Czeczeńskie „śpiochy” Putina w Niemczech ?

1
Czeczeni jechali do Niemiec przez Białoruś i Polskę
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Rosyjskie służby wykorzystują kryzys migracyjny dla destabilizacji Europy Zachodniej twierdzi były oficer FSB, w dokumencie wyemitowanym przez niemiecką telewizję ZDF.

Według niego setki Czeczenów przybyłych do Niemiec jako uchodźcy to w rzeczywistości agenci wysyłani tam przez rosyjskie służby.

O stale rosnącej liczbie azylantów pochodzących z Czeczenii niemieckie media informowały już wiosną 2016 roku. Na łamach poczytnego magazynu „Focus” odnotowano fakt, że ponad 82 % uchodźców z obszaru dawnego ZSRR, to osoby podające czeczeńską przynależność etniczną. Według danych ministerstwa spraw wewnętrznych od stycznia do maja 2016 roku było to blisko 2250 osób z ponad 2700 wniosków azylowych złożonych przez obywateli Rosji.

Były wysoki rangą oficer FSB, pracownik „Wydziału do spraw zwalczania terroryzmu i politycznego ekstremizmu” mówi wprost: „Nasi przełożeni polecili nam zorganizowanie przerzutu szpiegów zakonspirowanych jako uchodźcy. Raporty na temat tej operacji trafiały wprost na biurko prezydenta Putina i miały jego pełną akceptację” – opowiadał w programie „ZOOM” na ZDF, agent Igor (nazwisko i wizerunek „dezertera” z FSB utajniono).

Mężczyzna, który po 20 latach służby w rosyjskim wywiadzie zbiegł od Niemiec, twierdzi, że FSB od dłuższego czasu systematycznie wysyła i instaluje w RFN swoich szpiegów, głównie Czeczenów. Ukryci pod fałszywymi tożsamościami, jako tzw. śpiochy, obserwują i zastraszają żyjących na emigracji czeczeńskich opozycjonistów, przeciwników krwawego dyktatora Ramzana Kadyrowa. Od czasu kryzysu migracyjnego w 2015 roku rosyjski wywiad miał ich używać głównie do działań destabilizacyjnych i dezinformacyjnych na terenie Niemiec.

Informacje pochodzące od Rosjanina są wiarygodne, uważają przedstawiciele niemieckich służb, w tym szef Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) Hans Georg Maassen. „Z naszych obserwacji wynika, że Rosja od miesięcy prowadzi zorganizowaną kampanię propagandową i dezinformacyjną przeciwko Niemcom i niemieckim interesom. Wiele wskazuje na to, że kryzys migracyjny traktowany jest na Kremlu jako narzędzie destabilizacji Europy w celu odwrócenie uwagi tutejszej opinii publicznej np. od konfliktu na Ukrainie” powiedział.

Maassen
Maassen\

Autorzy programu Zoom pt. „Nowa zimna wojna Putina” zajęli się także analizą wydarzeń z jesieni 2015 roku w Finlandii.„Nagle, ni z tego ni z owego, setki migrantow znalazło się na naszej granicy, oni zostali tam przez władze rosyjskie po prostu odesłani” – przypomnia rzecznik rządu Finlandii Markkus Mantila. Jego zdaniem, „w tej wojnie psychologicznej, jaką prowadzi Rosja, nie ma już żadnych zahamowań”, czego dowodzą właśnie tamte wydarzenia, gdy tłumy zaczęły od wschodu szturmować fińską granicę, żadając azylu. Ludzie ci poruszali się na rowerach lub samochodami, których wraki do dziś stoją porzucone po fińskiej stronie granicy. „Było by naiwnością sądzić, że tak liczne grupy ludzi poruszały się bez przeszkód setki kilometrów po terenie Rosji bez wiedzy i zgody FSB” – komentuje były agent Igor, przekonując, iż operację w pełni koordynowały tajne służby Federacji Rosyjskiej. Także rzecznik fińskiego rządu jest zdania, że był to rodzaj testu i próby destabilizacji jego kraju.

„Podczas kontroli okazywało się, że te osoby latami przebywały na terenie Federacji Rosyjskiej, dlaczego więc nagle kazano im z Rosji wyjechać i to właśnie do Finlandii? Nasz kraj nie był przygotowany na przyjęcie tylu osób na raz” – powiedział Mantila.

W maju 2016 roku premier Finlandii udał się z wizytą do Rosji, by prosić tamtejsze władze o rozwiązanie problemu niekontrolowanej migracji. W zamian, obiecał starania na rzecz uchylenia sankcji gospodarczych nałożonych na Rosję za wywołanie konfliktu na Ukrainie. Reakcja prezydenta Putina była natychmiastowa. „Nagle, jednym jego dekretem, w ciągu 24 godzin Rosja zamknęła swoją granicę.

Trudno więc tego, co się wówczas wydarzyło, nie uznać za rodzaj presji” – ocenia rzecznik.
Agent Igor ujawnił też niemieckim dziennikarzom techniki, jakimi posługuje się FSB przerzucając swoich Czeczenów do Niemiec.„Są to najczęściej krewni dawnych bojowników Kadyrowa, których FSB zaopatruje w sfałszowane dokumenty. Na wyjazd dostają pokaźne sumy pieniędzy, które już po przybyciu do Niemiec przekazują jako darowizny na rzecz lokalnych meczetów. W ten sposób zyskują sobie zaufanie, a nawet wpływ w środowisku tutejszych muzułmanów. Przez pierwszy rok mamy zakaz jakichkolwiek z nimi kontaktów, żeby nie rzucać podejrzeń. Dopiero po jakimś czasie zleca się im określone szpiegowskie czy agenturalne zadania”.

W ocenie przedstawicielki emigracyjnego rządu Czeczenii Rubati Mitsajewej, nawet co drugi czeczeński azylant pochodzący z jej kraju może być emisariuszem Kadyrowa i pracować dla rosyjskiej FSB.

Były oficer FSB ujawnił też, że wielu młodych Czeczeńskich sportowców szukających azylu w Niemczech, nie tylko nie było ofiarami reżimu Kadyrowa, ale wręcz ma jego błogosławieństwo. „Mój wydział fabrykował dla nich dokumenty, na przykłąd fałszował wyroki sądowe, potwierdzenia prowadzenia śledztw czy wypiski z aresztu, tak aby maksymalnie uwiarygodnić ich polityczne prześladowania w Czeczenii. Na miejscu służb niemieckich przyglądałbym się dokładniej tym osobom” – radzi agent.

Przykładem takiej sterowanej przez FSB kariery jest, w przekonaniu dokumentalistów z ZDF, Timur Dugazajew, utytułowany bokser i menadżer sportowy, a obecnie szef Czeczeńskiego Stowarzyszenia Kulturalnego w Kilonii. Sportowiec ten w 2002 roku otrzymał polityczny azyl w Niemczech, a w 2011 także obywatelstwo tego kraju. Tymczasem ekipa ZDF dotarła do materiałów pokazujących, że Dugazajew cały czas jeździ do ojczyzny i osobiście jest przyjmowany na audiencjach przez dyktatora, czego dowodem są m.in. liczne wspólne zdjęcia.

Dugazajew (z lewej) i Kadyrow (w środku)
Dugazajew (z lewej) i Kadyrow (w środku)

Zapytany jak pogodzić przyjaźń z krwawym samowładcą ze statusem politycznego uchodźcy przed jego reżimem Dugazajew wyjaśnia:„Kto przyjeżdżał dawniej, po 2000 roku z Rosji do Niemiec musiał opowiedzieć jakąś historię, o tym na przykład, że był prześladowany, inaczej nie było szans na azyl, to wszystko”.

Dugazajew, choć sam uchodźca, współorganizował w Kilonii demonstracje przeciwko polityce migracyjnej rządu Merkel oraz pod hasłami przyjaźni i współpracy niemiecko-rosyjskiej. Czeczeńscy demonstranci byli wtedy wyposażeni w transparenty i flagi z wizerunkami Kadyrowa.

Dziennikarz Egmont R. Koch, autor dokumentu o śpiochach Putina, nie ma wątpliwości: „Upowszechnianie nieprawdziwych informacji, półprawd, psychologiczna manipulacja, czy sterowanie strumieniem uchodźców to metody nowej zimnej wojny, prowadzonej przez ekipę rządzącą dziś na Kremlu. Putin i jego najbliższe otoczenie, to ludzie wywodzący się z FSB i to służby, w zasadniczej mierze, kształtują obecnie politykę zagraniczną Kremla“.

Jako przykład klasycznej operacji służb dziennikarz wskazuje ubiegłoroczne protesty po rzekomym gwałcie, którego jeden z uchodźców miał się dopuścić w Berlina na trzynastolatce, pochodzącej z Rosji. Pod urzędem kanclerskim demonstrowały wówczas setki rosyjskich migrantów, w tym Czeczenów, zarzucając niemieckim władzom tuszowanie przestępstwa, by chronić sprawcę – azylanta. Były bokser Dugazajew i jego czeczeńscy koledzy zorganizowali podobny protest w centrum Kilonii. Berlińska prokuratura wszczęła postępowanie, które wykazało, ze do żadnego gwałtu nie doszło, a dziewczynka całą historię wymyśliła.

Problemy z uchodźcami czeczeńskimi mają jednak nie tylko Niemcy. Przed tygodniem do incydentu z udziałem Czeczenów doszło w wiedeńskiej dzielnicy Floridsdorf. Mieszkańcy zaalarmowali policję o nielegalnym zgromadzeniu ponad 30 młodych migrantów, którzy mieli się dziwnie i agresywnie zachowywać. Mężczyźni, jak się później okazało Czeczeńcy w wieku od 25 do 47 lat, zaskoczeni nagłym pojawieniem się policji próbowali w śniegu ukryć posiadaną broń w tym, pistolety, broń maszynową, nóż i amunicję. Funkcjonariusze zatrzymali 22 z nich. Większość miała już status politycznego uchodźcy, pozostali czekali na rozpatrzenie wniosków. Tłumaczyli, że powodem zajścia były różnice zdań w ocenie obecnego prezydenta Czeczenii Ramzana Kadyrowa.

 

Z Kolonii dla Euroislamu Agnieszka E. Wolska

Źródła: telewizja ZDF  www.zdf.de ; krone.at ; Der Spiegel

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze