Niemieckie media a kryzys imigracyjny: kompletna porażka

Einige Ausgaben der Blätter "Der Tagesspiegel" und "Berliner Zeitung" liegen am 22.11.2002 an einem Kölner Kiosk nebeneinander. Das Bundeskartellamt hat die von der Verlagsgruppe Holtzbrinck geplante Übernahme der "Berliner Zeitung" gestoppt. Da dem Stuttgarter Unternehmen bereits der Berliner "Tagesspiegel" gehöre, entstünde eine marktbeherrschende Stellung bei regionalen Abonnement-Zeitungen in Berlin, sagte der Präsident der Behörde, Böge, am 22.11. in Bonn. Holtzbrinck sei ein entsprechendes Abmahn-Schreiben mit der vorläufigen Entscheidung zugegangen, dass die Fusion in der beabsichtigten Form "nicht genehmungsfähig" sei. Holtzbrinck bleibt trotz der Einwände des Bundeskartellamts optimistisch für das weitere Verfahren.
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Według badania Uniwersytetu Lipskiego oraz Hamburg Media School niemieckie media całkowicie zawiodły w relacjonowaniu kryzysu imigracyjnego.

Zamiast krytycznego dziennikarstwa media przyjęły retorykę elit politycznych, propagując system „przyjaznej kultury” (Willkommenskultur), w której obawy i krytyka były nie na  miejscu. Porażka mediów przyniosła, zdaniem badaczy, niebezpieczne podziały w społeczeństwie.

Najważniejsze niemieckie gazety, od „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, „Süddeutsche Zeitung”, „Die Welt”, „Bild” po gazety regionalne, przyswoiły sobie styl retoryki kanclerz Angeli Merkel. „Bezkrytycznie przyjęły hasła elit politycznych i ich oparty na eufemizmach dyktat, stwierdza badanie. Jeżeli ktoś odbiegał od tej oficjalnej linii rządowej, stawał się w oczach dziennikarzy ksenofobem.

Debata publiczna została całkowicie zdominowana przez tę narrację. Zamiast krytycznych analiz publikowano diagnozy elit politycznych. ”Media stały się swego rodzaju broszurami edukacyjnymi”.

Jak mówi badanie, krytyków pouczano i „szkolono” argumentami, że Niemcy potrzebują dla swojej gospodarki setek tysięcy imigrantów i uchodźców, którzy uzupełnią rynek pracy, ponieważ rozwiąże to  problemy związane ze starzeniem się ludności niemieckiej. Media nie starały się nawet rozróżniać pomiędzy skrajnymi nacjonalistami, a zwyczajnymi obywatelami, którzy obawiali się tak wielkiego napływu imigrantów. Willkommenskultur stała się czymś w rodzaju magicznej formuły.

Szef zespołu analityków, prof. Michael Haller, dyrektor instytutu dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu w Lipsku, wskazał, że osoby mające inne zdanie lub krytyczne zamilkły z obawy przed zagłuszeniem „moralnym wrzaskiem”. Według analizy, skutkowało to funkcjonowaniem „spirali milczenia”. Co gorsza, wielu ludzi straciło zaufanie do mediów i teraz traktują ich doniesienia jako kłamliwe.

„Znaczna część dziennikarzy zignorowała swoją rolę profesjonalistów i podstawowa rola  mediów została zatracona” – powiedział Haller. Jego zdaniem siła opinii zaczęła w artykułach zastępować niedobór i słabość faktów. Teksty informacyjne „wzbogacano” często fragmentami o charakterze komentarza. „Publikowano sentymentalne historie o dobrych ludziach, a bardzo niewiele krytycznych i uzasadnionych pytań” – stwierdził badacz.

W jego przekonaniu nieprawidłowo funkcjonujące media spolaryzowały i zatomizowały społeczeństwo. W niektórych przypadkach dochodziło nie tylko do dezinformacji, lecz także do zniesławiania. Według badania, dotyczyło to na przykład partii Alternative für Deutschland, która była przez media stygmatyzowana.

Zdaniem autorów badania pewną zmianę w stylu relacjonowania kryzysu imigracyjnego przyniosły dopiero wydarzenia sylwestrowej nocy w Kolonii w 2015 roku, gdy doszło do napaści seksualnych ze strony imigrantów na masową skalę.

PJ, na podst. https://www.novinky.cz/

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze