Wiadomość

Szwecja: nie wolno ujawniać pochodzenia gwałcicieli

Szwedzkie panie minister defilują w hidżabach przed prezydentem Iranu
Szwedzkie panie minister defilują w hidżabach przed prezydentem Iranu

Profesor medycyny przeprowadziła badania na temat gwałtów w Szwecji. Teraz zajmie się nią prokurator. Uczona dowiodła w nich, że 60 procent gwałtów popełnianych jest przez imigrantów.

To ogromna nadreprezentacja, gdyż w szwedzkiej populacji przybysze stanowią 14 procent. Sprawa trafiła do prokuratury i uczona musi zmagać się z zarzutami. Zarzuca się jej, że nie miała prawa przetwarzać danych wrażliwych, choć zostały jej udostępnione do celów naukowych.

Badania odbiły się szerokim echem w mediach, wywołując ożywioną dyskusję. Anonimowa doktorantka z Goeteborga złożyła do prokuratury donos na autorkę badań, prof. Kristinę Sundquist. Prokuratura wówczas odmówiła śledztwa. Nastawienie wymiaru sprawiedliwości się zmieniło po tym, jak Izba Odwoławcza ds. Etyki Badań Naukowych odwołała się od decyzji prokuratora, argumentując, że uczona nie miała prawa przetwarzać danych wrażliwych, które zostały jej udostępnione. „Chociaż naukowcy otrzymali dostęp do informacji, to nie mieli zezwolenia na ich wykorzystanie” – czytamy w uzasadnieniu wniosku Izby do prokuratury.

Uczona należy do grona najczęściej cytowanych w literaturze naukowej badaczy z uniwersytetu w Lund. „Decyzja prokuratury jest dla mnie szokująca. Jest bardzo stresująca” – powiedziała.

W marcu tego roku zespół pod kierownictwem profesor Sundquist opublikował wyniki badań opartych na analizie sylwetek 3039 osób skazanych za gwałt w latach 2000-2015. Okazało się, że 60 procent sprawców to imigranci w pierwszym lub drugim pokoleniu. Połowa skazanych za gwałt urodziła się poza Szwecją.

Połowa skazanych za gwałt miała też koncie inne przestępstwa z użyciem przemocy, co trzeci z nich pobierał świadczenia społeczne. W tej grupie były także osoby o niskim dochodzie i ci, którzy zamieszkiwali obszary słabiej rozwinięte gospodarczo.

Współautor badania doc. Ardavana Khoshnooda, który sam jest imigrantem, pochodzącym z Iranu, wyjaśnia, że pochodzenie etniczne sprawców gwałtów było jednym z wielu analizowanych czynników, nie zaś celem samego badania. „Nie mieliśmy takich danych, a jednocześnie wzrasta liczba podejrzanych o takie przestępstwa. Jednym z powodów, dla których naukowcy powstrzymywali się od przeprowadzenia badań biorących pod uwagę kwestie etniczne, narodowościowe lub pochodzenie, może być obawa o wyniki pokazujące, że występuje nadreprezentacja takich osób. Badacze nie chcieli być oskarżani o przyczynianie się do ksenofobii” – powiedział naukowiec w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

Wzrost przestępczości zagrażającej zdrowiu i życiu w Szwecji stanowi bardzo poważny problem. W latach 2010-2019 liczba zgłoszonych przypadków gwałtów wzrosła aż o 44 procent. Za ten skokowy wzrost statystyk odpowiada zła polityka migracyjna, polityczna poprawność oraz rozszerzona definicja gwałtu. W 2018 roku weszła w życie ustawa, zgodnie z którą obie strony intymnego spotkania muszą wyrazić wyraźną zgodę na zbliżenie. Jeśli tak się nie stanie – stosunek uznaje się za gwałt.

Chociaż przedstawicielka Rady ds. Zapobiegania Przestępczości (Brå), Stina Holmberg, komentując wiosną tego roku badania prof. Sundquist powiedziała, że można sobie wyobrazić, że imigranci popełniają więcej gwałtów, ponieważ mogą pochodzić z kultury, w której kobiety nie zachowują się jak Szwedki. Na przykład nie wolno im imprezować i pić alkoholu, a niektórzy chłopcy mogą to zinterpretować, że powiedziały 'tak’ seksowi”.

Kristina Sundquist swoimi badaniami naruszyła tabu politycznej poprawności. Ani Brå, ani inne agencje rządowe nie gromadzą danych na temat  pochodzenia przestępców w obawie przed stygmatyzacją imigrantów. Ten stan rzeczy w 2018 roku skomentował polityk konserwatywno-liberalnej partii Modernaterna, Tomas Tobé. „Świadoma i aktywna rezygnacja z rejestrowania i badania ewentualnego imigranckiego pochodzenia sprawców to zdrada wobec ofiar przestępstw. To oczywiste, że Brå nie ma odwagi badać pochodzenia sprawców, ponieważ brakuje jej wsparcia ze strony rządu” –  mówił.

Komentarz

Decyzja prokuratury o postawieniu zarzutów oraz wniosek Izby Odwoławczej ds. Etyki Badań Naukowych mogą wywołać efekt mrożący, polegający na tym, że naukowcy będą niechętnie podejmować tematy społecznie ważne, lecz kontrowersyjne. W tej sprawie pojawia się kontekst szczególnie drażliwy – skala przestępstw przeciwko zdrowiu i życiu kobiet. Nie da się skutecznie chronić ofiar, jeśli nie uda się zebrać dostatecznie dużo wiedzy na temat sprawców. Mamy tutaj do czynienia z bolesnym paradoksem współczesnej Szwecji, która chce uchodzić za państwo feministyczne: oto profesor medycyny współpracująca z irańskim naukowcem otrzymuje prokuratorskie zarzuty za to, że dowiodła prawdy na temat sprawców gwałtów. Decyzja prokuratury zagraża zarówno wolności badań naukowych, jak i bezpieczeństwu kobiet, sprawiając, że tabuizacja gwałtu zyskuje w praktyce sankcję prawną.

Udostępnij na
Video signVideo signVideo signVideo sign

Piotr S. Ślusarczyk

Doktorant UKSW, badacz islamu politycznego, doktor polonistyki UW; współprowadzący portal Euroislam.pl; dziennikarz telewizyjny i radiowy.

Inne artykuły autora:

Zachód bezsilny wobec Turcji

Kryzys migracyjny może zaszkodzić Torysom

Nielegalna imigracja: Brytyjczycy oskarżają Francuzów