Palestyńscy dziennikarze wypowiadają wojnę izraelskim kolegom

| 12 komentarzy|
image_pdfimage_print

Palestyńscy dziennikrze ogłosili intifadę przeciw swoim izraelskim kolegom. Dziennikarze z Izraela otrzymują coraz więcej gróźb od reporterów palestyńskich. W niektórych przypadkach, w szczególności w Ramallah, grożono tym pierwszym aktami przemocy.

Organizacje praw człowieka oraz grupy deklarujące obronę wolności mediów zaniechały potępienia kampanii zastraszania prowadzonej przez palestyńskich dziennikarzy przeciw ich izraelskim kolegom.

Rządy i dyktatorzy prześladujący dziennikarzy to jedno, ale dziennikarze biorący  na celownik swoich odpowiedników, to zupełnie co innego.

Jednemu izraelskiemu dziennikarzowi zniszczono mikrofon, a kolejnego wyrzucono z konferencji prasowej. Za oboma incydentami stali dziennikarze palestyńscy wzburzeni obecnością Izraelczyków w Ramallah i innych palestyńskich miastach.  Groźby i dokuczanie pojawiły się po tym, jak ponad 200 palestyńskich dziennikarzy podpisało pierwszą w historii petycję wzywającą Autonomię Palestyńską do zakazania izraelskim korespondentom pracy na jej terytoriach bez pozwolenia.  Autonomia Palestyńska zgodziła się, wydając instrukcje zobowiącujące izraelskich dziennikarzy do uzyskania od Ministerstwa Informacji pozwolenia na wjazd do palestyńskich miast. Urzędnicy Autonomii oraz dziennikarze wyjaśnili następnie, że zakaz nie dotyczy pracowników izraelskiego dziennika „Ha’aretz“ oraz tych, którzy piszą o „palestyńskim cierpieniu“.

Ci palestynscy dziennikarze, którzy złamali zakaz i spotkali się z izraelskimi, zostali potępieni jako zdrajcy i wydaleni z Palestinian Journalists Syndicate.

Niepokoi fakt, że zagraniczni dziennikarze pracujący w Izraelu nie sprzeciwili się kampanii zastraszenia skierowanej przez ich izraelskim kolegom. Czyżby także byli zastraszeni i chcieli pozostać w dobrych stosunkach z palestyńskimi reporterami? Czy zgodzą się pisać wyłącznie o „palestyńskim cierpieniu“?

Dni, kiedy izraelscy i palestyńscy dziennikarze pracowali razem i codziennie wymieniali się informacjami, są za nami, a nawet za rozpoczęciem procesu pokojowego. Dziś istnieje nowe pokolenie palestyńskich dziennikarzy, którzy widocznie zradykalizowali się do stopnia, że spotkanie z Izraelczykiem jest uważane za „zbrodnię“. Jest to efekt antyizraelskiego podżegania przez Autonomię Palestynską i Hamas, w szczególności w okresie ostatnich dwóch dekad.

Świadoma rosnącego radykalizmu palestyńskich dziennikarzy, Autonomia Palestyńska zabroniła wielu z nich relacjonowania wizyty prezydenta USA Baracka Obamy w Ramallah. Najbardziej obawiano się tego, że któryś palestyński dziennikarz rzuci butem w Obamę, bądź podejmie przeciw niemu i polityce USA atak słowny. Jeśli palestynscy dziennikarze zradykalizowali się tak bardzo, że uciekają się do gróźb i przemocy, cóż można powiedzieć o zwykłych Palestyńczykach, którzy w ciągu ostatnich dwóch dekad także słyszeli nienawistne wypowiedzi od swoich przywódców?

Jak można mówić o wznowieniu procesu pokojowego, jeśli liderzy palestyńscy każdego dnia głoszą, jak zły i paskudny jest Izrael?

Źródło: www.gatestoneinstitute.org
Tłum: LO

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze