Terroryzm trwa, bo jest skuteczny

image001
Rok 1972 – palestyński terrorysta z Czarnego Września podczas ataku w wiosce olimpijskiej w Monachium
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Alan M. Dershowitz

Za każdym razem, kiedy horrendalny atak terrorystyczny zabija i rani niewinne ofiary, załamujemy ręce i obiecujemy wzmożone środki bezpieczeństwa oraz podjęcie innych niezbędnych środków zapobiegawczych.

Nie widzimy jednak, jak wielką rolę w zachęcaniu, motywowaniu i podżeganiu do terroryzmu odgrywają przyjaciele i sojusznicy.

Jeśli mamy mieć jakąkolwiek szansę na zredukowanie terroryzmu, musimy dobrać się do jego podstawowej przyczyny. Nie jest nią bieda, brak praw, rozpacz ani żadna inna tego rodzaju wymówka, oferowana jako wyjaśnienie, jeśli nie usprawiedliwienie, akcji terrorystycznych jako czynów rozpaczy. Wręcz przeciwnie. Wielu terrorystów, takich jak sprawcy zamachów z 9/11, było ludźmi wykształconymi, zamożnymi, mobilnymi, a nawet odnoszącymi sukcesy. Dokonali racjonalnej analizy kosztów i zysków i zdecydowali się zamordować niewinnych cywilów z jednej prostej przyczyny: wierzyli, że terroryzm działa.

Tragiczne jest to, że mieli rację. Społeczność międzynarodowa nagradza terroryzm, karząc równocześnie tych, którzy próbują z nim walczyć rozsądnymi środkami. Z muzułmańskim terroryzmem wszystko zaczęło się od decyzji Jasera Arafata i innych palestyńskich grup terrorystycznych, żeby zastosować terroryzm jako główną metodę postawienia kwestii palestyńskiej na pierwszym planie trosk społeczności międzynarodowej.

Sprawa palestyńska nie zasługuje jednak na taką pozycję. Traktowanie Tybetańczyków przez Chiny, Kurdów przez większość świata arabskiego i Czeczenów przez Rosję jest gorsze lub przynajmniej równie złe. Społeczność międzynarodowa i media w większości ignorują ich reakcje na to traktowanie, bo starali się oni o rozwiązanie swoich problemów głównie w ramach prawa, a nie na drodze terroryzmu o zasięgu światowym.

Palestyńczycy wybrali inną taktykę. Porywanie samolotów, zamordowanie sportowców olimpijskich w Monachium, zabicie dzieci izraelskich w Ma’alot i wiele innych potworności dokonanych przez terrorystów palestyńskich wzniosło ich sprawę ponad wszystkie inne sprawy w oczach społeczności broniącej praw człowieka. Choć Palestyńczycy nadal nie mają państwa – ponieważ dwukrotnie odrzucili hojne oferty państwowości – ich sprawa nadal dominuje w ONZ i wśród licznych grup praw człowieka.

W ONZ promotorzy terroryzmu są traktowani lepiej niż przeciwnicy terroryzmu

Inne pragnące zwrócić na siebie uwagę grupy wyciągnęły naukę z sukcesu terroryzmu palestyńskiego i naśladują stosowanie tej barbarzyńskiej taktyki. Także dzisiaj, kiedy władze palestyńskie twierdzą, że odrzucają terroryzm, nagradzają jednak rodziny zamachowców-samobójców i innych terrorystów dużymi pakietami finansowymi, co podnosi liczbę zamachowców i ich niewinnych ofiar.

Gdyby sprawca masakry w Manchesterze był Palestyńczykiem, i gdyby masakra miała miejsce w Izraelu, władze palestyńskie wypłaciłyby jego rodzinie majątek za zamordowanie tak wielu dzieci. Istnieje określenie na ludzi i organizacje, które płacą ludziom za zabijanie niewinnych cywilów: nazywa się to współudział w morderstwie. Gdyby mafia oferowała nagrody za zabijanie jej oponentów, nikt nie miałby sympatii dla tych, którzy oferują te nagrody. Niemniej kierownictwo palestyńskie, które to właśnie robi, jest z szacunkiem witane i honorowane na całym świecie.

Władze palestyńskie gloryfikują także terrorystów przez nazywanie parków, stadionów, ulic i innych miejsc publicznych nazwiskami masowych morderców naszych dzieci. Nasz „sojusznik”, Katar, finansuje Hamas, który Stany Zjednoczone prawidłowo uznały za organizację terrorystyczną. Nasz wróg, Iran, także finansuje, ułatwia i zachęca do terroryzmu przeciwko Stanom Zjednoczonym, Izraelowi i innym demokracjom zachodnim, bez ponoszenia żadnych prawdziwych konsekwencji.

Narody Zjednoczone gloryfikują terroryzm przez umieszczanie przedstawicieli państw, które wspierają terroryzm, na wysokich stanowiskach władzy i honoru, i z otwartymi ramionami witają promotorów terroryzmu.

Z drugiej strony Izrael, który wiedzie na świecie w wysiłkach zwalczania terroryzmu sensownymi i legalnymi środkami, jest atakowany przez społeczność międzynarodową bardziej, niż jakikolwiek inny kraj na świecie. W ONZ promotorzy terroryzmu są traktowani lepiej niż jego przeciwnicy. Taktyka bojkotu, dywestycji i sankcji (BDS) jest skierowana wyłącznie przeciwko Izraelowi, nie zaś przeciwko wielu krajom wspierającym terroryzm.

Terroryzm będzie trwać dopóty, dopóki przynosi owoce. Owoce mogą być różne dla różnych spraw. Czasami jest to narzędzie rekrutacji. Czasami doprowadza do ustępstw, jak to było w wielu krajach europejskich. Niektóre z nich, dręczone dziś terroryzmem, nawet uwalniały uwięzionych terrorystów palestyńskich. Anglia, Francja, Włochy i Niemcy były wśród tych krajów, które uwolniły terrorystów palestyńskich w nadziei zapobieżenia atakom terrorystycznym na swojej ziemi. Ich samolubna i niemoralna taktyka obróciła się przeciwko nim: spowodowała tylko, że kraje te stały się jeszcze bardziej kuszącym celem dla morderczych terrorystów.

Niezależnie jednak od tego, jak działa terroryzm, sam fakt, że działa, utrudni, jeśli nie uniemożliwi, zatrzymanie jego wściekłego rozprzestrzeniania się po całym świecie.

Żeby terroryzm przestał być skuteczny, świat musi zjednoczyć się w podjęciu decyzji, żeby nigdy go nie nagradzać i zawsze karać tych, którzy go wspomagają.

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Źródło tekstu polskiego: https://pl.gatestoneinstitute.org/
———————
Alan M. Dershowitz: Amerykański prawnik i komentator spraw międzynarodowych. Emerytowany wykładowca prawa konstytucyjnego (w 1967 roku w wieku lat 28 został najmłodszym profesorem zwyczajnym prawa w historii Harvard Law School).

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze