Wojna europejsko-arabska

| 48 komentarzy|
image_pdfimage_print

Michał Talaśka

Jak zwykle, czekałem nieco by sytuacja się uspokoiła. Cały czas jest jednak głośno, a zegar tyka, więc oddaję wam do rąk manuskrypt znaleziony w gawrze: Wojna europejsko-arabska oczami politologa.

Kto zacz?

Ogólne oburzenie wzbudziła dekapitacja angielskiego żołnierza dokonana przez dwóch “mężczyzn o nieeuropejskich rysach”. Opisu nie trzeba, bo przecież mówią o tym wszystkie większe media zarówno w Polsce jak i za granicą. Przez pewien czas było też głośno o próbie poderżnięcia gardła francuskiemu funkcjonariuszowi – co dość przykre, nie jest o tym zbyt głośno, bo przecież była to tylko próba, mniej więc sensacyjne zdarzenie. Ale to co się zdarzyło to jedynie efekt działań politycznych. Przede wszystkim tolerancji.

Tolerancja a islamofobia.

Tolerancja, czy konserwatywne ruchy europejskie chcą czy nie, jest już wpisana w kanon nowoczesnej europejskiej cywilizacji, i raczej już tu zostanie. Wystarczy spojrzeć na obecną politykę kulturową UE a także poszczególnych krajów – uważam, że jest niemal niemożliwe, by kwestia tolerancji była rozpatrywana inaczej chyba, że mielibyśmy całkowite przewartościowanie wartości, a na to mimo wszystko się nie zapowiada. Tolerancję wywiedziono (kwestię oceny czy słusznie czy nie, zostawiam kulturoznawcom oraz politykom) z korzeni europejskiej cywilizacji więc pozostanie na Starym Kontynencie. Problem w tym, że europejska tolerancja działa dla wszystkich. Nawet tych, którzy tolerancji mają za objaw słabości. To właśnie sprawia, że problem islamu zaczął być bardzo groźny – państwo walczy o podtrzymanie praw tym, którzy chcą ograniczyć prawa samego państwa, na przykład narzucić prawo szariatu. Niekiedy dochodzi do absurdu w którym głosy nienawiści ze strony części społeczeństwa nazwane są islamofobią, a druga strona gł
osząc jeszcze bardziej agresywne hasła może to robić, bo jest to częścią ich kultury. Tolerancja staje ponad prawem i to zdaje się być niebezpieczne.

“Ekstremiści to tylko ułamek spokojnej muzułmańskiej mniejszości”.

Takie hasło, lub jemu podobne często pada w naukowych (rzadziej) oraz pseudonaukowych (częściej)  dysputach. Przez pseudonaukowe rozumiem oczywiście spotkania w studiu telewizyjnym prowadzone po to tylko po to by zaproszeni “eksperci” pokłócili się i podnieśli oglądalność. Ale to hasło jest poniekąd prawdą – wielu muzułmanów nie podjęłoby się czynu dokonanego przez ekstremistów z Anglii. Dlaczego? Niektórzy uważają to za złe zapewne, niektórzy po prostu się boją.  Ale nie potępiają i nie krytykują czynów swoich fanatycznych braci – i nie będą tego robić. I kiedy przyjdzie już do ostrych zamieszek, “umyją ręce” jeśli można się nieco biblijną metaforą posiłkować. Spoglądając na społeczeństwo muzułmańskie nie można mieć nadziei, że sprzeciwi się ono wprowadzeniu gdzieś prawa szariatu. Są raczej grupą która dostosuje się do warunków w jakich będzie żyła – choć z drugiej strony będzie też potencjalnym źródłem z którego werbować będą mogli ekstremiści.

Media a problematyka muzułmańska

Duże oburzenie pojawiło się w internecie, gdy okazało się, że o zamieszkach w Szwecji nie piszą niemal nigdzie – a przecież tyle spalono samochodów, doszło do pobić z jednej i drugiej strony. Dlaczego? Bo policjant zastrzelił muzułmanina który wymachując maczetą chciał odciąć komuś głowę – znów nie zdało egzaminu państwo które swojego aukcjonariusza zdecydowało się oskarżyć o morderstwo. Ale, wracając do mediów – niemal nie słyszy się o takich wypadkach, nawet ciężko było znaleźć cokolwiek o pierwszych dniach zamieszek w Turcji. Potem poszło lawinowo i cały świat się dowiedział więc by nie utracić opinii “rzetelnych” mediów, te największe musiały napisać. Ale czego oczekujemy? Media nie były i nie będą obiektywne – to idylla, utopia w którą nie wierzy już nikt. Media to ludzie, ludzie to poglądy (często też pieniądze i ideologia, choć masońskie spiski w Polsacie jakoś do mnie nie przemawiają). Media nie kłamią – po prostu są wybiórcze. I przekazując informacje, kształtują ją zgodnie ze swoimi poglądami. W dobie polityki tolerancji, media mają podobne poglądy a wśród nich jest także swoista “opieka” nad mniejszościami, choć ten argument zaczyna już się kruszyć. Coraz trudniej zrzucać wszystko na “skrajną prawicę” czy “organizacje faszyzujące”…

Jak to z tymi neonazistami jest…

No właśnie – przez długi czas można było zrzucać nastroje antymuzułmańskie na działania skrajnej prawicy. Dalej zresztą próbuje się to robić – nie raz też argumentem na zakończenie rozmowy o problemach z islamem jest po prostu “ty jesteś faszystą/faszystką”(abstrahując już od tego, że nadużywa się terminu faszyzm, zwłaszcza jeśli ma to mieć konotacje z rasizmem czy antysemityzmem). Ale teraz coraz ciężej używać argumentów o skrajnej prawicy skoro tak wielu ludzi o liberalnych poglądach zaczyna się niepokoić działaniami mniejszości muzułmańskich w Europie (nazywana neonazistowską organizacja English Defence League założyła dywizję LGBT – kto by pomyślał, że taki sojusz w ogóle jest możliwy). Nawet w Polsce, mimo braku na razie realnego zagrożenia powstają niezależne portale internetowe (np. euroislam.pl, Stop Islamizacji itp.) – i nie są to portale skrajnie prawicowe. Co więcej, często ich administratorzy nie pozwalają na epatowanie politycznymi przekonaniami, liczy się tylko sprzeciw wobec działań ekstremistów. Dlatego też tak ważnym jest dla tego typu portali, by pozostawały społecznością otwartą – zapobiegnie to szufladkowaniu ich jako “faszystowskich”. Tylko w ten sposób mogą zyskać realną szansę na zmianę czegokolwiek… w społeczeństwie XXI wieku oskarżenie o faszyzm skutkuje natychmiastowym ostracyzmem, na to nie mogą sobie pozwolić.

Rozwój ekstremizmów europejskich

Radykalizacja nastrojów społecznych w Europie jest efektem niepokojów społecznych pojawiających się w coraz większej ilości krajów. Jest to zjawisko bardzo niebezpieczne, ale jego zwalczanie nie przyniesie skutku – ludzie bojąc się, szukają silnej ideologii, która stawi opór czemuś, czego nie rozumieją. Powstanie większości totalitaryzmów czy autorytaryzmów cechuje się niepokojami społecznymi (pamiętać należy, o czym dziś mało się mówi, że w początkach swych istnień takie systemu miały ogromne poparcie obywateli), bo ludzie zmęczeni są nieudolnością rządów  – spójrzmy na XX lecie międzywojenne, na Niemcy, Rumunie, Włochy czy Hiszpanię. I Polskę. Jeśli wypadki potoczą się dalej, i sytuacja zacznie rozwijać się na gorsze, rządy demokratyczne by się utrzymać, będą musiały uspokoić swoich obywateli.. Ale na szczęście na razie jest to tylko teoria – jeśli podjęte zostaną kroki mające uspokoić sytuacje, nie dojdzie do starć ulicznych o których ostrzega coraz więcej osób…

Jak dorobić się na problemie…

…wie coraz więcej osób. Wśród nich są także politycy i dziennikarze którzy coraz częściej wypowiadają się o islamie krytycznie, widząc po prostu wzburzenie społeczeństwa. Wiedzą, na jakim gruncie zasiać ziarno – bo grunt jest coraz bardziej podatny, przyjmie coraz więcej ziaren. Nie jest to proceder zły, ale warto pamiętać kto i po co zaczyna mówić o islamie. Przykładem jest Mariusz Max Kolonko – dobry niegdyś dziennikarz, zapomniany niemal zupełnie w Polsce po końcu tematu zamachów z 11 września. Wystarczyła iskra, kilka słów których nikt nie chciał powiedzieć (“mówię jak jest”) Kolonko pojawił się na ustach całego internetu, który nie pamiętał o nim kilka godzin wcześniej. Oczywiście ma rację – i trafił na podatny grunt.
Polscy politycy jeszcze tego nie robią (prócz Janusza Korwina Mikke, ale jego poglądy mają zbyt wielu przeciwników w internecie, by mógł osiągnąć to co Kolonko), nadal jeszcze boją się ostracyzmu związanego z oskarżeniami o rasizm. Ale to będzie się zmieniać, to już się zmienia na zachodzie, i na fali walki z islamizacją Europy pojawiają się nowi “celebryci”. Dobrze byłby wiedzieć, który z nich od zawsze miał takie poglądy, a który chce po prostu zyskać popularność.

Od politologa słów kilka…

Staram się obiektywnie podejść do tematu, spoglądając chłodnym okiem na to, co się dzieje.. Ekstremistów islamskich będzie coraz więcej, ale też opór będzie coraz większy. Aresztowania jednej czy drugiej strony wzmocnią tylko agresję – rządy europejskie muszą na poważnie zabrać się za rozwiązywanie tego problemu, bo niedługo może być za późno. Nie chcemy pogromów na ulicach ani nowego dyktatora wyniesionego na fali antyislamskich protestów. Ale to bardzo łatwo może przyjść, jeśli rządy Europy i sama Unia nie zaczną mocniej chronić swoich obywateli…

Publikacja za zgodą autora
Źródło: http://gawrapolitologa.wordpress.com/2013/06/14/wojna-europejsko-arabska/comment-page-1/#comment-1

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze