Obama w ogniu arabskiej krytyki

2
Barack Obama z oficjelami z Kuwejtu
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Przed wizytą Baracka Obamy w Arabii Saudyjskiej (21 kwietnia), amerykański prezydent, choć często podkreśla swój podziw i szacunek dla islamu, spotkał się z poważną krytyką ze strony arabskich mediów i polityków.

W Arabii Saudyjskiej i innych państwach Zatoki wiele jest rozczarowania, frustracji, a nawet gniewu z powodu polityki bliskowschodniej Obamy w ostatnich latach, włącznie z jego zachowaniem wobec kryzysów w Syrii,

Jemenie i Iraku, a szczególnie wobec jego otwarcia na Iran.

Szczyt w maju 2015 r. między przywódcami Zatoki a prezydentem Obama, który odbywał się w czasie kulminacyjnej fazy negocjacji USA z Iranem w kwestii nuklearnej, poprzedzały tak intensywne kontrowersje, że królowie Arabii Saudyjskiej i Bahrajnu oraz Sułtan Omanu odwołali swoje uczestnictwo i wysłali tylko przedstawicieli.

Państwa Zatoki oskarżyły wtedy Obamę o odwrócenie się od swoich sojuszników i wzmocnienie Iranu do tego stopnia, że zagraża ich interesom. Napięcia wzrosły jeszcze bardziej w lipcu 2015 r. wraz z publikacją układu z Iranem (JCPOA). Artykuły w prasie Zatoki stwierdzały, że przy pomocy tego porozumienia USA wzmacniają Iran w regionie kosztem krajów arabskich; dają Iranowi i podporządkowanym mu organizacjom większe możliwości ingerowania w kraje w regionie; i odwracają się od państw Zatoki, tradycyjnych sojuszników USA. Niektórzy oskarżali wręcz Obamę o prowadzenie Bliskiego Wschodu do katastrofy.

Gniew na Obamę wzrósł jeszcze bardziej po wywiadzie dla magazynu „Atlantic” (10 marca b.r.), w którym napomknął, że Arabia Saudyjska i inne kraje arabskie są „pasażerami na gapę”, wykorzystującymi wysiłki USA w walce z terroryzmem. Wezwał też Arabię Saudyjską, by podzieliła się wpływami na Bliskim Wschodzie z Iranem.

Wywiad wywołał furię szczególnie w Arabii, która szybko odpowiedziała artykułem byłego ministra wywiadu i ambasadora w USA, Turkiego Al-Faisala. Pisał on, że wbrew twierdzeniom Obamy, Arabia Saudyjska odgrywa kluczową rolę w walce z terroryzmem, włącznie z dzieleniem się informacjami wywiadu z USA, dzięki którym udaremniono zamachy terrorystyczne na ziemi amerykańskiej. Al-Faisal potępił Obamę za wezwanie Arabii Saudyjskiej do zawiązania partnerstwa z Iranem po tym, jak sam przyznał, że Iran sponsoruje terroryzm i obiecał przeciwstawić się jego „destrukcyjnemu zachowaniu”.

Również szef kuwejckiego Narodowego Aparatu Bezpieczeństwa, Thamer Al-Sabah, zastanawiał sie, jak Obama mógł oskarżyć państwa Zatoki o bycie “pasażerami na gapę” w globalnej wojnie z terroryzmem, mimo wszystkich ich wysiłków w tej dziedzinie – od uczestnictwa w międzynarodowej koalicji przeciwko ISIS i wydawaniu na nią miliardów dolarów, do dzielenia się informacjami wywiadowczymi o terrorystach z Zachodem.
Wywiad Obamy dla “Atlantic” wywołał setki zjadliwych artykułów przeciwko niemu w prasie Zatoki. W artykułach tych argumentowano, że Obama rzuca fałszywe oskarżenia na Arabię Saudyjską, żeby uniknąć odpowiedzialności za porażkę jego destrukcyjnej polityki bliskowschodniej. W wielu artykułach stwierdzano, że przez porzucenie tradycyjnych sojuszników i przyjęcie Iranu za partnera Obama spowodował, że ci sojusznicy zrozumieli, iż nie mogą już liczyć wyłącznie na USA i muszą szukać innych sojuszy na całym świecie. Zdaniem licznych autorów to zrozumienie spowodowało, że Arabia Saudyjska zmieniła politykę wobec USA w minionym roku, bardziej polega na sobie i pilnuje własnych interesów oraz interesów regionu, niezależnie od tego, czy zgadza się to z polityką USA.

Inną sprawą, która przyczynia się do obecnego napięcia między Arabią Saudyjską a USA, jest propozycja ustawy obecnie znajdująca się w Kongresie, która pozwoli pociągnięcie rządu saudyjskiego do odpowiedzialności w sądach amerykańskich za jakąkolwiek rolę w zamachach z 11 września 2001 r. Według doniesienia „New York Timesa” z 15 kwietnia, saudyjski minister spraw zagranicznych, Adel Al-Dżubeir, groził podczas swojej wizyty w USA, że gdyby ustawa miała zostać uchwalona, Arabia Saudyjska sprzeda obligacje i aktywa, jakie posiada, o wartości 750 miliardów dolarów, z obawy, że mogą zostać zamrożone przez sądy amerykańskie.

Tłumaczenie MEMRI
Źródło: www.memri.org

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze