Al Jazeera: propagandowe narzędzie islamistów

Al Jazeera, nadająca z Kataru pierwsza arabskojęzyczna telewizja informacyjna, od swojego powstania w 1996 chciała uchodzić za telewizję taką, jak CNN, kierującą się standardami dziennikarskimi, tyle, że nadającą po arabsku. Od początku jednak była raczej propagandowym narzędziem szejka Kataru, wspierającym islamistów.

Gdy powstała, Al Jazeera była sensacją w świecie arabskim. Nadając przez satelitę stała się dostępna na całym Bliskim Wschodzie, oferując lokalnym widzom alternatywę wobec miejscowych, kontrolowanych przez autokratyczne rządy wiadomości telewizyjnych. Dając mieszankę wiadomości, wywiadów, filmów dokumentalnych i programów autorskich, stała się jedną z najpopularniejszych telewizji świata arabskiego, docierając, jak twierdziła, do 23 milionów widzów w roku 2014 – większej ich liczby, niż wszystkie pozostałe stacje konkurencyjne razem.

W roku 2006 stacja uruchomiła kanał angielskojęzyczny Al Jazeera International, który można oglądać również w Polsce. Zatrudniła w nim dziennikarzy z renomowanych amerykańskich stacji, tworząc serwis zwrócony do zachodniej publiczności – o ile widzowie kanału arabskiego to niemal w 100 procentach ludność arabskojęzyczna, to kanał angielskojęzyczny oglądają głównie (86%) widzowie nie znający arabskiego.

Oba kanały różnią się zarówno zawartością – kanał arabski zajmuje się głównie krajami arabskimi, a angielskojęzyczny w znacznie większym stopniu sprawami międzynarodowymi – jak i ideologią i sposobem podejścia do dziennikarstwa. Al Jazeera International znacznie bardziej próbuje udawać obiektywny kanał informacyjny, podczas gdy wersja arabska wyraźnie jest narzędziem propagandy islamistycznej, wrogiej Zachodowi. Są to dwie rzeczywistości medialne, niewiele mające ze sobą wspólnego prócz źródła pieniędzy, jakim jest emir Kataru.

Szczegółową analizę treści nadawanych przez Al Jazeerę przeprowadził instytut MEMRI, zajmujący się tłumaczeniami i analizą mediów niezachodnich i zatytułował ją „Al Jazeera zdemaskowana: polityczny islam jako ramię medialne Kataru”. Osoby zainteresowane znajdą tam kilkadziesiąt fragmentów programów Al Jazeery z napisami po angielsku.

Al Jazeera jest, według autorów analizy, „tubą propagandową Bractwa Muzułmańskiego i najważniejszą platformą medialną dla ideologii dżihadyzmu”. Jej rola nie ogranicza się jednak do propagowania politycznego islamu i zachęcania do walki – również terrorystycznej – o jego realizację. Drugim celem stacji jest tworzenie wrogości wobec kultury zachodniej i USA. Trzecim – walka z politycznymi przeciwnikami Kataru, czyli innymi krajami Zatoki Perskiej: Arabią Saudyjską, Bahrajnem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskim”. I wreszcie czwartym – rozbudzanie antysemityzmu i wrogości wobec Izraela.

Twarzą Al-Jazeery był przez kilkanaście lat szejk Jousuf Al Karadawi, duchowy przywódca Bractwa Muzułmańskiego, którego cotygodniowy program „Szaria i życie” oglądany był przez kilkanaście milionów widzów. Przemoc na świecie jest według niego efektem kultury zachodniej – w tym filmów kowbojskich – oraz judaizmu. Hitler był karą zesłaną na Żydów przez Allaha, a teraz Allah być może pozwoli wiernym stać się nowym narzędziem zagłady. Jeśli chodzi o stosunek do liberalnej demokracji, to według Karadawiego „wolność oznacza wolność dla wprowadzenia muzułmańskiego prawa religijnego, a nie wolność dla świeckości”.

Poparcie Al Jazeery dla islamizmu i Bractwa Muzułmańskiego pociąga za sobą nie tylko wsparcie dla organizacji, które chcą wprowadzenia na świecie kalifatu (jak Hizb ut-Tahrir) ale i ruchów terrorystycznych, walczących Zachodem i miejscowymi rządami, niewystarczająco muzułmańskimi. Al Jazeera była trybuną dla Al Kaidy i Al Nusry (związane z Al Kaidą ugrupowanie w Syrii), przez pewien czas wspierała też Państwo Islamskie. Poparcie wyrażane było nie wprost, przez chwalenie i wezwania do naśladownictwa, ale przez obszerne cytowanie wezwań do walki tych ugrupowań, wywiady z ich przywódcami (będące w istocie platformą do wygłaszania oświadczeń), obszerne raportowanie o działaniach tych ugrupowań. Podobne metody stosowane są dla propagowania Bractwa i związanych z nim organizacji (jak palestyński Hamas): dobór rozmówców, którzy wygłaszają swoje stwierdzenia, bezkrytycznie przyjmowane przez prowadzącego wywiad, publikowanie materiałów tych grup i nadawanie znaczenia nawet marginalnym ich działaniom.

Niektórzy dziennikarze Al Jazeery wprost wyrażają swoje poparcie dla terroryzmu. Szef biura tej stacji w Bejrucie zmuszony był podać się do dymisji po międzynarodowym skandalu, gdy wydał przyjęcie urodzinowe, relacjonowane w telewizji, dla zwolnionego z więzienia w Izraelu terrorysty, odpowiedzialnego za śmierć m.in. dwuletniej dziewczynki (Izrael zwolnił ponad 1000 więźniów w zamian za porwanego izraelskiego żołnierza).

Dyskusje, które się w programach zdarzają i krytyczne głosy są dyskusjami i głosami wewnętrznymi, a nie krytyką z pozycji liberalnych – są dyskusjami o tym, „jak być lepszym islamistą”. Łączy je nienawiść do kultury zachodniej i wrogość wobec USA i Izraela.

Propaganda Bractwa Muzułmańskiego osiągnęła w telewizji szczyt po wygraniu przez nie wyborów w Egipcie w roku 2012. Nie wytrzymali tego nawet egipscy dziennikarze Al Jazeery, którzy podali się do dymisji w proteście przeciwko poparciu stacji dla obalonego w zamachu stanu prezydenta Morsiego, wywodzącego się z Bractwa.

Stałą metodą walki politycznej Al Jazeery jest oskarżanie przeciwników ideologicznych o konszachty z Izraelem albo o bycie Żydami. Nie uniknął tego nawet egipski prezydent Sisi, którego stacja oskarżyła, że „jest Żydem, który wprowadza nakazy z ‚Protokołów Mędrców Syjonu’ w Egipcie. Izrael i Żydzi są wrogiem numer jeden muzułmanów. Zniszczenie Izraela, którego domagają się Hamas i Hezbollah, są przedstawiane w telewizji z całą aprobatą, wraz pochwałami dla terrorystów zabijających Izraelczyków.

Dodajmy do tego treści homofobiczne i poniżające kobiety. „Nawet zachodni psycholodzy potwierdzają, że niektóre kobiety trzeba bić” – mówi religijny urzędnik z Kataru, a prowadzący nie prosi o nazwiska tych psychologów. Są też teorie spiskowe (przez kilka lat Al Jazeera twierdziła, że zamachy z 11 września to sprawka służb izraelskich, nawet gdy nadała oświadczenia Al-Kaidy biorącej odpowiedzialność za zamachy). To wszystko sprawia, że mamy do czynienia ze stacją, nadającą „toksyczną mieszankę religii, polityki i krytyki społecznej, skierowanych przeciwko Zachodowi i USA, jak piszą eksperci MEMRI”.

Poglądy islamistyczne rozpowszechniły się w świecie arabskim – i wśród imigrantów do Europy – w dużym stopniu dzięki promowanej i pierwszoplanowej obecności w Al Jazeerze, zyskując wagę, jakiej nie miały wcześniej. To dzięki tej stacji Al-Kaida zyskała status bojowników o czysty islam, a nie terrorystów, zabijających niewinnych ludzi.

Według analizy MEMRI „To właśnie Al-Dżazira, kanał rzekomo informacyjny, wyniosła ideologie dżihadystyczne z peryferii na wyżyny znaczenia i szacunku, którego wcześniej nie miały. Była to decyzja redakcyjna podjęta świadomie i podtrzymywana przez lata. Jeszcze przed 11 września flagowy program komentarzowy Al Jazeery pokazywał Bin Ladena jako godnego naśladowania przywódcę arabskiego i muzułmańskiego, pożądaną alternatywę dla rządzących w regionie”.

To dzięki połączeniu nowoczesnej formy przekazu, nowoczesnego medium, jakim jest Al Jazeera, z obskuranckim treściami religijnymi, islamizm zaczął wydawać się arabskiej publiczności ideologią możliwą do pogodzenia z nowoczesnością.

Inny raport, demaskujący propagandową rolę Al Jazeery,  przygotowany został w tym roku przez byłą przewodniczącą Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów, Ileanę Ros-Lehtinen, działającą na zlecenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich (wrogich Katarowi) i jego ustalenia spowodowały wnioski do Departamentu Sprawiedliwości o nadanie stacji Al Jazeera statusu „agenta obcego rządu” – dla odróżnienia od niezależnego medium. Wcześniej taki status nadany został tureckiemu radiu i telewizji (TRT). Określenie medium jako „agenta obcego rządu” nie ogranicza wprawdzie jego działania w USA, ale zmusza je do informowania o tym własnej publiczności i publiczności tych mediów, które korzystają z materiałów „agenta” – a zatem obniża ich wiarygodność dziennikarską.

Najlepsze lata, największy zasięg i wpływy arabska Al Jazeera ma już przypuszczalnie za sobą. Nie tylko dlatego, że musi konkurować obecnie z mnóstwem innych arabskojęzycznych kanałów informacyjnych. Powstały bowiem media społecznościowe, które dziś stanowią główne źródło informacji dla ludności świata arabskiego. Zmienił się też klimat polityczny. Poparcie dla Bractwa Muzułmańskiego po eksperymencie Egiptu z jego rządami znacznie spadło na Bliskim Wschodzie. Sprawa palestyńska przestała być ważną kwestią polityczną dla tamtejszych państw, a znacznie od Izraela groźniejszym wrogiem dla państw arabskich wydaje się dziś Iran z jego programem atomowym.

Raczej jednak nie doczekamy się zamknięcia Al Jazeery, czego domagały się w 2017 kraje Zatoki Perskiej, zrywając z Katarem stosunki dyplomatyczne. Nawet mniej popularna, ale nadal wpływowa stacja będzie nadal źródłem islamistycznej propagandy wrogiej Zachodowi, Izraelowi i demokracji.

Grzegorz Lindenberg

Źródło: Raport MEMRI

 




Bractwo Muzułmańskie: zakazać czy nie?

Problemu nie ma z liberalnymi muzułmanami, problemem nie jest też kwestia postępowania wobec terrorystów islamskich. Natomiast w odniesieniu do islamistów nie posługujących się przemocą, takich jak Bractwo Muzułmańskie, nie milknie debata, co z nimi zrobić – zakazać ich działania czy nie?

Rządy zachodnie do wprowadzenia zakazu usilnie namawiają państwa Bliskiego Wschodu, takie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, Egipt czy ostatnio Jordania, które same przyjęły wobec Bractwa Muzułmańskiego twardy kurs. Kurs związany akurat mniej z  religijnymi pomysłami Bractwa, a bardziej z zagrożeniem, jakie stanowiły  jego działania dla lokalnej władzy.

Chociaż przez dekady ruchy islamistyczne usiłowały zapracować na markę organizacji zajmujących się działalnością charytatywną, społeczną i prawami człowieka, to jednak ideologia tych ugrupowań wykorzystuje religię do zdobycia władzy. Jak wskazuje część ekspertów, ugrupowania terrorystyczne przejęły ideologię Ikhwanów (Braci Muzułmanów) przynajmniej w części. Kraje wymienione wyżej postanowiły, że nawet ideologiczna aktywność, bez przemocy, jest niedopuszczalna. Dołączyły do nich wkrótce Bahrajn, Syria, Tadżykistan, Kazachstan, Turkmenistan i Uzbekistan. Niepokojące jednak jest to, że wszystkie z nich łączy jedna cecha – autorytarne rządy.

Głosy przeciwko działalności islamistów dochodzą jednak nie tylko z tej strony. Mieszkająca w Waszyngtonie indyjska dziennikarka, specjalistka od relacji amerykańsko-indyjskich Sheema Shirohi, wyraża zdziwienie, że w Stanach Zjednoczonych wsparcie rządowe otrzymują siostrzane organizacje terrorystów atakujących Indie.

Shirohi pisze wprost o Radzie Stosunków Amerykańsko-Islamskich (CAIR) i Islamskim Kręgu Ameryki Północnej (ICNA). Oskarża je o budowanie w Stanach Zjednoczonych jednostronnej narracji na temat konfliktu między Pakistanem a Indiami w Kaszmirze. Obwinia za to zwłaszcza ICNA, powiązaną z Dżamaat-e-Islami – ruchem politycznym założonym przez ideologa islamizmu Abu Ala Maududiego, który w przeszłości w Azji Południowo-Wschodniej odpowiedzialny był za rozlew krwi, a obecnie jego publikacje są zakazane w Kaszmirze przez Indie.

Bliżej nas, w Niemczech, podnoszą się głosy o zbytniej bliskości niemieckich mediów i rządu z islamistami z tego samego nurtu. Na gazetę „Die Tageszeitung” spada krytyka za to, że stała się forum dla islamistów, przedstawiających się na ich łamach jako ofiary wykluczenia. Przewodniczący Niemieckiej Wspólnoty Muzułmańskiej (dawniej Islamskiej Wspólnoty Niemiec, IGD) Khallad Swaid, dostaje od gazety możliwość wybielania swojej organizacji, która tymczasem jest od lat pod obserwacją niemieckiego Urzędu ds. Ochrony Konstytucji (BfV). Związki IGD z ruchem islamistycznym w Europie, a właściwie kluczowe znaczenie tej organizacji i postaci z nią związanych dla rozwoju islamizmu w Europie, są dobrze udokumentowane, chociażby w książce „Mosque in Munich” Iana Johnsona.

Jednocześnie stowarzyszenie byłych muzułmanów zmuszone jest protestować przeciwko zaproszeniu Nurhan Soykan, generalnej sekretarz Centralnej Rady Muzułmanów w Niemczech, do udziału w religijnym centrum utworzonym przy federalnym ministerstwie spraw zagranicznych. Zdaniem Miny Ahadi, irańsko-austriackiej aktywistki na rzecz świeckości, Soykan promuje hidżab, bagatelizowała antysemickie marsze muzułmanów, jest przeciwko potępieniu ludobójstwa Ormian i milczy w sprawie prześladowania mniejszości w świecie muzułmańskim. Decyzję rządu Ahadi nazywa ignorancją.

Eksperci ds. radykalnych ruchów muzułmańskich na debacie „Bractwo Muzułmańskie i Zachód”, która odbyła się w poprzednim tygodniu, również rozważali kwestię zakazania działalności tego ruchu. Dyplomata John Jenkins, który doradzał rządowi brytyjskiemu w sprawie polityki wobec Bractwa Muzułmańskiego, uważa, że zakaz jego działalności jest błędnym rozwiązaniem, chociaż on sam uważa ruch za zagrożenie dla spójności społeczeństw zachodnich. Zdaniem Jenkinsa nie wiemy, czego tak właściwie mamy zakazać i kto należy do Bractwa Muzułmańskiego. Nie jest to więc problem związany z przestępczością, lecz problem ideologiczny.

Tę trudność podkreślił też Ahmed Akkari, były członek Bractwa, odpowiedzialny kiedyś za zamieszki w sprawie duńskich karykatur proroka Mahometa. Pokazał on wielowymiarową naturę Bractwa które potrafi przejawiać się jako umiarkowane i jako radykalne, jako mogące współegzystować ze świeckością i jako chcące odwrotu od sekularyzmu. Także inny ekspert, dr Lorenzo Vidino, uważa, że Bractwo funkcjonuje znakomicie w szarej strefie.

Co z tym fantem zrobić? Odpowiedź znajduje się pomiędzy skrajnościami: organizacja terrorystyczna czy islamski ruch demokratyczny? Na pewno nie pośrodku, a raczej bliżej radykalizmu, ale też nie na tyle blisko, by były powody uznania organizacji należących do ruchu Bractwa za organizacje przestępcze.

Może poprawną odpowiedzią jest ta, która płynie ze strony byłych muzułmanów i Miny Ahadi. Odebrać Bractwu możliwości współpracy z rządem, reprezentowania społeczności, ukrócić finanse, które płyną z zagranicy, od instytucji unijnych i uniwersytetów. Traktować jak zgniłe jajo, tak jak traktuje się wszystkie ruchy skrajne. W takich działaniach najbardziej zaawansowana jest Austria, nota bene współpracująca z dr Vidino.

Jan Wójcik, obserwuj autora na Twitter @jankwojcik

Źródła: Gulf News, achgut.com, tichyseinblick, ORF

 




Jordania rozwiązała Bractwo Muzułmańskie

Najwyższy organ sądowy w Jordanii rozwiązał krajowe oddziały Bractwa Muzułmańskiego, międzynarodowego ruch islamistycznego, stwierdzając, że grupa „nie skorygowała swojego statusu prawnego”.

Przez wiele lat polityczne ramię ruchu Bractwa Muzułmańskiego było tolerowane przez Amman, ale po roku 2014 partia utraciła legalność w ramach nowego prawa, które zakazywało aktywności politycznej ugrupowaniom religijnym. Rok później rząd autoryzował Stowarzyszenie Bractwa Muzułmańskiego, by w 2016 zamknąć jego główną siedzibę i regionalne biura. Bractwo Muzułmańskie skierowało sprawę do sądu i w środę w ubiegłym tygodniu zapadł ostateczny i nieodwoływalny wyrok sądu kasacyjnego rozwiązujący organizację.

Nie oznacza to jednak, że w Jordanii islamiści nie mają swojej reprezentacji politycznej. Zbliżona ideowo do Bractwa partia Islamski Front Działania (IAF) ma 15 miejsc (ponad 10%) w ramach parlamentarnej opozycji. Co więcej, IAF utrzymuje silne związki z Hamasem, który jest zakazany w Jordanii od ponad dwóch dekad.

Bractwo Muzułmańskie w Jordanii liczy 10 tysięcy członków i jest jedną z najstarszych organizacji Bractwa na Bliskim Wschodzie, założoną już w roku 1945. Radykalne frakcje tej organizacji obiecują, że przekształcą Jordanię w muzułmański kalifat.

Islamiści, którzy po Arabskiej Wiośnie stawali się coraz ważniejszą siłą, obecnie znajdują się w odwrocie. Różne organizacje ruchu islamistycznego, także działające w Europie i Stanach Zjednoczonych, są uznane za terrorystyczne w ZEA, Arabii Saudyjskiej czy Egipcie. Islamiści postrzegani są przez te kraje jako potencjalny czynnik destabilizujący.

Ostre reakcje władz wobec ruchów islamistycznych mają też związek ze zmniejszaniem się przychodów z ropy naftowej, które gwarantowały do tej pory stabilność krajom arabskim. Grzegorz Lindenberg przewiduje, że osłabienie gospodarcze będzie przekładać się na większą aktywność ruchów oddolnych, takich właśnie jak islamiści.

Ujawnia się konflikt między państwami, gdzie władzę sprawują dyktatury i monarchie, a grupą krajów promujących rządy opanowane przez islamistów i tworzoną przez nich coraz bardziej fasadową demokrację, jak ma to miejsce w Turcji. Zwłaszcza widać to w konfliktach międzynarodowych, gdzie Arabia Saudyjska, Emiraty i Egipt konfrontują się z Turcją i Katarem, na przykład w Libii czy Somalii. Turcja, rządzona przez islamistyczną Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), w tych miejscach wspiera ugrupowania o podobnej ideologicznej proweniencji.

Pochodząca również z tego islamistycznego nurtu, choć bardziej umiarkowana, tunezyjska partia Ennahda, będąca do niedawna w rządowej koalicji, wycofała właśnie swoje poparcie dla rządu. Poza korupcyjnym skandalem w kręgach rządu, powodem był spór o postawę Tunezji wobec jednej ze stron konfliktu libijskiego – zdominowanego przez islamistów Rządu Jedności Narodowej, GNA.

Ennahda, podobnie jak Turcja, jest po stronie uznawanego przez wspólnotę międzynarodową rządu. Te działania powodują, że część polityków tunezyjskich rozważa opcję wnioskowania o zakaz funkcjonowania Bractwa Muzułmańskiego, który bezpośrednio dotknąłby islamistyczną partię.

W Polsce do nurtu organizacji islamistycznych, które zostały zakazane przez kraje Zatoki Perskiej, należy Liga Muzułmańska w RP, poprzez swoje powiązania, na przykład z Federacją Islamskich Organizacji w Europie (FIOE). (jw)

Źródła: Ahram, IPT, National, uwidata, Counter Extremist Project




Włochy: rząd nie dostrzega zagrożenia islamizmem

27 maja włoski senat ratyfikował umowę Włoch z Katarem dotyczącą edukacji, badań naukowych i współpracy uniwersyteckiej. Eksperci od islamskiego fundamentalizmu nazywają politykę Włoch schizofreniczną i krótkowzroczną.

Dokument został podpisany w Rzymie już w 2012 roku przez rząd Mario Montiego oraz emira Tamima bin Hamad al-Thaniego.

Oskarżenia o wspieranie terroryzmu

Układ nie wszedł wtedy w życie z powodu braku zgody parlamentu, trafił do „zamrażarki”. Teraz sytuacja się zmieniła. Nad Tybrem decyzja senatu budzi wiele kontrowersji. Katar zdobywa bowiem wpływ na uniwersytetY i placówki badawcze. Państwo to promuje radykalny islam i jest pod silnym ideologicznym wpływem Bractwa Muzułmańskiego, którego jest głównym sponsorem.

Nieprzypadkowo Doha wspiera duchowego lidera Bractwa Muzułmańskiego Jusufa al-Karadawiego. Ten wpływowy islamski duchowny poparł dzihad w Syrii, a także usprawiedliwiał zamachy terrorystyczne przeciwko Izraelowi. Katar o wspieranie terroryzmu oskarżyły w 2017 roku inne kraje Zatoki Perskiej – Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Egipt i Bahrajn.

Stanowisko włoskiej opozycji

Reakcje polityków w Rzymie na umowę katarsko-włoską były zróżnicowane. Forza Italia wstrzymała się od głosu, z wyjątkiem senatora Rafaela Tantettiego, który głosował przeciwko.

Zdecydowaną postawę wobec umowy przyjęła Fratelli d’Italia, która przypomniała o powiązaniu Kataru z BM i zarzuciła rządowi postawę uległą wobec fundamentalistów. Ich zdaniem porozumienie pozwoli Katarowi kształtować włoską opinię publiczną poprzez wymiany studenckie, możliwość wypłacania stypendiów, wpływanie na badania naukowe oraz nauczanie języka arabskiego we Włoszech.

Chwiejna postawa Salviniego

Liga Północna Matteo Salviniego zagłosowała przeciwko, z powodu antysemickiej polityki Kataru. Salvini wcześniej, jako członek rządu, oskarżał publicznie Katar o związki z terroryzmem, a także domagał się ograniczenia jego wpływów na włoskie organizacje muzułmańskie we Włoszech. Jednakże w październiku 2018 roku w czasie wizyty w Doha opowiedział się za dwustronną współpracą w zakresie bezpieczeństwa oraz gospodarki.

Parę miesięcy wcześniej włoski potentat zbrojeniowy Leonardo podpisał z katarskim ministrem obrony kontrakt o wartości 3 miliardów na dostawę helikopterów wojskowych. Część prasy zarzucała wówczas włoskiemu rządowi hipokryzję.

Włosi są bardzo surowi w walce z terroryzmem, deportują setki osób co roku za popieranie ekstremistów, a jednak wydają się w dużej mierze ślepi ma inne formy islamizmu, takie jak Bractwo Muzułmańskie

Mimo kontrowersji większość deputowanych poparła jednak umowę z Katarem. Laura Gravini z Viva Italia uznała, że współpraca między dwoma państwami, dotycząca badań, edukacji i uniwersytetów, pozytywnie wpłynie na wzajemne stosunki. M5S z kolei ma nadzieję, że porozumienie wzmocni więzi między Włochami a Katarem we „wspieraniu pokoju i zgody między ludźmi”.

Katarski antysemityzm

Niektórzy deputowani, w tym Salvini, otwarcie wyrażali zaniepokojenie stosunkiem Kataru do Izraela. Doha wspiera Jusufa al-Karadawiego, który nazwał holocaust biczem Boga na Żydów, publicznie chwalił Adolfa Hitlera, a także poparł karę śmierci dla tych, którzy porzucają islam. Reżim katarski ściśle współpracuje z Iranem, a także popiera Hamas.

Polityka ta spotkała się ze sprzeciwem Stanów Zjednoczonych, Izraela, Kanady, Egiptu i Arabii Saudyjskiej. W 2014 roku republikański senator Ted Poe domagał się od Kataru przerwania finansowania Hamasu. Mimo upływu lat, wątpliwości wobec działalności Katarczyków pozostały aktualne.

Wpływ może sięgnąć polityki zagranicznej

Raport fundacji Lawfare Project z Nowego Jorku odsłonił skalę infiltracji przez islamistów środowiska akademickiego w Stanach Zjednoczonych. Zdaniem specjalistów Katar promuje radykalną islamską ideologię oraz antysemityzm. Z tego powodu Lawfare Project wezwał prezydenta USA do oficjalnego uznania, na mocy Foreign Agents Registration Act (Ustawa o rejestracji zagranicznych agentów) katarskich fundacji jako „agentów wpływu”.

Fundacja Katarska (QF), kontrolowana przez tamtejszy rząd, której zadaniem jest promowanie interesów kraju, od 2012 roku wydała co najmniej 1,5 miliarda dolarów na szereg inicjatyw edukacyjnych na 28 uniwersytetach w całych USA, co czyni ją jednym z najbardziej aktywnych zagranicznych sponsorów placówek edukacyjnych w Ameryce.

Lawfare Project domaga się także ujawnienia przez uczelnie powiązań z Katarem i zależnymi do niego fundacjami. „Przez wiele lat Katar wpływał za pomocą środków finansowych na think-tanki, organizacje społeczne, meczety, a także na uniwersytety amerykańskie i programy edukacyjne. Działania te wpłynęły korzystnie na interesy Kataru w sferze politycznej, jednocześnie szerząc brutalny antysemityzm” – czytamy w dokumencie.

Wpływ Kataru na Włochy nie jest żadną nowością. Natomiast jego wpływ na uniwersytety i badania może spowodować poważny problem z powodu wysokiego ryzyka indoktrynacji ideologicznej. Katar za pośrednictwem zasobnych fundacji może wpływać nawet na włoską politykę zagraniczną.

Ekspert: to schizofrenia i krótkowzroczność

Dla portalu „Euroislam” umowę katarsko-włoską skomentował wybitny znawca Bractwa Muzułmańskiego z George Washington University, Lorenzo Vidino. Oto jego wypowiedź.

„Włochy od dawna współpracują z Katarem w wielu aspektach, od ekonomicznych poprzez wojskowe aż po kulturalne i edukacyjne. Jest to silny związek, który rozwinął się dopiero w ostatnich latach. Istnieją powody do szczególnego niepokoju o społeczne, kulturowe i edukacyjne aspekty partnerstwa, które obecnie są jeszcze bardziej intensywne.

Zaledwie w zeszłym roku książka „Qatar Papers” pokazała, że Włochy są krajem, w którym Qatar Charity zainwestowała więcej pieniędzy niż w jakimkolwiek innym kraju europejskim, finansując ponad 50 meczetów. Jednak w odróżnieniu od większości innych krajów europejskich, debata na ten temat jest tam niewielka.

Włosi są bardzo surowi w walce z terroryzmem, deportują setki osób co roku za popieranie ekstremistów, a jednak wydają się w dużej mierze ślepi na inne formy islamizmu, takie jak Bractwo Muzułmańskie. Jest to krótkowzroczne i schizofreniczne podejście, które nie jest już zgodne z podejściem większości innych krajów europejskich do tej sprawy.

Podczas gdy zagraniczne fundusze, szczególnie z takich krajów jak Katar, który jest prawdopodobnie głównym patronem grup islamistycznych na całym świecie, są analizowane w całej Europie, we Włoszech głosy sprzeciwu są dość słabe. Niewiele osób zdaje się tam dostrzegać, że islamizm finansowany przez Katar ma destrukcyjny wpływ na integrację społeczności muzułmańskich, czyli na coś, co Włochy – biorąc pod uwagę masowy napływ migrantów w ciągu ostatnich kilku lat – zdecydowanie powinno martwić”.

Piotr Ślusarczyk

Źródła: freebeacon.comit.insideover.com




Nowe oskarżenia o gwałt wobec Tariqa Ramadana

Znany islamski uczony Tariq Ramadan został formalnie oskarżony o zgwałcenie kolejnych dwóch kobiet, ogłoszono w czwartek podczas przesłuchania sądowego w Paryżu.

Do tej pory wobec 57-letniego szwajcarskiego obywatela były postawione dwa zarzuty gwałtu. Ramadan, wnuk założyciela Bractwa Muzułmańskiego i islamski intelektualista, odrzuca oskarżenia i twierdzi, że z wszystkimi oskarżycielkami uprawiał seks „za przyzwoleniem”. Wcześniej jednak przez miesiące twierdził, że do kontaktów seksualnych w ogóle nie doszło. Według prokuratury do gwałtów miało dojść w 2009 i 2012 roku na niepełnosprawnej kobiecie i na feministycznej działaczce Hendzie Ayari.

Dwie nowe ofiary nie zgłosiły się same, ale zostały zidentyfikowane przez śledczych na podstawie zdjęć z komputera Ramadana. Obydwie twierdzą, że były wplątane w „brutalny” seksualny związek z muzułmańskim uczonym. Dodają, że związek trwał za ich zgodą, jednak Ramadan wywierał na nie wpływ i nakazywał im posłuszeństwo i akceptację agresywnych seksualnych zachowań.

Obrona określa sprawę jako „groteskową”. Ramadan i jego adwokat twierdzą, że mamy do czynienia z próbą ścigania za wszelką cenę i wbrew faktom. Od listopada 2018 roku Tariq Ramadan przebywa na wolności po wpłaceniu kaucji 300 tysięcy euro oraz pod warunkiem oddania swojego paszportu i meldowania się co tydzień na policji.

W ubiegłym roku trzecia kobieta oskarżyła Ramadana o dziewięciokrotny gwałt, ale sprawę później oddalono. W Szwajcarii toczy się także dochodzenie w sprawie o gwałt z powództwa kolejnej domniemanej ofiary.

Zwolennicy Ramadana, który był profesorem Współczesnych Studiów Islamskich na Uniwersytecie w Oxfordzie określili oskarżenia wobec islamistycznego uczonego jako część „międzynarodowego syjonistycznego spisku” w celu oczernienia jego osoby. (j)

źródło: RFI, France24




Teorie spiskowe napędzają islamistyczny terroryzm

„Poczucie dyskryminacji i marginalizacji wśród młodych muzułmanów jest raczej skutkiem, a nie przyczyną islamistycznej radykalizacji”, twierdzi badacz z Uniwersytetu Concordia w Montrealu, Daniel Rickenbacher.

Jego zdaniem, rozpowszechnianie takiej postawy napędza islamistyczny terroryzm. W artykule „‚Wojna przeciwko islamowi’: Jak teorie spiskowe napędzały i ukształtowały ruch islamistyczny”, Rickenbacher opisuje teorie spiskowe, które jego zdaniem podjudzają kolejnych terrorystów do walki z szeroko pojętym Zachodem.

Siła oddziaływania i głębia zakorzenienia tych teorii widoczna jest w tym, że nawet ci, którzy pod ich wpływem stracili życie, mogą stać się narzędziem niszczenia islamu. Po śmierci Abu Bakra Al-Baghdadiego jordański komentator stwierdził, że przywódca ISIS był agentem Mosadu, a samo ISIS stworzone przez Zachód i Żydów, żeby zniszczyć wizerunek islamu. Tym niemniej ta idea, że Zachodowi zależy na zniszczeniu islamu, nie zrodziła się wraz z ISIS.

Jak spiskowe teorie trafiły do Arabów?

Rickenbacher, chociaż nie odsłania korzeni przekonania o globalnym spisku, wskazuje na rozwój tej idei pod koniec XIX wieku, kiedy spiskowe teorie z Zachodu na temat Żydów i masonów zostały przetłumaczone na arabski. Miało to miejsce jeszcze przed pierwszą publikacją w 1903 roku antysemickich „Protokołów Medrców Syjonu”.

Podobnie uważają Ian Buruma i Avishai Margalit w książce „Okcydentalizm. Zachód w oczach wrogów” oraz Paul Berman w „The flights of the intellectuals”. Rickenbacher jednak idzie dalej i wskazuje na werset koraniczny, którym często podpierają się islamiści na potwierdzenie swoich spiskowych teorii: „I nie będą nigdy z ciebie zadowoleni ani wyznawcy judaizmu, ani chrześcijanie, dopóki nie pójdziesz za ich religią”. (Koran 2:120 tłum. J. Bielawski)

Na początku XX wieku w Egipcie, tuż przed założeniem Bractwa Muzułmańskiego rozpowszechnione były poglądy, że Żydzi, którzy stali za rewolucją młodoturków, za Rewolucją Francuską i Rewolucją Październikową, chcą przejąć meczet Al-Aksa i wydalić ze Świętej Ziemi chrześcijan i muzułmanów. Nawet chrześcijańscy misjonarze, którzy przynosili edukację i dzięki którym do dzisiaj istnieją takie instytucje, jak Amerykański Uniwersytet w Bejrucie, byli zrównywani z krzyżowcami.

Za wszystkim stoją Żydzi

Żydzi nie tylko chcieli, w myśl tej teorii, zająć Palestynę, ale też zanieczyścić islam takimi ideami, jak wolnomularstwo czy komunizm. Te wierzenia, pisze Rickenbacher, jeszcze w czasie drugiej wojny światowej były podkręcane przez niemiecką propagandę, która w muzułmanach widziała sojusznika w wojnie ze „światowym żydostwem”.

Brak po wojnie denazyfikacji wśród Arabów, co zauważa Paul Berman, przyczynił się do ugruntowania tych poglądów do tego stopnia, że Said Kutb – ideolog islamistów, a później i terrorystów – przedstawiał Żydów jako arcywrogów islamu, którzy stali za każdym jego podziałem i porażką od czasów rozpadu na szyitów i sunnitów po śmierci Proroka, do upadku Osmańskiego kalifatu w 1924 roku.

Bez zajęcia się spiskowym rdzeniem islamistycznego sposobu myślenia nie ma mowy o skutecznej deradykalizacji na większą skalę

Przegrane państw muzułmańskich w kolejnych konfliktach z Izraelem, a szczególnie po Wojnie Sześciodniowej, utorowały drogę przekonaniu, że globalny konflikt religii można wygrać jedynie zbrojnie.

W artykule kanadyjski naukowiec wymienia trzy narracje, które dominują wśród islamistów. Pierwsza to plany zniszczenia muzułmańskich świętych miejsc w Jerozolimie przez Żydów. Druga to oskarżenie Zachodu o plany zatrucia duchowej i moralnej podstawy islamskich społeczeństw dekadenckimi ideologiami. Trzecia – „skoordynowany konflikt zbrojny przeciwko islamowi, od Kaszmiru po Palestynę”, któremu przewodzą kontrolowane przez Żydów Stany Zjednoczone.

W ten sposób wielu dżihadystycznych weteranów walk w Afganistanie, Algierii, Egipcie, Bośni, Czeczenii, czy nawet na Filipinach wierzy, że są bojownikami broniącymi swojej religii w globalnej „wojnie przeciwko islamowi”.

Islamiści przygotowują grunt terrorystom

Rickenbacher uważa, że kluczowe dla wysiłków przeciwdziałania radykalizacji jest zrozumienie, że te spiskowe teorie są obecne prawie wszędzie. Łatwo można znaleźć je „od meczetu na tylnej uliczce w Europie, przez filmy na YouTube, karykatury na grupach facebookowych islamistów, po współczesną muzykę rap”. To one sprawiają, że młodzi muzułmanie podatni są na poczucie dyskryminacji i marginalizacji, które wykorzystywane jest przez terrorystycznych rekruterów do dalszej radykalizacji.

Zachodnie rządy popełniają tu błąd, bo w swoich programach deradykalizacji współpracują z hipotetycznie „umiarkowanymi” islamistami, a tymczasem to oni są głównie odpowiedzialni za rozpowszechnianie tych spiskowych teorii. Zdaniem Daniela Rickenbachera, bez zajęcia się tym spiskowym rdzeniem islamistycznego sposobu myślenia nie ma mowy o skutecznej deradykalizacji na większą skalę.

Jan Wójcik




Co mówią przywódcy Bractwa Muzułmańskiego

Poniższy wybór cytatów z wypowiedzi liderów Bractwa Muzułmańskiego w pochodzi z raportu, opracowanego przez Counter Extremism Project – think-tank założony w 2014 roku przez byłych wysokich urzędników administracji amerykańskiej. Omówienie raportu publikowaliśmy w pięciu częściach w roku ubiegłym*.

* * *

Jusuf al-Karadawi, duchowy i intelektualny przywódca Bractwa

„Od zarania dziejów Allah zsyłał Żydom ludzi, którzy mają karać ich za zepsucie. Ostatnią karę wykonał Hitler. Za pomocą wszystkiego, co im im zrobił – mimo że Żydzi przesadzają, jeśli chodzi o doznane przez nich krzywdy – udało mu się umieścić ich na swoim miejscu. To była dla nich kara boska. Jeśli Allah pozwoli, następnym razem kara spadnie z ręki muzułmanów.”

„Naszą jedyną ambicją jest umrzeć na ścieżce Allaha i dla długiego życia Palestyny. Jestem pewien, że zwyciężymy. Nikt nie sądził, że naród zatriumfuje i obali tyranów rządzących Egiptem i Tunezją. Zwycięży także Syria, podobnie jak islam… Naszym życzeniem powinno być prowadzenie dżihadu do śmierci… Powinniśmy dążyć do wyzwolenia Palestyny, całej Palestyny, cal po calu.”

„Jedyną rzeczą, na którą mam nadzieję, jest to, że kiedy moje życie będzie zbliżać się do końca, Allah da mi szansę udania się do krainy dżihadu i prowadzenia oporu, nawet na wózku inwalidzkim. Zastrzelę wrogów Allaha, Żydów, a oni rzucą we mnie bombą, a tym samym przypieczętuję moje życie aktem męczeństwa.”

„Och, Allahu, zabierz tę opresyjną, żydowską, syjonistyczną zbieraninę ludzi… nie oszczędzaj ani jednego z nich. Allahu, policz ich dokładnie i zabij wszystkich, co do jednego.”

„Musimy zdawać sobie sprawę, że regulując popęd seksualny, islam zakazał nie tylko nielegalnych stosunków seksualnych i wszystkiego, co do nich prowadzi, ale także dewiacji seksualnej zwanej homoseksualizmem. Ten wypaczony czyn jest odwróceniem naturalnego porządku, zepsuciem seksualności mężczyzny i zbrodnią przeciwko prawom kobiet. (To samo dotyczy również lesbijstwa).”

„Nasi bracia w Palestynie są bez wątpienia w sytuacji skrajnej konieczności przeprowadzania męczeńskich operacji w celu wytrącenia z równowagi wrogów oraz zasiania przerażenia w ich sercach, aby odeszli i powrócili do miejsca, skąd przyszli.”

„Jaka broń może zaszkodzić wrogowi, odebrać mu spokojny sen i pozbawić go poczucia bezpieczeństwa i stabilności, z wyjątkiem tych ludzkich bomb – młodych mężczyzn lub kobiet, którzy wysadzają się w powietrze wśród swoich wrogów. Jest to broń, której wróg nie może zdobyć, nawet jeśli USA dostarczą mu miliardy [dolarów] i najpotężniejszą broń, ponieważ jest to wyjątkowa broń, którą Allah umieścił tylko w rękach muzułmanów. To rodzaj boskiej sprawiedliwości na ziemi.”

„Podczas gdy osoba [która popełnia] samobójstwo, wybiera ucieczkę, ten, kto przeprowadza zamach samobójczy, umiera atakując. W przeciwieństwie do samobójcy, który nie ma celu niczego poza ucieczką przed konfrontacją, ten, kto przeprowadza zamach samobójczy, ma wyraźny cel, a mianowicie zadowolenie Allaha.”

„Ataki samobójcze prowadzone przez frakcje palestyńskie w celu przeciwstawienia się okupacji syjonistycznej nie mieszczą się w żaden sposób w ramach niedozwolonego terroryzmu, nawet jeśli ofiarami są cywile”.

„Hamasu i jego odpowiedników nie można zniszczyć, ponieważ są rzecznikiem narodu islamskiego na całym świecie.”

„Muzułmaninowi nie wolno zawrzeć sojuszu z niemuzułmaninem przeciwko innemu muzułmaninowi. Sprzymierzenie się z innymi w celu zabijania [muzułmanów] wiąże się z grzechem i agresją. Zabronione jest również przekazywanie muzułmanów innym osobom. Coś takiego jest nie do pomyślenia. Szariat mówi, że jeśli kraj muzułmański zostanie zaatakowany, inne kraje muzułmańskie muszą mu pomóc, duszą i pieniędzmi, aż do wyzwolenia. Islam postrzega muzułmanów wszędzie jako jeden naród i nie uznaje granic geograficznych ani [różnic] rasy, koloru czy języka.”

„Istnieją dwa rodzaje dżihadu: dżihad, którego szukasz [atak], i dżihad, w którym odpierasz atak. W dżihadzie, którego szukasz, znajdujesz wroga i atakujesz go. Ten rodzaj dżihadu ma miejsce tylko wtedy, gdy państwo islamskie atakuje inne [kraje] w celu rozpowszechnienia islamu i usunięcia przeszkód stojących na jego drodze. Dżihad obronny ma miejsce, gdy twoja ziemia jest atakowana i podbijana… [W takim przypadku musisz] odeprzeć [najeźdźcę] najlepiej jak potrafisz. Jeśli go zabijesz, skończy w piekle, a jeśli on cię zabije, staniesz się męczennikiem [szahidem].”

„Muzułmańscy prawnicy mają różne opinie na temat kary za tę obrzydliwą praktykę [homoseksualizmu]. Czy powinna być taka sama, co kara za zdradę, czy też zarówno czynni, jak i bierni uczestnicy powinni zostać skazani na śmierć? Chociaż takie kary mogą wydawać się okrutne, pozwalają utrzymać czystość społeczeństwa islamskiego i utrzymać je w czystości od wypaczonych elementów.”

Mohammed Morsi, Bractwo Muzułmańskie, prezydent Egiptu 2012-13

„Drodzy bracia, nie możemy zapominać o tym, żeby wychowywać nasze dzieci i wnuki w nienawiści do syjonistów i Żydów oraz wszystkich tych, którzy ich wspierają. Trzeba je wychowywać w nienawiści. Nienawiść musi trwać.”

„Te daremne [izraelsko-palestyńskie] negocjacje to strata czasu i możliwości. Syjoniści kupują czas i zyskują więcej okazji, ponieważ Palestyńczycy, Arabowie i muzułmanie tracą czas i możliwości i nie czerpią z tego nic. Autonomia Palestyńska została stworzona przez syjonistycznych i amerykańskich wrogów wyłącznie w celu sprzeciwienia się woli narodu palestyńskiego i jego interesom.”

„Chcemy, aby cały teren Palestyny należał do Palestyńczyków. Całe to gadanie o rozwiązaniu dwupaństwowym i pokoju jest jedynie iluzją, za którą Arabowie gonią od dawna. Nie dostaną od syjonistów niczego poza tą iluzją.”

„Administracja USA nigdy nie przedstawiła żadnych dowodów na tożsamość tych, którzy dopuścili się tego incydentu [ataki z 11 września]. Bractwo Muzułmańskie i inni zażądali przejrzystego procesu z jasnymi dowodami i orzeczeń sądowych. Potwierdzamy, że nie jest to obrona tych, którzy popełnili te czyny, a my tylko szukamy prawdy”.

Hammam Saeed, głowa Bractwa Muzułmańskiego w Jordanii

„Nie zaakceptujemy mniej, niż unieważnienia traktatu pokojowego i deportacji izraelskiego ambasadora oraz ogłoszenia, że Żydzi są wrogami dla naszego narodu”.

„Jordania stanie się ‚stanem’ w kalifacie muzułmańskim”.

Khairat el-Shater, przebywający w więzieniu pierwszy zastępca najwyższego przywódcy egipskiego BM

„Szariat był i zawsze będzie moim pierwszym i ostatnim projektem i celem”.

„Wszędzie Bracia pracują nad przywróceniem islamu, w jego wszechogarniającej formie, do życia ludzi. Zatem misja jest jasna: przywrócenie islamu w jego wszechogarniającym wydaniu, podporządkowanie ludzi Bogu, ustanowienie religii Boga, islamizacja życia, wzmocnienie pozycji religii Bożej, ustanowienie renesansu ummy [ogólnoświatowego narodu muzułmańskiego] na podstawie islamu… Każdy aspekt życia należy islamizować.”

Były najwyższy przywódca BM, Mohammed Mahdi Akef

„Uważamy, że syjonizm, Stany Zjednoczone i Anglia to gangi, które zabijają dzieci, kobiety i mężczyzn oraz niszczą domy i pola. Syjonizm to mafia, a nie kraj. Więc będziemy stawiać opór, dopóki oni nie stracą kraju”.

Oficjalne stanowisko Bractwa Muzułmańskiego, 2001

„Mamy szczególne zadanie, aby ustanowić panowanie Boga na podstawie naszej wiary. To jest nasz prawdziwy i skuteczny sposób na uniknięcie wszystkich problemów wewnętrznych i zagranicznych, zarówno politycznych, gospodarczych, społecznych, jak i kulturalnych.”

Mustapha Mashour, były przywódca egipskiego BM

„Demokracja jest sprzeczna z islamem i kłóci się z nim. Ktokolwiek wzywa do demokracji sprzeciwia się planom Boga i walczy z islamem.”

Taha al Alwani, przewodniczący Rady Fiqh Ameryki Północnej

„[Homoseksualiści] są dewiantami [którym nie należy dać] żadnej okazji do przebywania w otoczeniu i psucia [muzułmańskich] dzieci [lub wejścia do meczetu].”

Tłumaczenie Gabbie Batyn, oprac. JP, na podst. www.counterextremism.com
Wypowiedzi pochodzą w większości z lat 2000-2014

——————————————————————-

* Kolejne części omówienia raportu CEP:
https://euroislam.pl/raport-o-bractwie-muzulmanskim-cz-1/
https://euroislam.pl/raport-o-bractwie-muzulmanskim-cz-2-struktura-i-finansowanie/
https://euroislam.pl/raport-o-bractwie-muzulmanskim-cz-3-rekrutacja-i-szkolenie/
https://euroislam.pl/raport-o-bractwie-muzulmanskim-cz-4-przemoc-i-zwiazki-z-terroryzmem/
https://euroislam.pl/raport-o-bractwie-muzulmanskim-cz-5-powiazania/




Islamskie Centrum w Monachium zaleca „bicie krnąbrnych żon”

Islamska społeczność w Monachium opublikowała wytyczne na swojej stronie, które zachęcają mężczyzn do bicia żon jeżeli te są „krnąbrne”.

Strona BR24, należąca do bawarskiego publicznego nadawcy, zamieściła w sobotę raport, który cytował bulwersujące informacje z witryny Islamskiego Centrum w Monachium (IZM). W przypadku dużych problemów w małżeństwie lub gdy partnerka jest niezdecydowana IZM przywołuje Koran. „Mąż musi postępować według trzech kroków: najpierw reprymenda, w drugim oddzielenie małżeńskiego łoża, a na końcu bicie”, czytamy na stronie BR24.

Te reguły postępowania na stronie widniały od 15 lat, zdaniem dziennikarzy BR24, w kategorii „Kobieta i rodzina w islamie”. Podkreślano jak zwykle w takich przypadkach, że bicie ma raczej charakter symboliczny. Monachijska prokuratura stwierdziła, że takie stwierdzenia na stronie nie są przestępstwem.

Bawarscy politycy proszeni o komentarz do tych zaleceń, która opierają się na wersecie Koranu istniejącym od początku islamu, byli zszokowani. Radny lewicowej SPD Cumail Naz nazwał te zasady IZM za sprzeczne z wartościami niemieckiego społeczeństwa.

IZM należy do Islamskiej Społeczności w Niemczech (IGM), uważanej przez niemiecki Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) za członka ruchu Bractwa Muzułmańskiego. To centrum w Monachium miało stać się miejscem, z którego ruch politycznego islamu rozwinął się w Europie. Niemiecka organizacja posiada powiązania z polską Ligą Muzułmańską w RP. (j)

Źródło: Die Welt, FDD




Human Rights Watch broni członków Bractwa Muzułmańskiego

Deportacja z Kuwejtu ośmiu egipskich dysydentów związanych z Bractwem Muzułmańskim jest bezprawna i naraża ich na „poważne ryzyko” tortur i ścigania – uważa organizacja Human Rights Watch.

Kuwejt ogłosił w piątek, że tajna policja aresztowała mężczyzn pod zarzutem, że są członkami komórki terrorystycznej. Wiceminister spraw zagranicznych Kuwejtu, Khaled al-Jarallah, powiedział że aresztowani zostali przekazani władzom egipskim.

„Deportacja tych ludzi wydaje się naruszać zobowiązania Kuwejtu wynikające z prawa międzynarodowego” – czytamy w oświadczeniu HRW. Organizacja, mająca siedzibę w Nowym Jorku wezwała ten kraj do zaprzestania dalszych deportacji do Egiptu osób, które nie będą tam bezpieczne.

„Władze Kuwejtu naraziły życie ośmiu mężczyzn, którzy uciekli z Egiptu z powodu opresji i uważali, że znaleźli tam schronienie” – powiedziała Sarah Leah Whitson, dyrektor HRW na Bliski Wschód i Afrykę Północną. „To straszne, że Kuwejt wspiera działania agresywnych egipskich agencji bezpieczeństwa i odsyła dysydentów, by stawiali czoła torturom i prześladowaniom” – dodała.

Władze egipskie walczą z członkami Bractwa Muzułmańskiego od czasu obalenia islamistycznego prezydenta Mohameda Morsiego w 2013 roku. W tym samym roku Egipt zdelegalizował Bractwo Muzułmańskie i uznał je oficjalnie za organizację terrorystyczną. Regionalni sojusznicy Egiptu, w tym Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, również uważają Bractwo Muzułmańskie za organizację terrorystyczną.

Oprac. GB na podstawie: https://www.dailystar.com




Bractwo Muzułmańskie to nie „organizacja pokojowa”

Administracja amerykańska przygotowuje się do zakwalifikowania Bractwa Muzułmańskiego jako organizacji terrorystycznej. Liczne media potępiły ten zamiar, utrzymując, że Bractwo to organizacja pokojowa.

Clarion Project wielokrotnie dostarczał dowodów, że tak nie jest. Ostatnio analityk ds. arabskich CP, Ran Meir, spotkał się z działaczką na rzecz praw człowieka i włoską dziennikarką Antonellą Napoli, która sama doświadczyła niebezpiecznych i brutalnych działań Bractwa Muzułmańskiego. Dziennikarka dostarcza relacji z Sudanu od 15 lat.

W styczniu, podczas robienia zdjęć z obywatelskiego protestu przeciwko trudnościom ekonomicznym kraju, została aresztowana i brutalnie przesłuchiwana przez wiele godzin. Następnie zaczęła dostawać groźby. Pierwsza ostrzegała Napoli, żeby przestała rozpowszechniać „fałszywe informacje o Sudanie”. Druga brzmiała: „Nadal rozpowszechniasz kłamstwa na temat Sudanu i uważasz, że jesteś bezpieczna, ale Bractwo Muzułmańskie istnieje, nawet we Włoszech”.

* * *

Oto wywiad Rana Meira z Antonellą Napoli.

Clarion Project: Jak długo zajmujesz się wydarzeniami w Sudanie? Jak myślisz, co zwróciło  uwagę Bractwa Muzułmańskiego na twoją pracę?

Antonella Napoli: Od 2005 roku piszę o Sudanie. Jako korespondentka „Vanity Fair” byłam zaszokowana sytuacją w terenie. Zakochałam się w ludziach z Darfuru i głęboko czułam, że muszę im pomóc w każdy możliwy sposób. Spotkałam wiele kobiet, które padły ofiarą gwałtu i zebrałam ich poruszające historie. Pozbierałam także opowieści wielu innych ludzi, którzy stali się ofiarami naruszeń praw człowieka. Jestem dziennikarką, ale zorganizowałam też wiele kampanii na rzecz tych praw.

Antonella Napoli z ambasadorem Włoch w Sudanie, po jej uwolnieniu. (Foto: Clarion Project)

– Jak myślisz, kto był odpowiedzialny za twoje aresztowanie w styczniu i co dokładnie się stało, kiedy zostałaś aresztowana?

– Zostałam aresztowana przez sudańskie służby bezpieczeństwa. Trzymali mnie przez cztery godziny, podczas których stosowali wobec mnie przemoc fizyczną i psychiczną. Byli agresywni, ponieważ jestem kobietą, to wiem na pewno. Jednak ambasada włoska wywarła na nich presję i zwolnili mnie.

– Czy istnieje związek między siłami bezpieczeństwa a Bractwem Muzułmańskim w Sudanie?

– Uważam, że istnieje związek, ponieważ islamiści są tam mocno obecni oraz mają wpływy w obecnej radzie wojskowej, która przejęła władzę po upadku sudańskiego przywódcy Omara Bashira w kwietniu tego roku. Z pewnością mają wpływ na przywódcę rady, generała Mohameda Hamdana Dagolo, który ma przydomek Hemeti i był szefem Janjaweed – arabskiej milicji odpowiedzialnej za ludobójstwo w Darfurze (region w zachodnim w Sudanie) w 2003 roku. Hemeti jest wspierany przez islamistów z Darfuru. Chociaż formalnie jest zastępcą przewodniczącego rady, jest traktowany jako jej faktyczny i prawdziwy przywódca.

– Jak radzisz sobie z groźbami, które dostałaś od Bractwa Muzułmańskiego?

– Obecnie jestem pod obserwacją policji, ale nie boję się, bo wiem, że jestem po właściwej stronie. To jedyna rzecz, która się dla mnie liczy.

– Jak silne jest dzisiaj Bractwo Muzułmańskie w Sudanie?

– Bractwo zapewnia wsparcie reżimowi wojskowemu i ma potencjał do zdominowania sudańskiej polityki. To jest bardzo niebezpieczne.

– Co Zachód może zrobić, żeby walczyć z ich ideologią i działalnością w Sudanie, a także w innych miejscach? 

– Żeby walczyć z obecną sytuacją w Sudanie, społeczność międzynarodowa musi okazać swoją siłę i przyjąć wspólne stanowisko.

– Czy wrócisz do Sudanu, czy stało się to dla ciebie zbyt niebezpieczne?

– Oczywiście, że wrócę. Obecnie czekam na wizę. Planuję wyjazd w przyszłym miesiącu lub we wrześniu, ale nie później. Nie boję się. To nie tylko kwestia pracy, bardzo ważne jest dla mnie udzielenie wsparcia Sudańczykom.

Tłumaczenie Anna Żelazna, na podst. https://clarionproject.org

——————————-

Ran Meir jest analitykiem do spraw arabskich Clarion Project. Można się z nim skontaktować pod adresem ran@clarionproject.org