Zabrakło debaty o realnych problemach Europy

Sala obrad PE w Brukseli (Wikipedia)
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Piotr Ślusarczyk

Polską kampanię wyborczą do Parlamentu Europejskiego, jeśli ocenić ją przez pryzmat najważniejszych tematów, wokół których ogniskowała się uwaga elektoratu, uznać należy za fiasko rzeczowej debaty.

Mowa tutaj o emocjach, bo racjonalnej dyskusji po prostu nie było. Najważniejsze dziś dla Europy problemy pozostały na uboczu. Nierozwiązane kwestie masowej migracji, fundamentalizmu islamskiego oraz bezpieczeństwa obywateli pozostały poza głównym nurtem rozważań, a to właśnie od rozwiązania tych spraw zależeć będzie kształt Unii Europejskiej.

Zamiast o kluczowych dla Europy problemach rozpalano emocje wokół pedofilii w Kościele, sięgano po język prowokacji wykorzystującej symbole religijne, czy omawiano status związków jednopłciowych. Wszystkie te problemy, niezależnie od oceny ich wagi, nie dotyczą wprost ani Unii Europejskiej, ani nie leżą w kompetencjach parlamentu w Strasburgu. Nie podjęto nawet próby rozważenia ich w szerszym, „europejskim” kontekście, gdyż wtedy ujawniłyby się luki w komunikatach wysyłanych do wyborców.

Co z małżeństwami małoletnich dziewczynek?

Problem pedofilii w Kościele bez wątpienia należy rozwiązać, jednak zawężanie go do jednej instytucji i środowiska jest zwyczajną manipulacją poprzez selekcję. Moralna klasyfikacja tego ohydnego czynu pozostaje taka sama bez względu na to, kto popełnia tego rodzaju przestępstwo. Krzywda ofiary czynu pedofilskiego nie jest zależna od wykonywanego zawodu sprawcy, jego pochodzenia, czy kulturowego kontekstu. Najwięcej przypadków molestowania małoletnich rozgrywa się za zamkniętymi drzwiami domu rodzinnego.

- - - - - - - - - - - - - - Reklama - - - - - - - - - - - - -

I w skali europejskiej, problem ten pozostaje nierozwiązany. Mowa tutaj o związkach nieletnich dziewczynek ze starszymi mężczyznami. Co ciekawe, o tym problemie pisały portale prawicowe, promujące poglądy nacjonalistyczne, jak również „Gazeta Wyborcza”. Zjawisko to przybrało na sile wraz z napływem imigrantów z krajów muzułmańskich. Już w 2016 roku portal wyborcza.pl kreślił tło tego problemu w następujący sposób: „Niemieckie władze podkreślają, że tak duża liczba małżeństw z nieletnimi jest związana z napływem imigrantów. (…) W wielu przypadkach takie związki zostały zawarte już w kraju pochodzenia, a dziewczęta przyjechały do Niemiec jako mężatki”.

Jeżeli więc debatujemy nad problemem czynów pedofilskich, to zajmijmy się także tym, czy w Europie mamy zamiar tolerować pożycie małżeńskie jedenastolatek z dorosłymi mężczyznami. Bardzo chciałbym usłyszeć w tej sprawie stanowisko partii o profilu lewicowym. Jaki pomysł na ten problem ma chociażby Wiosna? Niestety nikt tego pytania Robertowi Biedroniowi nie postawił. Jeśli natomiast ktoś chciałby poznać bliżej omawiany problem, polecam chociażby film dokumentalny Leszka Dobruckiego „Przyrzeczona”.

Czy można urażać uczucia religijne muzułmanów?

Dziś z symbolami chrześcijańskimi można zrobić wszystko. Można masowo kolportować grafikę Matki Boskiej Częstochowskiej z tęczową aureolą. Można pokazywać w publicznym teatrze scenę seksu oralnego wykorzystując postać papieża i Kościół. Można w końcu w centrum miasta nakładać na siebie żeńskie genitalia i hostię. Tutaj rodzi się pytanie zarówno o granice prowokacji w przestrzeni publicznej, jak i kwestie kryminalizacji bluźnierstwa.

Tutaj również ujawniają się paradoksy. Czy lewica broniłaby tych, którzy w podobny sposób sięgnęliby po symbolikę muzułmańską? Czy broniłaby artystów i artystek ściganych na Zachodzie za bluźnierstwo? Czy rzeczywiście za takimi zabiegami stoi coś więcej niż pusta prowokacja? Profanowanie symboli chrześcijańskich nie wymaga żadnej odwagi. Artyści obrazoburcy mogą liczyć na poparcie środowisk artystycznych, o ile urażać będą chrześcijan, lecz jeśli zrobią to samo z muzułmanami, muszą działać poza głównym nurtem, zazwyczaj anonimowo, gdyż narażają w ten sposób własne życie.

W Europie postawy skrajne nie są budowane ani przez Kościół, ani przez organizacje chrześcijańskie. To nie chrześcijaństwo jest zagrożeniem dla wolności, gdyż u jego fundamentów leży rozróżnienie na sferę sacrum i profanum. Istniej także druga strona tego medalu. Parte prawicowe chcą utrzymania kar za obrażanie uczuć religijnych. Czy wobec tego na forum europejskim poparłyby działania organizacji muzułmańskich, zmierzających do ograniczania wolności słowa i wypowiedzi artystycznej?

Czy można być jednocześnie zwolennikiem zwiększenia obecności muzułmanów w Europie oraz związków jednopłciowych?

Największym paradoksem współczesności jest zgłaszanie jednocześnie postulatów emancypacji społecznej gejów czy lesbijek oraz przyjmowania muzułmańskich imigrantów. Lewica w tej sprawie odmawia wiedzy. Otóż stosunek prawa koranicznego do osób homoseksualnych napawać musi przerażeniem. Nieprzypadkowo w wielu krajach muzułmańskich za akty homoseksualne grozi nawet kara śmierci. Jeśli ktoś chciałby znaleźć religię najbardziej wrogą gejom i lesbijkom, to wówczas musiałby wskazać na islam.

Mało tego, wrogość ta nie pozostaje jedynie w sferze idei, przekłada się ona na poglądy wielu mieszkających w Europie wyznawców Allaha. Robert Biedroń w czasie kampanii porównał Polskę do „kraju muzułmańskiego”. Trudno ten argument traktować poważnie. Jego niczym nieskrępowana działalność publiczna nad Wisłą, odwołująca się do orientacji seksualnej (publikacja licznych zdjęć z partnerem), dobitnie świadczy o tym, że Biedroń zupełnie nie wie, jaka jest sytuacja gejów w państwie muzułmańskim.

Kłopoty z racjonalnymi kryteriami

Klasyczna definicja dyskusji zakłada wsłuchiwanie się w argumenty wszystkich stron sporu oraz posługiwanie się argumentami logicznymi i rzeczowymi. W tej kampanii tego zabrakło.

Jeśli jako społeczeństwo chcemy chronić dzieci, powinniśmy przeciwstawić się jednoznacznie czynom pedofilskim bez względu na to, z jakich pobudek działa sprawca i kim jest. Czynów pedofilskich nie można tolerować u nikogo!

Jeśli chcemy chronić wolność słowa, winniśmy się powstrzymać od karania artystów i zaakceptować fakt, że znajdą się tacy, którzy w sposób wulgarny (przypadek Gdańska) swobody tej nadużyją.

Jeśli działacze LGBT rzeczywiście chcą działać na rzecz równouprawnienia gejów i lesbijek, a nie traktować osoby homoseksualne instrumentalnie, to powinni w pierwszym rzędzie protestować przeciwko zwiększeniu roli islamu w Europie.

Zmieniamy się!

Wkrótce nasza strona będzie dostarczała więcej unikalnych treści
W tym celu musimy też przebudować jej obecny wygląd.
Jeżeli jesteś z nami, czytasz nas, chcesz wesprzeć nasz rozwój kliknij link w prawym dolnym w rogu.
(Dopisek: „zmiana strony”)

Wspieraj euroislam.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook