Pokłosie Arabskiej Wiosny

| 3 komentarzy|
image_pdfimage_print

Kościoły wschodnie żyły w zgodzie z islamem przez czternaście stuleci pomimo trudności i wyzwań, które pojawiały się na przestrzeni wieków, od czasów krucjat (XI-XIII wiek). Obecnie, podobnie jak kiedyś, trudności i wyzwania są często połączone z problemami politycznymi i konfliktem Wschód-Zachód”.

Egipt

Po wyborach prezydenckich i zaprzysiężeniu Mohammeda Mursiego na prezydenta obserwujemy polaryzację sytuacji politycznej w tym kraju. Obserwatorzy wskazują na przyczynę opóźnienia ogłoszenia wyniku wyborów. Czas ten był przeznaczony na rozmowy Bractwa Muzułmańskiego i armii, która obawia się o utratę swoich wpływów. Nie bez znaczenia okazało się zapewnienie nietykalności w stosunku do osób, które różnie zachowały się podczas początkowej fazy protestów. Jest to także wyrazem silnego napięcia, gdyż Bractwo pragnie islamizacji Egiptu, natomiast armia jasno opowiada się przeciw tej koncepcji, promując idee świeckiego państwa.

Kim jest nowy prezydent? Posiada wykształcenie techniczne, pracuje dla Bractwa Muzułmańskiego. W ramach tej organizacji awansował na kierownicze stanowiska. Gwiazda polityczna Mursiego rozbłysła, gdy został wybrany na rzecznika prasowego Bractwa w minionym roku. Należy on do tej części członków Bractwa, która twierdzi, że nie mają oni żadnych zadań politycznych w kraju, jak również nie powinni startować w wyborach prezydenckich – jak dotąd wszystkie obietnice zostały złamane.

Tym, co przesądziło o poparciu dla nowego prezydenta, było rozczarowanie w stosunku do najwyższych władz wojskowych (SCAF). Prezentował się on jako jedyny człowiek, który rozpoczętą przez młodzież na placu Tahrir rewolucję poprowadzi dalej. Nie bez znaczenia było również przekonanie, że jego zwycięstwo nie spowoduje nowych rozruchów w kraju, czego nie zapewniało zwycięstwo Shafika.

Co to jest Bractwo Muzułmańskie i jaką odgrywa rolę?

W tej chwili chyba nikt odpowiedzialny nie może dać jednoznacznej odpowiedzi. Jest ono jak kameleon, który łatwo zmienia swoje barwy. Samo siebie pojmuje jako ruch społeczny, a nie polityczny. Nie wolno zapomnieć, że działa ono w wielu krajach arabskich (w Syrii, Sudanie, Jordanii, Iranie, Izraelu, Palestynie, Omanie i wielu innych), ale również w USA, Wielkiej Brytanii czy Federacji Rosyjskiej. Jego naczelne hasło brzmi: „Islam jest rozwiązaniem”, a jego celem jest wprowadzenie Koranu i Sunny jako jedynego źródła prawa dla życia jednostki i społeczeństwa. Jego credo brzmi: „Bóg jest naszym celem. Koran naszym prawem. Prorok naszym wodzem. Jihad naszą drogą, a śmierć w imię Boga najwyższym dobrem”.

Choć samo Bractwo określa siebie jako ruch pokojowy, to istnieje wiele przykładów zaprzeczających tej tezie. Zastanawiający jest fakt swoistego rozdźwięku pomiędzy stwierdzeniami „Islam jest rozwiązaniem” a zapowiadanym promowaniem demokracji i pluralizmu. Są to bardzo mgliste zapowiedzi o tolerancji. Ale słyszymy też takie wypowiedzi, jak ta autorstwa duchownego Safata Higaziego, że Mursi doprowadzi do wyzwolenia Gazy, przywróci kalifat „Zjednoczonych Stanów Arabskich” ze stolicą w Jerozolimie. Zanim nie pojawią się przyjęte przez parlament ustawy, trudno o jednoznaczną opinię.

Z drugiej strony trzeba również podkreślić, że opinie niektórych obserwatorów, jakoby Egipt zmierzał w kierunku modelu irańskiego, uważam za przesadzone. Nowy prezydent zaraz po wyborach zapowiedział zacieśnienie kontaktów z Iranem, ale należy je rozpatrywać bardziej w kontekście ekonomicznym niż politycznym. Egipt będzie do odbudowy potrzebował każdej pomocy ze strony krajów arabskich. Jednocześnie prezydent zapowiedział przestrzeganie umów międzynarodowych i konwencji.

Sytuacja chrześcijan

Nadzieją dla chrześcijan jest obietnica prezydenta, że wszyscy obywatele Egiptu będą jednakowo traktowani. „My, Egipcjanie, muzułmanie i chrześcijanie, jesteśmy obrońcami cywilizacji i odbudowy”. Wielu ma nadzieję, że teraz życie chrześcijan stanie się łatwiejsze. Po rewolucji chrześcijanom trudno było – o wiele trudniej niż wcześniej, za czasów reżimu Mubaraka – otrzymać pozwolenie na budowę kościoła, domu zakonnego czy odnowienie jakiejś instytucji.

Warto przypomnieć, że za poprzedniego reżimu wymagany był osobisty podpis prezydenta, aby otrzymać pozwolenie na budowę kościoła czy klasztoru. Z drugiej strony w wielu miejscowościach mieliśmy przykłady owocnej współpracy chrześcijan i muzułmanów w celu pokonania trudności ekonomicznych czy socjalnych w licznych rejonach Egiptu.

Aktualnie można usłyszeć wiele zapewnień o równym traktowaniu chrześcijan i muzułmanów, istnieją jednak uzasadnione obawy o dotrzymanie tych obietnic. Będziemy mogli to ocenić po przyjęciu nowej konstytucji i powołaniu rządu. Nie wolno zapominać o dotychczasowym statusie chrześcijan jako obywateli drugiej kategorii, co trwa od dziesiątków lat.

Przypomnijmy choćby napady zbrojne na kościoły chrześcijańskie czy dramatyczny przykład chłopca koptyjskiego zamordowanego przez nauczyciela i uczniów za to, że nie zasłonił wytatuowanego krzyża na nadgarstku (tatuowanie krzyża w Egipcie to typowa forma oznaczania przynależności do Chrystusa).

Wojna domowa jest jedną z najgorszych rzeczy, jaka mogła się przydarzyć. Bezrobocie w Egipcie jest wysokie, jednak pośród chrześcijan ten procent jest jeszcze wyższy, gdyż przy zatrudnianiu są dyskryminowani.

Podczas rozmowy kwalifikacyjnej pracodawca pyta o imię z paszportu i natychmiast wie, czy ma do czynienia z muzułmaninem czy chrześcijaninem. Podobnie ma się sytuacja z wytatuowanymi krzyżami chrześcijan, które wskazują na wyznanie.

W okresie ramadanu zamiera całe życie, np. środki transportu publicznego, wszystko zależy od jednej religii – islamu. To powoduje, że chrześcijanie czują się obywatelami drugiej kategorii. Nie mogą pełnić służby wojskowej jako równouprawnieni obywatele Egiptu. Dziewczęta i kobiety chrześcijańskie są poniżane, jeśli nie noszą typowego dla muzułmanek nakrycia głowy.

Obecnie sytuacja w Egipcie jest niestabilna. Nie ma żadnego rządu, który miałby kontrolę nad krajem. Siły porządkowe są słabe, co daje ekstremistom duże pole do działania. Wielu Egipcjan jest zdezorientowanych, nie mają żadnej pracy i nie widzą żadnej perspektywy na lepsze jutro. Są więc łatwym obiektem manipulacji.

Nieufność i niechęć wobec nich są programowo wcielane w życie, począwszy od najprostszych codziennych kontaktów. W stosunku do chrześcijan pojawiają się zarzuty popierania poprzedniego reżimu. Należy podkreślić, że na początku rewolucji wszyscy, nie tylko chrześcijanie, byli zdezorientowani. Jako przykład można podać fakt, że również dzisiaj wielu Egipcjan popiera stary porządek. To wymowne, że następca Mubaraka i ostatni premier otrzymał 48 proc. głosów podczas wyborów prezydenckich. Wielu nie akceptowało reżimu, ale nie widziało też żadnej alternatywy dla niego. Niektórzy biskupi koptyjscy wyrażają poważne obawy co do przyszłości chrześcijan w tym kraju.

Więcej na: naszdziennik.pl

Chętnie nas czytasz?

Od 9 lat w Polsce informujemy o zagrożeniu politycznym islamem.
Dostarczamy unikalne treści, publikujemy teksty naukowe, bierzemy udział w konferencjach, a także wpływamy na inne media i polityków.
Dzięki wsparciu jesteśmy w stanie utrzymać niezależność i zrealizować nasz cel:

Demokratyczna Europa wolna od islamskiego fundamentalizmu.

Wspieraj euroislam.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze