„Uległości” nigdy za wiele…

Deklinizm* jest w modzie. W ostatnich latach powstał szereg książek i artykułów dotyczących „upadku Zachodu”. Być może najbardziej znamienitym tego przykładem jest bestseller Marka Steyna „America Alone”.

Książka Steyna opisuje historię upadku Europy, którego przyczynami są niski przyrost naturalny oraz odradzający się islam. Oriana Fallaci, Bat Ye’or, Bruce Bawer oraz inni autorzy także poruszali tę tematykę.
Książki tych autorów mają uświadomić czytelnika i wszystkie, w różnym stopniu, ostrzegają oraz oferują lekcje, które muszą zostać pilnie wysłuchane. Tylko głupiec by je zignorował. Niestety pełno tych głupców w Europie i na Zachodzie.

Żeby zgłębić kulturę i poznać nastroje społeczne trzeba często przenieść się w obszar poezji i literatury pięknej. Na myśl przychodzą tu Thomas Mann, W.B. Yeats oraz T.S. Eliot.

Francuski pisarz, poeta i krytyk literacki Michel Houellebecq, napisał właśnie taką książkę. „Uległość” znajduje się na pierwszym miejscu bestsellerów we Francji i w całej Europie. To mistrzowskie dzieło, które zostaje w pamięci na długo po skończeniu ostatniej strony.

Akcja powieści dzieje się w przyszłości. Jest rok 2022. François jest profesorem literatury na Sorbonie, w średnim wieku. Jako ekspert od 19-wiecznego francuskiego nowelisty J.K. Hysmansa, prowadzi niewymagające, ale mizerne i puste życie. Jest znudzony. Nadużywa alkoholu. Sypia ze swoimi studentami, angażuje się w kolejne pozbawione znaczenia i głębi związki, ogląda pornografię w internecie, nie ma prawie w ogóle przyjaciół, i wielokrotnie na kartach książki zastanawia się nad celem i znaczeniem swojego życia, niejednokrotnie snując fantazje o popełnieniu samobójstwa. Innymi słowy, François jest uosobieniem 21-wiecznego człowieka Zachodu, symbolem całej naszej cywilizacji. Dekadencki, posępny, żyjący bez celu i samotny.

Na zewnątrz akademickiej bańki Françoisa, Francja wrze. Ulice są pełne zamieszek i przemocy, a w przededniu prezydenckich wyborów partia Bractwa Muzułmańskiego rośnie w siłę. Ich głównym przeciwnikiem jest Front Narodowy, z socjalistami i innymi centrowymi partiami na drugim planie. Partia Bractwa Muzułmańskiego zawiera sojusz z socjalistami (naturalnie), a jej lider zostaje prezydentem. Nie za pomocą siły, zastraszania czy gróźb. W istocie, lider Partii Bractwa jest pełen ogłady i wyrafinowania, nienaganny, bardzo „francuski”. Media, zanurzone w politycznej poprawności, unikają jakiejkolwiek krytyki jego osoby. Zdobywa urząd prezydenta wdziękiem i urokiem.

Książka dotyka wielu kwestii wartych przedyskutowania, ale za względu na czas oraz na to, że niektórzy będą chcieli ja przeczytać w całości, ograniczę się do omówienia dwóch najważniejszych wskazówek w niej zawartych.

Jak wspomniałem wyżej, życie uczuciowe Françoisa, jeśli można je tak nazwać, jest niczym innym jak serią krótkotrwałych związków, głównie ze studentkami, pozbawionych jakiejkolwiek głębi. Wszystkie za wyjątkiem jednego, co stanowi najistotniejszy element powieści Houellebecqa. Myriam jest jedyna „miłością” Françoisa. Bardzo mu na niej zależy, a nie jest on typem mężczyzny, którego przepełnia troska o innych. Śmierć rodziców wzbudziła w nim niewiele emocji.

Myriam jest Żydówką, a jednym z najważniejszych podtekstów w tej historii jest wzrost antysemityzmu we Francji. Wydarza się to za kulisami, subtelnie rośnie, do momentu, gdy Myriam zmuszona jest uciekać przed zbierającą się burzą, co przywołuje na myśl sytuację w nazistowskich Niemczech z lat 30′. Myriam wraz z rodzicami opuszcza Francję i emigruje do Izraela. Utrzymuje kontakt z Françoisem, przynajmniej przez pewien czas; jej listy oraz rozmowy opisują zadowolenie, radość i ekscytację z powodu przebywania w Izraelu. Jest jasne, że odnalazła swój dom. Dla Françoisa oznacza to tylko pustkę. Na pożegnanie mówi: „Dla mnie nie ma Izraela”.

Na marginesie, pragnę ostrzec moich amerykańskich rodaków o bardziej purytańskim zapleczu: tak, książka zawiera bardzo obrazowe sceny seksualne. To seks, który, jak mniemam, tylko Francuzi mogą tak dokładnie opisać. Wystarczająco, żeby przyprawić autora tej recenzji o rumieniec! Niemniej jednak, wszystkie sceny seksu w książce są sterylne i kliniczne, odpowiadające pustce „romansów” Françoisa. Za wyjątkiem Myriam. Myriam znaczy wiele dla niego, ale też dla opowieści.

Drugim istotnym wątkiem powieści jest podróż, którą François podejmuje w celu odkrycia swojej przeszłości, żeby spróbować odnaleźć ducha Francji. Od czasu wzrostu wpływów Bractwa Muzułmańskiego i wyborczego zamętu, François wylądował na przymusowym bezrobociu. Sorbona zamyka swoje bramy podczas zmian na szczycie władzy, niepewna swej przyszłości. François podąża za radą i wyjeżdża z Paryża. Podąża na południe, chcąc dotrzeć do Hiszpanii, ale gdy dociera do Martel, zmuszony jest się zatrzymać. Stacje benzynowe i prawie wszystko inne są zamknięte. Spotyka przyjaciela z Paryża i dowiaduje się, co dzieje się w całym kraju. Pijąc drinki, rozprawiają o historii Francji, włącznie z jej średniowieczną, chrześcijańską przeszłością.

To skłania Françoisa do udania się do Rocamadour, monastycznej komuny, która przyciąga do swego kościoła pielgrzymów z całego świata, chcących ujrzeć tamtejszą cudowną Czarną Madonnę. W tym momencie można pomyśleć, że być może François, jak i cała Francja, może jeszcze liczyć na ratunek. Opis wizyty budzi głębokie emocje, styl pisarski jest przepiękny, ale czar Rocamadour jest ulotny, pozbawiony głębszego sensu. W końcu to atrakcja turystyczna. Krótki rozdział przypomina wręcz wiersz – ponura atmosfera zwiastuje koniec.

François wraca do Paryża. Pojawia się jeszcze jedna, ostatnia próba wskrzeszenia chrześcijańskiej przeszłości, gdy odwiedza opactwo, które odwiedził już wcześniej w poszukiwaniu materiałów o Hysmansie. Jednak ten rozdział, być może najsmutniejszy z całej książki, pozostawia czytelnika oraz Françoisa z poczuciem beznadziei i samotności. Wspaniałość i wielkość chrześcijańskiej ery, podtrzymywana przez dwa tysiąclecia, zakończyła się czarną rozpaczą.

Są w tej książce inne postacie warte wspomnienia oraz wiele wątków wymagających wyjaśnienia, ale najlepiej po prostu ją przeczytać. Autor wybrał badacza literatury jako protagonistę, ponieważ tradycja studiów nad literaturą jest kluczowym elementem francuskiej tożsamości. To elita francuskiej Republiki, trwająca przez kilka stuleci. Brak odwagi i zdecydowania wśród elit, przedstawione za pomocą postaci Françoisa, to coś, czego nie można zignorować.

W końcu François ulega, co zapowiadał już tytuł powieści. Aby odzyskać pracę, statut, prestiż oraz swoją męskość, ulega islamowi, cytując słowa, które wszyscy muszą wypowiedzieć: „Nie ma boga ponad Allaha, a Mahomet jest jego prorokiem”. W tym momencie jest już po wszystkim. François stał się muzułmaninem. Wydarzyło się to subtelnie. Przez całą książkę ta podróż w stronę islamu jest subtelna. Ale to jedno długie, nieuniknione ześliźnięcie się w ciemność.

Czy to jest nasza przyszłość? Czy to jest przyszłość Francji? Zachodu? Michel Houellebecq ostrzega nas za pomocą pięknej i niepokojącej prozy, która sprawia, że czujemy się wstrząśnięci. Wstrząśnięci, ale myślący. Ta książka na długo zostanie przy czytelniku. To właśnie było celem autora.

Zakończę cytatem z wykładu Aleksandra Sołżenicyna, wygłoszonego na Uniwersytecie Harvarda w czerwcu 1978 r.: „Zanik odwagi jest być może najbardziej uderzającą cechą, którą zewnętrzny obserwator może dostrzec dziś na Zachodzie. Zachodni świat utracił swoją cywilną odwagę – jako całość, ale także jako każdy osobny kraj, rząd, partia polityczna i oczywiście Organizacja Narodów Zjednoczonych. Taki spadek odwagi można szczególnie zaobserwować w kręgach rządzących i elitach intelektualnych, co sprawia wrażenie utraty odwagi w całym społeczeństwie”.

 

Tłumaczenie Mar-Ole, na podst. www.americanthinker.com

* Deklinizm – teoria zanikania państwa wskutek przejmowania przez niesuwerenne podmioty zadań przypisywanych uprzednio państwu.

Michael Finch jest prezesem David Horowitz Freedom Center w Los Angeles, instytucji przeciwstawiającej się politycznej poprawności, politycznemu islamowi i skrajnej lewicy .

Udostępnij na
Video signVideo signVideo signVideo sign