Muzułmanie: koń trojański w zachodnim wojsku?

islam
| 5 komentarzy|
image_pdfimage_print

Narastająca wielokulturowość Zachodu sprawia, że w siłach zbrojnych przybywa żołnierzy wyznania innego niż chrześcijańskie. Czy na naszych oczach rośnie muzułmańska piąta kolumna, doskonale znająca europejskie zwyczaje, ale trudna do zidentyfikowania i zneutralizowania? – pyta „Polska Zbrojna”.

Muzułmanie, którzy są najliczniejszą mniejszością religijną na Zachodzie, współistnieją z nami od wieków. W wielu krajach Europy – Kosowie, Macedonii, Bośni i Hercegowinie – stanowią znaczny odsetek mieszkańców. Ich obecność to niezwykle ważny temat społeczny, bo Europa nie radzi sobie z ich asymilacją. Nie brakuje nawet głosów, że koncepcja wielokulturowości się nie sprawdziła, a islam nigdy nie będzie pasował do cywilizacji europejskiej. Na Starym Kontynencie (nie uwzględniając Turcji) żyje co najmniej 55 milionów muzułmanów, a prognozy mówią, że za kilka dekad islam stanie się dominującą religią Europy.

W wyrosłych na chrześcijaństwie armiach europejskich oraz armii amerykańskiej obecność muzułmanów jest kontrowersyjna. Tym bardziej że nie brakuje opinii, iż Zachód pozostaje w konflikcie z cywilizacją muzułmańską, czego emanacją są wojny w Iraku oraz Afganistanie, ostra rywalizacja z promującym islam Iranem, a także wspieranie Izraela, który dla wielu muzułmanów (nawet tych umiarkowanych) jest wrogiem i powinien zniknąć z mapy świata.

Wojskowe meczety

Bogate, choć nie zawsze chlubne doświadczenia z mniejszościami religijnymi, narodowymi i etnicznymi mają Stany Zjednoczone. Szacuje się, że w amerykańskich siłach zbrojnych mniej niż jeden procent żołnierzy to muzułmanie (według innych źródeł to dziesiąta część procenta). Chociaż szczególnie się nie wyróżniają (negatywnie lub pozytywnie), wszelkie incydenty z ich udziałem są nagłaśniane przez media. Jako przykład może posłużyć szaleńczy atak majora Nidala Hasana, który w 2009 roku zabił w Fort Hood trzynaście przypadkowych osób. Starano się wskazać na inne niż religijne motywy jego działania, aby nie podgrzewać atmosfery i nie utrudniać muzułmanom służby. Zdaniem ekspertów, takie incydenty to jednak pojedyncze przypadki.

Rzadko też toczą się dyskusje, czy muzułmańscy żołnierze powinni otrzymywać buty, które są wykonane ze świńskiej skóry, czy mogą podejmować walkę przeciwko współwyznawcom, czy mogą walczyć w czasie ramadanu. Sytuacja jest pod kontrolą, przynajmniej jeśli wierzyć matowi Nicholasowi Burgosowi, sunnicie z Navy SEALs. „Czasem ktoś nas obrazi, ale takie sprawy są na ogół załatwiane na poziomie rekrutów i szybko się je eliminuje”.

Pierwszego imama Amerykanie zatrudnili w wojsku w 1993 roku. Pięć lat później US Navy otworzyło w Norfolk w Virginii pierwszy wojskowy meczet. Zaczęto zwracać uwagę na to, aby podczas ramadanu stołówki były czynne także po zachodzie słońca. Po 2001 roku wprowadzono przy rekrutacji preferencje dla muzułmanów znających języki arabski, dari, farsi, kurdyjski czy paszto, ważnych z punktu widzenia amerykańskich operacji ekspedycyjnych.

To niejedyne elementy amerykańskiej polityki wojskowej, która nastawiona jest na zwiększenie w armii liczby muzułmanów. W 2010 roku Stany Zjednoczone pierwszy raz od 23 lat pozwoliły dwóm wyznawcom sikhizmu nosić turbany i długie brody. Powstało więcej meczetów i miejsc, w których muzułmanie mogą się modlić; dotyczy to także West Point i pozostałych uczelni wojskowych. Dla imamów znalazły się dodatkowe etaty, a dygnitarze wojskowi i polityczni biorą udział w muzułmańskich świętach. Muzułmanie mogą liczyć na więcej czasu wolnego i zwolnienie z części ćwiczeń fizycznych w czasie postu. Niektórych wykorzystuje się też do rekrutowania do sił zbrojnych współwyznawców.

Więcej na: www.wp.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze