Od Al-Kaidy do ISIS: kontynuacja i zmiany w ruchu dżihadystycznym

| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Stephen Tankel

Latem 2010 roku National Intelligence Council zorganizowała konferencję dla pracowników naukowych z Europy, na której mieli wypowiadać się o możliwej przyszłości ruchu dżihadystycznego. Byłem jednym z około 20 uczestników.

Osama Bin Laden nadal żył, ale rdzeń organizacji Al-Kaida zaczynał odczuwać rosnącą presję w Pakistanie w wyniku coraz intensywniejszych ataków z użyciem dronów. Al-Kaida w Iraku (AQI) została osłabiona dzięki siłom amerykańskim i sunnickiemu Ruchowi Przebudzenie. Al-Kaida na Półwyspie Arabskim (AQAP) zaczęła być najniebezpieczniejszą grupą dżihadystyczną na świecie. Szukaliśmy trendów i dyskutowaliśmy m.in. o przyszłości rdzenia organizacji Al-Kaidy w Afganistanie i Pakistanie, czy AQAP może przejąć przywództwo i co by to wróżyło, oraz kto mógłby wyłonić się jako następny bin Laden.

Dzisiaj, w związku z kurczeniem się obszaru wpływów tak zwanego Państwa Islamskiego (ISIS) w Syrii i Iraku być może ruch dżihadystyczny czeka jeszcze poważniejszy punkt zwrotny. Czy Al Kaida będzie w stanie zregenerować się i wypełnić tę lukę? Czy jest możliwe, aby inna grupa — ISIS, oddział Al-Kaidy lub niezależny gracz — przejął stery? Czy może będziemy świadkami rozdrobnienia ruchu dżihadystów po latach, w których ISIS i Al-Kaida stały się konkurencyjnymi wzorcami? W obu przypadkach – co to oznacza w dłuższej perspektywie dla osi podziału między globalizmem i nacjonalizmem? I co stanie się z ponad 40 tysiącami zagranicznych bojówkarzy, którzy tłumnie przybyli do Syrii i Iraku lub co będzie z postępem technologicznym wykorzystanym przez ISIS do ich rekrutacji i pokierowania atakami na świecie lub przynajmniej do ich zainspirowania?

W celu wyjaśnienia problemu poprosiliśmy troje naukowców praktyków — Kim Cragin, Josha Geltzera i Daveeda Gartenstein-Rossa — o przedstawienie swojej wizji przyszłości ruchu dżihadystycznego i zagrożeń, które stanowią jego zwolennicy.

Ewolucja ruchu dżihadystycznego: krótka historia

Wszelkie szacunki dotyczące rozwoju ruchu dżihadystycznego muszą uwzględniać to, w jaki sposób ewoluował do tej pory. Pomimo aspiracji do uniwersalizmu dżihadyści często nie zgadzali się w takich kwestiach, jak na przykład: który wróg jest największy, gdzie walczyć i czy należy atakować muzułmanów. Przed atakiem na WTC istniały dwa główne prądy w ruchu dżihadystycznym: rewolucyjny i panislamski. Rewolucjoniści za najważniejsze uznawali zmianę porządku politycznego w ich własnych krajach przez obalenie władzy monarszej. Panislamscy dżihadyści koncentrowali się na obronie ummy — ogólnoświatowej wspólnoty muzułmanów — i wyzwolenie wszystkich okupowanych ziem muzułmańskich.

Al-Kaida była jedną z niewielu prawdziwie wielonarodowych grup dżihadystów, które istniały przed atakiem na WTC. Rozwinęła swoją koncepcję globalnego dżihadu, mając siedzibę w Sudanie w pierwszej połowie lat 90., a następnie w Afganistanie. Ideologia globalnego dżihadyzmu Al-Kaidy uznawała za najważniejszy atak na Stany Zjednoczone, jako pierwszy krok większego planu stworzenia warunków dla obalenia reżimów rządzonych przez apostatów w świecie arabskim.

Bin Laden i jego najbliższy krąg współpracowników wierzyli, że dopóki USA posiadają wpływy w regionie, będzie w stanie wywierać naciski na kraje muzułmańskie, poddawać je swojej woli i uniemożliwiać obalenie lokalnych systemów przez bojowników dżihadu. Odsunięcie Ameryki od regionu umożliwiłoby dżihadystom bezpośrednią konfrontację z lokalnymi reżimami i inspirację młodzieży do powstania i dołączenia do rewolucji. Przywódcy Al-Kaidy wierzyli, że w tym momencie doszłoby do upadku reżimów na Bliskim Wschodzie i w rejonie Zatoki Perskiej.

Podoba ci się ten artykuł?

Mamy też nadzieję, że podoba ci się nasz portal.
Poza tworzeniem go, publikujemy teksty naukowe, bierzemy udział w konferencjach, a także wpływamy na inne media i polityków.

Nie jesteśmy jednak w stanie tego robić bez Waszego wsparcia.

Wspieraj euroislam.pl

Liczne grupy poszerzyły hierarchie wrogów po ataku na WTC. Podczas gdy do tej pory panislamscy dżihadysci rozpoczęli działania rewolucyjne, niektóre grupy rewolucjonistów wplotły idee panislamizmu czy globalnego dżihadu do dotychczasowych planów lokalnych. Inwazje USA w Afganistanie i Iraku przyczyniły się do tego zjawiska, zacierając granice między panislamskim dżihadem przeciwko niemuzułmańskim najeźdźcom a globalnym dżihadem prowadzonym wyłącznie przeciwko Stanom Zjednoczonym.

Al-Kaida również ewoluowała. Jej przywódcy dopracowali i wzbogacili uzasadnienie logiczne dla działań, mieszając koncepcję takfiri – która uzasadnia atakowanie muzułmańskich apostatów – z wymogiem walki przeciwko Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom na Zachodzie. Większa otwartość na temat swoich rewolucyjnych tendencji pomogła Al-Kaidzie przełamywać lody w sojuszach z innymi organizacjami. Stało się to coraz ważniejsze wraz z dodawaniem nowych oddziałów Al-Kaidy. W rezultacie, mimo że bin Laden w dalszym ciągu za najważniejszego wroga uznawał USA, Al-Kaida coraz częściej propagowała plan, w którym już w mniejszym stopniu rozróżniano między wrogami lokalnymi i globalnymi.

Do 2011 r. analitycy bardziej obawiali się niektórych oddziałów Al-Kaidy, zwłaszcza AQAP, niż rdzennej organizacji, która była poddana istotnej presji w Pakistanie w wyniku amerykańskich ataków z użyciem dronów. Początkowo wydawało się, że sukces politycznych transformacji w Tunezji, Egipcie i Jemenie po Arabskiej Wiośnie naruszy narrację dżihadu, mówiącą, że przemoc jest niezbędna rewolucji lub że Stany Zjednoczone dążą do podtrzymania autokratycznych reżimów. Jednak rewolucje zapoczątkowane przez Arabską Wiosnę zamiast wybić ostatnią godzinę dla ruchu dżihadystycznego, tylko go ożywiły. Osłabienie lub wręcz usunięcie państw policyjnych stworzyło przestrzeń dla mobilizacji w miejscach, gdzie dżihadyści wcześniej mieli mało pola do manewru i pozwoliło im wejść na poziom nieprzewidzianej dotychczas aktywności.

Podczas gdy Arabska Wiosna nabierała rozpędu w 2011 r., Ayman al-Zawahiri, który przejął stery Al-Kaidy po zabiciu bin Ladena, na bazie AQI uformował grupę i zaktywizował ją w Syrii. Abu Bakr al-Baghdadi, lider AQI, wysłał kontyngent zaprawionych w walce bojowników, tworząc Jabhat al-Nusra (JN), która stała się jedną z najskuteczniejszych grup rebeliantów w Syrii. W kwietniu 2013 Al-Baghdadi wydał oświadczenie, w którym oficjalnie wcielił JN do swojej organizacji, figurującej teraz pod nazwą Islamskie Państwo w Iraku i al-Sham (ISIS).

Ruch ten zarówno ujawnił, jak i zaostrzył różnice pomiędzy tymi dwiema silami. Priorytetem dla grupy JN był dżihad przeciwko reżimowi Assada w Syrii i była ona skłonna do współpracy z innymi grupami rebeliantów dla realizacji tego celu oraz skupiała się na potrzebach ludności. ISIS chciało wykorzystać Syrię jako przyczółek dla wznowionej ofensywy w Iraku i dalej angażowało się w starą strategię AQI, polegającą na zastraszaniu i prowokacjach sekciarskich w celu nastawienia przeciwko sobie sunnitów i szyitów. W krótkim czasie ISIS kontrolowało już znaczne terytorium Syrii. Wygrane walki, w połączeniu z opanowaniem mediów społecznościowych, pomogły ISIS przyciągnąć do siebie lwią część zagranicznych bojowników w Syrii.

W czerwcu, cztery miesiące po odrzuceniu przez Al-Kaidę, ISIS rozpoczęło swoją główną ofensywę wojskową w Iraku, w której zdobyto drugie co do wielkości miasto w kraju, Mosul. Następnie al-Baghdadi ogłosił przywrócenie kalifatu i ogłosił się przywódcą ummy. Wiele grup dżihadystycznych, z których niektóre były wcześniej wierne Al-Kaidzie, zaoferowało mu  swoją lojalność. Chociaż ISIS przede wszystkim koncentrowało się na budowaniu swojego protopaństwa, używało terytorium również jako bazy do rozpoczęcia międzynarodowych ataków terrorystycznych.

Rzeczywiście, jak zauważa Kim Cragin poniżej, grupa przeprowadziła więcej zewnętrznych operacji — ataków poza Syrią, Irakiem lub jego 25 tzw. prowincjami — niż sieć Al-Kaidy (AQN) w podobnym okresie w swojej szczytowej formie. Zdolność ISIS do prowadzenia operacji zewnętrznych zmniejszyła się, ponieważ grupa straciła Mosul w lipcu 2017 i jej bojownicy uciekli z Raqqa w Syrii w październiku. Straty te również poddały w wątpliwość sensowność agresywnego podejścia ISIS, podsyciły spekulacje na temat tego, czy Al-Kaida ponownie przejmie przywództwo ruchu dżihadystycznego i zaogniły dyskusje na temat rodzajów zagrożeń ze strony dżihadystów w nadchodzących latach.

Patrząc w przyszłość ruchu dżihadystów

Wszyscy trzej autorzy wskazują, w jaki sposób istota ruchu dżihadystycznego pozostaje w dużej mierze niezmieniona, a jednocześnie identyfikują różne czynniki, które kształtują jego stały rozwój. Każdy esej przedstawia inną perspektywę na najważniejsze elementy. Warto podkreślić cztery zagadnienia.

Teren lokalny i geopolityczny:

Analitycy martwili się przez lata o dostęp dżihadystów do terenów bez rządu lub źle zarządzanych, które mogłyby być użyte do szkoleń, komunikacji i planowania operacyjnego. Jak zauważa Daveed Gartenstein-Ross, mimo że ISIS utraciło większość terytoriów w Iraku i Syrii, liczba bezpiecznych schronień i enklaw dla dżihadystów wzrosła jeszcze bardziej od ataku na WTC, zwłaszcza w krajach, gdzie zapanował chaos po tzw. Arabskiej Wiośnie. Josh Geltzer wskazuje również, że rdzeń organizacji ISIS nie został jeszcze pokonany. Jego likwidacja może okazać się trudna, w dużej mierze ze względu na zawiłości ogólnej dynamiki w Iraku i Syrii. Obaj autorzy ostrzegają również przed organizacją Hayat Tahrir al-Sham (HTS) – niegdysiejszym oddziałem Al-Kaidy w Syrii – oraz przypominają o niebezpieczeństwach, które inne oddziały Al-Kaidy i ISIS nadal stwarzają ze względu na ich zdolność wykorzystywania zarówno problemów lokalnych, jak i ostrych konfliktów w osłabionych częściach kraju. Kim Cragin nie przewiduje końca trwających konfliktów. Twierdzi, że status quo prawdopodobnie utrzyma się w miejscach, gdzie działają oddziały Al-Kaidy lub ISIS, z ważnym zastrzeżeniem, że doświadczeni bojownicy zagraniczni przyniosą nową wiedzę taktyczną do tych konfliktów, co może sprawić, że lokalne grupy będą jeszcze bardziej zabójcze i brutalne. Cragin twierdzi, wpływ zagranicznych bojowników będzie prawdopodobnie bardzo silnie odczuwalny w wielu krajach z większością ludności muzułmańskiej, gdzie ISIS i al-Kaida nie posiadają oddziałów.

Napięcia wewnątrz ruchu:

Naukowcy dostrzegli dwie osie podziału, które zdefiniowały ruch dżihadystyczny. Jedna istnieje między centralizacją i decentralizacją, a druga między globalizmem i nacjonalizmem. Podobnie jak oddziały Al-Kaidy rozkwitały nawet wtedy, gdy rdzeń organizacji znajdował się pod ogromną presją, jest mało prawdopodobne, że losy oddziałów ISIS będą całkowicie uzależnione od powodzenia ISIS w Syrii i Iraku. Ponadto Geltzer twierdzi, że w związku z tym, iż rdzeń ISIS traci kontrolę terytorialną, jest możliwe, że niektóre z jego oddziałów zdystansują się od centralnej organizacji. Gartenstein-Ross zdecydowanie argumentuje, że analitycy nie powinni zbyt pochopnie traktować takiego rozwoju jako dowodu decentralizacji w ruchu na większą skalę. Pomimo trudności rdzennych organizacji Al-Kaidy i ISIS, w ruchu dżihadystycznym widać tendencje w kierunku centralizacji. Jednocześnie według Gartestein-Rossa globalny dżihadyzm nadal się rozprzestrzenia. Większość grup prawdopodobnie będzie w dalszym ciągu skupiać się przede wszystkim na celach regionalnych, ale więcej z nich przyjęło ponadnarodową wizję i nadal angażuje się w ponadnarodowe działania, nawet jeśli nie traktują priorytetowo ataków na cele zachodnie. Rozprzestrzenianie się zagranicznych bojowników, które zauważyła Cragin, mogłoby wzmocnić tę tendencję.

Technologie i bojownicy zagraniczni:

Według Cragin, najbardziej bezpośrednie zagrożenie dla Zachodu — Ameryki Północnej, Europy Zachodniej, Australii i Nowej Zelandii — zależy od powracających zagranicznych bojowników, w szczególności jeżeli mają motywację i możliwość prowadzenia ataków lub rekrutowania kolejnych pokoleń zachodnich bojowników dżihadu. Jak zauważa Cragin, zagraniczni bojownicy przeprowadzili większość zewnętrznych operacji kierowanych przez przywódców ISIS. Gartenstein-Ross i Geltzer skupiają się na sposobie, w jaki dżihadyści korzystają z osiągnięć technologicznych, aby umożliwić takie operacje. Połączyli opanowanie mediów społecznościowych przy użyciu szyfrowania typu end-to-end, które często jest niedostępne dla rządów, w celu radykalizacji nowych zwolenników, zmobilizowania ich i zapewnienia wsparcia na odległość agentom, co w przeszłości siatki terrorystów musiały robić osobiście.

Przywódcy ruchu:

Wszyscy trzej autorzy zakładają, że ISIS i Al-Kaida są gotowe pozostać kluczowymi graczami w ruchu dżihadystycznym, nawet jeśli niektóre z ich oddziałów mogą mieć w najbliższym czasie lepszą pozycję. Ich liderzy, Al-Zawahiri z Al-Kaidy i Al-Baghdadi z ISIS, pretendowali do przywództwa ruchu. W konkurencji między nimi nie chodzi tylko o sprawy organizacyjne.  Przywódcy Al-Kaidy krytykowali ISIS za rozszczepianie ruchu, ogłaszanie kalifatu, który nie mógł się utrzymać i prowadzenia brutalnej strategii takfiri, która często polegała na atakowaniu innych mudżahedinów (muzułmańskich świętych wojowników).

Al-Zawahiri z Al-Kaidy i Al-Baghdadi z ISIS
Al-Zawahiri z Al-Kaidy i Al-Baghdadi z ISIS

Al-Zawahiriemu brakuje charyzmy i w porównaniu do bin Ladena ciężko przychodzi mu motywowanie zwolenników, ale straty ISIS w Iraku i Syrii stworzyły przestrzeń dla Al-Kaidy do odzyskania przywództwa. Jak zauważa Cragin, Al-Kaida jest bardziej skupiona na ludności i stara się zaprezentować jako mniej zajadła alternatywa dla ISIS. Geltzer i Gartenstein-Ross identyfikują różne wydarzenia, takie jak losy HTS w Syrii i jej związek z rdzeniem Al-Kaidy, które mogą wpłynąć na to, czy Al-Kaida odniesie sukces w próbie odzyskania przywództwa w ruchu dżihadystów. Geltzer zakłada również, że pomysłowość i pionierskie wykorzystanie internetu przez ISIS utorowały drogę nowej grupie dżihadystów do przejęcia części „udziału w rynku” dżihadystycznym poprzez połączenie technologii internetowych z charyzmatyczną narracją i przywództwem zdolnym do inspirowania zwolenników.

Chociaż wielu z tych ekspertów, którzy spotkali się tego letniego dnia 2010 roku, zauważyło potencjał niestabilności na Bliskim Wschodzie – co nie było przepowiednią nazbyt śmiałą – nikt nie przewidział rewolucji arabskich, które miały rozpocząć się wiele miesięcy później, ani skutków, jakie wywarły one na ruch dżihadystów. Nikt też nie przewidział, że w ciągu pół dekady były entuzjasta futbolu w Iraku, który siedział w obozie dla więźniów zarządzanym przez USA, będzie dowodził najpotężniejszą grupą dżihadystów, jaką świat kiedykolwiek widział i ogłosi się przywódcą kalifatu. To, co staraliśmy się tutaj zrobić, i co tak dobrze zrobili trzej autorzy esejów, to identyfikacja trendów i czynników, które mogą wpłynąć na trajektorię ruchu dżihadystów. Wtedy, tak jak teraz, główni aktorzy ruchu byli bardzo obciążeni, ale wszystko wskazywało na to, że zagrożenie dżihadyzmem nie zniknie w najbliższym czasie.

Tłumaczenie Agaxs na podst.: https://warontherocks.com

Stephen Tankel, redaktorTexas National Security Review”, wydawanego przez University of Texas oraz portalu War on the Rocks, jest profesorem American University, starszym specjalistą w Center for a New America Security. W maju ukaże sie jego książka:With Us and Against Us: How America’s Partners Help and Hinder the War on Terror”.

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze