Proces o islamofobię – śmierć wolności słowa w Europie?

Phyllis Chesler
| 9 komentarzy|
image_pdfimage_print

24 stycznia 2011 roku rozpocznie się proces Larsa Hedegaarda, przewodniczącego duńskiego oraz międzynarodowego Stowarzyszenia Wolnej Prasy, który stanie przed sądem za mówienie prawdy o islamskiej segregacji płciowej.

Europa, niegdyś kolebka wolności, teraz jej cmentarzysko. Fakt, Kościół torturował  i palił na stosie za herezję, w ten sposób pozbawił życia wielu geniuszy – duńscy żydzi ekskomunikowali Spinozę, a wojny o dominację religijną toczyły się przez setki lat. Mimo to, takie wartości jak wolność słowa czy prawa człowieka stopniowo zatriumfowały nad boskimi prawami królów i wyznaczyły ducha czasów ówczesnej Europy. Amerykanie oraz inni koloniści postrzegali Europę w romantyczny sposób, uważając ją za ojczyznę artystów, wolnomyślicieli i indywidualistów.

Pomimo dość sztywnego systemu klasowego oraz istnienia symbolicznych (ale dobrze opłacanych) monarchii, europejskie kraje znane są z zapewniania dostępu do edukacji, usług socjalnych i zdrowotnych wszystkim mieszkańcom – rzeczywistość, która zważywszy na imigrację oraz głęboko zakorzenioną koncepcję krótkiego tygodnia pracy oraz długiej emerytury, może doprowadzić do bankructwa tych państw.

Niemniej jednak, Europa przoduje jeżeli chodzi o wolność słowa i libertynizm. Dla przykładu, Dania zalegalizowała małżeństwa homoseksualne w 1989 roku, w ślad za nią podążyły Holandia i Niemcy w 2001. W roku 1999 Dania zezwoliła prostytutkom na samodzielne wykonywanie swojego zawodu, delegalizując jednocześnie sutenerstwo i agencje towarzyskie. W 2000 Holandia zalegalizowała domy publiczne. Od 1999 roku, kupowanie, ale nie sprzedawanie seksu, stało się nielegalne w Szwecji. W 2009 Norwegia i Islandia wprowadziły podobną ustawę. Austria, jako najbardziej dekadencki kraj, przewodziła pozostałym – od 1986 roku, austriackie prostytutki zobowiązane są do płacenia podatku dochodowego.

Phyllis Chesler
Phyllis Chesler

Mogłoby się wydawać, że wolność słowa i przekonań musi być czymś naturalnym w tak mizoginicznym i libertyńskim środowisku, nie jest to jednak prawdą. W 2004 roku w Holandii, dziennikarz i reżyser Theo Van Gogh został brutalnie zamordowany, a Ayaan Hirsi Ali została zmuszona do ukrycia się, a następnie do opuszczenia kraju. W 2009 polityk Geert Wilders został postawiony przed sądem za mówienie prawdy o islamskiej segregacji płci, apartheidzie religijnym i dżihadzie. Elisabeth Sabaditsch-Wolff jest obecnie sądzona w Austrii za zrelacjonowanie dziennikarzowi swoich doświadczeń z życia w islamskim świecie.

Zwróćmy uwagę, że to nie islamiści wszczęli postępowanie wobec tych ludzi. Zrobili to ich rodacy w imię politycznej poprawności i pod pozorem przeciwstawienia się „mowie nienawiści”.

W 2010 roku, amerykański autor Bruce Bawer i jego norwescy koledzy zostali oskarżeni o rasizm i islamofobię przez norweskich lewicowców i islamistów, którzy zabiegają o odebranie funduszy ich doskonałej stronie internetowej „Human Rights Service”, poświęconej prawom kobiet w islamie. Jeden z lewicowych ministrów doniósł na autorów do ONZ, oskarżając ich o islamofobię. Hege Storhaug i Rita Karlsen prowadzący stronę internetową poinformowali jednak, że szanse, aby ministrowi udało się nadać im status „rasistów” i odebrać fundusze są znikome.

Teraz wolność słowa została poważnie zaatakowana w Danii.

Duńczycy prawdopodobnie doznali traumy po wydarzeniach z 2005 roku, kiedy to islamiści podrzucili trzy własne karykatury do tych stworzonych przez Kurta Westergaarda, a następnie użyli ich do uzasadnienia rozruchów przeciwko niemu i pozostałym niewiernym. Wydawcy na całym świecie przestraszyli się i odmówili przedrukowania mniej obraźliwych karykatur. Nawet Yale University Press, które opublikowało książkę na temat karykatur, usunęło z kolejnego wydania kontrowersyjne rysunki bez powiadomienia autora. Prawie sześć lat później Westergaard wciąż pozostaje w ukryciu, pod opieką uzbrojonego ochroniarza. W 2010, szwedzki artysta Lars Vilks został nieomal zamordowany przez niedoszłego muzułmańskiego zamachowcę.

Obecnie obserwujemy proces kryminalny dwóch duńskich bohaterów: Larsa Hedegaarda i Jespera Langballe’a, członka duńskiego parlamentu. Obaj są oskarżeni o szerzenie „mowy nienawiści”. Co takiego powiedział Langballe? Wydobył na światło dzienne problem zabójstw honorowych wśród muzułmanów i o to właśnie został oskarżony.

Według Ahmeda Mohamuda, wiceprzewodniczącego Duńskiego Stowarzyszenia Wolnej Prasy oraz Katrine Winkel Holm, redaktor naczelnej „Sappho”, magazynu stowarzyszenia: „W ubiegłym roku, duński prokurator przeprowadził ofensywę przeciwko krytykom islamu i muzułmańskich praktyk. 3 grudnia 2010, członek parlamentu Jesper Langballe został skazany za szerzenie ‚mowy nienawiści’ – lub, jak to ujął sąd niższej instancji w Randers – ‚dyskryminacji rasowej’, a faktycznie za zwrócenie uwagi na problem zabójstw honorowych w muzułmańskich rodzinach”.

Jakie przestępstwo tak naprawdę popełnił Lars Hedegaard?

„Jego przestępstwo polegało na wskazaniu ogromnej liczby gwałtów w rodzinach zamieszkujących tereny zdominowane przez kulturę muzułmańską. Ten dobrze udokumentowany fakt skutkował dla niego aktem oskarżenia, na podstawie zapisu o rasizmie w duńskim kodeksie karnym” – czytamy w Sapho.

Według Mohamuda i Winkel Holm: „Langballe i Hedegaard od dawna podkreślali, że ich zamiarem nie było oskarżenie wszystkich lub większości muzułmanów o wspomniane przestępstwa. To nie zrobiło wrażenia na prokuratorze. Obawiamy się, iż prokurator zamierza stłumić otwartą debatę na temat islamu i kultury muzułmańskiej. Obawiamy się również, że dzieje się tak za milczącym przyzwoleniem partii politycznych, które po pierwotnym zamiarze usunięcia klauzuli o rasizmie z kodeksu karnego, ostatnio wycofały się z tej decyzji”.

Jeżeli rządowi uda się uciszyć Langballe’a i Hedegaarda, kto będzie miał odwagę żeby zabrać głos?

Jeżeli wolność słowa i głoszenie prawdy staną się w Danii przestępstwem, co stanie się z wolnością w innych europejskich krajach? Państwowa cenzura i wiążące się z nią postępowanie karne charakteryzują praktycznie każde muzułmańskie państwo. Teraz Europa staje się takim państwem – „Eurabią” – przepowiedzianą przez Bat Ye’or w 2005 roku. Od Wysp Brytyjskich aż po południowe Włochy, od Francji po Skandynawię, coraz więcej i więcej muzułmańskich kobiet (wliczając europejskie konwertytki) nosi burki i zasłania twarz, wychodzi za mąż za kuzynów oraz wchodzi w poligamiczne związki, pozostając w domu w roli służby, mając trzy lub cztery razy więcej dzieci niż niemuzułmanki. Większość z nich żyje szczęśliwie z zasiłku dla bezrobotnych.

Muzułmańskie kobiety są barbarzyńsko mordowane na tle honorowym w Europie, jeżeli odważą się sprzeciwić większemu islamskiemu celowi, jakim jest skolonizowanie Europy. Jak dotąd, Ameryka i Izrael są ostatnimi państwami opierającymi się arabizacji i fundamentalistycznej islamizacji.

Wydałam akademickie publikacje na temat zabójstw honorowych i napisałam wiele artykułów opisujących indywidualne przypadki. Zeznawałam w sądzie w sprawach ofiar muzułmańskich zabójstw honorowych szukających schronienia w Ameryce. Czy ja również pewnego dnia zostanę skazana jako „rasistka”? Czy szukające azylu kobiety będą skazywane jako kryminalistki obnażające straszliwą przemoc, przed którą uciekły w nadziei, że Zachód stanie się ich schronieniem? Czy to, co wydarza się w Danii, Holandii i Austrii, mogłoby wydarzyć się w Ameryce?

Stanowczo nalegam, aby duński prokurator odwołał zarzuty przeciwko Jesperowi Langballe’owi i mojemu koledze Larsowi Hedegaardowi. Jeżeli tego nie zrobi, będzie osobiście odpowiedzialny za odesłanie swojego kraju z powrotem do czasów średniowiecza w islamskim stylu.(ziu)

Phyllis Chesler

O autorce: Phyllis Chesler jest emerytowaną profesor psychologii i badań nad kobietami Uniwersytetu Miejskiego w Nowym Jorku.

Tłumaczenie: Churchill

newsrealblog.com

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze