Niemcy: Islamistyczne enklawy groźniejsze od terrorystów wracających z Syrii

| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Analitycy do spraw terroryzmu twierdzą, że groźniejsze są islamistyczne enklawy w europejskich miastach niż dżihadyści wyszkoleni w Syrii i wracający do Europy.

Anis Amri, dżihadysta, który dokonał zamachu terrorystycznego na bożonarodzeniowy jarmark w Berlinie wpada w nową kategorię, wymyśloną przez specjalistę od terroryzmu Patricka Poole’a – „znany wilk”. Chodzi o tych fundamentalistów muzułmańskich, którzy już są znani służbą danego państwa, jak Amri był znany niemieckiej policji, ale z różnych względów, często proceduralnych, służby nie są w stanie przeszkodzić jego działalności. W czerwcu prokuratura chciała go deportować, mając informacje o jego planach popełnienia „poważnego aktu przemocy”. Tunezyjczyk był także zwolennikiem Abu Walaa, irackiego kaznodziei aresztowanego w Niemczech za rekrutowanie terrorystów dla ISIS. Wreszcie Amri angażował się w handel narkotykami i kradzieże. I tak nie można było go deportować, bo nie miał paszportu tunezyjskiego, a rząd Tunezji nie przyznawał się do niego.

I chociaż jak twierdzi analityk think tanku Fundation for Defence of Democracies Andrew C. McCarthy, infiltracja terrorystów stanowi poważne zagrożenie, to islamistyczne społeczności w europejskich miastach są tym, co umożliwia rozwój tego dżihadyzmu. To są inkubatory, gdzie można radykalizować młodzież, rekrutować, zbierać pieniądze, przygotowywać plany, znaleźć schronienie.

Władze oczywiście zaprzeczają istnieniu takich stref, ale wystarczy przypomnieć sobie brukselską dzielnicę Molenbeek, która stała się centrum planowania ataków w Paryżu i Brukseli. Tymczasem niemiecki Rheinische Post wymienia ponad 30 miast w Nadrenii Północnej-Westfalii, w których takie obszary się znajdują. W takich miejscach, jak przyznaje, w wywiadzie udzielonym przd laty „Der Spiegel” prezydent Związku Zawodowego Policjantów Rainer Wendt, policjanci „rzadko odważają się zatrzymać samochód, bo wiedzą, że zostaną otoczeni zaraz przez 40-50 mężczyzn”. Uważał on to za wyzwanie rzucane autorytetowi niemieckiego państwa. (j)

źródło: National Review

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze