckiego rządu i to takiego, który poprze Izrael, albo przynajmniej nie będzie go demonizować podczas międzynarodowych konferencji, jak to w styczniu zrobił turecki premier Recep Tayyip Erdogan w Davos, w Szwajcarii.

Niedawno spotkałam się z Matem Herbenem, liderem niedziałającej już holenderskiej partii Lijst Pim Fortuyn, która uważana wtedy była za radykalnie prawicową. Jednak w porównaniu z wydarzeniami, nie tylko tymi politycznymi, które miały miejsce od czasu jej rozwiązania w 2006 roku, dziś zostałaby zaklasyfikowana raczej, jako centro-prawicowa. Herben, który był również wiceprzewodniczącym Duńskiego Komitetu Obrony i wraz ze współpracownikiem pochodzenia duńsko-tureckiego prowadził bezprecedensowe rozmowy z tureckimi wojskowymi, mówi, że zagrożenie jakie wniosłaby Turcja do UE, jest dla niego oczywiste. Kategorycznie stwierdza: Turcja jest kluczem do zwycięstwa dżihadu.

To przerażające stwierdzenie nie ukazuje jednak drugiej strony medalu. Turcja może również przyczynić się, jeśli nie do triumfu demokracji, to do klęski dżihadu. Obie te możliwości są prawdopodobne.

Przyznaję, że jestem wielbicielką Republiki Turcji, a szczególnie Istambułu, jego cudownej architektury i dziedzictwa kulturowego oraz kosmopolitycznej klasy tego miasta. Jeśli chodzi o życie kulturalne, Istambuł, pełen różnych galerii i muzeów sztuki współczesnej, pod pewnymi względami przewyższa wiele stolic europejskich. Mimo wezwań do modlitwy odbijających się szerokim echem za dnia, życie nocne kwitnie, a społeczeństwo jest bardziej zsekularyzowane niż większość środowisk muzułmańskich w Holandii czy we Francji.

Jednak to tylko część kraju, a środowiska inteligencji, mimo iż silne, nadal stanowią polityczną mniejszość. Pod rządami prezydenta Abdullaha Gula i premiera Erdogana postępuje islamizacja Turcji. Czy właśnie tego pragnie Europa?

Herben uważa, że szkopuł stanowi tu nadużywane słowo „negocjacje”. Negocjując członkostwo Turcji w UE obie strony zapominają o podstawowym założeniu Unii: członkostwo to przywilej. Trzeba na nie zapracować, a nie „wytargować” jak dywan na tureckim bazarze. Sam problem czy Turcja dołączy do państw Unii nie polega na tym, czy jest to kraj muzułmański, czy nie, mówi Herben. Chodzi o to, że Turcja nie jest jeszcze gotowa. Proces akcesji podlega kryteriom kopenhaskim, które zakładają, że kraje zgadzają się przestrzegać prawnych, finansowych i politycznych zasad obowiązujących w Unii. Taki jest warunek przyjęcia. Co więcej, jest to warunek, który nie podlega negocjacjom (tak naprawdę jest to warunek wstępny rozpoczęcia negocjacji – przyp. red.).

W rzeczy samej, ostrzega Herben, użycie słowa „negocjacje” ułatwia zadanie islamskiemu oporowi. Słowo „negocjacje” daje Erdoganowi argument: Europa nas nie chce, podczas gdy w rzeczywistości to Turcja nie chce zaakceptować Europy. Co więcej, Turcja jest przyczółkiem świata islamskiego, a ci po drugiej stronie mostu raczej go nie przekroczą. Raczej nie. Arabowie stwierdzą, że Turcja po raz kolejny zdradziła islam i zaatakują. Wówczas będziemy mieć do czynienia z atakiem świata arabskiego na europejską ziemię.

Inne możliwe problemy, których istnienie mało kto chce sobie uświadomić, dotyczą między innymi granicy z niestabilnym Irakiem oraz konfliktu Turcji z wojującą Partią Pracujących Kurdystanu (PKK). Czy wraz z wejściem Turcji do UE konflikty te rozszerzą swój zasięg na całość Europy? Czy jeśli Turcja wyśle swoje oddziały do Iraku, rozpęta tym samym wojnę między Irakiem a UE?

Jednak Herben obawia się – i jest to obawa jak najbardziej uzasadniona – że przystąpienie Turcji do UE zrodziłoby poparcie dla jakiegoś tureckiego generała, który wkrótce przejąłby kontrolę nad krajem, jak stało się to w Persji, gdzie władzę przejęła armia szacha. Stany Zjednoczone ignorują możliwość zjednoczenia islamistycznych partii i świeckich sił zbrojnych przez wojskowego czy politycznego przywódcę pod hasłem tureckiego nacjonalizmu.

Według Herbena istnieje lepsze rozwiązanie. Otóż UE mogłaby zaproponować Ankarze przyjacielską pomoc gospodarczą, znieść bariery handlowe, docenić i nagrodzić przynależność do NATO, a po dziesięciu latach zaproponować akcesję. Herben przewiduje, że Turcja wtedy odmówi. Uzyskałaby już przecież korzyści ze współpracy ekonomicznej, jednocześnie zachowując związek ze światem arabskim.

Równocześnie, dzięki zwiększeniu interakcji z Europą, świecka elita Turcji wzrośnie w liczbę i w siłę, a Republika Turcji stanie się coraz bardziej demokratyczna i zsekularyzowana. Nadal wywiera ona duży wpływ na emigrantów w pierwszym i w kolejnych pokoleniach w całej Europie, ale sekularyzacja będzie skutkować wyrwaniem Europejczyków tureckiego pochodzenia spod wpływów arabskich, które obecnie przejawiają się pod postacią sponsorowanych przez Arabię Saudyjską radykalnych imamów, nauczających w szkołach koranicznych oraz z ambon w meczetach Berlina, Amsterdamu czy Londynu.

Kemal Atatürk, znany jako twórca Republiki Turcji, powiedział: Naród turecki tworzą bohaterscy potomkowie wolnych ludów, dla których niezależność jest warunkiem istnienia. Ich spuścizną jest niezależność od Stanów Zjednoczonych i ich interesów. Tylko wtedy marzenie Atatürka dla Turcji i dla nas wszystkich utrzyma się: Yurtta sulh, cihanda sulh, pisał – Pokój w domu, pokój na świecie.

— Abigail R. Esman – dziennikarka, laureatka wielu nagród, czas dzieli między Nowy Jork i Holandię; jej artykuły ukazały się w World Defense Review, Foreign Policy, Salon.com, Esquire, Vogue, Glamour, Town & Country, The Christian Science Monitor, The New Republic i innych pismach. Obecnie pracuje nad książką o islamskim ekstremizmie i zachodniej demokracji, która ukaże się w 2010 roku.

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze