Musimy to powstrzymać, zanim będzie za późno

Paul Weston
| 14 komentarzy|
image_pdfimage_print

Wywiad z Paulem Westonem, przewodniczącym nowej brytyjskiej partii British Freedom Party, przeprowadzony przez kanadyjską stację Sun TV.

Paul Weston

Michael Coren, Sun TV: Czy to prawda, że w Wielkiej Brytanii powstała właśnie nowa partia polityczna?

Paul Weston: Zgadza się, 10 listopada założyliśmy Brytyjską Partię Wolności (British Freedom Party).

MC: Nazwa, Brytyjska Partia Wolności, wydaje się brzmieć nieco groźnie, dość prawicowo. Czy może nam pan coś o tym opowiedzieć?

PW: Myślimy o sobie raczej jako o partii centrum, bardziej nawet niż centroprawicowej. Zamierzenie było takie, żebyśmy mogli przyłączyć się do Przymierza Wolności (International Freedom Alliance) tworzonego przez Geerta Wildersa, a ono z pewnością nie jest prawicowe. Jesteśmy otwarci na ludzi o różnym pochodzeniu etnicznym. Nie obchodzi nas ich orientacja seksualna. Chcemy po prostu ludzi, którzy kochają Wielką Brytanię, którzy kochają jej wartości, kulturę i historię. Ktokolwiek, kto myśli w ten sposób, niezależnie od pochodzenia, jest serdecznie witany w naszej partii. Mamy nadzieję, że mówimy w imieniu każdego w Wielkiej Brytanii, kto kocha swój kraj i czuje, że nie ma w tej chwili partii, która by go rzeczywiście w pełni reperezentowała.

MC: Geert Wilders też prezentował takie podejście, ale dziś jest czasami oskarżany o ekstremalny, pełen nienawiści antymuzułmanizm. Wytoczono mu nawet proces. Jak więc odpowiedziałby pan na oskarżenia, że jest pan liberałem w pewnych sprawach, ale w kwestii islamu jest pan nietolerancyjny?

PW: Wciąż jestem o to pytany. Jesteśmy bardzo tolerancyjnym krajem. Jesteśmy znani na całym świecie z bycia tolerancyjnym narodem. Jednakże zaprosiliśmy do siebie ideologię, która jest w swym charakterze zarówno polityczna, jak i religijna. To oczywiście islam, a islam nie jest tolerancyjny. Nie wierzy w demokrację, nie wierzy w prawa ustanowione przez człowieka i chce, żeby ludzie żyli wyłącznie według prawa Allaha. Jeśli byłaby ich [muzułmanów] garstka, nie stanowiłoby to jakiegoś szczególnego problemu. Ale jest ich wielu i ta liczba stale rośnie – myślę, że mamy w kraju około 3,6 miliona muzułmanów. Oczywiście nie wszyscy staną się fundamentalistami i ekstremistami, ale jakiś ich procent tak. I to będzie narastać. Widzimy tojuż dziś w madrasach i w meczetach. Można mówić o tolerancji i prawicy, ale nie można tolerować nietolerancyjnych, to po prostu niemożliwe. Myślę, że w tej chwili możemy zaobserwować, jak ludzie stopniowo do tego dojrzewają. A przyszłość, jeśli będziemy dalej tolerować nietolerancyjnych, będzie bardzo ponura.

MC: Obserwujemy obecnie pewne incydenty świadczące o islamskiej nietolerancji, zwłaszcza w Europie. Wiemy na przykład o znacznej liczbie „honorowych” zabójstw w obrębie tych społeczności. Znamy przypadki całych muzułmańskich gangów młodych mężczyzn zabierających kobiety do Wielkiej Brytanii, by zrobić z nich potem prostytutki – to jest udokumentowane. Także ataki na instytucje krzewiące wolność – palenie maków (maki są brytyjskim symbolem ofiar I wojny światowej, powszechnie używanym w Dniu Pamięci obchodzonym 11 listopada – przyp. red.), hałaśliwe grożenie śmiercią każdemu, kto sprzeciwia się islamowi. Ale jaki to ma zasięg, tak naprawdę? Czy taki, że owszem, jest ich trochę, ale w wolnym i demokratycznym społeczeństwie możemy sobie z taką liczbą poradzić? Czy nie możnemy po prostu powiedzieć, że te jadowite [muzułmańskie] protesty będą miały miejsce, ale tych ludzi jest przecież mało, a nawet gdyby ich było kilka tysięcy, to czy nie możemy sobie z tym poradzić? Przecież jesteśmy od tego więksi, potężniejsi.

PW: Tak, można tak powiedzieć, do pewnego momentu. Ale myślę, że częścią problemu jest właśnie ich liczba. Jeśli jest w kraju tylko sto takich osób, można zwyczajnie kazać policji, żeby robiła swoją robotę, aresztowała na przykład tę garstkę ludzi, którzy palili maki. Ale dziś jest ich 3,6 miliona – 30 lat temu było ich tylko 300 tysięcy – i to już jest kolejna generacja. Populacja muzułmańska populacja podwaja się w ciągu zaledwie około dziesięciu lat i szczerze mówiąc nie wierzę, że jest ich tylko 3,6 miliona. Prawdopodobniej ta liczba jest większa, ponieważ kontrola graniczna w tym kraju, jak jej przedstawiciele sami przyznali, nie spełnia swoich zadań. To raczej kwestia tego, gdzie będziemy za dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści czy pięćdziesiąt lat, niż tego, gdzie znajdujemy się w tej chwili. Nie ogranicza się to jedynie do ataków terrorystycznych czy przemocy na ulicach, lecz sięga znacznie dalej – w naszym demokratycznym społeczeństwie możemy za trzydzieści lat znaleźć się łatwo w sytuacji, w której muzułmanie połączą swoje głosy i wybiorą nam jakiegoś islamskiego przywódcę. To dobrze, że jest też umiarkowana część tej społeczności, ale jakoś nie widzieliśmy, żeby ci ludzie protestowali przeciwko okropieństwom, które miały miejsce przez tyle lat. Jest to jeden z trudnych problemów, bowiem umiarkowany muzułmanin boi się ekstremistów, ponieważ żyje z nimi w jednej społeczności. Wszystko jest w jak najlepszym porządku, jeżeli jesteś angielskim, brytyjskim liberałem, i mieszkasz w Hampstead czy podobnym, cudownie niepodzielonym [kulturowo] miejscu. Ale umiarkowani muzułmanie naprawdę się boją ekstremiatów. W przyszłości będzie to wielki problem, a będzie on jeszcze większy, jeśli wybory odbędą się w systemie blokowym. Już zresztą to się dzieje – w mniejszym lub większym stopniu mówi im się na kogo mają głosować. Oczywiście, za czasów laburzystów głosowali za Jackiem Strawem w Blackburn i podobnych miejscach, ponieważ był on jedynym, który mógł ich w tamtym czasie reprezentować. Ale za dwadzieścia, trzydzieści lat w okręgach wyborczych będzie wielu muzułmańskich kandydatów i jeśli zaczną wygrywać głosowania, to znajdziemy się w poważnych tarapatach. Mamy na przykład w tej chwili 85 sądów działających według prawa szariatu i to natarcie musi być w jakiś sposób powstrzymane, zanim będzie za późno.

MC: Nasz czas się niestety skończył. Niezwykle interesujące jest na przykład to, że francuska minister, kobieta o islamskich korzeniach, powiedziała kilka dni temu, że nie istnieje coś takiego jak umiarkowany islam. Będziemy jeszcze gościć pana na naszej antenie, żeby sprawdzić jak rozwija się nowa partia i jak duże znajduje poparcie.

PW: Dziękuję panu bardzo.(es)

Tłumaczenie BL Źródło: http://britishfreedom.org/full-transcript-of-michael-coren-paul-weston-interview/

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze