Nieodrobiona bałkańska lekcja

| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Piotr Ślusarczyk

Nakładem wydawnictwa naukowego UKSW ukazała się książka pod redakcją prof. Radosława Zenderowskiego „Mieliśmy swój dom, w którym byliśmy szczęśliwi. Konflikty etniczne na terytorium byłej Jugosławii w narracjach migrantów z państw postjugosłowiańskich mieszkających w Austrii”.

Przystępny język oraz jasność wywodu sprawiają, że z powodzeniem (i dużym pożytkiem) może po nią sięgnąć nie tylko specjalista, lecz każdy zainteresowany genezą i przebiegiem konfliktów etnicznych we współczesnej Europie.

Publikacja wyróżnia się na tle prac omawiających ostatnią wojnę na Bałkanach przez przyjęcie rzadkiej w badaniach politologicznych perspektywy osobistej ofiar wojny. Uczeni z jednej strony przedstawili w sposób erudycyjny i uporządkowany genezę, przebieg oraz konsekwencje konfliktu etnicznego, z drugiej zaś wsłuchali się w głos tych, którzy przez upiorną wojnę stracili nie tylko dom, poczucie bezpieczeństwa, ale także stali się świadkami zagłady świata takiego, jaki znali.

Perspektywa tych, którzy, jak pisał Josif Brodski, „wbrew posągom i muzeom jako opał służą dziejom”, pozwala dostrzec prostą, choć niewygodną prawdę – ludziom nie da się za pomocą dekretu narzucić nowej tożsamości.

W opowieściach imigrantów powtarza się przekonanie, że biografie jednostek stały się igraszką w rękach nieodpowiedzialnych polityków. W czym ofiary wojny bałkańskiej upatrują przyczyn konfliktu? Oprócz oskarżeń pod adresem Serbów czy lokalnych separatyzmów przewijają się takie wątki jak kryzys ekonomiczny, gry wielkich mocarstw o wpływy geopolityczne, odseparowanie się klasy politycznej od zwykłych ludzi, medialne manipulacje czy politycznie wykorzystywana religia. Najbardziej jednak porażają opowieści o narastającej wrogości wobec siebie. Oto ich niewielka próbka:

- - - - - - - - - - - - - - Reklama - - - - - - - - - - - - -

Jeszcze kilka tygodni wcześniej żyliśmy jak bracia i nagle mieliśmy się mordować / Pomagaliśmy sobie, szanowaliśmy siebie nawzajem, aż nagle mieliśmy uciekać z naszych domów, bo nasi „bracia” chcieli nas zabić / Mieszkający od lat obok siebie ludzie stawali się wrogami. Podzieliły ich wyznania, zwyczaje i poglądy polityczne / Później zaczęliśmy się właściwie nienawidzić z rodzinami serbskimi i nie była to nasza wina. Oni byli inni. Nie interesowało ich to, że się znamy, że wiele lat pomagaliśmy sobie wzajemnie, że my, jako rodzina chorwacka, nic im nigdy nie zrobiliśmy. U nich sytuacja polityczna, konflikt zbrojny zdecydował o tym, że staliśmy się właściwie z dnia na dzień wrogami. Urwały się spotkania, wspólne zabawy naszych dzieci. Nawet mojego małego synka przy każdej okazji straszyli lub przezywali. Bałam się o niego, więc starałam się, żeby bez dorosłych nie wychodził z domu. Na dzieci sąsiadów, którzy pochodzili z Bośni i byli muzułmanami, potrafili nawet podnieść rękę, mimo że dzieci te nic właściwie nie zrobiły.

Ten konflikt szedł wzdłuż rodzinnych stołów, małżeńskich sypialni i placów zabaw. Przez lata o Jugosławii mówiono z dumą: to kraj, gdzie panuje „cudowna migotliwość kultur”; z czasem jednak okazało się, że różnice tożsamościowe stały się tak duże, że przestały być bogactwem, a stały się obciążeniem oraz zarzewiem krwawych konfliktów. Bez wątpienia jeden z kluczy do zrozumienia współczesności leży właśnie w historii ostatniego bałkańskiego konfliktu. Nieprzypadkowo pracę tę kończy następująca konkluzja:

„Prof. Urs Altermatt w książce „Sarajewo przestrzega”, doszedł do wniosku, że to, co spotkało mieszkańców Jugosławii pod koniec wieku XX, nieuchronnie stanie się losem mieszkańców Zachodu w wieku XXI. Jego zdaniem bowiem konflikt jugosłowiański wcale nie był „odmrożonym” XIX-wiecznym konfliktem i quasi-plemienną wojną. Był to konflikt na wskroś nowoczesny, dokonujący się w warunkach zachwiania tożsamości i pogłębiającego się kryzysu gospodarczego oraz politycznej dezintegracji.”

W tym miejscu jak w soczewce skupiły się problemy podobne do tych, z którymi mierzą się dziś społeczeństwa Zachodu, które, wbrew bałkańskiej lekcji, z wielokulturowości uczyniły własną religię polityczną. Co ważne, książka ta pokazuje także fiasko społecznej inżynierii, fiasko prób narzucania tożsamości opracowywanej „zza biurka”.

Zmieniamy się!

Wkrótce nasza strona będzie dostarczała więcej unikalnych treści
W tym celu musimy też przebudować jej obecny wygląd.
Jeżeli jesteś z nami, czytasz nas, chcesz wesprzeć nasz rozwój kliknij link w prawym dolnym w rogu.
(Dopisek: „zmiana strony”)

Wspieraj euroislam.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook