Ratunek z kobiecego piekła

Prawa kobiet w spolecznościach muzułmańskich
| 10 komentarzy|
image_pdfimage_print

Dla wielu Polek małżeństwo z Arabem szybko przestaje być bajką. Po przyjeździe do kraju męża kobieta szybko traci możliwość decydowania o sobie i musi być na każde skinienie mężczyzny. Aby nie uciekła, nowa rodzina zabezpiecza jej paszport. Szybko zaczyna się piekło: bicie, poniżanie i szykany. Wówczas jedyną możliwością uratowania nieszczęśliwej Polki jest odbicie jej siłą.
Prawa kobiet w spolecznościach muzułmańskich
Ona: młoda, atrakcyjna, zaczynająca właśnie dorosłe życie, po raz pierwszy w pełni decydująca o sobie. On – student z kraju arabskiego, przypominający jej wymarzonego księcia z bajki: przystojny, opalony, imponujący ciemniejszą karnacją, często bogaty, sypiący jak z rękawa wspaniałymi komplementami. Nie szczędzi ciepłych słów, obiecuje wspaniałą przyszłość i liczne podróże. Urzeczona, naiwna dziewczyna zakochuje się bez pamięci i w ciągu roku wychodzi za swojego księcia. I wyjeżdża z nim do jego ojczyzny, licząc na życie jak z „Baśni tysiąca i jednej nocy”. W tym miejscu z reguły kończy się szczęśliwa historia, a zaczyna się dramat.

Książę z riwiery

Dla wielu Polek małżeństwo z Arabem szybko przestaje być bajką. Po przyjeździe do kraju męża kobieta szybko traci możliwość decydowania o sobie i musi być na każde skinienie mężczyzny. Aby nie uciekła, nowa rodzina zabezpiecza jej paszport. Szybko zaczyna się piekło: bicie, poniżanie i szykany. Wówczas jedyną możliwością uratowania nieszczęśliwej Polki jest odbicie jej siłą.

Ona: młoda, atrakcyjna, zaczynająca właśnie dorosłe życie, po raz pierwszy w pełni decydująca o sobie. On – student z kraju arabskiego, przypominający jej wymarzonego księcia z bajki: przystojny, opalony, imponujący ciemniejszą karnacją, często bogaty, sypiący jak z rękawa wspaniałymi komplementami. Nie szczędzi ciepłych słów, obiecuje wspaniałą przyszłość i liczne podróże. Urzeczona, naiwna dziewczyna zakochuje się bez pamięci i w ciągu roku wychodzi za swojego księcia. I wyjeżdża z nim do jego ojczyzny, licząc na życie jak z „Baśni tysiąca i jednej nocy”. W tym miejscu z reguły kończy się szczęśliwa historia, a zaczyna się dramat.

28-letnia dziś Paulina nie przypuszczała, że jej idylla skończy się tak szybko. Alego poznała na pierwszym roku studiów. Pochodził z rodziny bogatego, tunezyjskiego biznesmena. Jego ojciec był właścicielem kilku hoteli na tunezyjskiej riwierze i nie skąpił pieniędzy na edukację syna. Ali przyjechał do Warszawy na studia medyczne i bardzo szybko został królem nocnego życia. Imprezy i dyskoteki ciągnęły go znacznie bardziej niż zgłębianie tajemnic medycyny.

Na jednej z dyskotek poznał Paulinę. Była studentką pierwszego roku, pochodziła z małego miasteczka i bardzo imponował jej „wielki świat”, który codziennie widziała w Warszawie. Ali bardzo szybko zdobył jej serce. – Potrafił sprawić, że czułam się naprawdę wyjątkowa – opowiada młoda kobieta. – Mówił mi wyszukane komplementy, zabierał na wykwintne kolacje, kupował kwiaty. Mówił, że będę jego księżniczką, obiecywał mi piękne życie w bogatych, słonecznych kurortach Tunezji. Zakochałam się bez pamięci. Po pół roku Ali oświadczył się. Choć rodzice od początku byli przeciwni temu związkowi, zakochana dziewczyna rzuciła studia, zgodziła się wyjść za niego i wyjechać z nim do Tunezji.

Na każde skinienie

Bajka Pauliny runęła już pierwszego dnia po przybyciu do Tunezji. Rodzina Alego traktowała ją z góry, wyniośle, narzucając jej wszystkie nowe reguły. Wyśniony zamek książęcy z bajki okazał się w rzeczywistości niewielkim domem zamieszkałym przez kilkunastoosobową rodzinę Alego. Mąż zabrał jej paszport, nawet nie pytając jej o zdanie. I zakazał wychodzić z domu bez pozwolenia. – Próbowałam się buntować, ale bezskutecznie – wspomina Paulina. – Wszyscy mi mówili, że tu mąż decyduje za siebie i za mnie, nikt nie pytał mnie o zdanie. Krewni Alego obarczali Paulinę najtrudniejszymi zadaniami. On sam przestał już prawić komplementy, zamiast nich były polecenia. „Ucz się uległości, dobra żona musi być posłuszna swojemu mężowi” – takie słowa Paulina słyszała coraz częściej. Musiała być na każde skinienie. Odmowy nie znosił. Na żądanie męża musiała uprawiać z nim seks, podawać mu jedzenie, prać ubrania. – W czasie, gdy on znikał na całe dnie, bawił się albo robił interesy, ja siedziałam w domu i musiałam robić to, co mi kazał – wspomina młoda kobieta. – A jego oczekiwania rosły: coraz więcej wymagał w łóżku, cały czas był z czegoś niezadowolony. W końcu nie wytrzymałam i wybuchłam. Wtedy mnie pobił.

Po kilku miesiącach okazało się, że Paulina jest w ciąży. Wtedy wszystko się zmieniło. Nie była bita, ale nadal musiała spełniać wszystkie zachcianki Alego. Ten nagle zniknął na kilka tygodni, a gdy wrócił, wziął kolejny ślub z córką bogatego polityka z Tunisu. – Miałam być księżniczką, a byłam traktowana jak ostatnia szmata – mówi Paulina. Na szczęście w domu mogła korzystać z telefonu. I w jeden wieczór zadzwoniła do matki, błagając o pomoc. To była jej ostatnia nadzieja na ucieczkę z arabskiego piekła.

Więcej na: onet.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze